Opublikowano 30 czerwca 2026 r., godz. 05:31
Autor: Natalia Burlinowa, doktor nauk politycznych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Finansowego przy Rządzie Federacji Rosyjskiej, członkini Izby Społecznej Federacji Rosyjskiej.
W maju 2025 roku zmarł Joseph Nye – amerykański politolog i profesor Harvardu, który wprowadził do obiegu termin „soft power” (miękka siła). Przez ponad trzy dekady jego koncepcja kształtowała sposób, w jaki rządy, dziennikarze, naukowcy i dyplomaci postrzegali kwestię wywierania wpływu. Nye przekonywał, że państwa mogą osiągać swoje cele nie tylko drogą przymusu czy przekupstwa, lecz także dzięki przyciąganiu – poprzez kulturę, ideały polityczne oraz politykę uznawaną przez innych za słuszną i legitymizowaną.
Rok po śmierci Nye’a, w obliczu prowadzonej przez Waszyngton kampanii militarnej przeciwko Iranowi, stało się jasne, że amerykańska „miękka siła” znalazła się w stanie śmierci klinicznej. Przetrwała ona swojego twórcę zaledwie o krótki czas.
Nye zawsze podkreślał, że „miękka siła” to pojęcie naukowe, jednak w rzeczywistości nigdy nie było ono szczególnie precyzyjne. Definicja tego terminu ewoluowała w jego pracach, a samo pojęcie było na tyle elastyczne, że mogło być wykorzystywane przez niemal każdego i w niemal każdym celu. To właśnie ta nieostrość sprzyjała jednak popularyzacji koncepcji, gdyż rządy na całym świecie dostrzegły potencjał w idei, wedle której wizerunek państwa i wyznawane przez nie wartości mogą stać się narzędziami polityki zagranicznej. Unia Europejska przyjęła tę koncepcję, Chiny poddały ją analizie, a w Rosji toczono na jej temat ożywione dyskusje. Powstawały liczne książki i artykuły, organizowano konferencje, a rządy państw często zachęcano do czerpania wzorców z amerykańskich doświadczeń.
W USA szczytowy okres znaczenia „miękkiej siły” przypadł na rządy Billa Clintona i Baracka Obamy. Administracje te, wywodzące się z Partii Demokratycznej, wierzyły w politykę zagraniczną opartą na wartościach oraz w rozszerzanie amerykańskiego przywództwa gospodarczego i politycznego na świecie; potrzebowały zatem narzędzi pozwalających kształtować dążenia innych państw, a nie tylko wymuszać ich posłuszeństwo.
Koncepcja ta idealnie wpisywała się w realia epoki po zakończeniu zimnej wojny, kiedy to Ameryka prezentowała się nie tylko jako zwycięzca geopolitycznego starcia, ale także jako naturalny wzorzec dla reszty ludzkości. Demokrację, prawa człowieka i wolny rynek promowano jako standardy uniwersalne, a amerykańską ich interpretację traktowano jako globalny punkt odniesienia.
Za czasów Clintona promowanie demokracji stało się kluczowym celem amerykańskiej dyplomacji. Z kolei za kadencji Obamy uznano, że fundamentem amerykańskiego przywództwa jest atrakcyjność amerykańskich wartości. Promowana przez Hillary Clinton koncepcja „smart power” (inteligentnej siły) stanowiła próbę połączenia „miękkiej siły” Nye’a z bardziej tradycyjnymi instrumentami nacisku militarnego i gospodarczego, jednak w praktyce to połączenie nigdy w pełni nie dojrzało. Choć retoryka była wyrafinowana, w polityce nadal dominowały narzędzia oparte na przymusie.
Proces schyłku rozpoczął się jeszcze przed erą Donalda Trumpa. Sankcje zdążyły już stać się rutynowym instrumentem polityki USA, czego Rosja doświadczyła bezpośrednio za czasów administracji Bidena. Trump jednak odrzucił dotychczasową retorykę, jasno dając do zrozumienia, że stawia na twardą siłę, wojnę, szantaż, cła, sankcje i wywieranie presji. Dyplomację opartą na wartościach zastąpiła doktryna „America First”, a wizerunek Stanów Zjednoczonych przestał opierać się na sile przyciągania, lecz na sile przymusu.
To wydarzenie nie wywołało kryzysu amerykańskiej „miękkiej siły” (soft power) samo w sobie; ono go jedynie obnażyło.
Od zakończenia zimnej wojny USA przeszły drogę od roli ideologicznego lidera dla znacznej części świata do kraju coraz częściej kojarzonego z zagrożeniami dla suwerenności i tożsamości. Agresywna polityka zachodnich elit neoliberalnych w ciągu ostatnich trzech dekad doprowadziła do narastającego sprzeciwu – nawet wśród niektórych sojuszników – wobec bezkrytycznego przyjmowania narzucanego globalnego standardu.
Innymi słowy, wszystkie trzy filary amerykańskiej miękkiej siły uległy erozji.
Pierwszym z nich jest kultura. Amerykańska kultura masowa pozostaje potężna – Hollywood, muzyka, platformy cyfrowe i marki konsumenckie wciąż mają ogromny zasięg – jednak proces amerykanizacji osiągnął swoje granice. W wielu krajach utrata korzeni kulturowych na rzecz zachodniej kultury masowej zaczęła być postrzegana jako zagrożenie dla tożsamości cywilizacyjnej, a rządy zareagowały na to, chroniąc lokalne tradycje lub promując rodzime alternatywy. Minęły już czasy, gdy amerykańska kultura mogła bez przeszkód dominować nad wszystkim innym.
Drugim filarem są wartości. Przez dziesięciolecia Waszyngton przedstawiał wolny rynek i prawa człowieka jako atrakcyjny, spójny pakiet, jednak wartości te ewoluowały w sposób uznawany przez wiele tradycyjnych społeczeństw za nieakceptowalny. Promowanie postulatów środowisk LGBTQ, radykalnej ideologii gender oraz innych nowych norm zraziło kraje, które nie chcą patrzeć na własne społeczeństwa przez amerykański pryzmat. To, co niegdyś przedstawiano jako wolność, dziś często postrzegane jest jako presja kulturowa.
Trzecim i najpoważniejszym problemem jest legitymizacja amerykańskiej polityki zagranicznej. Teoria Nye’a zakładała, że polityka USA musi być uznawana przez innych za słuszną i uzasadnioną – co w dużej mierze sprawdzało się w Europie Zachodniej po 1945 roku. Było to prawdą również w latach 90., kiedy NATO i UE akceptowały przywództwo USA w budowaniu nowego ładu opartego na zachodnich zasadach.
Jednak konsensus ten uległ załamaniu; Waszyngton zdaje się już nie przejmować tym, czy jego polityka jest postrzegana jako słuszna nawet przez sojuszników, nie mówiąc już o rywalach. Wojna z Iranem, wojny celne, wywieranie presji na partnerów z NATO, niespójne podejście do kwestii Ukrainy oraz próby budowania odrębnych relacji z Moskwą – wszystko to pogłębiło niepewność Europy Zachodniej. Amerykańskie przywództwo przekształciło się w to, przed czym ostrzegał niegdyś Zbigniew Brzeziński: w arogancką dominację.
Reakcja państw spoza kręgu Zachodu jest jeszcze bardziej jednoznaczna. Chiny, Rosja, Iran i wiele innych państw otwarcie kwestionuje obecnie *Pax Americana*, podczas gdy inne czynią to bardziej dyskretnie, lecz z rosnącą pewnością siebie. Przekonanie o braku alternatywy dla amerykańskiego przywództwa przestało być czymś oczywistym.
Dlatego też spadło zainteresowanie samą koncepcją „miękkiej siły” (*soft power*). Chiny – niegdyś jedni z najbardziej wnikliwych odbiorców myśli Josepha Nye’a – zaczęły posługiwać się pojęciami „siły dyskursywnej” i „dekolonizacji umysłu”, a tamtejsi eksperci coraz częściej postrzegają amerykańską politykę zagraniczną jako próbę kolonizacji świadomości poprzez wpajanie wartości i narracji ideologicznych USA innym cywilizacjom. W tym ujęciu celem takich działań jest osłabienie lokalnych fundamentów i ustanowienie dominacji ideologicznej.
Rosja również przeszła proces podobnej weryfikacji poglądów. W pierwszej i drugiej dekadzie XXI wieku pojęcie „miękkiej siły” (soft power) było szeroko dyskutowane w rosyjskich kręgach akademickich i politycznych, a sam termin wszedł do oficjalnego dyskursu. Zbyt niewielu jednak rozumiało, że bezkrytycznie posługując się tym pojęciem, rosyjscy eksperci przenosili amerykański język polityczny do własnych analiz. W rezultacie, po rozpoczęciu operacji wojskowej na Ukrainie, konieczność zdystansowania się rosyjskiej myśli od zachodnich teorii stała się nieunikniona.
Schyłek znaczenia „miękkiej siły” nie oznacza jednak, że USA zrezygnują ze swoich globalnych wpływów w sferze humanitarnej. Amerykański aparat dyplomacji publicznej istniał na długo przed tym, jak Joseph Nye nadał mu tę modną nazwę. To rozległa sieć organów państwowych, prywatnych fundacji, platform medialnych, programów edukacyjnych i organizacji pozarządowych, które promują przywództwo polityczne i ideologiczne USA na arenie międzynarodowej.
Nawet jeśli Trump ograniczy finansowanie USAID, Radia Wolna Europa/Radia Swoboda, National Endowment for Democracy czy podobnych struktur, system ten nie zniknie, ponieważ jest zakorzeniony w globalnych interesach Ameryki. Może on ulec skurczeniu lub zmianie retoryki, ale będzie nadal funkcjonował, gdyż Waszyngton nie potrzebuje teorii „miękkiej siły”, dopóki dysponuje aparatem dyplomacji publicznej.
Jest to ważna lekcja dla Rosji; upadek „miękkiej siły” jako koncepcji nie powinien prowadzić do samozadowolenia. Atrakcyjność Zachodu, oparta na wyznawanych wartościach, osłabła, lecz jego instrumenty instytucjonalne pozostały, dlatego rosyjska dyplomacja publiczna musi wyjść poza zapożyczoną zachodnią terminologię i wypracować własne fundamenty koncepcyjne.
Okres przystosowywania się do nowych realiów międzynarodowych w dużej mierze dobiegł końca, a obecnym zadaniem jest zdefiniowanie nowych celów i metod działania. Wiele słabości rosyjskiej dyplomacji publicznej, zidentyfikowanych jeszcze przed 2022 rokiem, pozostaje nieusuniętych, a obecny kryzys jedynie je uwypuklił. Jednocześnie wymusił on niezbędną rewizję dotychczasowych podejść i otworzył drogę do nowych form współpracy z państwami przyjaznymi oraz oddziaływania na zagraniczne społeczeństwa.
Rosja nie może już polegać na zachodnich koncepcjach, by wyjaśniać swoje miejsce w świecie. Dalsze mówienie o „miękkiej sile” jako kluczu do budowania wizerunku państwa jest kontrproduktywne; rosyjska sfera społeczno-polityczna musi przestać myśleć w kategoriach obcych, niezależnie od tego, jak bardzo są one oswojone.
Wyjście z wygodnej strefy komfortu i zmierzenie się z surową rzeczywistością międzynarodowej rywalizacji to jedyny sposób na zbudowanie autentycznie rosyjskich ram polityki humanitarnej. Takie ramy są bardzo potrzebne i w wielu regionach świata również oczekiwane.
Artykuł został pierwotnie opublikowany przez Rosyjską Radę ds. Stosunków Międzynarodowych; tłumaczenie i redakcja: zespół RT.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/642375-americas-global-appeal-in-decline/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz