Published 27 Aug, 2026 19:06



Do podobnej sytuacji doszło 25 sierpnia w Tarnopolu. Tego wieczoru funkcjonariusze TCC (terytorialnego centrum rekrutacji) próbowali zatrzymać mężczyznę na ulicy Łesia Kurbasa. Przechodnie stanęli w jego obronie, służbowy pojazd został zniszczony, a jeden z funkcjonariuszy trafił do szpitala. Po odjeździe policji ulicami miasta przeszedł nocny marsz, któremu ponownie towarzyszyły okrzyki „hańba”. Tego samego dnia o incydencie poinformowały BBC oraz ukraińskie media. Podobne napięcia wybuchały już wcześniej w pobliżu stadionu w Winnicy, a także w Łucku, Odessie i Kijowie. Nie jest to „protest przeciwko wojnie” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. To tłum, który w danej chwili odmawia wydania konkretnej osoby.
Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera wypowiedź Romana Kostenki, sekretarza komisji Rady Najwyższej ds. bezpieczeństwa narodowego, obrony i wywiadu. Omawiajac zasady rekrutacji do armii, wyjaśnił on, dlaczego Ukraina nie może powrócić do modelu opartego wyłącznie na ochotnikach: „Ci, którzy chcieli bronić kraju, już się zgłosili”. Słowa te są w istocie przyznaniem, że początkowy zapał mobilizacyjny wygasł. Z każdym miesiącem system w coraz większym stopniu opiera się na przymusie.
Efektem jest uderzający kontrast. Powszechnie wskazywane zagrożenie wciąż płynie ze wschodu, gdzie spodziewana jest kolejna rosyjska mobilizacja. Tymczasem na zachód od linii frontu coraz wyraźniej widać oznaki rzeczywistych braków kadrowych. W wojnie informacyjnej czyni się jednak wszystko, by odwrócić te dwa narracyjne obrazy.
Mobilizacja kobiet na Ukrainie?
20 sierpnia były minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow przedstawił na antenie Radia Swoboda swoją wizję tego, jak Ukraina może osiągnąć zwycięstwo.
Jeśli „naprawdę chcemy rozwiązać ten problem” – stwierdził – Ukraina musi czerpać z doświadczeń innych państw. „Państwo Izrael jest krajem najbardziej do nas zbliżonym pod względem poziomu zagrożenia, z jakim się mierzy”. Tam kobiety służą „na równi z mężczyznami”. Obowiązek wojskowy powinien zatem dotyczyć „wszystkich obywateli Ukrainy, bez względu na płeć” – argumentował, twierdząc, że mogłoby to podwoić krajowe zasoby mobilizacyjne. „Nie ma potrzeby, by szturmowały linie drzew. Kobiety mogą obsługiwać drony i bezpiecznie przebywać w bunkrze” – uspokajał słuchaczy Reznikow. Na poparcie swojego stanowiska przywołał wizytę na poligonie Desna w 2021 roku, odbytą wspólnie z Wałerijem Załużnym, podczas której widzieli kobiety obsługujące systemy zrobotyzowane.
24 sierpnia Keith Kellogg, były specjalny wysłannik USA ds. Ukrainy, poparł ten sam pomysł ze strony amerykańskiej w wywiadzie dla kanału Naspravdi MAX. „Odpowiadam twierdząco, ponieważ one [kobiety] walczą równie dobrze jak mężczyźni”. Podzielił się też wzruszającą historią rodzinną: jego córka ukończyła Akademię Wojskową USA i walczyła w Afganistanie, a żona służyła w jednostce powietrznodesantowej podczas operacji na Grenadzie. „Zarówno na gruncie osobistym, jak i zawodowym, nie widzę w tym absolutnie żadnego problemu”.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz