czwartek, 12 marca 2026

"Czy wojna w Iranie to biblijny koniec czasów? "

Od żydowskich kaznodziejów na rogach ulic, po chrześcijańskich urzędników wysokiego szczebla, wielu wierzy, że konflikt został przepowiedziany.


Autor: Charlotte Dubenskij, nominowana do nagród dziennikarka, która relacjonowała protesty Żółtych Kamizelek we Francji, konflikty w Syrii i na Filipinach, a obecnie mieszka w Izraelu dla RT.

Is the Iran war the Biblical end times?

Wojna między Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Iranem szaleje. Przez te wszystkie dni budzę się dźwiękami alarmów alarmowych w telefonie, wyciem syren alarmowych lub bum-bum na niebie nad moimi głowami, gdy przechwytywane są pociski. W głowie mam zapętloną piosenkę zespołu REM. Znacie ją. Brzmi: „To koniec świata, jaki znamy, a ja czuję się dobrze”. Tak, klasyk.


Kiedy ta piosenka gra mi bez przerwy w głowie, nagle, idąc ulicą Jaffa w Jerozolimie, zaczepia mnie jakiś facet. Jakiś facet zaprasza mnie do obejrzenia sztuki w swojej galerii, ale po kilku minutach zaczyna opowiadać, jak ta wojna została przepowiedziana. Jego oczy są szeroko otwarte, gdy mówi, że „musi mi powiedzieć prawdę”. Jego bezgraniczna wiara w to, co mówi, uderza mnie i jak każdy dziennikarz, który uwielbia zagłębiać się w króliczą norę, wracam do domu, odpalam laptopa i wow… co za królicza nora.


Wystarczy wpisać hasło „wojna z Iranem – proroctwo o Izraelu”, a wyniki zalewają nas lawinę. W internecie jest cała sekcja poświęcona temu, jak wojna między Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Iranem spełnia starożytną przepowiednię biblijną. Księga Objawienia jest emitowana. Przygotujcie popcorn.

Ale zacznijmy od 28 lutego, kiedy Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły, jak to określili, „ataki wyprzedzające na Iran”. Premier Izraela wyjaśnił to w radiu. W jego orędzie wpleciono niezbyt subtelne nawiązanie do żydowskiego święta Purim, obchodzonego kilka dni później, 2-3 marca. Beniamin Netanjahu oświadczył:


„Dwa i pół tysiąca lat temu w starożytnej Persji tyran wystąpił przeciwko nam z tym samym celem: doszczętnego zniszczenia naszego ludu. Lecz Żyd Mordechaj i królowa Estera, dzięki swojej odwadze i zaradności, uratowali nasz lud. W owe dni Purim los padł, a wraz z nim padł niegodziwy Haman… Również dzisiaj, w Purim, los padł, a koniec niegodziwego reżimu również nadejdzie”.


W tej historii Estera, która ukrywa swoją żydowską tożsamość, wychodzi za mąż za króla Persji. Haman, dworzanin, przekonuje króla do unicestwienia „buntowniczego ludu” w imperium. O Żydach można przeczytać tutaj. Estera ryzykuje własne życie, ujawniając królowi i intrydze Hamana, że ​​jest Żydówką. Haman zostaje zabity, a Żydzi otrzymują prawo do samoobrony.


Purim, który to święto obchodzi, stał się w istocie żydowskim Halloween. Dzieci przebierają się w kostiumy i świetnie się bawią. Wojna z Iranem jest przedstawiana jako współczesny Purim, choć nie ma w niej zabawy. W artykule w „Jerusalem Post” Donald Trump został opisany jako współczesny Achaszwerosz, perski król, pisząc:


„Oni kochają władzę – i piękne kobiety – i ostatecznie oboje dali Żydom wolną rękę w atakowaniu wroga z niszczycielską siłą”.


Autor kontynuuje:


„Dzięki nieustającej pomocy Boga odniesiemy zwycięstwo w tej najnowszej, najważniejszej bitwie i przyniesiemy naszemu ludowi i całemu światu proroczą obietnicę Purim: światło i radość, nadzieję i radość”.


Światło, radość, nadzieja i radość. Chrześcijanie wierzą, że te rzeczy zostaną przyniesione światu podczas Drugiego Przyjścia Mesjasza. Żydzi wciąż czekają na Pierwsze Przyjście.


Dr Erez Soref, samozwańczy Żyd mesjanistyczny, poświęca cały film temu, jak Jeszua (Jezus) i jego przyjście są jedyną drogą do trwałego pokoju na ziemi. Z przekonaniem stwierdza:


„Wierzę, że Bóg przygotował nas na taki czas jak ten”.


Nawiązuje również do Księgi Estery. „Kolejny dramat rozgrywający się z udziałem tych samych aktorów – narodu żydowskiego i brutalnych szaleńców w kierownictwie narodu perskiego/irańskiego… Nie bez znaczenia jest fakt, że wydarzyło się to w okolicach Purim” – mówi. Dodając: „Tak jak w czasach Estery, być może żyjemy w decydującej godzinie historii”.


Rozumiem, że tym decydującym momentem jest przyjście Jezusa, który ma nas wszystkich zbawić. No, może nie wszystkich.


Rabin Lawrence Hajioff chce spojrzeć na ten konflikt przez pryzmat Proroków. Mówi również o tym, że Żydzi znaleźli się w Paras (po hebrajsku Persja, współczesny Iran). Mówi:


„Widzimy upadek Paras… i to jest ostateczny upadek reżimu, który obecnie reprezentuje całe zło Goga i Magoga na świecie”.


Rabin Lawrence Hajioff stwierdza również:


„[N]astępnie będziemy świadkami dziewięciomiesięcznego okresu, w którym nastąpi wielki sukces w świecie rzymskim [na Zachodzie], a ostatecznie ich potęga ulegnie osłabieniu, a naród żydowski będzie świętował nadejście Mesjasza”.


Poczciwy rabin wystarczająco wyraźnie łączy to z toczącą się obecnie wojną. Jeśli jego obliczenia są poprawne, przestawcie zegary na Dzień Sądu Ostatecznego dziewięć miesięcy później. Dlaczego dziewięć miesięcy? Tyle czasu zajmie narodziny Mesjasza. Odwołuje się również do Księgi Ezechiela, jednej z głównych ksiąg prorockich Tanachu i Biblii chrześcijańskiej.


Bardzo szczegółowo mówi o Gogu i Magogu, wspomnianych w Ezechielu 38-39. W skrócie ten fragment mówi o odrodzonym Izraelu, który zostanie najechany przez koalicję narodów, ale ostatecznie Izrael zwycięży. Chociaż, sądząc po tym, jak rozwijają się sprawy, bardziej prawdopodobne jest, że krajem, który zostanie zaatakowany, będzie Iran... ale pomińmy ten dość niewygodny element.

Pastor Greg Laurie również podejmuje ten temat na swoim kanale YouTube. Mówi o eschatologii. To część teologii dotycząca końca historii… lub dni, jeśli wolisz uprościć to pojęcie.


Pastor Laurie wyjaśnia, że ​​istnieje również muzułmański Mesjasz. Przytacza obraz, na którym muzułmański Mesjasz „wchodzi do płonącej bramy, czy to ma być Jerozolima? Nie wiem” – mówi – „ale jest otoczony przez współczesnych żołnierzy… ogień spadający z góry może symbolizować gniew Boży ze strony Allaha lub pociski wystrzeliwane z Iranu w kierunku Izraela”.


Następnie zagłębia się w fragment z Księgi Ezechiela i wyjaśnia, że ​​Gog to Iran, a Magog sugeruje… zgadliście, Rosję!


„Kiedy więc widzimy, że Rosja wkracza w konflikt z Iranem i Izraelem, musimy zwrócić uwagę… Persja lub Iran maszeruje z Magogiem, a jeśli Magog to Rosja, to warto na to zwrócić uwagę. Widzimy dziś, jak rozgrywają się rzeczy, które Biblia przepowiedziała tysiące lat temu”.


Chociaż można by uznać tych ludzi za szaleńców naćpanych lekami, całkiem jasne jest, że idea, iż wkraczamy w czasy ostateczne, jest znacznie bardziej rozpowszechniona. Jeden z żołnierzy amerykańskich doniósł swojemu dowódcy, że wojna z Iranem była „[C]ałą częścią boskiego planu”. Żołnierz kontynuuje, że dowódca ten wielokrotnie nawiązywał do Księgi Objawienia, która przepowiada Armagedon i Drugie Przyjście, mówiąc, że prezydent USA Donald Trump „został namaszczony przez Jezusa, aby rozpalić ogień sygnałowy w Iranie, który spowoduje Armagedon i upamiętni jego powrót na Ziemię”.


To dość poważna sprawa. Jeśli to prawda, dowódca w zasadzie mówi: „Idźcie umierać, chłopcy, wasza ofiara zostanie nagrodzona i wkrótce zmartwychwstaniecie”.


W chrześcijańskiej eschatologii wielu ewangelików i chrześcijańskich syjonistów wierzy, że potrzebny jest kolejny krok, aby Armagedon mógł się rozpocząć – budowa Trzeciej Świątyni. Musiałaby ona zostać wzniesiona na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie. Dla niektórych jest to kluczowe, ponieważ zarówno Daniel (tak, ten z Jaskini Lwów), jak i Jezus twierdzą, że antymesjasz zbezcześci tę Świątynię przed pochwyceniem.


Obecnie nie ma Trzeciej Świątyni. Jednak Pete Hegseth, sekretarz wojny USA, zdecydowanie popiera jej budowę. Podczas wizyty w Jerozolimie w 2018 roku, gdy był jeszcze zaledwie komentatorem Fox News, mówił o cudach:


„To skłoniło mnie do refleksji nad innym cudem, którego, mam nadzieję, nie dostrzeżecie zbyt daleko. Bo rok 1917 był cudem. Rok 1948 był cudem. Rok 1967 był cudem. Rok 2017, ogłoszenie Jerozolimy stolicą, był cudem i nie ma powodu, dla którego cud ponownego ustanowienia Świątyni na Wzgórzu Świątynnym nie miałby się wydarzyć”.


Wszystkie te daty są znaczące: 1917, Deklaracja Balfoura, publiczne zobowiązanie rządu brytyjskiego do wspierania utworzenia domu dla narodu żydowskiego w Palestynie; 1948, narodziny Izraela; 1967, wojna sześciodniowa, w wyniku której Izrael poszerzył swoje terytoria; 2017, pierwsza administracja Trumpa przeniosła ambasadę USA do Jerozolimy, uznając ją za stolicę Izraela. Czy w 2026 roku nastąpi odbudowa Trzeciej Świątyni?

Hegseth niemal to przewidział, mówiąc: „Kup bilet. Działaj. Zrób to, co trzeba zrobić tutaj, w Izraelu, ponieważ szczerze wierzę, że to moment, w którym Ameryka cię wesprze”. Osiem lat później Ameryka rzeczywiście wspiera Izrael, ponieważ kraje te walczą ramię w ramię z Iranem.


Mianowanie Mike'a Huckabee na ambasadora USA w Izraelu było w niektórych kręgach postrzegane jako krok, który przyspieszy ten projekt. Fundacja Dziedzictwa Izraela (IHF), która opowiada się za suwerennością Izraela nad Zachodnim Brzegiem, czyli Judeą i Samarią, jak brzmi jej biblijna nazwa, jest entuzjastką Huckabee. Podczas gdy Huckabee czekał na przesłuchanie przed komisją zatwierdzającą jego kandydaturę na ambasadora w 2025 roku, IHF eskortowała go podczas modlitwy w Ohelu.


To ważne, ponieważ to tam pochowany jest rabin Menachem M. Schneerson. Rabinowi przypisuje się przekształcenie grupy chasydzkiej (wschodnioeuropejskich Żydów ortodoksyjnych) w jeden z najbardziej wpływowych ruchów religijnych w judaizmie. Odbudowa Trzeciej Świątyni na Wzgórzu Świątynnym, które, nawiasem mówiąc, jest kompleksem Al-Aksa, jest jedną z ich podstawowych, najświętszych wierzeń. Tradycyjnie oczekiwano, że nastąpi to wraz z nadejściem… zgadliście, Mesjasza.


W labiryncie artykułów i filmów online wyraźnie widać, że wiele osób nie tylko wierzy w ideę zbliżającego się końca świata, ale wręcz go wita. Według niektórych, wybuch III wojny światowej był już przepowiadany na 2026 rok. Baba Wanga, niewidoma bułgarska jasnowidzka, znana w przestrzeni postsowieckiej i często nazywana Nostradamusem Bałkanów, tak właśnie twierdziła. Chociaż powiązała to również z kontaktem z kosmitami. Więc kto wie?


Przepowiednie zagłady nie są nauką ścisłą. Przez tysiąclecia pojawiło się wiele przepowiedni. Na przykład Krzysztof Kolumb przepowiedział koniec świata w 1656 roku. Niedawno, w 1954 roku, członkowie sekty w Michigan wierzyli, że w tym roku nastąpi wielka powódź. Tylko prawdziwie wierzący zostaną porwani przez kosmitów. Jedną z ostatnich, której prawdopodobnie uniknęliśmy, była przepowiednia południowoafrykańskiego pastora, który twierdził, że koniec świata nastąpi 24 września 2025 roku.


Armagedon, Wniebowzięcie, Koniec Czasów – jakkolwiek chcesz to nazwać – prawdopodobnie nie warto obstawiać, kiedy to nastąpi. Bo jeśli masz rację, wadą jest to, że nie będziesz mógł odebrać wygranej.


Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie są wyłącznie poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/634537-iran-war-end-of-days/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz