piątek, 30 stycznia 2026

Kompas prof. Schlevogta nr 39:" Pułapka wygórowanych przywilejów – Jak potęga dolara oplata Amerykę Status dolara jako waluty rezerwowej zapewnia dźwignię finansową – za ukrytym kosztem. Ekonomiczne rozliczenie ujawnia kompromisy tkwiące w dominacji monetarnej."


Autorstwa prof. dr. Kaia-Alexandra Schlevogta, uznanego na całym świecie eksperta w dziedzinie przywództwa strategicznego i polityki gospodarczej, który pełnił funkcję profesora zwyczajnego w Graduate School of Management (GSOM) na Uniwersytecie Państwowym w Sankt Petersburgu (Rosja), gdzie piastował stanowisko profesora w dziedzinie przywództwa strategicznego. Był również profesorem na Uniwersytecie Narodowym Singapuru (NUS) i Uniwersytecie Pekińskim. Aby uzyskać więcej informacji o autorze i zapoznać się z pełną listą jego felietonów, kliknij tutaj.
schlevogtwww.schlevogt.com
@schlevogt
Prof. Schlevogt’s Compass No. 39: The exorbitant privilege trap – How dollar power ensnares America

W niektórych zakątkach politycznej wyobraźni dolar stał się wielką teorią wszystkiego – nie walutą, ale wygodnym, uniwersalnym, niemal kosmicznym winowajcą.


Każda sankcja, każda tajna operacja, każdy okręt wojenny wysłany w stronę odległego horyzontu ma swoje źródło w jednej, ukrytej, ożywiającej sile: potrzebie obrony światowego tronu monetarnego.


Od dawno minionych wojen z wyboru po najnowsze punkty zapalne – przynoszące tak dramatyczne, geopolitycznie napięte i kontrowersyjne wydarzenia, jak grom z jasnego nieba z 3 stycznia 2026 roku, w którym USA uderzyły w Wenezuelę – wszystko to składa się na jedną, totalną teleologię i demonologię Mamony, ucieleśnionego pieniądza.


Jednak redukcjonizm łatwowiernych ekspertów, którzy dogmatycznie opierają się na tym, skoncentrowanym na walucie, schemacie, nie ogranicza się do błędnej interpretacji historii: narracje o determinizmie walutowym jawnie zniekształcają rzeczywistość, znacznie przeceniając wkład netto dolara w amerykańską potęgę, myląc finanse z celami geopolitycznymi. Jednocześnie komentatorzy antymainstreamowi wypierają prawdziwe, bardziej złożone i znaczące motywy interwencji USA.


Ta arogancka postawa aktywistycznej wścibskości ma swoją nazwę w starszym słowniku; jest to współczesny wyraz imperialnego temperamentu, który Ateńczycy epoki klasycznej nazywali polipragmosyną, nieustannym zaangażowaniem w (zbyt) wiele (zagranicznych) spraw.


Zrozumienie prawdziwych sił działających w ich subtelnej strukturze i systemowej złożoności wymaga metodycznego badania ekonomicznego. Rozliczenie godne tematu musi być w stanie oddzielić slogan od treści i fakty od fikcji, cechując się rygorem, a nie powielaniem retoryki echa.


Z samej swojej natury status waluty rezerwowej zapewnia Stanom Zjednoczonym wyjątkowe korzyści. Jednak dynamiczne siły tkwiące w sercu światowej architektury finansowej generują podstępne, strukturalnie destrukcyjne i samonapędzające się efekty sprzężenia zwrotnego. Pozostawione samym sobie, patologie te systematycznie zaburzają bilans płatniczy, degradują bazę przemysłową i zatruwają krajobraz polityczny.


Widziany w tym świetle, obecny światowy system rezerwowy jawi się jako dwulicowy, dający władzę, nawet gdy niszczy jego fundamenty, a zatem nie oferujący jednoznacznego uzasadnienia ekonomicznego dla ryzykownych i kosztownych przedsięwzięć militarnych oraz powiązań. Tę niejednoznaczność najdobitniej ujawnia prawdopodobnie mało prawdopodobny, ale przekonujący świadek koronny.


25 lipca 2025 roku prezydent USA Donald Trump, daleki od teoretyka międzynarodowej ekonomii politycznej, obnażył sprzeczność leżącą u podstaw hegemonii dolara w charakterystycznie uproszczonych, surowych słowach: deklarując upodobanie do silnego dolara, przyznał jednak, że „nie da się niczego sprzedać”, gdy waluta jest zbyt silna, i że „zarabia się o wiele więcej na słabszym dolarze”.


Głęboko zakorzenione zniekształcenia i nierównowagi, zakorzenione w infrastrukturze globalnych finansów, wymagają radykalnej, systemowej reformy, a nie odruchowych oskarżeń, reakcyjnej zemsty czy innych brutalnych środków zaradczych zaczerpniętych z repertuaru populistyczno-militarystycznego. Analiza powinna rozpocząć się od mechanizmów monetarnych.


Globalna infrastruktura finansowa: Wewnątrz systemu monetarnego świata

Dziś dolar amerykański, przywoływany niekiedy w niemal mitycznych słowach jako „zielony bóg”, zajmuje pozycję wiodącej waluty rezerwowej świata. Warto na początek zastanowić się, co dokładnie oznacza to znamienite określenie.


Waluta rezerwowa to pieniądz, który rządy i banki centralne na całym świecie przechowują w dużych ilościach i na którym opierają się jako na swoim domyślnym międzynarodowym instrumencie monetarnym. Jest to standardowa jednostka, do której system globalny sięga, gdy musi oszczędzać, ustalać ceny, udzielać pożyczek lub płacić za granicą.


Jeśli chodzi o jej konkretne funkcje, waluta rezerwowa służy jako środek przechowywania wartości (przechowywany w rezerwach krajowych), środek wymiany (używany do rozliczania globalnych transakcji handlowych i finansowych), jednostka rozliczeniowa (waluta, w której notowanych jest wiele cen międzynarodowych) oraz kotwica finansowa (podstawa bankowości, rynków długu i systemów płatniczych).


To dolar jest filarem dzisiejszego globalnego systemu finansowego. Częściowo dlatego, że ropa naftowa jest w dużej mierze przedmiotem obrotu w tzw. petrodolarach, wiele krajów posiada dolary i amerykańskie obligacje skarbowe, zaciąga pożyczki w dolarach, wycenia towary w dolarach i polega na systemach opartych na dolarze w celu transgranicznego przepływu pieniędzy.


Systemowa centralna pozycja dolara jest zagwarantowana nie dekretami, ale w znacznej mierze skalą, płynnością, przewidywalnością prawną i głębokim zakorzenieniem amerykańskich rynków finansowych w globalnym handlu – cechami, które kształtują „krainę możliwości” jako światowe narzędzie płynności. Platforma ta jednak działa głównie nie na bezczynnej gotówce, lecz na dolarowych aktywach przynoszących dochód.


Banki centralne nie „siedzą” po prostu na swoich dolarach. Gotówka nie przynosi żadnego zwrotu, ulega erozji wraz z inflacją i generuje koszty powiernicze oraz zarządzania płynnością, co czyni ją operacyjnie nieefektywną w skali rezerw.


Właśnie z tych powodów banki centralne kupują i przechowują, jako część szerszego portfela rezerwowego, amerykańskie obligacje skarbowe. Te papiery wartościowe to w rzeczywistości dolary oprocentowane, bezpieczne, natychmiast zbywalne (a zatem wymienialne na gotówkę w każdej chwili) i w pełni zintegrowane z globalnym systemem finansowym.


Światowa waluta rezerwowa: Wygórowany przywilej, ukryte obciążenie

Status dolara jako waluty rezerwowej jest często określany jako „wygórowany przywilej”. Ukuty w latach 60. XX wieku przez Valéry'ego Giscarda d’Estaing, ówczesnego ministra finansów Francji, termin ten oddaje wyjątkowe korzyści, jakie Stany Zjednoczone czerpią z emisji dominującej waluty na świecie. Obejmują one tańsze pożyczki, wspierane przez stały globalny popyt na amerykański dług publiczny, wyjątkowo głębokie i płynne rynki finansowe, sprawniejsze rozliczanie transakcji oraz zwiększony wpływ na dominujące światowe finanse.


Należy podkreślić, że globalny popyt na dolary daje Stanom Zjednoczonym rzadką możliwość przekształcania papieru w siłę nabywczą; jest to niezwykłe uprawnienie, którego żaden inny kraj na świecie nie posiada na porównywalną skalę.


Emitując pieniądz, który świat gromadzi, Ameryka może zarówno nabywać realne dobra, usługi i aktywa, jak i finansować swoje deficyty z względną łatwością, bez utraty równoważnej ilości realnej produkcji w zamian. Stanowi to niezwykłą formę współczesnego seigniorage (zysku z emisji pieniądza), wyrażoną tutaj jako możliwość czerpania zasobów produkcyjnych ze świata poprzez samą kreację pieniądza.


Chociaż emisja światowej waluty rezerwowej zapewnia krajowi znaczne korzyści praktyczne, nie daje mu ona magicznej mocy; strukturalna dominacja nie uchyla praw ekonomii. Twarde, ograniczające realia materialne, takie jak presja inflacyjna i ciężar akumulacji długu, wciąż dają o sobie znać.


W głębszym i jeszcze bardziej uderzającym odczuciu, dominacja waluty rezerwowej generuje również zgubne skutki sprzężenia zwrotnego w postaci chronicznych deficytów handlowych, wyniszczenia przemysłu i niemal nieuniknionych nawrotów populizmu.


Iluzja alchemii monetarnej: Nie ma ucieczki od grawitacji ekonomicznej

Wbrew nasyconym mitami i luźno uzasadnionym twierdzeniom wysuwanym przez grupę krytyków antymainstreamowych – zwodniczym oświadczeniom, niekiedy trącącym oklepanymi teoriami spiskowymi – Stany Zjednoczone nie mają dotyku Midasa; nie mogą po prostu drukować nieograniczonych ilości pieniędzy bez konsekwencji. Interpretowanie statusu rezerwy jako „wygórowanego” przywileju, wykraczającego poza normalną orbitę, nie oznacza braku grawitacji ekonomicznej.


Dodatkowe dolary, za sprawą jakiejś magicznej sztuczki, nie przestają generować presji inflacyjnej tylko dlatego, że część z nich jest przechowywana za granicą. Zarządzanie inflacją nie jest też w żaden sposób zlecane na zewnątrz ani niwelowane przez status waluty rezerwowej.


W sferze polityki pieniężnej Rezerwa Federalna nadal autonomicznie ustala krótkoterminowe stopy procentowe; może zaostrzać warunki finansowe niezależnie od zagranicznego popytu na amerykański dług. Za każdym razem, gdy inflacja przekroczy cel, może podnieść stopy procentowe i sprawić, że pieniądz stanie się rzadszy, nawet jeśli zagraniczni inwestorzy nadal będą chętni do zakupu amerykańskich obligacji.


Fundamenty ekonomiczne sprawdzają się tutaj, tak jak wszędzie indziej. Silny globalny popyt na dolara może obniżyć długoterminowe rentowności, ale nie daje rządowi USA możliwości tworzenia nieograniczonego pieniądza bez inflacji.


W kontekście fiskalnym prerogatywa waluty rezerwowej sprawia, że ​​wydawanie pieniędzy i zaciąganie pożyczek jest nie tylko kusząco łatwe i tanie, ale także niebezpiecznie uzależniające. Tani pieniądz osłabia dyscyplinę budżetową, pozwalając na ciche i pozornie bezbolesne narastanie deficytów. Ciężar ten spoczywa na podatnikach, którzy jeszcze się nie urodzili: dzisiejsi wyborcy cieszą się z wydatków; jutrzejsi obywatele odziedziczą rachunek.


Jeśli inflacja wystawia na próbę krótkoterminową wiarygodność waluty, dług działa na głębszym poziomie, w dłuższej perspektywie czasowej. Inflacja się zapowiada; dług się wkrada. To pierwsze porusza się cyklicznie; to drugie krystalizuje się w strukturę.


To, co zaczyna się jako elastyczność fiskalna, stopniowo twardnieje w pułapkę zadłużenia, ponieważ rosnące zobowiązania publiczne nieubłaganie przeznaczają coraz większą część zasobów publicznych na obsługę starych zobowiązań, kosztem produktywnych inwestycji, które gwarantują przyszły wzrost.


Dług nie jest chwilową presją, lecz trwałą i wiążącą siecią roszczeń, stopniowo narastającą, nieustannie narastającą i politycznie znaczącą. Z czasem narastające obciążenia stopniowo ograniczają swobodę polityczną i pogłębiają narażenie na szoki stóp procentowych.


Zarządzanie gospodarką zostaje zatem zdegradowane do oportunistycznego, taktycznego i transakcyjnego ćwiczenia w zachowaniu zaufania, a nie do powierniczego, strategicznego i transformacyjnego rzemiosła kultywowania i zarządzania prawdziwym, trwałym dobrobytem.


W tym momencie stabilność fiskalna staje się coraz bardziej zależna od ciągłej wyrozumiałości globalnych inwestorów. Wniosek jest oczywisty i doniosły: kiedy los narodu, stopniowo, zależy od gotowości cudzoziemców do przejęcia zobowiązań suwerennych, sama suwerenność zostaje niemal niezauważalnie, lecz nieuchronnie przekształcona w zależność.


Poza tymi problemami, status rezerwy wyzwala destrukcyjne interakcje między siłami globalnymi i krajowymi. Narastająco, potęgując długofalowe koszty wygórowanego przywileju statusu waluty rezerwowej, przekształcają globalny popyt na dolary w krajowy ciężar, który z czasem staje się coraz większy.


Gdy ta logika się zakorzeni, deficyty handlowe przestają być epizodami, którymi trzeba zarządzać, a stają się warunkami, z którymi trzeba żyć.


[Część 2 z serii o globalnym dolarze. Ciąg dalszy nastąpi. Poprzedni felieton z serii: Część 1, opublikowana 16 stycznia 2026 r.: Prof. Schlevogt’s Compass No. 38: Dethroning the green god – Venezuela and Petrodollar conspiracies]


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/631763-dollar-power-ensnares-america/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz