poniedziałek, 29 czerwca 2026

"Burmistrz Londynu otwarcie kłamie podczas oficjalnego śledztwa w sprawie słynnych gangów gwałcicieli w Wielkiej Brytanii."

 

Burmistrz Sadiq Khan powiedział, że w Londynie nie ma gangów groomingowych; Policja prowadzi dochodzenie w sprawie 4 000 spraw

Steve Watson
Nowoczesne Wiadomości

Burmistrz Londynu, który kiedyś twierdził, że "nie ma żadnych oznak" gangów manipulujących z wykorzystaniem dzieci, teraz stoi przed nową wybuchową kontrolą po tym, jak policyjna analiza ujawniła tysiące wcześniej marginalizowanych akt wykorzystywania seksualnego dzieci.

Metropolitan Police zidentyfikowała ponad 4 000 potencjalnych przypadków seksualnego wykorzystywania dzieci w całym Londynie, które mogą wymagać ponownego otwarcia.

Wynikają one z około 12 000 raportów sięgających 2010 roku, z czego około jedna na trzy zostały wcześniej zamknięte po tym, jak policja lub prokuratorzy nie podjęli dalszych działań.

Sprawy zostały obecnie przekazane do Narodowej Agencji Przestępczości w ramach Operacji Beaconport w celu pilnej oceny.

Ten rozwój wydarzeń bezpośrednio stoi w sprzeczności z wcześniejszymi publicznymi wypowiedziami Sadiqa Khana. W styczniu 2025 roku, występując przed Komisją ds. Policji i Przestępczości Zgromadzenia Londyńskiego, Khan wielokrotnie unikał pytań posłanki Partii Konserwatywnej Susan Hall o skalę gangów groomingowych w stolicy.

Twierdził, że z regularnych odpraw policji wynika, że "nie zgłoszono żadnych przypadków ani żadnych oznak dotyczących gangów manipulujących", których się martwiła.

Zapytany, ile takich gangów działa w Londynie, poprosił ją o wyjaśnienie, co miała na myśli tym terminem.

Krytycy obecnie określają to stanowisko jako gaslighting. Hall nazwał skalę "całkowicie haniebną", zauważając, że przedstawia ona 4 000 młodych dziewcząt zgwałconych i seksualnie wykorzystywanych, podczas gdy władze przymykały oko lub aktywnie opierały się kontroli.

Zespół Khana twierdzi teraz, że zawsze popierał pozostawianie "kamienia na kamieniu". Różnica między tą linijką a jego wcześniejszymi zaprzeczeniami nie umknęła uwadze.

To londyńskie ujawnienie wpisuje się w szerszy, wieloletni skandal instytucjonalnej porażki i politycznej tchórzostwa. Na początku tego roku szczegółowo opisało, jak nawet BBC ujawniło skalę aktywności groomingowej w stolicy pod rządami Khana.

Oddzielne śledztwa obnażyły działalność mini-marketów, gdzie bezbronne dzieci były zasypywane alkoholem i papierosami w zamian za wykorzystywanie seksualne. Nielegalne sklepy zostały przyłapane na rozdawaniu darmowych e-papierosów dzieciom w zamian za przysługi seksualne. A zmęczona reakcja części establishmentu często sprowadzała się do mówienia ofiarom i opinii publicznej, by po prostu "przestali to przezwyciężać".

Wspólny mianownik pozostaje ten sam: władze powoli przeszkadzały lub ukrywały dowody, stawiały relacje ze społecznością ponad bezpieczeństwo dzieci i traktowały wszelkie wzmianki o wzorcach etnicznych czy kulturowych jako radioaktywne.

Nic z tego nie wyszło na jaw próżni. Na długo przed obecnym przeglądem mechanizm zaprzeczenia był już dobrze naoliwiony. Oficjalne akta miały zredagowane pochodzenie etniczne. W dwóch trzecich przypadków tło sprawcy nie zostało zarejestrowane.

Policja w niektórych rejonach mówiła ofiarom, że Azjaci, którzy ich maltretowali, "prawdopodobnie ich nie złapią."

Raport Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 2020 roku, opierający się na beznadziejnie niekompletnych danych, szerzył fałszywą narrację, że większość sprawców groomingu to osoby białe – twierdzenie powtarzane w Parlamencie i przez nadawców, nawet po tym, jak ujawniono je jako statystyczną sztuczkę.

Motywacja zawsze była ta sama: strach przed oskarżeniami o "rasizm", lęk przed napięciami społecznymi oraz nadrzędny imperatyw ochrony narracji, że masowa imigracja i wielokulturowość były nieskażonym sukcesem.

Dziewczęta z klasy pracującej, często pochodzące z rozbitych rodzin lub systemów opieki, płaciły cenę, podczas gdy urzędnicy i media przymykali oko lub aktywnie oczerniali sygnalistów.

Obecna recenzja Londynu zauważa szerszy miks przeszłości przestępców niż klasyczne sieci o pakistańskim pochodzeniu udokumentowane w Rotherham, Rochdale, Telford i innych miejscach. To rozróżnienie nie wymazuje skali tego, co było ignorowane, ani klasy politycznej, która przez lata upierała się, że problem nie istnieje w stolicy.

Komisarz Metropolitalnej Sir Mark Rowley już ostrzegł, że ponowne otwarcie spraw będzie wymagało dodatkowych funkcjonariuszy i zasobów, oprócz obecnego obciążenia policji wynoszącego około 2 000 przestępstw seksualnych miesięcznie. Ofiary są zachęcane do ponownego zgłoszenia się, obiecując im tym razem wysłuchanie.

Społeczeństwo ma prawo zadawać trudniejsze pytania. Co Khan wiedział i kiedy? Dlaczego Met i CPS zamknęły tak wiele akt przedwcześnie? Kto zdecydował, że ochrona pewnych wrażliwości społeczności przeważa nad ochroną brytyjskich dzieci?

I dlaczego klasa polityczna, która opowiadała się za otwartymi granicami i dogmatami różnorodności, wykazywała tak stałą niechęć do konfrontacji z konkretnymi kulturowymi i integracyjnymi porażkami, które pozwoliły tym sieciom działać tak długo na widoku?

To londyńskie ujawnienie pojawia się zaledwie kilka dni po publikacji raportu Ruperta Lowe'a dotyczącego gangów gwałcicielskich, który dokumentował skoordynowaną ogólnokrajową kampanię gwałtów, tortur i nadużyć wobec nawet 250 000 brytyjskich dziewcząt prowadzoną głównie przez muzułmańskie gangi groomingowe działające w 149 okręgach samorządowych.

Ustalenia Lowe'a obnażyły ten sam schemat ostrzegań policji dla gwałcicieli, ingerencji politycznej i celowego tłumienia dowodów, które przez dekady chroniły drapieżców, jednocześnie traktując dziewczęta z klasy pracującej jak jednorazowe.

Sadiq Khan pozostaje na stanowisku. Te same głosy establishmentu, które przez lata bagatelizowały lub zaprzeczały problemowi, teraz nawołują do spokoju i większej liczby przeglądów. Brytyjska publiczność oglądała ten film wcześniej. Zakończenie zawsze jest takie samo: więcej ofiar, więcej wymówek, więcej żądań, by wszyscy po prostu ruszyli dalej.

Jedyną rzeczą, która się zmieniła, jest liczba – obecnie ponad 4 000 tylko w Londynie – oraz rosnąca świadomość, że zaprzeczenie nigdy nie było przypadkowe.

Prawdziwa sprawiedliwość wymaga czegoś więcej niż kolejnego dochodzenia. Wymaga konsekwencji dla tych, którzy wybrali polityczną wygodę zamiast bezpieczeństwa osób najbardziej podatnych. Brytyjskie dziewczyny zasługują na coś lepszego niż gaslighting ze strony ratusza. Wciąż tak robią. Zaprzeczenie kończy się dopiero, gdy wystarczająco dużo osób odmawia odwrócenia wzroku.

Twoje wsparcie jest kluczowe dla pokonania masowej cenzury. Prosimy o rozważenie darowizny przez lokalnych mieszkańców lub sprawdzenie naszego unikalnego merch. Śledź nas na X @ModernityNews.

____
https://modernity.news/2026/06/28/sadiq-khan-said-there-were-no-grooming-gangs-in-london-police-investigating-4000-cases/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz