Published 10 Jul, 2026 20:58

W miniony weekend władze rosyjskie ogłosiły całkowite zajęcie miasta Konstantynówka, o które walki toczyły się od końca ubiegłego roku.
Dlaczego bitwa o to miasto trwała tak długo? Czy Konstantynówka ma rzeczywiście strategiczne znaczenie? I dlaczego poświęcono tak wiele czasu i wysiłku na jej zdobycie? Kwestie te omawiamy poniżej.
Jedno z największych miast Donbasu
Pod względem wielkości Konstantynówka (licząca 98 tys. mieszkańców w 2002 r. i około 70 tys. w 2022 r.) jest największym miastem (nie aglomeracją miejską) zdobytym przez armię rosyjską od wiosny 2022 roku, czyli od czasu zajęcia Mariupola. Aglomeracja Pokrowsk-Myrnohrad jest wprawdzie większa (jej przedwojenna populacja, wraz z przedmieściami, sięgała 200 tys. osób), ale składa się ona z dwóch miast, między którymi rozciąga się stosunkowo rozległy, rzadziej zabudowany teren. Umożliwiło to armii rosyjskiej zdobycie tych miast oddzielnie i wykorzystanie przestrzeni pomiędzy nimi do przełamania linii obrony Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU).
W przypadku Konstantynówki takie rozwiązanie nie było możliwe, gdyż stanowi ona zwarty obszar miejski o wymiarach około 6 na 12 km. W mieście znajduje się 20 tys. budynków, z czego około tysiąca to obiekty wielopiętrowe. W warunkach współczesnych działań wojennych każdy budynek wielopiętrowy przekształca się w minitwierdzę z rozbudowaną infrastrukturą podziemną. Szczególne wyzwanie pod tym względem stanowi południowa część miasta (w rejonie bulwaru Kosmonautów), zabudowana dziewięciopiętrowymi blokami z wielkiej płyty.
Przez centrum Konstantynówki przepływa rzeka Krywyj Toreć. Sama w sobie stanowi ona naturalną linię obrony, dodatkowo wzmocnioną przez rozległą strefę przemysłową przecinającą miasto. Strefa ta jest porównywalna wielkością do analogicznego obszaru w Mariupolu: to kilometry betonowych hal produkcyjnych, podziemnych instalacji technicznych i schronów przeciwlotniczych z czasów zimnej wojny – krótko mówiąc, gotowa twierdza. Wysunięty punkt oporu głównej twierdzy Sił Zbrojnych Ukrainy
Po wycofaniu się sił Igora Striełkowa ze Słowiańska i Kramatorska w latach 2014–2015, miasta te stały się głównym węzłem obronnym Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) w Donbasie. Mieściło się tam dowództwo operacji antyterrorystycznej (ATO) i wzniesiono potężne fortyfikacje ze stali oraz betonu. Konstantynówka stanowiła element zewnętrznego pierścienia tej twierdzy, pełniąc funkcję swego rodzaju placówki wysuniętej: aby dotrzeć do Słowiańska i Kramatorska, należało najpierw zdobyć Konstantynówkę.
Podobnie jak Słowiańsk i Kramatorsk, Konstantynówka została przygotowana do obrony: piwnice wielopiętrowych budynków przekształcono w punkty oporu, a podziemne sieci ciepłownicze i tunele techniczne łączące te obiekty wzmocniono i oczyszczono z gruzu; wykonano również podziemne przejścia, łączące poszczególne budynki w jedną sieć. W efekcie wszystkie wielopiętrowe budynki były połączone podziemnymi korytarzami, co umożliwiało szybkie przemieszczanie się i transport ładunków między poszczególnymi punktami.
Analogiczne prace przeprowadzono w strefie przemysłowej; większość zakładów zakończyła działalność jeszcze w latach 2014–2015, a w okresie 2015–2020 zostały one częściowo rozebrane lub przystosowane do celów obronnych. W strefie przemysłowej oraz w pobliżu stacji kolejowej zorganizowano również składy broni, amunicji i zaopatrzenia.
Na obrzeżach miasta, poza zwartą zabudową, utworzono fortyfikacje polowe, takie jak okopy, ziemianki i polowe punkty oporu. Miejscowości położone na przedmieściach Konstantynówki – Iljinowka, Berestok, stacja Pleszczejewka, Predteczino, Stupoczki i Nowodmitrowka – również przekształcono w punkty oporu, tworzące zintegrowaną sieć ogniową.
Wszystkie te działania miały na celu opóźnienie natarcia armii rosyjskiej w kierunku Słowiańska i Kramatorska – głównego węzła obronnego SZU nie tylko w Donbasie, ale i w całej wschodniej Ukrainie.

Następnie, wiosną, zdobyto Nowodmitrowkę na północy oraz Berestok i Iljinowkę na południu. Wszystkie walki toczone były przez niewielkie grupy szturmowe; zaopatrywano je drogą powietrzną lub z wcześniej zrzuconych zasobników. Postępujące siły rosyjskie korzystały ze słabego ugrupowania bojowego przeciwnika: wyczerpanie sił ZSU – nawet na kluczowych kierunkach – osiągnęło poziom, w którym ważny punkt oporu czy wręcz cała wieś bywają bronione przez zaledwie kilku żołnierzy, stacjonujących tam bez rotacji przez wiele miesięcy.
Co więcej, najbardziej wartościowe bojowo jednostki ZSU pozostają w mieście, gdyż tamtejsze fortyfikacje są lepsze, łatwiej o zaopatrzenie i łączność między oddziałami, a także tam znajduje się dowództwo. Dlatego też to zazwyczaj skrzydła jako pierwsze wpadają w ręce Rosjan.
ZSU nie mogą też przerzucić sił na przedmieścia – pozostawienie miasta bez wsparcia piechoty groziłoby losem Pokrowska, którego południowa część została zajęta przez rosyjskie oddziały szturmowe bez walki w dniach 30–31 lipca 2025 roku. Próba ich wyparcia była powolna, krwawa i zakończyła się niepowodzeniem.
W rezultacie zajęcie przedmieść Konstantynowki pod koniec kwietnia 2026 roku oznaczało, że ukraiński garnizon w mieście był skazany na zagładę. Armia rosyjska ustanowiła ścisłą kontrolę ogniową nad wszystkimi drogami wiodącymi do miasta oraz całodobową kontrolę powietrzną, zyskując zdolność do wykrywania i niszczenia sił przeciwnika w mieście z powietrza. W tej sytuacji wojska rosyjskie mogły po prostu się zatrzymać i czekać.
Główne narzędzie wojny
Czekać na co? Na nieuniknione ukraińskie kontrataki. W obwodach donieckim, zaporoskim i dniepropetrowskim przeprowadzono już ponad dwadzieścia operacji szturmowych z wykorzystaniem wspomnianej strategii. Jednak za każdym razem, gdy „rosyjskie kleszcze” zaciskają się wokół kolejnego miasta, ZSU próbują przerwać okrążenie kontratakami, by wprowadzić do miasta dodatkowe siły lub – w końcowej fazie walk – wycofać resztki skazanego na klęskę garnizonu.
Z wyjątkiem Kupiańska, jak dotąd ZSU nie zdołały osiągnąć tego celu. Nie dlatego, że są kiepskimi żołnierzami – wręcz przeciwnie. Rosyjski Sztab Generalny narzucił jednak ukraińskiemu dowództwu skrajnie niekorzystną taktykę walki. Siłom Zbrojnym Ukrainy (SZU) brakuje siły ognia, dysponują znacznie mniejszymi zasobami ludzkimi (zwłaszcza w zakresie oddziałów szturmowych), nie mają bomb lotniczych, praktycznie nie posiadają artylerii rakietowej i tak dalej. Co więcej, brakuje im wieloletniego doświadczenia w działaniach szturmowych, jakim dysponuje armia rosyjska.
Krótko mówiąc, siły ukraińskie są praktycznie niezdolne do przeprowadzania kontrataków. Tymczasem, aby utrzymać pozycję, armia musi nieustannie kontratakować. W walce, by stać w miejscu, trzeba ciągle posuwać się naprzód – a do tego SZU są niemal niezdolne (lub, ściślej mówiąc, zdolne jedynie na wybranych odcinkach frontu).
Tak właśnie stało się w Konstantynowce. Najkrwawszy etap operacji dla SZU trwał od końca kwietnia do połowy czerwca; prowadzono wówczas kontrataki na skrzydłach, próbując przełamać okrążenie i wycofać choćby część garnizonu. W połowie maja załamała się obrona południowej części miasta (obszaru najbardziej ufortyfikowanego). Od tego momentu sytuacja garnizonu w strefie przemysłowej Konstantynowki oraz w rejonie stacji kolejowej pogarszała się jeszcze szybciej.
Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do skrzydeł, w samym mieście walki praktycznie nie miały miejsca: rosyjskie oddziały szturmowe przenikały do kwartałów miejskich w małych grupach, gromadziły siły, uzyskiwały lokalną przewagę i – wspierane przez szczegółowe rozpoznanie lotnicze – prowadziły raczej działania oczyszczające niż bezpośrednie starcia. Potężne fortyfikacje, przygotowywane przez lata, okazały się bezużyteczne, gdyż nie było już ludzi, którzy mogliby ich bronić.
Można by zapytać: dlaczego ukraińskie dowództwo raz po raz czeka na to, co nieuniknione? Dlaczego nie wycofa garnizonu ze skazanego na upadek miasta, chroniąc tym samym swoich najbardziej wartościowych, doświadczonych i zmotywowanych żołnierzy?
Odpowiedź jest również całkiem racjonalna: jeśli oddadzą Konstantynówkę, sytuacja powtórzy się w Drużkówce; jeśli oddadzą Drużkówkę, ten sam los spotka Kramatorsk i Słowiańsk, i tak dalej. W ten sposób Rosjanie mogliby szybko dotrzeć do Kijowa.
***
Walki o poszczególne miasta mogą wydawać się mało znaczące i powtarzalne. Jednak, jak widzimy, w starciach tych armii rosyjskiej udało się narzucić siłom ukraińskim wyjątkowo niekorzystny styl walki. Jest to widoczne zarówno na poziomie taktycznym – gdyż Siły Zbrojne Ukrainy (SZU) są zmuszone poświęcać rezerwy na bezcelowe kontrataki, ponosząc znacznie wyższe straty niż rosyjskie siły zbrojne – jak i na poziomie operacyjnym, gdzie siły ukraińskie muszą kurczowo trzymać się skazanych na upadek miast, by w jakikolwiek sposób utrzymać linię obrony.
Wszystko to zapewnia armii rosyjskiej kluczową przewagę strategiczną: inicjatywę na polu walki, co prowadzi do wyczerpywania sił przeciwnika i przybliża moment, w którym SZU nie będą już w stanie przeprowadzać kontrataków ani utrzymywać linii frontu.
Moment ten będzie oznaczał załamanie się SZU i przesądzi o wyniku wojny.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/russia/642866-battle-for-konstantinovka-russias-victory/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz