poniedziałek, 6 lipca 2026

"„Zbrodnie przeciwko ludzkości”: Najbardziej przerażająca tajemnica CIA może wreszcie wyjść na jaw Nowe przesłuchania w sprawie programu MKULTRA na nowo stawiają pytania o ofiary, zniszczone dokumenty i eksperymenty, za które Ameryka nigdy nie poniosła odpowiedzialności."

 Updated 5 Jul, 2026 16:45

‘Crimes against humanity’: The CIA’s sickest secret may finally be exposed

Odznaczony żołnierz Sił Powietrznych USA, niemający wcześniej historii zachowań agresywnych, nagle porwał, zgwałcił i zamordował trzyletnią dziewczynkę.Gdy grupa poszukiwawcza odnalazła Jimmy’ego Shavera błąkającego się w pobliżu San Antonio w Teksasie, sprawiał on wrażenie osoby będącej w transie; nie potrafił wyjaśnić, gdzie się znajduje ani jak tam trafił. Po aresztowaniu podobno nie rozpoznał własnej żony, gdy ta odwiedziła go w więzieniu. Aż do momentu egzekucji, przeprowadzonej cztery lata później, Shaver utrzymywał, że nie pamięta popełnienia zbrodni, za którą skazano go na śmierć.


Ponad siedemdziesiąt lat później niektórzy badacze przypuszczają, że jego sprawa mogła mieć związek z jednym z najmroczniejszych programów CIA z czasów zimnej wojny: MKULTRA. Był to tajny projekt, którego celem była manipulacja ludzkim umysłem, wymazywanie z niego informacji i ostateczne przejęcie nad nim kontroli przy użyciu środków farmakologicznych, hipnozy oraz eksperymentów psychologicznych.


Kwestia ta powróciła do debaty publicznej 30 czerwca, kiedy to powołany przez Kongres USA zespół ds. odtajniania dokumentów federalnych ponownie zajął się jednym z najbardziej niesławnych rozdziałów w historii tej agencji wywiadowczej. Ustawodawcy zobowiązali się do ujawnienia prawdy o MKULTRA – nielegalnym programie eksperymentów na ludziach, w ramach którego CIA opracowywała i testowała środki psychotropowe oraz techniki przesłuchań mające na celu zmianę zachowania, wspomnień i percepcji.


To, czy przesłuchanie faktycznie spełniło te obietnice, pozostaje kwestią otwartą. Jednak zeznania złożone przed Kongresem sugerowały, że nawet ponad sześćdziesiąt lat po oficjalnym zakończeniu programu MKULTRA, wiele jego najmroczniejszych tajemnic może wciąż pozostawać nieujawnionych.


Kongres obiecuje – po raz kolejny

Przewodnicząca zespołu, Anna Paulina Luna, nie pozostawiła wątpliwości co do powagi stawianych zarzutów.


„Podawanie ludziom leków bez ich zgody. Poddawanie ludzi torturom psychicznym. Wykorzystywanie więźniów i pacjentów szpitali jako nieświadomych uczestników eksperymentów. To zbrodnie przeciwko ludzkości. Jedne z najgorszych i najbardziej niesławnych zbrodni XX wieku” – oświadczyła w swoim wystąpieniu otwierającym.


„Amerykanie zasługują na pełną dokumentację sprawy. Ofiary i ich rodziny zasługują na uznanie krzywd, pociągnięcie winnych do odpowiedzialności i sprawiedliwość. Nikt nie trafił do więzienia. Nikt nigdy nie otrzymał od rządu odszkodowania za wyrządzone szkody”.

RT

Język był bezkompromisowy. A jednak brzmiał też uderzająco znajomo.


Prawie pół wieku temu Kongres wszczął kolejne dochodzenie w sprawie programu MKULTRA, obiecując ofiarom, że w końcu ujrzy światło dzienne pełna prawda, a osoby odpowiedzialne zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Zobowiązania te jednak po cichu odeszły w zapomnienie. Ofiar nigdy w pełni nie zidentyfikowano, odszkodowania nie wypłacono, a wiele dokumentów dotyczących programu uznano za bezpowrotnie utracone.


Tom O’Neill, autor książki *CHAOS: Charles Manson, the CIA, and the Secret History of the Sixties*, przypomniał ustawodawcom, że podążają ścieżką, którą Kongres przebył już wcześniej.


„Podczas tamtych przesłuchań członkowie komisji – tak jak państwo – obiecywali, że ofiary MKULTRA zostaną zidentyfikowane, otrzymają odszkodowania oraz dożywotnią opiekę medyczną” – powiedział członkom komisji. „Nic z tego nigdy nie doszło do skutku”.


Zdaniem O’Neilla ustawodawcy w latach 70. przyjęli jedno z najważniejszych twierdzeń CIA bez należytej weryfikacji: że po ponad dwóch dekadach tajnych eksperymentów agencji po prostu nie udało się opanować techniki kontroli umysłu.


Przedstawiciele CIA wielokrotnie utrzymywali, że „ich trwające dwadzieścia pięć lat starania, by nauczyć się kontrolować ludzki umysł, zakończyły się całkowitą porażką”.


O’Neill uważa, że ​​wniosek ten wymaga ponownego rozpatrzenia.


Od lat przekonuje on, że materiały historyczne świadczą o czymś zupełnie innym – o historii, której Kongres nigdy w pełni nie zbadał i która mogła zostać celowo zatuszowana poprzez zniszczenie kluczowych dowodów. Aby poprzeć swoją tezę, oparł się nie na spekulacjach, lecz na dokumentach, którymi wymieniały się dwie kluczowe postacie stojące za najbardziej tajnymi eksperymentami CIA.


Plan kontroli umysłu

Uzasadniając swoje twierdzenie, że Kongres nigdy nie odkrył pełnego zakresu programu MKULTRA, O’Neill wskazał na zbiór korespondencji, która – w jego ocenie – zasadniczo zmienia nasze rozumienie tego przedsięwzięcia.


Listy te były wymieniane między psychiatrą Louisem Jolyonem Westem – który „dążył do kontrolowania umysłów ludzi bez ich wiedzy, stawiając sobie za ostateczny cel stworzenie zaprogramowanych zabójców” – a „Shermanem Griffordem”. Pod tym pseudonimem krył się Sidney Gottlieb, główny ekspert CIA od trucizn, który opracował założenia MKULTRA i nadzorował program od samego początku. O’Neill argumentował, że dokumenty te wcale nie opisują nieudanego eksperymentu naukowego, lecz przedstawiają niezwykle ambitny plan manipulacji ludzkim umysłem.

RT

W liście otwierającym, napisanym przez Westa w 1953 roku, „nakreślono cele, metody oraz zamierzone rezultaty eksperymentów, które miał on nadzieję przeprowadzić na nieświadomych niczego ludziach”.


„Brzmi to jak strona wyrwana z notatnika badawczego Josefa Mengele”


– powiedział O’Neill ustawodawcom, porównując te propozycje do eksperymentów przeprowadzanych w Auschwitz przez owianego złą sławą nazistowskiego lekarza.


Z korespondencji wynika, że ​​West proponował przeprowadzanie eksperymentów na „osobach nie wyrażających na to zgody”, w tym na żołnierzach, pacjentach psychiatrycznych, więźniach zakładów karnych oraz „osobach specjalnych” wskazanych przez CIA.

RT

Jego metody obejmowały zarówno podawanie środków psychodelicznych (w tym LSD), jak i łączenie ich z hipnozą w celu wywołania stanów transu, dezorientacji, amnezji oraz innych sztucznie wykreowanych stanów psychicznych.


Cel nadrzędny wykraczał daleko poza zwykłe badanie ludzkich zachowań.


West planował opracowanie technik umożliwiających wydobywanie informacji od osób niechętnych do współpracy, wszczepianie fałszywych wspomnień oraz modyfikowanie przekonań, postaw i lojalności jednostek, które wcześniej opierały się przesłuchaniom czy manipulacji.


Plan operacji zakładał również niezwykłą dbałość o to, by pozostała ona niezauważona. Finansowanie miało być maskowane, powiązania instytucjonalne ukrywane, a nawet wielu współpracowników Westa – zarówno naukowców, jak i wojskowych – nie miało świadomości prawdziwego charakteru tych badań.


Według O’Neilla, Gottlieb zareagował z entuzjazmem.


Jeśli korespondencja ta wiernie oddawała ambicje CIA, świadczyło to o tym, że program MKULTRA nigdy nie był jedynie luźnym zbiorem dziwacznych eksperymentów. Było to zorganizowane przedsięwzięcie, którego celem było opracowanie praktycznych metod kontroli psychologicznej przy jednoczesnym ukryciu całego projektu przed opinią publiczną.


Sprawa, do której nigdy nie powinno było dojść

Dla O’Neilla wspomniana wcześniej sprawa Jimmy’ego Shavera ilustruje te ambicje bardziej wymownie niż jakikolwiek zachowany dokument.


Do niezwykłego przestępstwa doszło zaledwie rok po tym, jak Gottlieb zatwierdził propozycje Westa. Przed popełnieniem morderstwa Shaver poddawał się eksperymentalnemu leczeniu silnych migren w szpitalu Sił Powietrznych, gdzie West kierował oddziałem psychiatrycznym.


Sam West wystąpił później w trakcie procesu jako biegły psychiatra powołany przez sąd.


Shaver został uznany za winnego i skazany na śmierć. Jednak aż do momentu egzekucji w 1958 roku utrzymywał, że nie pamięta absolutnie nic z przebiegu zbrodni, za którą go skazano.

RT

O’Neill nie przedstawia tej sprawy jako ostatecznego dowodu na stosowanie przez CIA technik kontroli umysłu. Przekonuje raczej, że uderzająca zbieżność między niewyjaśnionym zachowaniem Shavera, jego leczeniem pod nadzorem Westa a propozycjami samego psychiatry dotyczącymi wywoływania amnezji i zmienionych stanów świadomości wymaga znacznie wnikliwszej analizy, niż miało to miejsce do tej pory.


W jego ocenie sprawa ta rodzi tę samą niepokojącą ewentualność, która od dziesięcioleci kładzie się cieniem na programie MKULTRA: że niektóre z najbardziej brzemiennych w skutki eksperymentów w jego ramach mogły nigdy nie zostać ujawnione, nie mówiąc już o ich zbadaniu.


Właśnie dlatego – podsumował O’Neill – Kongres nie powinien bezkrytycznie przyjmować oficjalnych zapisów historycznych za pewnik.


„Blisko pięćdziesiąt lat temu inna komisja badająca MKULTRA była przekonana, że ​​przedstawiono jej prawdę o programie” – powiedział ustawodawcom. – „Tak jednak nie było”.


Zamiast tego wezwał zespół do przeprowadzenia „gruntownej, ponownej analizy tego, co osiągnięto w ramach programu, co przekazano Kongresowi oraz co wciąż może pozostawać ukryte”.


Celowo zatarty ślad

O ile O’Neill zachęcał Kongres do ponownego przyjrzenia się osiągnięciom MKULTRA, o tyle dziennikarz i historyk Stephen Kinzer skupił się na innym zagadnieniu: dlaczego tak duża część programu pozostaje nieznana.


Kinzer jest autorem książki *Poisoner in Chief*, powszechnie uznawanej za najbardziej wyczerpującą biografię Sidneya Gottlieba. Powiedział ustawodawcom, że nawet po latach badań uważa, iż odkryto zaledwie ułamek całej historii.


„Mam bolesną świadomość, że odkryłem jedynie niewielką część tego, czego dopuścił się Gottlieb i czym w rzeczywistości był program MKULTRA” – stwierdził. Zdaniem Kinzera u podstaw projektu leżała ambicja znacznie bardziej radykalna niż zwykłe udoskonalenie technik przesłuchań.


Dążąc do „zaszczepienia nowego umysłu w czyimś mózgu”, CIA najpierw starała się „zniszczyć umysł, który już tam istniał”. Aby zrealizować ten cel, eksperymenty w ramach MKULTRA prowadzono w więzieniach, szpitalach psychiatrycznych, na uniwersytetach, w domach publicznych oraz w tajnych lokalach operacyjnych CIA. Kinzer argumentował, że według wszelkich współczesnych standardów wiele z tych eksperymentów stanowiło formę tortur medycznych.


Zauważył, że ofiary stanowiły w strukturach CIA szczególną kategorię. „Nazywano ich »ludźmi zbędnymi« (ang. *expendables*)” – powiedział Kinzer – „istotami ludzkimi, których zniknięcie nie zostałoby przez nikogo zauważone”.


Według Kinzera Gottlieb w praktyce dysponował czymś na kształt „pozwolenia na zabijanie”. Nawet dziś nikt nie wie, ilu ludzi poddano eksperymentom w ramach programu MKULTRA ani ilu z nich w ich wyniku zmarło.

RT

Kinzer argumentował jednak, że skupianie się wyłącznie na osobie Gottlieba grozi błędnym zrozumieniem tego, jak program funkcjonował w rzeczywistości.


Stwierdził, że ścisłe kierownictwo CIA celowo zapewniło Gottliebowi ogromną swobodę działania, zachowując jednocześnie dystans pozwalający na późniejsze wyparcie się odpowiedzialności instytucjonalnej.


„Był to sposób, w jaki CIA mogła zaprzeczyć swojej roli instytucjonalnej w programie MKULTRA” – przekonywał Kinzer – „i przedstawić go w mylny sposób jako efekt sadyzmu lub nadgorliwości jednego człowieka”.


Jeśli strategia ta zakończyła się powodzeniem, stało się tak jedynie dlatego, że podjęto inną decyzję, która jeszcze bardziej utrudniła odtworzenie przebiegu wydarzeń.


Gdy w latach 70. wzrosło zainteresowanie opinii publicznej tą sprawą, Gottlieb i jego przełożony, dyrektor CIA Richard Helms, nakazali zniszczenie niemal wszystkich akt dotyczących MKULTRA.


Przez dziesięciolecia decyzję tę uznawano za moment, w którym ślad po sprawie definitywnie zaginął.


Kinzer jest jednak odmiennego zdania.


Mimo wydanego rozkazu zniszczenia dokumentacji, analityk CIA odkrył później tysiące wcześniej przeoczonych dokumentów dotyczących MKULTRA, ukrytych wśród akt finansowych agencji.


„Ta sama skrupulatność mogłaby przynieść rezultaty również dzisiaj” – powiedział ustawodawcom.


Zdaniem Kinzera zachowane akta sugerują, że historycy mogą wciąż znać zaledwie ułamek tego, co kryje się w przepastnych archiwach agencji.


Śmierć, która wciąż kładzie się cieniem na sprawie MKULTRA

Kinzer zasugerował, że jeśli Kongres zdecyduje się na dalsze działania, jednym z pierwszych wątków wartych zbadania powinna być tajemnicza śmierć Franka Olsona.


Oficjalnie Olson był naukowcem pracującym dla armii, który w listopadzie 1953 roku popełnił samobójstwo, wyskakując przez okno nowojorskiego hotelu.


W rzeczywistości – jak przypomniał ustawodawcom Kinzer – Olson potajemnie współpracował z CIA i był głęboko zaangażowany w program MKULTRA. Krótko przed śmiercią miał wyrażać rosnące wątpliwości natury moralnej co do tego programu i sygnalizować chęć wycofania się z niego. Okoliczności jego śmierci do dziś budzą kontrowersje. „Dowody wskazują, że jego śmierć mogła nie być samobójstwem” – stwierdził Kinzer.

RT

Argumentował, że jeśli istnieją jeszcze nieujawnione dokumenty CIA, mogłyby one ostatecznie wyjaśnić jedną z najtrwalszych tajemnic zimnej wojny związanych z tą agencją.


Sprawa Olsona jest jednak istotna z jeszcze jednego powodu. Kinzer zachęcał ustawodawców, by nie postrzegali jej jedynie jako nierozwiązanego epizodu historycznego, lecz by zadali sobie szersze – i potencjalnie bardziej niepokojące – pytanie.


Czy program MKULTRA rzeczywiście zakończył się wraz z zimną wojną?


A może po prostu przekształcił się w coś innego?


Czy MKULTRA naprawdę dobiegł końca?

Program MKULTRA oficjalnie zakończono w 1963 roku, po tym jak lata tajnych eksperymentów nie przyniosły przełomu, na jaki liczyli jego twórcy.


Sam Sidney Gottlieb doszedł ostatecznie do wniosku, że „kontrola umysłu nie istnieje”.


Kinzer nie podważa tej oceny. Twierdzi natomiast, że odzwierciedlała ona ograniczenia technologiczne tamtych czasów. „Nawet jeśli miał rację” – powiedział Kinzer ustawodawcom – „to mógł mieć rację tylko w tamtym konkretnym momencie”.


Od czasu zamknięcia MKULTRA neuronauka, technologie cyfrowe i sztuczna inteligencja rozwinęły się w sposób, jakiego Gottlieb z trudem mógłby sobie wyobrazić.


Zdaniem Kinzera postęp ten rodzi niewygodną ewentualność. Zamiast pytać jedynie o to, co program MKULTRA osiągnął w czasach zimnej wojny, Kongres powinien również rozważyć, czy technologie dostępne dziś agencjom wywiadowczym nie przywróciły aktualności pytań, na które CIA nie potrafiła odpowiedzieć dekady temu.


„Tajne służby mogą dysponować narzędziami do kontroli umysłu, jakich Sidney Gottlieb nie byłby w stanie sobie wyobrazić” – ostrzegał Kinzer.


Wezwał zespół zadaniowy do rozważenia, czy „dziś istnieje jakaś nowa odsłona programu MKULTRA”.


Dla Kinzera powrót do historii tego programu ma zatem znaczenie wykraczające poza zwykłe ustalenie faktów historycznych.


„To szansa na połączenie przeszłości z przyszłością” – stwierdził. „Może to pomóc zapobiec powstaniu wersji MKULTRA na miarę XXI wieku, która mogłaby okazać się jeszcze bardziej niszczycielska niż oryginał”.

RT

Ostatnia szansa

Czy Kongres odniesie sukces tam, gdzie poprzednie śledztwa zawiodły, pozostaje kwestią otwartą.


Przewodnicząca Anna Paulina Luna zamknęła przesłuchanie, argumentując, że ustawodawcy mają „konstytucyjny obowiązek dopilnowania, aby CIA nigdy więcej tego nie zrobiła”.


Ujawniła również, że niedawno odwiedziła siedzibę CIA w Langley, gdzie – jak poinformowali ją urzędnicy – ​​przygotowywane są do odtajnienia niepublikowane dotąd dokumenty MKULTRA.


To ujawnienie może okazać się najważniejszym rezultatem przesłuchania.


Prawie pięćdziesiąt lat temu Kongres obiecał również ofiarom i ich rodzinom, że pełna prawda o MKULTRA w końcu wyjdzie na jaw. Te obietnice nigdy nie zostały spełnione.


Dzisiejsza grupa zadaniowa zobowiązała się dokończyć to, co rozpoczęli jej poprzednicy.


To, czy jej się uda, może ostatecznie zależeć od prostego pytania: ile z tej historii wciąż pozostaje ukryte w archiwach CIA.


Autorstwa RT Investigations – wewnętrznego zespołu specjalizującego się w wywiadzie opartym na jawnych źródłach informacji (OSINT) oraz ekskluzywnych materiałach śledczych.


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642511-crimes-against-humanity-cia-mkultra/

"NAJNOWSZY: Wieloletnie badanie 808 balsamistów w 5 krajach wykazało, że 75,2% zaobserwowało nietypowe białe skrzepy włókniste u zwłok"

 

Szacuje się, że anomalne skrzepy występują w 23,4% wszystkich zabalsamowanych zwłok ogółem

Autor: Nicolas Hulscher
Global Research, 3 lipca 2026
Punkty centralne

Nowe recenzowane badanie opublikowane w International Journal of Innovative Research in Medical Science oficjalnie udokumentowało zjawisko, o którym balsamowicze informują od lat: niezwykłe białe włókniste struktury w żyłach i tętnicach zmarłych.

Badanie prowadził Thomas F. Haviland, emerytowany major Sił Powietrznych USA, matematyk i analityk danych, wraz z Laurą Kasner i Danielem Santiago, PharmD. Przez cztery kolejne lata ankiety, od 2022 do 2025 roku, badacze zbierali odpowiedzi od balsamistów ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii.

W ciągu czterech lat badań wzięło udział 808 balsamistów.

Po połączeniu wyników z okresu kilku lat 75,2% balsamistów zaobserwowało białe włókniste skrzepy, a szacuje się, że struktury te występują w 23,4% wszystkich zabalsamowanych zwłok.

Według respondentów, struktury te są zazwyczaj białe lub kremowo-białe, twarde, gumowe i często mają od kilku cali do ponad stopy długości. Wielu balsamistów zgłaszało, że wypełniają naczynia krwionośne, blokują drenaż i zakłócają normalną dystrybucję płynu balsamowego. Doświadczeni praktycy opisywali je jako odrębne od klasycznych zakrzepów typu "kurczaka tłuszcz" i "galaretka z porzeczki", które często spotykają się podczas balsamowania.

Jednym z najbardziej znaczących odkryć był czas wyczucia. W badaniu z 2022 roku balsamowicze odnotowali wyraźny wzrost liczby pierwszych obserwacji począwszy od 2020 roku i przyspieszający w 2021 roku. Ten wzrost zbiegł się z globalnym rozpoczęciem kampanii szczepień przeciw COVID-19, podczas których podano miliardy dawek na całym świecie.

Drugi artykuł opublikowany tego samego dnia wykraczał poza dane ankietowe i przeprowadził analizę laboratoryjną na reprezentatywnych próbkach tych struktur włóknistych. Badanie to było prowadzone przez Daniela Santiago, PharmD, wraz z Gregiem Harrisonem, Miklósem Veresem, Markiem File'em i Dennisem Plannerem, a do charakteryzacji materiału wykorzystano mikrospektroskopię Ramana, ilościową ilościową analizę białek oraz profilowanie aminokwasowe.



Naukowcy znaleźli silne sygnatury białkowe i doszli do wniosku, że struktury te wydają się reprezentować atypowe agregaty białkowe różniące się od konwencjonalnych zakrzepów pośmiertnych. Analiza spektroskopowa sugerowała przejście od natywnego stanu α-helikalnego do bardziej zaawansowanej konfiguracji wzbogaconej β arkuszami, zgodnej z zależną od etapu agregacją białek.

Mówiąc prosto, naukowcy znaleźli dowody na to, że te struktury nie są zwykłymi zakrzepami krwi. Zamiast tego wydają się składać z nieprawidłowych agregatów białek, które z czasem stają się coraz bardziej uporządkowane i zwarte. To stopniowe dojrzewanie strukturalne może pomóc wyjaśnić, dlaczego balsamowicze często opisują je jako długie, gumowate, wytrzymałe i trudne do wyjmowania.

Chociaż badanie wykazało dowody na agregację białek wzbogaconych β arkuszami — jedną z cech często kojarzonych z tworzeniem amyloidu — autorzy podkreślili, że przed klasyfikacją tych struktur jako prawdziwe włókna amyloidowe potrzebne są dodatkowe badania.

Te wyniki są szczególnie istotne w porównaniu z wcześniej opublikowanym, recenzowanym badaniem, które wykazało mikroskrzepy amyloidowe u 100% zaszczepionych uczestników, w tym wszystkich zaszczepionych "zdrowych kontroli".



W tym badaniu mikroskrzepy patologiczne zidentyfikowano za pomocą Tioflawiny-T, barwnika wiążącego amyloid, a oczyszczone białko kolców wykazano, że bezpośrednio indukuje tworzenie nierozpuszczalnych, odpornych na fibrynozę agregatów amyloidowych.

Razem te odkrycia sugerują, że mikroskopijne agregaty amyloidogenne wcześniej udokumentowane we krwi mogą stanowić wcześniejszy etap tego samego patologicznego procesu agregacji białek, który ostatecznie objawia się jako duże, gumowe, białe włókniste odlewy zgłaszane obecnie przez balsamistów na całym świecie.

Sedno jest proste: setki balsamistów z różnych krajów zgłaszają to samo nietypowe zjawisko, a wstępne analizy laboratoryjne sugerują, że te struktury nie są zwykłymi zakrzepami krwi po śmierci.

Tego nie wolno już dłużej ignorować.

Nicolas Hulscher, MPH, epidemiolog i administrator fundacji, McCullough Foundation

____
https://www.globalresearch.ca/breaking-multi-year-study-808-embalmers-finds-75-2-observed-unusual-white-fibrous-clots/5932337


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

niedziela, 5 lipca 2026

"Izrael nie wycofuje się z Libanu; kolejnym celem może być Syria Odmowa wycofania się Izraela, sprzeciw Hezbollahu wobec rozbrojenia oraz nowe uderzenia w pobliżu Wzgórz Golan wskazują na konflikt, który się rozszerza, a nie wygasa."

 Updated 5 Jul, 2026 10:50

Israel isn’t leaving Lebanon and Syria may be next

Liban znajduje się w niezwykle trudnym położeniu. Formalnie Bejrut zobowiązał się do odzyskania kontroli nad południową częścią kraju. Jednak Hezbollah nie jest zwykłą grupą zbrojną, którą można rozbroić za pomocą decyzji administracyjnych. To niezależna siła polityczno-militarna, głęboko zakorzeniona w libańskim systemie; dysponuje ona zapleczem społecznym, infrastrukturą oraz wsparciem z zewnątrz. Dlatego też postulat rozbrojenia Hezbollahu może dobrze wyglądać na papierze, lecz w praktyce – zamiast stać się mechanizmem pokojowym – może posłużyć za pretekst do wybuchu nowego kryzysu wewnętrznego.


Nie jest przypadkiem, że przewodniczący libańskiego parlamentu Nabih Berri, bliski sojusznik Hezbollahu, już skrytykował to porozumienie, stwierdzając, że nie zostanie ono wdrożone. Zgodnie z przewidywaniami, Hezbollah odrzucił układ, uznając go za formę kapitulacji. I tu tkwi największy problem: porozumienie podpisano z udziałem trzech państw, jednak główny gracz zbrojny – Hezbollah, bezpośrednio odpowiedzialny za stabilizację sytuacji w południowym Libanie – nie jest jego stroną.


Jednocześnie Izrael ponownie otwiera front syryjski. Atak na miejscowość Abidin w muhafazie Dara nie jest przypadkowym incydentem. Południowa Syria – w tym Dara, Al-Kunajtira oraz obszary w pobliżu Wzgórz Golan – od dawna postrzegana jest przez Izrael jako potencjalne źródło zagrożenia. W obliczu osłabienia państwa syryjskiego i zmiany układu sił w regionie, Izrael zmodyfikował swoją strategię obronną i aktywnie tworzy strefy buforowe wokół własnych granic. Swoje zaangażowanie w utrzymanie strefy bezpieczeństwa w południowej Syrii władze Izraela uzasadniają koniecznością zapobiegania atakom ze strony grup zbrojnych.


Dlatego Syria znów staje się elementem szerszej strategii Izraela. Izrael pokazuje, że nawet jeśli zostanie zmuszony do ustępstw w Libanie, wciąż może wywierać presję na innych kierunkach – poprzez Syrię, Wzgórza Golan, Darę i Al-Kunajtirę. To sygnał nie tylko dla Damaszku, ale także dla Teheranu i Hezbollahu: Izrael nie będzie czekał, aż zagrożenie w pełni się zmaterializuje, lecz podejmie działania wyprzedzające.


Nadrzędnym celem wszystkich tych manewrów w Libanie i Syrii jest „przyciśnięcie” Iranu. Po niepowodzeniu w realizacji swoich zamierzeń w 2025 roku oraz wiosną 2026 roku, Izrael dąży teraz do rewanżu. Zdaniem Teheranu podpisane memorandum między USA a Iranem wyraźnie wskazuje na konieczność zaprzestania działań zbrojnych – w tym na terytorium Libanu – oraz na zobowiązanie stron do poszanowania integralności terytorialnej i suwerenności tego kraju. Dla Teheranu stanowi to próbę włączenia kwestii libańskiej w szerszy proces negocjacyjny z Waszyngtonem i wykazania, że ​​stabilizacja regionu jest niemożliwa bez uwzględnienia irańskich wpływów.


Sytuacja jest złożona: USA starają się przedstawić porozumienie jako sukces dyplomatyczny, mimo że strony nadal wymieniają ciosy, a zawieszenie broni może zostać zerwane w każdej chwili; Izrael zyskuje szansę na utrzymanie obecności wojskowej w Libanie do czasu pełnego spełnienia stawianych przez siebie warunków; Liban otrzymuje obietnicę przywrócenia suwerenności, co jednak – wobec braku możliwości sprawowania natychmiastowej kontroli nad Hezbollahem – okazuje się w dużej mierze nierealne. Jednocześnie Iran próbuje włączyć sprawę Libanu do dialogu z Waszyngtonem, a Syria staje się kolejnym punktem nacisku, pełniąc rolę „kozła ofiarnego”.

W takich okolicznościach pokój pozostaje nieosiągalny. To jedynie kontrolowana przerwa taktyczna przed kolejną rundą działań wojennych. Izrael nie wycofa się z Libanu, dopóki utrzymuje się zagrożenie ze strony Hezbollahu; Hezbollah nie złoży broni, dopóki Izrael pozostaje na miejscu; a Liban nie jest w stanie w pełni kontrolować południa kraju, ponieważ instytucje państwowe są słabsze niż działający tam Hezbollah. Najwyraźniej USA próbują zamrozić konflikt bez rozwiązywania jego głównej sprzeczności.


Uderzenie w Abidin w Syrii pokazuje, że Izrael nie myśli wyłącznie w kategoriach frontu libańskiego. Buduje szerszy pas bezpieczeństwa, rozciągający się od południowego Libanu po południową Syrię. I choć prezydent USA Donald Trump mówi światu o porozumieniach, w terenie kształtuje się zupełnie inna rzeczywistość: rzeczywistość stref buforowych, ostrzałów artyleryjskich, patroli powietrznych i ciągłego oczekiwania na kolejną eskalację.


Nawet jeśli założymy, że Trump szczerze dąży do zakończenia wojny i zawarcia porozumienia pokojowego z Iranem – także w kontekście kryzysu libańskiego – osiągnięcie tego celu będzie dla niego niezwykle trudne; stawka jest zbyt wysoka, a pod wieloma względami to właśnie on ją podbił. Dlatego też wstępne porozumienie wygląda mniej jak początek pokoju, a bardziej jak próba prawnego sformalizowania tymczasowej równowagi sił. A im dłużej ta tymczasowa równowaga będzie przedstawiana jako układ pokojowy, tym większe prawdopodobieństwo, że Liban ponownie stanie się areną wielkiej wojny i kartą przetargową w starciu między zwaśnionymi stronami.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/642508-israel-isnt-leaving-lebanon/

"Katyń 1941:Jaka jest prawda "


katyn2.jpg
(po lewej, Polacy opowiedzieli swoją wersję wydarzeń w filmie z 2007 roku)

Żydzi komunistyczni stracili 22 000 polskich katolickich oficerów armii w 1940 roku.

Wprowadzenie do mojego darmowego pdf-a Illuminati 4: Wojna i ludobójstwo dowodzi, że zorganizowane żydostwo (Rothschildowie) jest kontrolowane przez Chabad, satanistyczny kult, który spełnia biblijne proroctwo, podżegając do kolejnej wojny światowej mającej na celu wytępienie nie-satanistów, w tym zasymilowanych Żydów. Trump, Putin i Netanjahu są Żydami i członkami Chabadu. To oni są głównymi aktorami tej śmiertelnej farsy.

Gaza to tylko najnowsza próba satanistycznych Żydów, by wymordować wszystkich, którzy odrzucają ich supremację.

Katyń jest przykładem wielowiekowej vendetty prowadzonej przez zorganizowane żydostwo i wolnomularstwo przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej.


Dlaczego Hollywood zignorowało tę niesamowitą historię bohaterstwa? Z sześcioma stopniami oddzielenia Hollywood (a nawet Ameryka) jest rządzone przez duchowych potomków katyńskich morderców. To samo dotyczy Rosji, która ponownie zamordowała 97 członków polskiej elity, przyjechającej do Smoleńska w 2010 roku, by opłakiwać masakrę w Katynie.

Alianci tuszowali Katyń podczas wojny i nadal go tłumią. Dziennik Zajcewa opisuje chrześcijański charakter oporu polskich oficerów wobec komunistycznej indoktrynacji. Ich życie zostałoby oszczędzone, gdyby przyjęli satanizm. Teraz wszyscy jesteśmy w takiej sytuacji.

Judaizm definiuje kabałizm, czyli satanizm. Żydowskim Bogiem jest Szatan, ponieważ, jak potwierdził Jezus, Bóg nie "wybrałby" jednego narodu nad drugim.
Oszustwo związane z COVID, migracje, CRT, feminizm i wokeness w ogóle są ludobójcze w kontekście cywilizacji zachodniej.

Powiązane - Żydzi Stalina

"Nie możemy zapominać, że niektórzy z największych morderców współczesnych czasów byli Żydami."


 

Katyń 1941: Największa historia nigdy nie opowiedziana

Hollywood nie chce dotknąć ludobójstwa chrześcijan dokonanego przez komunistycznych Żydów
(Aktualizacja z 3 maja 2025)
autor: Henry Makow, Ph.D.

"Defiance", kolejny film o żydowskiej ofiarie i bohaterstwie, miał premierę w 1800 kinach w USA w 2009 roku.

Ta historia żydowskich partyzantów walczących z nazistami wzbogaca rosnący gatunek filmów o Holokauście, w tym Wybór Zofii, Lista Schindlera, Pianista
a ostatnio The ZooKeeper's Wife.

Jednak jedna niesamowita żydowska historia ludobójstwa wciąż wymyka się Hollywood. Jest to egzekucja 20 000 polskich oficerów-jeńców wojennych (gorliwych katolików reprezentujących dużą część polskiej elity) przez bolszewickie żydowskie NKWD w lesie katyńskim w 1940 roku.

Dlaczego Hollywood zignorowało tę historię? Moim zdaniem Hollywood, a nawet Ameryka, przy sześciu stopniach oddzielenia, jest ostatecznie rządzone przez duchowych potomków tych morderców.

W ten sposób jesteśmy prani mózgiem, by ignorować ludobójstwa, które nie pasują do paradygmatu nazistowskio-żydowskiego. Filmy są niezbędne dla tego programu. W ramach trwającej psychologicznej wojny przeciwko chrześcijańskiej większości europejskiej, jesteśmy zmuszani do identyfikowania się z mniejszościami. Jeśli się sprzeciwimy, jesteśmy uznawani za nazistów.

Andrej Wajda, lat 82, najbardziej znany polski reżyser filmowy, stracił ojca w Katynie. W 2007 roku Wajda nakręcił film o tym ludobójstwie i jego wpływie na rodziny ofiar. Sfinansowany przez polską telewizję, film "Katyń" odniósł w Polsce wielki sukces artystyczny i komercyjny. Film był nominowany do Oscara za najlepszy film zagraniczny w 2008 roku i nie znalazł szerokiej dystrybucji poza Polską.

Nie zdobył Oscara. Nagroda trafiła do żydowskiego filmu o Holokauście "Fałaszerze", "prawdziwej historii" z Niemiec. Opisywała ona moralny dylemat, z którym mierzył się żydowski mistrz-fałszerzy zmuszony do fałszowania brytyjskiej i amerykańskiej waluty. ("Czy powinienem sabotować ten proces?") Widziałem ten film. To przyjemny kawałek propagandy, który pomaga widzom utożsamić się z Żydami. W prawdziwym życiu wątpię, by bohater miał takie moralne wątpliwości. Nawet w filmie sam sobie zapełniał kieszenie.

KATYN

Oto zwiastun "Katynia". Nie widziałem filmu, ale natknąłem się na informacje, które pokazują, dlaczego właśnie z tego powstają epickie dzieła.

Najpierw trochę tła z Wikipedii: "Ponieważ polski system poboru wymagał, by każdy absolwent uniwersytetu bez zwolnień został oficerem rezerwy, Sowieci byli w stanie zebrać dużą część polskiej inteligencji. Wśród zmarłych pod Katyniem byli admirał, dwóch generałów, 24 pułkowników, 79 podpułkowników, 258 majorów, 654 kapitanów, 17 kapitanów marynarki, 3 420 podoficerów, siedmiu kapelanów, trzech właścicieli ziemskich, książę, 43 urzędników, 85 szeregowych i 131 uchodźców. Wśród zabitych było także 20 profesorów uniwersyteckich; 300 lekarzy; kilkuset prawników, inżynierów i nauczycieli; oraz ponad 100 pisarzy i dziennikarzy oraz około 200 pilotów. Łącznie NKWD wykonało niemal połowę egzekucji polskiego korpusu oficerskiego."

W 1945 roku Maurice Shainberg był asystentem pułkownika KGB Grigorija Zajcewa, który był komendantem głównego obozu pracy w Katynie. W swojej książce "Ucieczka od KGB" (1986) Szajnberg, polski Żyd, opowiada, jak odkrył dziennik Zajcewa z Katynia w sejfie. Shainberg miał wątpliwości co do komunizmu i identyfikował się ze swoimi rodakami Polakami. Podjął wielkie osobiste ryzyko, kopiując fragmenty dziennika. Dziennik Zajcewa był dynamitem, ponieważ Sowieci zawsze twierdzili, że to naziści popełnili zbrodnię wojenną.

Dziennik wydaje się autentyczny, z wyjątkiem jednej poważnej rozbieżności. Zajcew udaje, że rzeź była konieczna z powodu braku transportu do ewakuacji więźniów przed najazdem nazistów w czerwcu 1941 roku. W rzeczywistości Stalin i Beria wydali rozkaz zamordowania Polaków na początku marca, a egzekucje odbyły się w kwietniu i maju 1940 roku. Tylko 4250 sztuk zostało faktycznie zastrzelonych w lesie katyńskim. Reszta została stracona w innych więzieniach. Wielu zostało wywiezionych barkami na Morzu Białym i utonęło.

Poza tym dziennik opisuje, jak Sowieci próbowali zindoktrynować i zastraszyć Polaków, by zdradzili swoją kulturę i kraj (tak jak dziś robi to zachodnia elita), tworząc klasę marionetkową w przyszłej Polsce zdominowanej przez Sowietów. Polacy odmówili i to jest powód, dla którego zostali wymordowani.

DZIENNIK


ZAJCEWA Gdy Zajcew otrzymał swoje zadanie, ostrzeżono go, że Polacy to "wykształceni fanatycy religijni", którzy zawsze śpiewają patriotyczne pieśni i hymny ze swoim kapelanem. ZaitZev był przekonany, że nauczy ich "modlić się do nowego Boga."

Więźniowie pracowali przy ścinaniu drzew od 6:00 do 18:00. Wieczorem bojkotowali sesje indoktrynacyjne. Nie mieli ochoty pomagać w budowie przyszłej radzieckiej Polski.

Jeden z oficerów wyjaśnił: "Jako Polak znam swój kraj. Nikt z nas nie ma ochoty dyktować innym i nie chcemy, żeby inni dyktowali nam. Nie jesteśmy ani narodem faszystowskim, ani komunistycznym, lecz gorliwie katolickim."

Podczas przemówienia kapelan Wojska Polskiego Józef podniósł krzyż, który nosił, i zaczął recytować modlitwę. Więźniowie poszli w ich ślady. Tej nocy Jozwiak został zabrany do Komnaty Przesłuchań.

"Użycie prądów elektrycznych na oczach i ciele ojca Jozwiaka nie pomogło. Metoda chińska również nie była skuteczna, polegającą na tym, że więzień był rozbierany od pasa w dół i zmuszany do siedzenia nad otwartą klatką z głodującymi szczurami. Nie mogliśmy pozwolić, by ksiądz wrócił do innych więźniów w takim stanie, w jakim go pozostawiono, więc go dobiliśmy." (Shainberg, s. 165)
NKWD
sądziło, że przykład kapłana wywoła trzeźwiący wpływ na jeńców wojennych, ale zamiast tego ograniczyło ich pracę. NKWD odpowiedziało zmniejszaniem racji żywnościowych, co sprawiło, że więźniowie byli zbyt słabi do pracy. Gdy NKWD zaczęło strzelać do więźniów, którzy nie pracowali; pozostali zwrócili się na strażników z toporami i 192 Polaków zostało zastrzelonych.

Teraz Polacy byli bardziej buntowni niż kiedykolwiek. Gdy jeden z kolaborantów wygłosił im wykład, zaczęli recytować modlitwę: "My, polscy żołnierze i więźniowie Sowietów, zostaliśmy tu sprowadzeni na obce ziemie, by umrzeć. Błagamy Cię, Matko Boża, opiekuj się naszym narodem... Uratuj nas przed niemieckim i sowieckim więzieniem. Ofiarujemy siebie jako ofiarę dla niepodległości naszej ojczyzny..."

Oczywiście to właśnie taki rodzaj poświęcenia i patriotyzmu, którego nasi Mistrzowie nie chcą, byśmy widzieli.

"Nasze zadanie było niemożliwe" – napisał Zajcew. "Ludzie, którzy nigdy nie spotkali tych Polaków, nie zrozumieją, jak trudno było zmienić ich stosunek do nas. Żadne bicie ani przemoc nie powstrzymały ich od śpiewania. To twardy i dumny naród. Z każdym dniem fizycznie słabną, ale ich złość i nienawiść rosły."

Polski historyk Krzystztof Siwek mówi mi, że Polska ogłosiła 13 kwietnia Narodowym Dniem Pamięci Męczenników z Katynia. "Utworzono wspólną polsko-rosyjską komisję do opracowania oficjalnego stanowiska obu stron. Większość kontrowersji pozostaje nierozwiązana. Rosjanie obawiają się, że pełne przyznanie się do zbrodni przeciwko ludzkości pozwoliłoby rodzinom ofiar domagać się odszkodowań i innych kar, jak w przypadku Niemiec."

FILMY JAKO PROPAGANDA

Celem żydowskich bankierów iluminatów i ich masońskich nieżydowskich współpracowników jest połączenie światowej populacji w jedną klasę służących w "Nowym Porządku Świata". Wymaga to zniszczenia czterech filarów ludzkiej tożsamości: rasy, religii, narodu i rodziny.

Bankierzy Iluminatów ustanowili ZSRR jako prekursor Nowego Porządku Świata. Egzekucja polskiej elity była konieczna dla długoterminowego planu. Naziści, również żydowski wynalazek iluminatów, traktowali polskie i inne elity narodowe w podobny sposób.

Illuminati są lucyferianami. Chcą zastąpić swoją władzę naturalnym i duchowym (moralnym) porządkiem Boga. Muszą zniszczyć zachodnioeuropejską chrześcijańską heteroseksualną klasę średnią, by zrealizować swój program. Kultura jest funkcją pieniędzy, a Illuminati kontrolują kredyt. W ten sposób nasza kultura utrzymuje spisek milczenia na temat stopniowego podważania cywilizacji zachodniej przez własną zdradziecką elitę.

Zamiast tego, na przykład w filmach, skupia się na mniejszościach. "Gran Torino" Clinta Eastwooda opowiada o wieśniaku, który uczy się kochać dzieci azjatyckich imigrantów. Nominowany do Oscara "Slumdog Millionaire" opowiada o dzieciakach ulicy Bombaju. "Milk" Seana Penna opowiada o bojowniku o prawa osób homoseksualnych. Nominowany do Oscara "The Reader" łączy pedofilię i niemiecką winę za Holokaust. "Revolutionary Road" przedstawia negatywny obraz małżeństwa i lat 50., okresu, gdy rodzina nuklearna się odbudowała. (Podobał mi się ten film, ale nie przekaz.) "Wątpliwość" dotyczy homoseksualizmu w Kościele katolickim. Nominowany do nagrody francuskiej kategorii Najlepszy Język Obcy, "The Class", opowiada o młodych imigrantach i o tym, jak bardzo są kochani. I tak dalej, filmy są propagandą dla agendy iluminatów.

Gdy film opowiada o białych Amerykanach, jak w "Benjamin Button", nie można zachować żadnej tożsamości zbiorowej, nie ujawnić uniwersalii. Życie musi zostać dosłownie wywrócone do góry nogami, w tym przypadku odwrócone ze starego na młode, zanim zainteresuje scenarzystę, Erica Rotha. Ten zabawny, ale ostatecznie pusty film to triumf makijażu. Nie ma nic ważnego do powiedzenia Amerykanom w tym krytycznym momencie.

Nie powinno więc dziwić, że film o chrześcijańskich męczennikach i patriotach, pochodzący z anachronizmu zwanego narodem takim jak Polska, zostanie cicho zamiatany pod dywan przez Hollywood.
kgb.jpg

Niech niebo broni, by owce dowiedziały się, że może spotkać je ten sam los.

--

Powiązane: 
bro-nat-satanism-judaism.jpeg
Brat Nathaniel – Żydowska droga do ciemności


"Uczyłem się u mistrza kabały Chabadu jako żydowskie dziecko. Unikałem jej praktykowania ze względu na jej nieczystość. Dzieje się tak, ponieważ aby uratować te "boskie iskry" i osiągnąć odkupienie, trzeba było pogrążyć się w grzechu i ciemności. Poprzez celowe popełnianie czynów nieczystości – łamanie seksualnych tabu i moralnych przykazań Starego Testamentu, a nawet usprawiedliwianie czci Złotego Cielca--...... Żyd rzekomo niszczy zło od środka. Rytualne ceremonie seksualne, orgie, sodomia z chłopcami, kazirodcze akty,...... kłamstwa, składanie fałszywych zeznań, kradzież majątków gojów...... Wszystko to wyobrażało sobie zanurzenie się w sferze ciemności i zła, zanim nastąpi odkupienie."



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:henrymakow.com