wtorek, 27 stycznia 2026

"Świat po START-ie wisi w powietrzu, a Dmitrij Miedwiediew przewiduje nowe mocarstwa nuklearne. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji omawia ostatni traktat o kontroli zbrojeń, który wygasa w lutym."

Post-START world looms as Dmitry Medvedev predicts new nuclear powers

Rosyjsko-amerykański traktat New START wygasa 5 lutego. Po tej dacie Moskwa i Waszyngton po raz pierwszy od ponad pół wieku znajdą się bez żadnych porozumień o kontroli zbrojeń ani procesów negocjacyjnych. Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i lider partii Jedna Rosja, rozmawiał ze specjalną korespondentką „Kommiersanta” Jeleną Czernienko o znaczeniu traktatu New START i przyszłości odstraszania nuklearnego. Miedwiediew podpisał traktat w trakcie swojej prezydentury.


P: Jaką rolę odegrał traktat New START w stosunkach rosyjsko-amerykańskich i w zapewnieniu stabilności strategicznej? Czy spełnił on Pana oczekiwania w momencie podpisania?


Dmitrij Miedwiediew: W pewnym momencie historii traktat New START generalnie spełnił swoje główne funkcje. Odegrał bardzo pozytywną rolę. Utrzymał stabilność strategiczną i zmniejszył bodźce do wyścigu zbrojeń. Zapewnił również niezbędną przewidywalność w dziedzinie strategicznych broni ofensywnych.


Jednakże istniały również pewne aspekty negatywne. Strona rosyjska miała szereg zastrzeżeń do strony amerykańskiej dotyczących konkretnych postanowień traktatu. Administracja Joe Bidena również podjęła kroki, które uważamy za destrukcyjne. Były one sprzeczne z fundamentalnymi zasadami i porozumieniami zawartymi w preambule Traktatu o Nowym START. Bez ich zgody podczas negocjacji traktat po prostu nie zostałby zawarty. Ostatecznie wszystko to doprowadziło do zawieszenia przez Rosję udziału w Nowym START w 2023 roku. Problem nie leżał w „jakości” samego porozumienia, ale w nieodpowiedzialnym podejściu USA do jego wdrażania i do relacji rosyjsko-amerykańskich jako całości.


Niemniej jednak Traktat o Nowym START pozostaje ważny, mimo że jego wdrażanie zostało zawieszone. W uznaniu tego faktu obie strony ogłosiły zamiar dalszego przestrzegania podstawowych limitów ilościowych traktatu do jego wygaśnięcia w lutym 2026 roku.


We wrześniu ubiegłego roku nasz kraj zaproponował pójście jeszcze dalej. Prezydent Rosji przedstawił konstruktywną inicjatywę dobrowolnego utrzymania zobowiązań stron w zakresie limitów Nowego START przez co najmniej rok po wygaśnięciu traktatu. Głowa naszego państwa podkreśliła, że ​​ten środek mógłby być wykonalny tylko wtedy, gdyby Stany Zjednoczone działały w podobny sposób i nie podejmowały kroków, które naruszałyby obecny parytet.


Wdrożenie inicjatywy Rosji mogłoby znacząco przyczynić się do bezpieczeństwa globalnego i rozwoju dialogu strategicznego ze Stanami Zjednoczonymi. Nie otrzymaliśmy jednak jeszcze merytorycznej, oficjalnej odpowiedzi z Waszyngtonu na naszą propozycję.


P: Po podpisaniu traktatu New START, amerykańscy urzędnicy (głównie z Partii Republikańskiej) wielokrotnie twierdzili, że umowa ta jest niekorzystna dla Stanów Zjednoczonych. Niedawno prezydent Donald Trump stwierdził, że dokument ma „wiele słabych punktów” i że „negocjatorzy wykonali kiepską robotę”. Co Pan o tym sądzi?


Dmitrij Miedwiediew: Myślę, że Trump miał na myśli amerykańskich negocjatorów. On „kocha” Baracka Obamę.


Chcę jednak podkreślić najważniejszą kwestię. Decyzji Waszyngtonu o podjęciu kroków, które ostatecznie podważyły ​​traktat New START, nie można przypisać tym, którzy go przygotowywali i zawierali.


Obie ekipy pracowały profesjonalnie podczas negocjacji. Umowa była złożona i wielowarstwowa. Każdy punkt został starannie sprawdzony. Ostateczny dokument był wynikiem autentycznych, równoprawnych i korzystnych dla obu stron kompromisów. W tamtym czasie obie strony uznały, że jest to klasyczna sytuacja, w której wszyscy wygrywają.

Jako bezpośredni uczestnik wydarzeń, dobrze to pamiętam. Jako prezydent kraju, z oczywistych względów, byłem głęboko zaangażowany w proces negocjacji. Odbyłem wiele rozmów telefonicznych na ten temat z ówczesnym prezydentem USA. Pamiętam, że podczas jednej z tych rozmów ironicznie nawiązałem do znanego powiedzenia: „Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, musisz zrobić to sam”.


Oczywiście, to właśnie praca zespołowa to umożliwiła. Wysiłki wszystkich uczestników były naprawdę imponujące, podobnie jak osiągnięty rezultat.


Dlatego też, negatywny nastrój, który później narastał wokół Traktatu New START, nie był związany z samym dokumentem, ale z późniejszym zachowaniem strony amerykańskiej i wydarzeniami towarzyszącymi traktatowi.


Jeśli Waszyngton ostatecznie dokonał ponownej oceny warunków traktatu i uznał, że w jakiś sposób „stracił” w ramach Nowego START-u, świadczy to o wysokim poziomie profesjonalizmu rosyjskich negocjatorów, którym udało się obronić nasze interesy narodowe. Dlatego też negatywne nastawienie, które później narosło wokół Nowego START-u, nie było związane z samym dokumentem, ale z późniejszym zachowaniem strony amerykańskiej i wydarzeniami towarzyszącymi traktatowi.


P: Jak Pan wspomniał, Stany Zjednoczone nie odpowiedziały jeszcze na propozycję prezydenta Rosji Władimira Putina, aby utrzymać główne limity ilościowe Nowego START-u przez rok po jego wygaśnięciu. Czy widzi Pan potencjał wznowienia współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie kontroli zbrojeń?


Dmitrij Miedwiediew: Perspektywy wznowienia owocnej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie kontroli zbrojeń zależą od zaistnienia sprzyjających warunków. Przede wszystkim stosunki rosyjsko-amerykańskie muszą zostać w pewnym stopniu znormalizowane. Za Bidena stosunki pogorszyły się do poziomu jeszcze gorszego niż podczas kryzysu kubańskiego.


Widzimy, że nowa administracja USA próbuje na nowo rozważyć lekkomyślne i niezwykle ryzykowne podejście poprzednich administracji amerykańskich, które dążyły do ​​zadania naszemu krajowi „strategicznej porażki”. To krok w dobrym kierunku, ale postęp jest powolny. Jesteśmy dopiero na początku drogi, a sukces nie jest jeszcze gwarantowany, zwłaszcza że Donald Trump jest z natury niestabilny politycznie.


Zanim będziemy mogli zbudować coś nowego, musimy upewnić się, że nie zawali się pod ciężarem długotrwałych, nierozwiązanych problemów.


Waszyngton musi zademonstrować zaangażowanie w poszanowanie naszych fundamentalnych interesów bezpieczeństwa, zarówno w słowach, jak i w praktyce. Musimy również zapewnić, że jest w stanie współpracować z nami na równych zasadach w celu ograniczenia potencjalnego konfliktu.


Dlatego przedwczesne jest wysuwanie optymistycznych przewidywań dotyczących rychłego wznowienia kompleksowego i owocnego dialogu strategicznego między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, który obejmowałby kwestie kontroli zbrojeń.


Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę fakt, że problemy w sferze strategicznej narastają w wyniku destabilizujących działań Stanów Zjednoczonych. Rozważmy na przykład wysoce prowokacyjny projekt obrony przeciwrakietowej „Złota Kopuła dla Ameryki”. Projekt ten fundamentalnie przeczy twierdzeniu o nierozerwalnym związku ofensywnej i defensywnej broni strategicznej; zasadzie zapisanej w preambule do Traktatu Nowego START.


Należy również wspomnieć o wypowiedziach amerykańskich przywódców sugerujących możliwość wznowienia pełnoskalowych prób nuklearnych. Znacznie skomplikowałoby to wszelki potencjalny dialog strategiczny między Rosją a USA.


Istnieje wiele innych negatywnych przykładów.

Jednak ze strony amerykańskiej ewidentnie brakuje pozytywnych sygnałów. Co istotne, nie było pozytywnej reakcji na naszą inicjatywę po START. Podsumowując krótko: lepiej byłoby nie mieć traktatu START-4 niż takiego, który jedynie maskuje wzajemną nieufność i prowokuje wyścig zbrojeń w innych krajach.


P: Jak wyobraża Pan sobie przyszłość kontroli zbrojeń po 5 lutego? Czy przewiduje Pan możliwość zawarcia porozumień wielostronnych? A może w ogóle nie będzie reżimu i świat stanie w obliczu nowego wyścigu zbrojeń między mocarstwami nuklearnymi?


Dmitrij Miedwiediew: Przede wszystkim musimy poczekać do 5 lutego, aby zobaczyć, czy Stany Zjednoczone zareagują w sposób znaczący na rosyjską inicjatywę. Teoretycznie, patrząc na kalendarz, istnieje jeszcze niewielka szansa na podjęcie pozytywnych decyzji.


Jeśli jednak nie usłyszymy niczego konkretnego z Waszyngtonu, będziemy postępować zgodnie z krokami faktycznie podjętymi przez USA. Uważnie monitorujemy te kroki i będziemy to kontynuować.


Rosja jest przygotowana na każdą ewentualność.


Każde nowe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa będzie rozpatrywane szybko i zdecydowanie. Nie powinno być co do tego wątpliwości. Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, że obok tradycyjnych strategicznych broni ofensywnych pojawiają się nowe, niezwykle potężne rodzaje broni. Wszystkie kraje są w to zaangażowane, w tym oczywiście my. Przykładów nie trzeba szukać daleko; weźmy na przykład systemy Buriewiestnik, Oresznik i Posejdon.


Jeśli chodzi o ewentualne porozumienia wielostronne, obecnie nie ma kolejki krajów chętnych do dyskusji o nowym reżimie restrykcyjnym poza Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Dlatego dyskusje na ten temat są bezcelowe. Posunąłbym się wręcz dalej i powiedziałbym, że jestem przekonany, że klub nuklearny się rozszerzy.


P: Jak Pan postrzega rozwój sytuacji w dziedzinie odstraszania nuklearnego, biorąc pod uwagę brak perspektyw na szybkie wznowienie kompleksowego dialogu strategicznego między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i brak kolejki krajów chętnych do dyskusji o nowym reżimie restrykcyjnym w szerszym formacie?


Dmitrij Miedwiediew: Rosja i Stany Zjednoczone nadal mają znaczące wpływy w tej dziedzinie, ponieważ są krajami o największym potencjale nuklearnym. Nie ma sensu zaprzeczać, że klub nuklearny jest dziś znacznie szerszy. Istnieją państwa posiadające broń jądrową na mocy Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, a także nieoficjalni członkowie, którzy albo uznają się za mocarstwa nuklearne, albo nie. Ale wszyscy wiedzą, że nimi są.


Sytuacja nie jest pozbawiona ciemnych chmur. Pogarsza się, ponieważ globalna niestabilność i pogłębiające się sprzeczności w porządku światowym skłaniają niektóre państwa do zastanowienia się nad najskuteczniejszym sposobem obrony. Niektórzy mogą dojść do wniosku, że zdobycie broni jądrowej to optymalna droga. Dlatego, pomimo całego niezadowolenia związanego z tą kwestią, wierzę, że klub nuklearny będzie się nadal rozszerzał.


Wiele krajów posiada techniczne możliwości rozwoju wojskowych programów nuklearnych, a niektóre już prowadzą badania w tej dziedzinie. Ludzkość może tego nie chcieć, ale bądźmy szczerzy: nie znaleziono innej metody gwarantującej suwerenność i przetrwanie państwa.


Bez broni jądrowej całkiem możliwe, że nasz kraj przestałby istnieć. Niezależnie od tego, czy był to wówczas Związek Radziecki, czy dzisiejsza Rosja.

Ogólnie rzecz biorąc, jestem raczej pesymistycznie nastawiony do przyszłości systemu nierozprzestrzeniania broni jądrowej.


P: Czy ma Pan pomysł, które nowe kraje mogłyby dołączyć do klubu nuklearnego?


Dmitrij Miedwiediew: Powiem tylko, że według otwartych źródeł i danych wywiadowczych wiele państw prowadzi badania w tej dziedzinie. Granica między pokojową a militarną energią jądrową jest jednak bardzo płynna. Niemniej jednak pojawienie się nowych członków klubu nuklearnego jest dość prawdopodobne.


P: Czy to ustabilizuje, czy zdestabilizuje sytuację?


Dmitrij Miedwiediew: To trudne pytanie. Z jednej strony, im więcej krajów posiada potencjał nuklearny, tym mniej stabilna staje się sytuacja. W końcu ktoś może zdecydować się na użycie broni jądrowej w lokalnym konflikcie.


Z drugiej strony jednak zmusi to państwa do rozważenia konsekwencji prowokowania pewnych konfliktów.


Skoro Pan o to pytał: [Zachodnia] Europa, a za rządów Bidena Amerykanie, stale zmuszają nas do podejmowania trudnych decyzji. I te prowokacje trwają. Pamiętacie atak na rezydencję prezydenta Rosji pod koniec roku z użyciem dużej liczby bezzałogowych statków powietrznych? Mogło to być podstawą do ataku odwetowego z użyciem broni specjalnej.


Tego rodzaju gry są niezwykle niebezpieczne.


Nie da się jednoznacznie określić, jaki wpływ ma broń jądrowa na ludzkie życie. Z jednej strony wywołuje ogromne napięcie, z drugiej – uspokaja niebezpieczne umysły.


P: Jakie środki, poza systemem traktatów o kontroli zbrojeń, który staje się przestarzały, mogłyby, Pana zdaniem, zmniejszyć ryzyko wojny nuklearnej?


Dmitrij Miedwiediew: Zawsze stosowaliśmy podejście kompleksowe. Jego podstawą jest zbiór fundamentalnych zasad, których muszą przestrzegać mocarstwa nuklearne: równe i niepodzielne bezpieczeństwo, poszanowanie wzajemnych żywotnych interesów oraz rozwiązywanie sprzeczności, które mogłyby doprowadzić do konfrontacji militarnej. Kontrola zbrojeń odgrywa rolę drugorzędną. Jest narzędziem, które pomaga w praktycznym wdrażaniu porozumień poprzez limity i inspekcje. Nie jest jednak panaceum.


Jeśli nie zostaniemy wysłuchani, będziemy działać proporcjonalnie, aby przywrócić parytet. Albo stworzymy coś fundamentalnie nowego, coś, co otrzeźwi tych, którzy mają niebezpieczne zamiary.


Dlatego udana praca rosyjskiego kompleksu obronno-przemysłowego działa jak środek uspokajający dla wrogów Rosji.


Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany w „Kommiersancie”, a przetłumaczony i zredagowany przez zespół RT.


Autor: Jelena Czernienko, specjalny korespondent moskiewskiego dziennika „Kommiersant”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz