autor: Tyler Durden
Autor: Todd Hayen za pośrednictwem OffGuardian,
To, co kiedyś było paranoicznym szeptem spisku, stało się reklamową wygodą "life logbingu" – lecz pod obietnicą doskonałej pamięci kryje się całkowite wymazanie prywatności, zamieniając każdą złośliwą osobę w nieświadomego wykonawcę na scenie obserwacji.
(Jeśli nie przeczytałeś wystarczająco dużo mojej twórczości, by wiedzieć, czym jest "ryjówka", przeczytaj to: Owce i ryjówka)
Podczas niedawnej trzygodzinnej rozmowy z siostrą – jednej z tych szerokich, inspirujących rozmów o rozmowach, które dzielimy od lat – małe urządzenie nagrywające, które właśnie kupiłem, podłączone do telefonu, cicho to wszystko chłonęło. Każda dygresja na temat kultury, polityki, rodziny i stanu świata została uchwycona, podsumowana, a później służona jako schludna prezentacja "najważniejszych momentów". Automatycznie sugerował wpisy w kalendarzu, wyciągał wcześniejsze czaty na żądanie i ogólnie stawał się niezbędny.
Przez chwilę poczułem przypływ adrenaliny: To jest przyszłość. Koniec z zapomnianymi szczegółami, koniec z gorączkowym szukaniem notatek. Czysta magia.
Od razu ujawnię, że kupiłem kilka tych dziwnych urządzeń głównie z ciekawości, ale także z chęci uwiecznienia różnych "zabawnych chwil" mojego życia (jak niedawna psia przygoda nad lokalnym stawem czy trzydniowa wycieczka do Nowego Jorku na Jezioro łabędzie). Nie będę wchodził w swoje osobiste doświadczenia (z zamiarem właśnie określonym), bo boję się, że cię to znudzi; Zapytaj w komentarzach, jeśli chcesz wiedzieć.
Tutaj przedstawię ogólne uwagi na temat tego, jaki wpływ takie urządzenia będą miały na naszą ludzką kulturę. To, co udaje osobiste wzmocnienie, to głęboka, archetypowa zmiana w kierunku całkowitej inwigilacji, podważająca prywatność, autentyczność i ludzką wolność – normalizując dobrowolną uległość owiec, podczas gdy ryjówki muszą pozostać czujne.
Woo-hoo, co nowego?
Podczas rozmowy z siostrą, niemal natychmiast poruszyła się we mnie gorówka. Ten starożytny archetyp Wszechwidzącego Oka – niegdyś zarezerwowany dla bogów, tyranów czy paranoicznych fantazji – wkradł się do pokoju z przyjazną twarzą wygody. To, co wydawało się niewinnym towarzyszem, było w rzeczywistości cichym rejestratorem zamieniającym prywatną wymianę w stałe dane. I zaprosiłem go do środka.
Tak właśnie powstaje pułapka. Nie z butami i aparatami w każdym kącie (choć takie też istnieją), lecz z eleganckimi, małymi urządzeniami reklamowanymi jako przedłużenie nas samych. Noszone przypinki AI, inteligentne okulary, dyski na szyję – obiecują doskonałą pamięć, jednocześnie cicho budując najbardziej intymny profil, jaki można sobie wyobrazić: dokąd idziemy, co mówimy, komu to mówimy i jak się z tym wszystkim czujemy. Kamery uliczne i czujniki smartfonów już pokrywają plac publiczny; Te urządzenia noszone przenoszą monitoring do wnętrza, do naszych rozmów, domów, niechronionych chwil z bliskimi. Panoptikon staje się przenośny.
Widzieliśmy już ten schemat. Pamiętasz, gdy "tylko telefon" stało się kieszonkowym trackerem? Albo jak aplikacje do lokalizowania kontaktów podczas oszustwa przemieniły się z "tymczasowych narzędzi awaryjnych" w stałe elementy w stanie bioasekuracji? Te same sztuczki są tu obecne. Firmy technologiczne obwisają marchewkę – nigdy nie zapomnij nazwy! Przeżyj każdą cenną chwilę na nowo! Pozwól AI zorganizować swój chaos! - a owce tłumnie się do niej zbierają, becząc, jak bardzo to wszystko jest "wzmacniające". Owce, tak, i przynajmniej jedna owcowata ryjówka. Ja.
Tymczasem inne ryjówki (ty) czują, że woda się ociepla. Jesteś bardziej świadomy niż ja, że każda zarejestrowana rozmowa to materiał do modeli treningowych, ukierunkowanych reklam, przewidywań behawioralnych lub, co gorsza – wezwań sądowych, hakerów czy autorytarnych przekroczeń ingerencji. Deepfake'i już podważają zaufanie do dowodów wideo; Dodaj do tego ciągłe osobiste nagrania, a alibi stają się bezsensowne, prywatne prawdy kwestionowalne, a autentyczna ludzka więź więdnie pod spojrzeniem maszyny.
Na początku śmiałyśmy się z tego z siostry. Wtedy ogarnął go niepokój. Co jeśli jedno z tych "pomocnych" streszczeń zostanie udostępnione bez zgody? Co jeśli dane kształtują to, jak inni (lub algorytmy) nas postrzegają? Archetyp wszechwidzącego oka nie tylko obserwuje – ono pochłania. Spłaszcza bogaty, sprzeczny bałagan ludzkiego życia do czystych, rynkowych punktów danych.
Z jungowskiego punktu widzenia to nie jest zwykły problem gadżetów. To zewnętrzna prezentacja cienia Jaźni – obserwatora wewnątrz rzutowanego na krzem. Prywatność to nie tylko prawo prawne; to święta przestrzeń, gdzie oddycha psychika, gdzie cień się integruje, gdzie anima i animus tańczą niewidzialnie. Zdejmij to i stajemy się wykonawcami, nieustannie dobierając słowa dla niewidzialnej publiczności. Owczarki mogą tego nie zauważyć – przyzwyczaiły się do powoli wrzącego garnka. Ale ryjówka czuje skurcz duszy.
To najnowszy rozdział w długiej wojnie o autonomię, prowadzonej głównie przez zwolenników transhumanizmu i technokultury. Cyfrowe paszporty, systemy kredytu społecznego, obowiązki szczepień – każdy z nich obiecywał bezpieczeństwo lub wygodę, jednocześnie zaciskając pętlę. Urządzenia noszone AI zamykają krąg: nie monitorują tylko ciała czy przestrzeni publicznej; Pochłaniają sam umysł, zamieniając wewnętrzny dialog w dane treningowe dla kolejnej generacji kontroli.
Nie jesteśmy daleko od logicznego celu – stylowych okularów z aparatami zawsze włączonymi, albo co gorsza, implantów nerwowych, które rejestrują myśli, zanim staną się słowami. Marketerzy nazwają to "płynnym uzupełnianiem". Rywka nazywa to końcem czegokolwiek, co przypomina życie prywatne. Ale zaczynamy.
Znowu hurra, ale zabawa!
Oczywiście od dawna znamy całą tę techno-radość: powieści science fiction, filmy science fiction z lat 50., komiksy o superbohaterach, Star Trek, Outer Limits i seriale Battlestar Galactica, a także wiele innych medialnych zachęt. Wszystkie techno-gadżety prezentowane w tych materiałach zostały wryte w nasze słabe mózgi (oczywiście nie ty!), zawsze szukając kolejnej ekscytującej i zabawnej rzeczy do zaangażowania.
Dlaczego musimy wracać do przeszłości bez techno, by przetrwać? Dlaczego nie możemy przenieść tej zabawnej podróży w wygodniejszą, radosniejszą, bardziej ekscytującą przyszłość z ciekawymi "rzeczami" do majstrowania? Przede wszystkim dlatego, że prawdopodobnie stoi za tym wszystkim złe intencje. Nigdy nie możemy zapominać o agendzie, a jednym z głównych narzędzi manipulacji, na których ta agenda się opiera, są prywatne informacje.
Więc co robimy? Czy powinniśmy przestać uczestniczyć w tym nowym świecie science fiction, który stał się rzeczywistością? Czy po prostu znikniemy z sieci i zamieszkamy w jakimś zacofanym kraju czwartego świata, pijąc mleko z kokosa? To jeden ze sposobów; Innym jest po prostu stać się bardziej świadomym i świadomym.
Sama świadomość to opór. Zwróć Wszechwidzące Oko do wewnątrz. Używaj tych narzędzi oszczędnie, świadomie i nigdy nie pamiętaj, ile naprawdę kosztują. Porozmawiaj ze swoją watahą. Dokumentuj niepokój. Trzymaj rozmowy, które mają znaczenie, offline, kiedy tylko możesz.
Woda się nagrzewa, moja droga ryjówko. Ale wciąż mamy nogi do skoku – i głosy, które ostrzegają innych, zanim wieko się zamknie na dobre.
Todd Hayen, PhD, jest zarejestrowanym psychoterapeutą praktykującym w Toronto, Ontario, Kanada. Posiada doktorat z pogłębionej psychoterapii oraz magistra studiów nad świadomością. Specjalizuje się w psychologii jungowskiej, archetypalnej, psychologicznej. Todd pisze także dla własnego substacka, który możesz przeczytać tutaj.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.zerohedge.com/political

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz