środa, 1 lipca 2026

""OKRUTNE LUDOBÓJSTWA W IZRAELU: Syjonizm pracuje na całym świecie potrójnie, by je kryminalizować.....

 

… twoje prawo do pokojowego protestu i głośnych demonstracji
przeciwko masowemu mordowaniu, masowemu okaleczeniu, masowemu głodowi, masowemu pozbawianiu opieki medycznej itd. wszędzie, gdzie sprawcy IDF i Mossadu gwałtownie realizują niezwykle niszczycielski i śmiertelny
projekt Wielkiego Izraela.



TO OFICJALNE! Jesteś teraz "antysemitą", jeśli mówisz lub działasz
przeciwko trwającemu masowemu mordowaniu niewinnych znanym jako ludobójstwo w Gazie... albo ludobójstwo
w Libanie... albo ludobójstwo na Zachodnim Brzegu.

Przesłane przez Zionism Watch
SOTN Exclusive

Spośród wszystkich odrażających ohydności wyprodukowanych przez reżim Trumpa opanowanego przez ZOG, być może najbardziej rażące i ibrujące są nieustanne próby tych zdradzieckich neokonserwatywnych syjonistów, by kryminalizować każdą uzasadnioną (i absolutnie konieczną) krytykę apartheidowego syjonistycznego państwa Izrael.

Jak Holokaust jest wykorzystywany jako broń do tłumienia głosów antyludobójczych

Naprawdę, czy istnieje coś bardziej odrażającego i godnego pogardy, skandalicznego i złowrogiego, nadużywającego i złośliwego niż nazwanie każdego amerykańskiego protestującego przeciwnego trwającemu i okropnemu ludobójstwu w Gazie jako "antysemitę"? Dajcie nam spokój!

Wykorzystywanie "antysemityzmu"
jako broni ma ukryć ludobójstwo.

Więc ustalmy to jasno: żydowska mafia Trumpa chce uwięzić każdego amerykańskiego patriotę, który demonstruje przeciwko ludobójstwu w Gazie (a także trwającemu ludobójstwu Libanów i ludobójstwu na Zachodnim Brzegu) oraz za sprzeciw wobec masowej mordacji niewinnych i bezsilnych kobiet i dzieci, starszych i chorych przez ludobójczych maniaków IDF i terrorystów MOSSAD.

Jeśli jest jeden most za daleko, który obudził sprawiedliwe masy w całej światowej wspólnocie narodów, to właśnie ten ostateczny akt izraelskiej pychy i bezczelności, syjonistycznej arogancji i głupoty. Bo z pewnością będzie to ich ostateczna zguba, którą wszyscy widzimy na całym świecie w tym właśnie momencie — naprawdę przełomowym momencie — w historii ludzkości.


KLUCZOWE PUNKTY: Drogi czytelniku, zatrzymaj się i pomyśl o tym całkowicie kafkowskim i superprzestępczym stanie rzeczy, który syjoniści uparcie chcą instytucjonalnie narzucić Amerykanom. Bo choć dziś wszystkim zabroni się mówić o ludobójstwie w Gazie, to w niedalekiej przyszłości to ludobójstwo w Ameryce będzie ściśle zakazane (oczywiście to już rozpoczęte przez broń biologiczną przeciw COVID-19 i uzbrojone szczepionki przeciw Covid). Innymi słowy, nasza zbiorowa porażka w ujawnieniu i powstrzymaniu wielowiekowego palestyńskiego Holokaustu tylko dodaje ośmielności sprawcom projektu Wielki Izrael, ponieważ z pewnością przerodzi się on w schemat przejęcia "Wielkiego Świata" w przypadku braku naszego zaciekłego oporu.


Podsumowując:

Nie tylko cały świat wciąż jest świadkiem nagiego ludobójstwa przeciwko całkowicie bezbronnemu narodowi, ale to naprawdę bardzo poważne przestępstwo nie powstrzymać tego dla każdego, kto może.

Syjonizm obserwuje
Stan Narodu 29
czerwca 2026


Nie, nie jest antysemickie oskarżać Izrael o ludobójstwo i niebezpieczne jest tak twierdzić

Czy to antysemickie twierdzenie, że Izrael dopuszcza się ludobójstwa w Gazie? Ogólnie rzecz biorąc, czy jest "bolesne i nieczułe", gdy ktoś przyznaje się do cierpienia, jakie Izrael wyrządził narodowi palestyńskiemu? W ostatnich tygodniach działania dwóch różnych instytucji szkolnictwa wyższego wysunęły te dwa pytania na pierwszy plan.

15 kwietnia grupa wykładowców i organizacji studenckich z Le Moyne College w Syracuse w stanie Nowy Jork gościła słynnego laureata Nagrody Pulitzera, pisarza Mosaba Abu Tohę, który wystąpił na kampusie. Podczas swojego wystąpienia, aby przygotować grunt pod wiersze, które miał czytać, Abu Toha podzielił się swoimi doświadczeniami z życia w Gazie na początku izraelskiego ataku. Opowiedział o członkach rodzin swojego i żony, którzy zginęli podczas izraelskich kampanii bombowych. Całe rodziny wymazane, dzielnice zniszczone, wspomnienia zniszczone. To było, jak stwierdził, ludobójstwo.

Kilka dni po wydarzeniu prezes Le Moyne wydał oświadczenie, w którym przeprosił za dyskomfort, jaki wypowiedzi Abu Toha mogły wywołać u niektórych członków społeczności akademickiej. W liście zauważono, że użycie przez niego słowa ludobójstwo w związku z państwem Izrael wywołało "prawdziwy ból" i sprawiało, że "niektórzy członkowie naszej społeczności czują się niechciani". Prezydent zakończył, stwierdzając, że "antysemityzm, wraz ze wszelkimi formami bigoterii i nienawiści, nie ma miejsca w Le Moyne."

Abu Toha odpowiedział na list prezydenta własnym "listem otwartym", odrzucając sugestię, że użycie słowa ludobójstwo do opisania działań Izraela mogłoby być uznane za antysemickie.

"Serio?" zapytał. "Czy zbrodnie państwa izraelskiego są reprezentatywne dla całego narodu żydowskiego? Osobiście odmawiam uwierzenia, że tak jest... Przez całe wydarzenie nie użyłem słowa "Żyd" – Odmówię utożsamiania wiary judaizmu z działaniami Izraela."

Podsumował: "Jeśli ktoś powiedziałby ci, że czuje się 'zraniony', bo użyłem słowa ludobójstwo, to pytam: Jak powinienem się czuć? Jak powinna się czuć moja żona po stracie ojca? Jak powinny się czuć moje troje dzieci po stracie dziadka?"

A potem, w miniony weekend, Uniwersytet Michigan zorganizował ceremonię wręczenia dyplomów. Jednym z prelegentów był przewodniczący senatu wydziałowego. Swoje krótkie, lecz elokwentne uwagi rozpoczął od zauważenia, że choć uniwersytet celebruje swoich sportowców i ich osiągnięcia, są też inni bohaterowie, których należy docenić — ci, którzy kwestionowali przestarzały i niesprawiedliwy status quo uniwersytetu, otwierając drzwi do inkluzji i zrozumienia.

Rozpoczął od wspomnienia o młodej kobiecie, która w 1858 roku zakwestionowała sprzeciw szkoły wobec przyjmowania kobiet jako studentek. Wspomniał dalej o pierwszym żydowskim wykładowcy i Ruchu Akcji Czarnej, który naciskał na uniwersytet o rozszerzenie programu nauczania, by uhonorować czarne doświadczenie, a zakończył wyróżnieniem "aktywistów studenckich... którzy poświęcili wiele, by otworzyć nasze serca na niesprawiedliwości dziejące się w Gazie."

Jego uwagi były tak pięknie skonstruowane i przedstawione, że wywołały gromki aplauz wśród obecnych. Nagranie z wydarzenia pojawiające się na stronie internetowej uniwersytetu pokazuje jego kolegów i administratorów bijących brawo za przemówienie.

W ciągu kilku dni ten sam rektor uniwersytetu, który widać, jak bije brawo, wydał list potępiający przemówienie profesora jako "bolesne, nieczułe" i "niestosowne".

(Aby uniknąć "dalszych kontrowersji", uniwersytet usunął nagranie z wydarzenia — na którym prezydent bije brawo — ze strony internetowej).

Pytanie, które należy zadać, oprócz wymienionych powyżej, brzmi: jaka jest logika stojąca za twierdzeniem, że wypowiedzi zarówno Abu Tohy, jak i przewodniczącego senatu wydziału były raniące do poziomu antysemickiego?

Od czego warto zapytać: "Czym jest antysemityzm?" Najprostsza i najjaśniejsza definicja to antysemityzm to nienawiść, stereotypizowanie lub dyskryminacja wobec Żydów tylko dlatego, że są Żydami. Podobnie jak inne formy bigoterii, twierdzi, że istnieją cechy lub zachowania wspólne dla wszystkich Żydów, po prostu dlatego, że są Żydami.

Biorąc to pod uwagę, jedynym sposobem, w jaki krytyka działań Izraela może uznać się za antysemityzm, jest to, że krytyk sugeruje, że Izrael robi to, co robi, bo jest Żydem i "tacy są Żydzi", albo jeśli osoba twierdząca, że antysemityzm twierdzi, że skoro Izrael twierdzi, iż jest państwem żydowskim, to wszystko, co robi, reprezentuje wszystkich Żydów, a zatem krytyka izraelskiej polityki jest tym samym co krytyka narodu żydowskiego.

To ostatnie stanowisko od dawna propagują organizacje pro-izraelskie. Do niedawna ta propozycja była w większości odrzucana, ale obecnie zyskała akceptację. Jest niebezpieczna właśnie dlatego, że zakłada, iż Izrael reprezentuje wszystkich Żydów, a zatem krytyka Izraela staje się krytyką narodu żydowskiego. Warto zauważyć, że założenie leżące u podstaw tego twierdzenia idzie w parze z twierdzeniem prawdziwych antysemitów, którzy twierdzą, że konsekwencje złych zachowań Izraela mogą słusznie dotknąć wszystkich Żydów. Co ciekawe, to ta sama logika, która od dawna dręczy arabskich Amerykanów padających ofiarami przestępstw z nienawiści, ponieważ twierdzono, że ich pochodzenie etniczne lub religia czynią ich legalnymi celami w odpowiedzi na działania niektórych arabskich grup na Bliskim Wschodzie.

Drugim skutkiem jest to, że – jak słusznie zauważa Abu Toha – odbiera to ofiarom zachowań Izraela ich prawowitego prawa do mówienia o swoim bólu i precyzyjnego wskazywania sprawcy, który go spowodował, ze względu na ból, który mógłby sprawić, że zwolennicy Izraela — lub w przypadku Uniwersytetu Michigan — odmówią studentom prawa do empatii i domagania się, by palestyńskie ofiary zostały wysłuchane, ponieważ uznanie palestyńskiego bólu może również powodować zranione uczucia.

Dr James J. Zogby jest autorem książki Arab Voices (2010) oraz założycielem i prezesem Arab American Institute (AAI), organizacji z siedzibą w Waszyngtonie, D.C., która pełni funkcję politycznego i politycznego ramienia badawczego społeczności arabsko-amerykańskiej. Od 1985 roku dr Zogby i AAI prowadzą działania arabsko-amerykańskie na rzecz zapewnienia politycznego wzmocnienia w USA. Poprzez rejestrację wyborców, edukację i mobilizację AAI wprowadziło arabskich Amerykanów do głównego nurtu politycznego. Dr Zogby od wielu lat jest również osobiście aktywny w polityce USA; w 1984 i 1988 roku pełnił funkcję zastępcy kierownika kampanii oraz starszego doradcy kampanii prezydenckiej Jessego Jacksona. W 1988 roku poprowadził pierwszą debatę na temat państwowości Palestyny podczas konwencji Demokratów w Atlancie, GA. W latach 2000, 2008 i 2016 był doradcą kampanii prezydenckich Gore'a, Obamy i Sandersa.

Pierwotnie opublikowano w CommonDreams.org

____
https://countercurrents.org/2026/05/no-its-not-antisemitic-to-charge-israel-with-genocide-and-its-dangerous-to-say-it-is/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

"ZŁY OMEN: NARÓD PARIASÓW IZRAEL FORMALNIE UZNAJE ARMENIĘ – DLACZEGO TERAZ?"

 

By Joachim Hagopian

Izrael to śluzowe wiadro całego świata. Przez dziesięciolecia, chcąc rościć sobie prawo do bycia jedyną prawdziwą ofiarą Holokaustu w nowożytnej historii, by na zawsze wyciągać współczucie i poczucie winy od reszty świata, przez całe 78 lat istnienia Państwo żydowskie uparcie odmawiało uznania ludobójstwa Ormian (1915-1917, kiedy Turcja wymordowała i zagłodziła 600 000 – 1,5 miliona Ormian). Podsumowując, Izrael czekał do niedzieli, 28 czerwcath, 2026, zanim w końcu z własnym interesem uznaje ludobójstwo Ormian, ponieważ o tej późnej porze widzi dodatkową przewagę w zaprzyjaźnieniu się z Armenią w świetle katastrofalnej wojny Żydów z Iranem. Wiedząc, że Izrael potrzebuje wszelkiej możliwej pomocy przeciwko znacznie potężniejszemu i bardziej śmiercionośnemu regionalnemu mocarstwu Iranowi, a Trump podejmuje, choć puste, słabe gesty, by wycofać się z wojny z Iranem, Izrael wydaje się bardziej przyjazny, by nagle zacieśnić relacje z Erywaniem.

Gabinet Netanjahu jednogłośnie zagłosował za uznaniem, przekazując sprawę do Knesetu. Kolejnym istotnym czynnikiem są rosnące napięcia, jakie Izrael obecnie dzieli z Turcją. Podobnie jak negujący Turcji, sprawcy ludobójstwa na Ormianach z ubiegłego wieku, Izrael od dawna jest krajem opornym, odmawiając formalnego uznania pierwszego ludobójstwa ubiegłego wieku. Czekając pełne sto lat po zakończeniu ludobójstwa Ormian, Państwo Żydowskie tchórzliwie pokazuje swoje egoistyczne, wyzyskujące, prawdziwe oblicze jako najbardziej znienawidzony dziś naród ludobójczy na ziemi.

Pod obecnym reżimem Armenii w Erywaniu jej dyktator Nikol Paszynian głupio odrzuciłdługoletni sojusz bezpieczeństwa Armenii z Rosją, zamiast tego słabo ulegając presji USA, wybierając Zachód jako swojego użytecznego idiotycznego wasala. Państwo żydowskie nagle postanowiło rzucić kość Ormianom, wreszcie formalnie uznając ludobójstwo Armenii jako narodu. Tylko dlatego, że Armenia jako obecna marionetka Zachodu została uznana przez Izrael i USA za strategicznie użyteczną. Jednak ani naród, ani Zachód nigdy nie pomogły Armenii w znaczący sposób poza pustymi bzdurami.

Poza 2,7-3 milionami Ormian mieszkających w Republice Armenii, gdzie jest druga co do wielkości populacja Ormian-Amerykanów (pół do 1,5 miliona) po Rosji (1,9-2,5 miliona), USA historycznie zabiegają i drapieżnie zwiększają swój wpływ i wpływy w uległej Armenii, zwłaszcza by zdobyć ostatnią przewagę nad kontrowersyjną południową granicą Armenii z Iranem. Jeszcze dłużej USA próbują zdystansować i zawiesić niemal zerwane więzi Armenii z Rosją. Wąski, 25-milowy (42 km) odcinek wspólnej lądowej granicy z Iranem, znany jako Korytarz Zangezur, jest obecnie geopolitycznym gorącym punktem, na który poczekają kraje ze wszystkich stron, dosłownie antyormiańskie pantureckie bliźniaki, a także USA i Izrael jako tylne wejście do ich #1 wroga – Iranu.

Zamknięta granica ormiańsko-irańska odcina zarówno strategiczną drogę lądową Iranu do krajów Kaukazu Południowego, jak i najbliższą bliskość być może najważniejszego, strategicznego, politycznego i militarnego partnera Iranu – Rosji. Ani Iran, ani Rosja nie są w żaden sposób zadowoleni z utalentowanego wpływu USA, który szczególnie przynosi korzyści historycznym wrogom Armenii – Turcji i Azerbejdżanowi. Jedenaście miesięcy temu Najwyższy Przywódca Iranu, zamordowany starszy doradca ajatollaha Alego Chameneiego, Ali Akbar Velayati,ostrzegł, że proponowany Korytarz Zangezur to "geopolityczny plan realizowany jako przykrywka dla szerszych projektów", prowadzonych przez ruchy USA, Izraela, NATO i pantureckich mających na celu podważenie bezpieczeństwa narodowego Iranu. Dodał:

[Prawdziwy cel] ma na celu osłabienie Osi Oporu, zerwanie więzi Iranu z Kaukazem oraz nałożenie blokady lądowej na Iran i Rosję na południu regionu.

Tymczasem starożytna enklawa Armenii, Artsach (znana również jako Górski Karabach), we wrześniu 2023 roku została ostatecznie militarnie zdobyta jako pierwsza ofiara w wojnie dronowej, przejęta przez tureckich braci z Azerbejdżanu po ponad trzech dekadach spornych, przerywanych i nieregularnych wojen. Spośród wszystkich krajów Bliskiego Wschodu Azerbejdżan jest uważany za najważniejszego sojusznika Izraela jako największego importera izraelskiej broni wojskowej. W rzeczywistości, skoro prawie połowa (40%) całkowitego importu ropy Izraela pochodzi z bogatego w ropę Azerbejdżanu, a 70% azerskiej broni zakupionych od Izraela, w dużej mierze tłumaczy, dlaczego Azerbejdżan, tak mocno zainwestowany w rozmieszczenie tylu izraelskich dronów do 2023 roku, był w stanie dosłownie przewyższyć i szybko pokonać wcześniej bardzo opornych rodzimych obrońców swojej dawnej ojczyzny z rodzimej milicji Artsakh.

Również pod przywództwem prezydenta Paszyniana, po raz pierwszy, wyraźnie zaginęli żołnierze Republiki Armenii walczący ramię w ramię ze swoimi rodakami w Artsakhu. Wielu Ormian czuło się głęboko zdradzonych przez Paszyniana za to, że nie przyszedł z pomocą Artsakhu, dochodząc do wniosku, że obecny przywódca Armenii sprzedał się Azerbejdżanowi. W krótkim czasie po wojnie w 2023 roku praktycznie wszyscy Ormianie, których rodziny mieszkały w tym starożytnym enklawie przez ponad tysiąc lat, poczuli się zobowiązani do natychmiastowego opuszczenia ojczyzny i przemieszczania się do Republiki Armenii przez Korytarz Łachiński, przy czym praktycznie żaden Ormian nie mieszka w Górskim Karabachu.

Niestety, los Artsakhu potoczył się tą samą drogą co inna starożytna, niedaleka ormiańska ojczyzna Nachiczewan. Azerowie zniszczyli wiele lat wcześniej wszystkie kościoły i kulturowe pozostałości kwitnącej ormiańskiej ludności. Podczas gdy młody Józef Stalin został wyznaczony na czele Zewnętrznych Republik Radzieckich na początku lat 20., próbując rozszerzyć młode Imperium Radzieckie, by przyciągnąć Turcję, Stalin celowo ustawił to tak, by oba odrębne, autonomiczne terytoria zamieszkane przez Ormian były prawnie związane z Azerbejdżanem jako skuteczną taktykę imperialistyczną, dziel i rządź.

Ambitnie głodni drapieżnicy Azerbejdżan i Turcja teraz mają na celu kolejne zdobycie ziemi w wąskim korytarzu Armenii graniczącym z Iranem, który po konfiskacie bezpośrednio połączy Turcję i azerską eksklawę Naxcivan (dawniej Ormiański Nachiczewan) z resztą Azerbejdżanu, ostatecznie mającą na celu odzyskanie odrodzonego wschodnio-zachodniego tureckiego Imperium Osmańskiego od Azji Mniejszej po Azję Środkową oraz długą chińską Inicjatywę Pasa i Szlaku. Chociaż przez wiele wieków Ormianie i Persowie utrzymywali serdeczne stosunki jako przyjacielscy sąsiedzi, w tym 60-80 000 chrześcijańskich Ormian obecnie mieszkających jako obywatele Islamskiej Republiki Iranu, a Armenia stała się prawdziwą marionetką Zachodu, pierwsze chrześcijańskie państwo coraz bardziej znajduje się w niebezpiecznym położeniu się w zamykającej się geopolitycznej wadze. Łatwo zauważyć, skąd ta geopolityczna szarfalowa szarżyta władza wydaje się być gwałtowna.

Otoczona długoletnimi ludobójczymi populacjami tureckimi po obu stronach (zamknięta zachodnia granica Turcjii wschodnia granica Azerbejdżandrow), podczas gdy narastający regionalny konflikt między Wschodem a Zachodem zagraża Armagedonowi III wojny światowej z czasów końca, Armenia znajduje się na geograficznym rozdrożu potencjalnego nowego frontu wojennego, który może wybuchnąć w każdej chwili. Armenia wydaje się niebezpiecznie sprzymierzać się ze słabszą, znacznie bardziej lekkomyślną i niestabilną zachodnią frakcją USA/Izrael, która już przeżywa gwałtowny upadek cywilizacyjny i gospodarczy, w przeciwieństwie do rosnących wielobiegunowych mocarstw wschodnich: Iranu, Rosji i Chin.

Po aresztowaniu i uwięzieniu najwyższego przywódcy czcionego Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego, Paszynian wyraźnie ingeruje w wewnętrzne sprawy kościoła z całkowitym lekceważeniem autonomii religijnej, niepotrzebnie i złowieszczo prowadząc ten mały, śródlądowy, wysoce religijny kraj w opresyjną strefę zagrożenia. Ponownie, Paszynian jest szkodliwym zdrajcą wobec otwartych dyktatur Armenii, zarówno Ilhama Alijewa w Azerbejdżanie, jak i Recepa Tayyipa Erdoğana w Turcji, działając równolegle z własnymi represyjnymi skłonnościami, paranoiczny wobec przywódców kościelnych knujących za jego plecami. Armenia jest obecnie uwikłana w ogromną presję i drwiny zarówno ze strony narodu i kultury, jak i większych, silniejszych sił geopolitycznych walczących o kontrolę nad Armenią, otoczonych destabilizującymi napięciami i konfliktem z kruchą gospodarką.

Jakoś Paszynian zdołał przetrwać polaryzującą, ośmioletnią prezydenturę jako centralna postać uwikłana w podstępy i podstępy. Jego pochylanie się, by nie obrazić ludobójczych sąsiadów wobec tego Ormianina, pokazuje słaby charakter gotów wahać się z każdą stroną, gąbkowego, bezkręgowego zdrajcę sprawy ormiańskiej. Przyszłość tego dumnego narodu i narodu wydaje się nieuchronnie na celowniku pogłębiającej się III wojny światowej, bez wsparcia ze strony obecnego, niemal dekadowego przywódcy.

 

Joachim Hagopian to absolwent West Point, były oficer armii i autor książki "Don't Let the Bastards Getcha Down", ujawniającej wadliwy system dowodzenia wojskowego USA oparty na wspinaniu się po drabinie starszeństwa, nieuchronnie eliminując najlepszych i najzdolniejszych, pozostawiając przeciętnych i zwolenników porządku na szczycie jako polityków-biurokratów generałów wyznaczonych do przegrania każdej nowoczesnej wojny z USA przez elitę zamysłową. Po służbie wojskowej Joachim uzyskał tytuł magistra psychologii klinicznej i przez ponad ćwierć wieku pracował jako licencjonowany terapeuta w dziedzinie zdrowia psychicznego z młodzieżą i młodzieżą doświadczającą przemocy. W Los Angeles znalazł się w walce z największymi powiatowymi ośrodkami ochrony dzieci w kraju w ramach całkowicie zepsutego i skorumpowanego systemu opieki nad dziećmi w Ameryce.

Doświadczenie zarówno w wojsku, jak i w systemie opieki nad dziećmi dobrze przygotowało go jako badacza i niezależnego dziennikarza, ujawniając zło wielkiej farmacji oraz to, jak kontrolowany przez Rockefellera system medyczny i psychiatryczny wyrządza więcej szkody niż pożytku, przykładem jest pandemia i genobójstwo związane z zabójstwem. Jako niezależny dziennikarz od ostatniej dekady, Joachim napisał setki artykułów dla wielu serwisów informacyjnych, w tym thegovernmentrag.com, stateofthenation.info, jameshfetzer.org, theinteldrop.org i Global Research oraz lewrockwell.com. Jako autor pięciotomowej serii zatytułowanej Pedophilia & Empire: Satan, Sodomy & the Deep State, książki i rozdziały Joachima są bestsellerami Amazona w kategoriach praw dzieci i praw człowieka. Jego seria książek A-Z w pełni dokumentuje i ujawnia globalną plagę pedofilii i pozostaje dostępna bezpłatnie na https://pedoempire.org/content s/. Joachim prowadzi także cotygodniowy program radiowy Revolution "Cabal Empire Exposed" w piątkowe poranki o 6:00 EST (ID: revradio, hasło: rocks!), a dodatkowo regularnie prowadzi analityk geopolityczny w dwóch cotygodniowych podcastach z Jamesem Fetzerem.

____
https://thegovernmentrag.com/articles/bad-omen-pariah-nation-israel-formally-recognizes-armenia/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

Revilo Oliver – "Kim są naturalni sojusznicy "

carney-gay-pride.jpg

Macron, Carney, Starmer, Obama, GW Bush, Zelinsky, Trudeau, dyrektor WHO Tedros Adhanom są wszyscy gejami. O co chodzi?


Nagranie, na którym Carney bawi się z innymi gejami.

 

DR REVILO Pendleton Oliver, Profesor klasyki na Uniwersytecie Illinois przez 32 lata i jeden z czołowych filologów swoich czasów, czytał jedenaście języków, w tym sanskryt, i przez ponad pół wieku pisał artykuły naukowe w czterech językach do publikacji naukowych w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Jeden z pierwszych, którzy podnieśli alarm przed światowym komunistycznym spiskiem, Revilo Oliver dostrzegł, że w swoim pragnieniu zniszczenia cywilizacji zachodniej kabaliści znajdują naturalnego sojusznika w gejach takich jak dyrektor WHO Tedros Adhanom, który przewodził oszustwu COVID.
 
Aktywiści gejowscy Marshall Kirk i Hunter Madsen przyznali, że "zaskakująco duży odsetek gejów to patologiczni kłamcy i oszuści." (Nawet geje przyznają, że są chorzy)
 
Jako "outsiderzy" zarówno kabaliści, jak i geje odczuwają naturalną niechęć do społeczeństwa obywatelskiego i pragną je zniszczyć. To nie przypadek, że czołowi przedstawiciele Illuminati, tacy jak Winston Churchill, Adolf Hitler, Tony Blair, Justin Trudeau, George W. Bush i Barack Obama, byli/są homoseksualistami. Oliver ledwie dotyka powierzchni tematu, ale jestem pewien, że jeśli zagłębimy się głębiej, odkryjemy, że homoseksualizm odgrywa ważną rolę w spisku Iluminatów. Nie mówimy, że wszyscy geje są wywrotowymi, tylko że podobnie jak Żydzi, nieproporcjonalnie duża liczba okultystycznych subwersywistów jest homoseksualna.
 
Jak podsumował to R.G. Waldeck w książce Human Events: "(homoseksualny) spisek rozprzestrzenił się na całym świecie; przeniknęła wszystkie klasy; działa w armiach i więzieniach; przeniknął do prasy, filmów i gabinetów; i niemal całkowicie dominuje w sztuce, literaturze, teatrze, muzyce i telewizji."
 
Dopóki byli skryti i dyskretni, amerykańska opinia publiczna nie miała pojęcia o ich liczbie i potędze. To się zmieniło.



Aktualizacja z 14 maja 2026
 
autor: Revilo Oliver
(Fragment autorstwa henrymakow.com)
 
Przez co najmniej dwadzieścia dwa wieki w świecie zachodnim homoseksualizm konsekwentnie był czynnikiem odrzucania wszelkiej moralności, a tym samym samej cywilizacji, co oczywiście jest niemożliwe bez ogólnego i instynktownie akceptowanego kodeksu moralnego.
 
Nie chodzi o osoby, które angażują się w prywatne praktyki, które uważamy za odrażające i które w chrześcijańskich kategoriach są przestępstwami wobec Stwórcy. Musimy rozważyć gatunek, który czerpie radość z korupcji naszych dzieci na własnym poziomie i wydaje się napędzany pragnieniem zniszczenia nas.
 
Jak zwięźle ujmuje autor artykułu w Human Events [R.G. Waldek], członkowie Homoseksualnej Międzynarodówki "stanowią światowy spisek przeciwko społeczeństwu." A ten spisek jest w naszych czasach pobocznym lub sojusznikiem Międzynarodowego Spisku Komunistycznego, nie dlatego, że homoseksualiści są poddawani szantażowi, jak ludzie charytatywni mają tendencję do przypuszczania, lecz dlatego, że ich instynkty prowadzą ich do tej samej szaleńczej nienawiści do cywilizacji zachodniej.
 
To — powtarzam — nie znaczy, że wszyscy homoseksualiści są sadystami. Spośród wymienionych wyżej literatów Wilde nie miał skłonności przestępczej; Verlaine, to prawda, próbował zabić swojego kochanka Rimbauda (który brał udział w komunistycznym wybuchu w Paryżu w 1870 roku), ale prawdopodobnie miał ku temu powód; Gide ostatecznie "rozczarował" się komunistami i nawet krytykował swoich dawnych przyjaciół; a Proust był praktycznie pustelnikiem.
 
bushgannon.jpg(Bush prostytut, Jeff Gannon)
 
Jest całkiem możliwe, a nawet prawdopodobne, że istnieje więcej niż kilku tajnych homoseksualistów, którzy nie mają pragnienia ani impulsu, by zniszczyć ludzkość, i wszyscy powinniśmy to wyraźnie uznać.
 
Co więcej, byłoby błędem twierdzić, że bardziej agresywni homoseksualiści to wszyscy komuniści. Na przykład myśli się o dwóch bogatych i błyskotliwych studentach Uniwersytetu Chicagowskiego, Loebie i Leopoldzie, którzy są pamiętani, ponieważ w Chicago w latach 20. porwali i zabili młodego chłopca ze swojej rasy i kręgu towarzyskiego tylko dla perwersyjnej zabawy z jego zabicia.
 
Myśli się też o ich współczesnym, Fritzowi Haarmanie, kolejnym wybitnym homoseksualiście, który zwrócił na siebie uwagę w Niemczech, gdy odkryto, że przez wiele lat pozbywał się swoich chłopaków, gdy tylko się nimi znudził, rozrywając im gardła zębami, a następnie mieląc ich na kiełbasę, którą sprzedawał w delikatesach. Nie ma żadnych przesłanek, by Loeb, Leopold czy Haarmann byli powiązani z Komunistycznym Spiskiem, choć z pewnością mieli właściwe instynkty do przywództwa w rewolucji międzynarodowej.
 
Wszyscy musimy zmierzyć się z bardzo nieprzyjemnym faktem, że homoseksualizm zwykle kojarzony jest (jako przyczyna czy skutek – trudno powiedzieć który) z sadyzmem, a ten sadyzm, gdy nie znajduje ujścia w aktach brutalnej przemocy, inspiruje pasję do "równości" i "sprawiedliwości społecznej", która udaje "idealizm" i jest akceptowana jako taka przez nieświadome osoby, które nie widzą, że jedynym celem są "idealiści" to podżeganie do przemocy i brutalności, które przyniosą im zastępczą radość, nawet jeśli nie będą mieli okazji uczestniczyć w nich osobiście.
 
Samo słowo sadyzm, którym oznaczamy żądzę zadawania bólu i upokorzenia innym, pochodzi od nazwiska niesławnego zboczeńca, "Markiza" de Sade, autora prawdopodobnie najbardziej podłych książek w historii, który był dokładnie tym, czego powinniśmy się spodziewać: wielkim apostołem doktryny, że wszyscy ludzie rodzą się równi ("La nature nous a fait naitre tous egaux"), był gorącym orędownikiem tego, co jego następcy nazywają "demokracją gospodarczą", oraz bliskim współpracownikiem i współpracownikiem Marata, Robespierre'a i innych krwiożerczych przywódców Rewolucji Francuskiej.
 

 

Kariera de Sade'a jest typowa: dwukrotnie został skazany na śmierć za okropne zbrodnie, którym dał swoje imię, lecz wyroki, niestety, nie zostały wykonane; w 1790 roku był w więzieniu, kiedy został zwolniony przez innych idealistów, by uczestniczyć w "walce o prawa człowieka", a oprócz wypowiadania się o Egalite i Fraternite, osobiście bawił się świetnie przez trzynaście lat, aż do objęcia władzy przez Napoleona, który odesłał go z powrotem do więzienia...
 
 
Homoseksualizm to tylko jeden z kilku czynników upadku Zachodu, ale jest to ważny. Jak dobrze wiadomo — przynajmniej od czasu publikacji książki Anatolija Granowskiego Byłem agentem N.K.V.D. (Nowy Jork, Devin-Adair, 1962) — Komunistyczny Spisek utrzymuje w Rosji dwie szkoły treningowe dla sportowców seksualnych.
 
Absolwenci jednej uczelni to eksperci heteroseksualni i specjalizują się w przechwytywaniu i manipulowaniu rozwiązłymi kobietami, które poprzez majątek lub małżeństwo zajmują stanowiska polityczne lub wpływowe w Europie Zachodniej lub Stanach Zjednoczonych. Absolwenci drugiej szkoły, co może być ważniejsze, to zboczeńcy szkoleni do przyciągania zboczeńców. Tak wyszkoleni agenci są oczywiście częścią skomplikowanego mechanizmu, dzięki któremu bolszewicy teraz kontrolują i paraliżują cywilizowane narody.
 
savile-and-blair1.jpg(po lewej, Jimmy Saville i Tony Blair. Od chłopaka do premiera. Jak Illuminati wybierają naszych przywódców.)
 
Ale Spisek wykorzystuje w ten sposób stan, który sam pomógł stworzyć. Niewątpliwie prawdą jest, że międzynarodowe szkodniki od wieków pracują, z tajemnicą i cierpliwością termitów, by zniszczyć cywilizację zachodnią, pożerając wszystkie jej belki i belki – przez rozpustę i zbezczeszczanie każdej części naszej kultury – od sztuki i muzyki po naukę i filozofię; i przede wszystkim pracowali nad zniszczeniem moralności, fundamentu, na którym musi opierać się cała cywilizacja. To jest pewne. Jedynym pytaniem jest, ile z naszej obecnej sytuacji jest wynikiem pracy termitów i w ten sposób można je naprawić, czy wciąż mamy wolę i siłę, by działać na czas, a ile to wynik naturalnej zgnilizny, przez biologiczną degradację lub niechęć człowieka do długotrwałego dźwigania ciężaru wysokiej cywilizacji, a więc nieuniknione. I to jest pytanie, na które nie widzę sposobu, by odpowiedzieć z precyzją i pewnością. [15]
 
W obliczu przebiegłych, podstępnych i nieubłaganych wrogów wśród nas, nie odważymy się ignorować rosnącej powszechności homoseksualizmu w naszym społeczeństwie. Jak podsumował to R.G. Waldeck w książce Human Events: "(homoseksualny) spisek rozprzestrzenił się na całym świecie; przeniknęła wszystkie klasy; działa w armiach i więzieniach; przeniknął do prasy, filmów i gabinetów; i niemal całkowicie dominuje w sztuce, literaturze, teatrze, muzyce i telewizji."
 
Dopóki byli skryti i dyskretni, amerykańska opinia publiczna nie miała pojęcia o ich liczbie i potędze.
 

welles.jpeg

Oczywiście, odkąd Franklin Roosevelt poprowadził swoją wielką hordę zdrajców i degeneratów do naszej stolicy, każdy, kto wiedział cokolwiek o działaniach Waszyngtonu, wiedział, że zboczeni zajmują ważne stanowiska, a po tym, jak pełniący obowiązki sekretarza stanu, Sumner Welles, odszedł, został pobity przez jednego ze swoich czarnych "mężów" w przypływie zazdrości, ludzie zaczęli podejrzewać, że w waszyngtońskim humorze [16] jest coś więcej niż dowcip, który zakładał, że "nasz" Departament Stanu jest zdominowany przez zboczeńców.
 
gay-leaders1.jpg
(po lewej, Macron & Zelinsky)

Jednak mimo to Amerykanie, z nawykowym optymizmem, zachęceni milczeniem gazet i czasopism, lubili wierzyć, że zakażenie ogranicza się mniej więcej do tego jednego departamentu rządowego lub przynajmniej nie jest zbyt powszechne. I oczywiście od czasu ustanowienia przez Roosevelta koncepcji prezydenta jako urzędu służącego do narzucenia totalitarnej dyktatury amerykańskim biustom i zmuszania ich do niewoli dla "rządu światowego", wielkie i nielegalne uprawnienia tego urzędu były wykorzystywane do ochrony zboczeńców.
 
Na przykład w 1950 roku komisja śledcza pod przewodnictwem senatora Hoeya (zob. Dokument Senatu 241, osiemdziesiąty pierwszy Kongres) ustaliła, że na ważnych stanowiskach we wszystkich agencjach i departamentach rządu federalnego (w tym nota bene, Departamentu Sprawiedliwości), jest co najmniej siedem tysięcy zboczeńców, ale zeznania zostały zablokowane przez Rozporządzenie Wykonawcze Białego Domu, w otwartym i rażącym naruszeniu Konstytucji, a Senat Stanów Zjednoczonych, niegdyś dostojny organ, ulegle poddał się tej uzurpacji.
----

 
 



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:henrymakow.com