czwartek, 18 czerwca 2026

""1984" EKSPLODUJE W CAŁEJ AMERYCE: Gdy Big Brother pojawia się jako nowe centrum danych AI "

 

Inwazja na Killer Data Centers

Donald Jefferies

Kto kontroluje jakie dane?

Wikipedia mówi, że centrum danych to "obiekt służący do przechowywania systemów komputerowych i powiązanych komponentów, takich jak systemy telekomunikacyjne i magazynowe. Centra danych są kluczową infrastrukturą do przechowywania i przetwarzania informacji, wspierają globalny system finansowy... oraz sztuczną inteligencję."

Obecnie budowane są centra danych na skalę nigdy wcześniej nie widzianą. Te duże, piękne centra danych zostały opisane jako "fundamentalne dla funkcjonowania współczesnego społeczeństwa." I, jak wiele innych niecnych rzeczy, mówi się, że są kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego. To samo społeczeństwo, które tak bardzo troszczy się o bezpieczeństwo narodowe, zostawiło południową granicę całkowicie otwartą przez dekady, a teraz gorąco dąży do połączenia naszych sił zbrojnych z wojskiem innego kraju. W styczniu 2025 roku nasz ukochany były prezydent Biden podpisał rozporządzenie wykonawcze dotyczące rozwoju przywództwa Stanów Zjednoczonych w infrastrukturze sztucznej inteligencji, ze szczególnym naciskiem na centralną rolę AI w kształtowaniu gospodarki i naszej obrony narodowej. To zamówienie zapoczątkowało rozwój "krajowej infrastruktury AI", widocznie reprezentowanej przez duże centra danych. W końcu musimy "zapewnić konkurencyjność gospodarczą USA". To nie tak, że budowa fabryk i ożywienie przemysłu krajowego by tego nie zrobiły.

Więc kto płaci za te wszystkie centra danych? To trochę niejasne, jak można się spodziewać. Wiemy, że Google zainwestowało 40 miliardów dolarów tylko w Teksasie na AI i nowe centra danych. Jeden z raportów mówił, że Microsoft planuje wydać 80 miliardów dolarów na to samo w 2025 roku. Firma Digital Realty obsługuje ponad 300 centrów danych na całym świecie. Wiemy tylko, że to "fundusz inwestycyjny nieruchomości". Firma należąca do miliardera z Dubaju, przyjaciela Donalda Trumpa, wpłaca 20 miliardów dolarów. USA wynegocjowały z Arabią Saudyjską jakąś "umowę inwestycyjną" o wartości 600 miliardów dolarów. Podatnicy są trzymani w nieświadomości na temat lukratywnych dotacji dla centrów danych, a jedno ze źródeł twierdzi, że płacimy około 1 miliona dolarów za każde utworzone miejsce pracy w centrum danych. W Izraelu Oracle Larry'ego Ellisona buduje nowe centrum danych, które zajmuje dziewięć pięter. Pod ziemią. Ze względów "bezpieczeństwa". "Eksperci" ostrzegają, że "antyizraelski protestujący" są wśród tych, którzy sprzeciwiają się tym nowym centrom danych.

Jak zawsze, związek syjonistyczny jest wyraźny. W niezwykle odkrywczym niedawnym wystąpieniu "badaczka AI" dr Maya Ackerman powiedziała Amerykańskiemu Komitetowi Żydowskiemu: "zamiast próbować kontrolować cały świat i jakoś zarządzać tym, co dzieje się w tym wielkim zbiórku Wikipedii i mediów społecznościowych, możemy zwrócić się bezpośrednio do firm z jasnymi rozwiązaniami technicznymi i rzeczniczymi. Po raz pierwszy istnieje droga do poprawy cyfrowego świata." Z pewnością nie jestem "badaczem AI", ale myślę, że uroczy syjonista przyznaje się do izraelskiego pragnienia kontrolowania świata tutaj. Wyobraź sobie, że irański "badacz AI" powiedziałby coś takiego. Albo Rosjanin. Bari Weiss byłaby oburzona. Jerry Seinfeld może na następnym meczu Knicks będzie wiwatował trochę cichej. Wyraźnie istnieje potężne konsorcjum, które dąży do powstania tych centrów danych i rozwoju AI. W moim stanie Wirginia powstało lub jest budowanych ponad 600 nowych centrów danych. Demokratyczna gubernator Abigail Spanberger jest tym zachwycona. Ale tak samo jak Trumpenstein i jego sekta.

Pracowałem w dziale systemów informacyjnych prawie trzydzieści lat, w trzech różnych centrach danych. Moja wiedza o centrach danych ogranicza się więc do tego, czym były historycznie. Firmy lub agencje rządowe korzystałyby z centrum danych do przechowywania danych specyficznych dla swojej firmy lub agencji. Te nagłe supercentra danych mnie zaskakują. Mówi się, że jeden w Utah miał być dwukrotnie większy niż Manhattan. Co? Ile serwerów to wymaga? A jakie dane są przechowywane w Utah? Żadna konkretna firma go nie zbudowała. Żadna specjalna agencja rządowa tego nie zrobiła. Jaki jest więc jej cel? Jaki jest cel powstawania ponad 600 centrów danych w Wirginii? Czy tak duża część stanu naprawdę była offline, że wymagało 600 nowych centrów danych? Czy ktoś nie powinien zadawać tych pytań? Do czego jeszcze mogłyby służyć poza niecnym monitorowaniem AI? Jeśli nie są do obserwacji, wyjaśnij, do czego służą. Czyje dane są przechowywane i dlaczego jest ich tak dużo? Gdzie wcześniej były te wszystkie dane?

Choć niewielu naszych wybitnych liderów sprzeciwia się temu orwellowskiemu rozwojowi technologii AI, lokalny sprzeciw zablokował około 48 nowych centrów danych w 2025 roku. Znana sygnalistka Erin Brockavitch została ożywiona i wprowadziła mapę śledzących centra danych w całym kraju. Społeczności narzekają na koszty infrastruktury oraz wykorzystanie kluczowych zasobów, takich jak woda i energia elektryczna. W 2010 roku w całym kraju działało 310 centrów danych. Do 2024 roku liczba ta wzrosła czterokrotnie i obecnie eksplodują wszędzie. Aktywiści ekologiczni, tacy jak Greta Thunberg, wydają się nie przejmować ogromnym "śladem węglowym" tych superdużych centrów danych. Pozostaje pytanie, czy Amerykanie zdołają, choć raz, zorganizować skuteczny oddolny ruch, by powstrzymać te centra danych, które nie mogą służyć żadnej tradycyjnej funkcji IT. To nie tylko "teoretycy spiskowi" rozumieją, że wszystkie te nowe "dane" mogą być wyłącznie osobowymi danymi obywateli amerykańskich.

W lipcu ubiegłego roku prezydent Trumpenstein podpisał rozporządzenie wykonawcze ułatwiające szybką i efektywną budowę infrastruktury centrów danych. Cóż, przynajmniej interesuje go jakaś infrastruktura. Na pewno nie jest zainteresowany modernizacją naszych dróg, mostów i sieci energetycznych. Trumpenstein ucieszył swoją sektę, usuwając Bidenowi wymagania dotyczące DEI i klimatu. Obietnice dotrzymane. Trump podpisał swoje pierwsze rozporządzenie wykonawcze dotyczące AI w 2019 roku, kiedy założył krajowe instytuty badawcze nad AI. Później podpisał kolejne rozporządzenie wykonawcze na rzecz rozwoju edukacji AI wśród amerykańskiej młodzieży. To dla dzieci. Trump wezwał swoich wielkich technologicznych sojuszników do Białego Domu, by podpisać zobowiązanie do zapewnienia własnej energii swoim centrom danych. Złamana obietnica Trumpa dotycząca cięcia kosztów energii elektrycznej o połowę przyniosła średni wzrost o 6 procent w 2025 roku. Jednak szczegóły "umowy" Trumpa pozostają tajne, nawet przed zwolennikami Republikanów. To jest "najpierw przegłos ustawy, potem przeczytamy", nie zrozumiałbyś.

Więc mamy tu Trumpensteina i Republikanów, którzy mocno naciskają na szybkie wdrożenie wielkich, pięknych centrów danych, podczas gdy Demokraci popierają to całym sercem. Pomyśl o tym jak o interwencji wojskowej w innym kraju. Ratunek bankowy. Albo podwyżkę płac w Kongresie. Dwupartyjność w najgorszym wydaniu. Trump, jak człowiek wśród ludzi, był zaniepokojony zniesieniem regulacji dotyczących AI. To nie tak, że AI mogłaby być użyta do żadnych niecnych celów. To nie tak, że niezliczone filmy i książki opierały się na tym, że roboty/sztuczna technologia przejmują kontrolę i rządzą głupim, oddychającym ludzkim wątkiem. Nikt wcześniej nie widział tego filmu. Można by pomyśleć, że biorąc pod uwagę sukces wszystkich dekad indoktrynacji, ten scenariusz wywołałby dużo strachu i złości. Społeczeństwo powinno już znać ten spisek. To i tak nigdy nie kończy się dobrze. AI nigdy nie okazuje się naszym przyjacielem. Może właśnie to widzimy podczas lokalnych protestów. Można by je nawet nazwać maleńkimi falami nadziei.

Sondaże pokazują, że ponad dwie trzecie osób sprzeciwia się tym potencjalnie zagrażającym wolnościom centrom danych. Ludzie rzadko okazują taki rozsądek. W końcu właśnie przywrócili Lindsey'a Grahama do urzędu. Może więc więcej drobnych fal nadziei. Magazyn Time nazwał to "populistycznym odwrotem". Chciałbym wierzyć, że istniała populistyczna reakcja na jakąś część tej przestępczości i korupcji. Tak jak polityczne poparcie dla centrów danych AI jest ponadpartyjne, tak samo jest opozycja ze strony społeczeństwa. The New York Times nazwał to "najbardziej ponadpartyjną kwestią od czasów piwa." Washington Post przyznał, że ludzie są wściekli na tych "energożernych kolosów", ale próbował racjonalizować, w stylu państwowych mediów, rozbieżność między "przedstawicielami" a tymi, którzy wciąż irracjonalnie na nich głosują. Oczywiście, nie mogą tego zrobić, ale i tak nikt już nie czyta tych gazet. Nie da się naprawdę mieć "populistycznej reakcji" bez wolnej prasy. Czego oczywiście nie mamy.

Dwóch polityków, którzy sprzeciwili się centrom danych, to Bernie Sanders i gubernator Florydy Ron DeSantis. Nie ufam żadnemu z nich, ale ich sprzeciw tutaj jest godny uwagi. Globalne wydatki na te wielkie, piękne centra danych mają przekroczyć 7 bilionów dolarów do 2030 roku. Ale jak zwykle, elita ma plan awaryjny. Obecnie pojawiają się także małe "centra danych", które można zainstalować w pojedynczych domach. Te same pytania dotyczą tutaj; Po co jakimkolwiek domom małe "centrum danych" i jakie "dane" miałyby być z tym zaangażowane? Tak jak nikt nie określa, co będą robić duże, piękne centra danych, tak teraz nie jest to robione, nikt nie dzieli się, co robiłby pojedynczy właściciel domu w "centrum danych". Co innego mogłaby zrobić, poza monitorowaniem osób i rodzin? System zabezpieczeń domowy na sterydach. Śledzenie korzystania z internetu. Oglądanie telewizyjne. Słuchanie muzyki. Rozmowy telefoniczne. Prywatne rozmowy. Zużycie energii. Czy ktoś by tego chciał?

Te wielkie, piękne centra danych są kulminacją dekad rządowych niszczących nasze wolności obywatelskie. Punkty kontrolne za jazdę pod wpływem alkoholu (czyli niekonstytucyjne blokady drogowe) oraz naloty oddziałów SWAT, które zniszczyły Czwartą Poprawkę. Patriot Act. Strefy wolności słowa. Mowa nienawiści, czyli przestępstwo myślowe. Sąd Najwyższy orzekł, że policja nie ma obowiązku chronić społeczeństwa. Orzekli również, że policja może używać niewiedzy o prawie jako obrony. Ale społeczeństwo nie może. Pomyśl o tym – "organy ścigania" nie muszą znać prawa, które egzekwują. Jako wieloletni Thought Criminal, prawie pięćdziesiąt lat temu narzekałem na blokady drogowe inspirowane MADD i zmilitaryzowaną policję. Bardzo niewielu słuchało. Pozwoliliśmy na to. To my to zbudowaliśmy, parafrazując ukochanego Baracka Obamę. Miło widzieć, że niektórzy protestują przeciwko centrom danych, ale dlaczego nie protestowali przeciwko Patriot Act? Byli zbyt zajęci machaniem flagą i skandowaniem: "USA! USA!"

Lewica protestuje przeciwko przepisom dotyczącym identyfikacji wyborców, twierdząc, że są "rasistowskie". Ale nie protestowali, gdy Patriot Act upoważniła rząd do dostępu do wielu wcześniej chronionych prywatnych informacji. A bardzo niewielu nawet poparło Edwarda Snowdena, gdy ujawnił rozległe szpiegowanie przez NSA obywateli amerykańskich. Wielu uważało go za zdrajcę, w tym Donald Trump, który woli ułaskawiać czarnoskórych raperów, którzy nigdy go nie wspierali. Sygnaliści tacy jak Snowden, Chelsea Manning i Julian Assange nie byli wspierani przez większość społeczeństwa. Mniej znani sygnaliści tracą pracę, a czasem rodziny, za ujawnianie korupcji. Przeprowadziłem wiele z nich wywiadów. Większość licealistów mojego pokolenia musiała czytać "1984" lub "Nowy wspaniały świat" na lekcji angielskiego. Społeczeństwo, które pozwoliliśmy zbudować, jest ponurym świadectwem ich braku zrozumienia tekstu. Czy populacja USA potrzebuje dosłownych plakatów Wielkiego Brata, by zrozumieć, co się dzieje?

Jak wielokrotnie powtarzałem, niewielu Amerykanów naprawdę wierzy w wolność słowa. Chcą chronić tylko wypowiedzi, z którą się zgadzają, i są całkowicie gotowi ścigać tych, którzy mówią rzeczy, które ich "obrażają". Jeszcze mniej osób wie, czym właściwie jest Czwarta Poprawka, a nawet gdyby wiedzieli, nie zależałoby im na tym, by ją chronić. Jest wielu zwolenników Drugiej Poprawki, ale jak pokazał niekonstytucyjny lockdown związany z COVID, nie są wystarczająco zainspirowani, by ją wykorzystać, gdy sytuacja tego wymaga. Po prostu pozwól im polować na jelenie i strzelać do celu. Ich broń jest przeznaczona dla zwierząt i gnetu, a nie do ochrony przed tyranią. ACLU już nie dba o wolności obywatelskie, a niewielu innych kiedykolwiek się tym przejmowało. Kiedyś należałem do najmniejszej mniejszości na świecie – agnostyków Trumpa – ale jako zwolennik wolności obywatelskich wciąż jestem w bardzo wybranym towarzystwie. Nie sądzę, żebyśmy mogli zapełnić przeciętny pokój rodzinny. Pomyśl o nas jak o jednym z śmiesznych "wieców" kampanijnych Hillary Clinton.

Najbardziej irytuje mnie i powinno irytować wszystkich Amerykanów, jak szybko te centra danych pojawiły się na scenie. Jak nic nie zostało wyjaśnione na temat ich przeznaczenia ani dlaczego od czasu, gdy tak bezceremonialnie opuściłem świat IT w 2018 roku, nastąpił tak ogromny wzrost "danych". Po prostu są. Są duże i piękne. Potrzebujemy ich. Prawda, wcześniej ich nie "potrzebowaliśmy", ale teraz naprawdę ich "potrzebujemy". Nie powiemy ci, dlaczego ich "potrzebujemy". Zaufaj nam. Czy okłamalibyśmy cię? Spójrz na wszystkie reklamy "kradzieży tożsamości". Gdzie są reklamy ostrzegające przed naprawdę masową kradzieżą tożsamości, która wyniknie z tych centrów danych AI? Jedynymi "danymi", które mogą zebrać, są Twoje dane osobowe. Może tak właśnie będą obliczać wyniki Social Credit, które będą iść w parze z nową walutą cyfrową. Każdy, kto to czyta, na pewno ma bardzo, bardzo niski wynik kredytu społecznego. Gratulacje. To duży klub i wszyscy w nim będziemy. Jestem pewien, że mój wynik będzie godny Galerii Sław.

Żaden polityk nigdy nie kandydował na urząd w kampanii przywracającej i zabezpieczającej wolności obywatelskie ludzi. Jesteśmy na etapie, w którym wszyscy powinniśmy nosić koszulki z napisem: "Zaufałem systemowi, a dostałem tylko tę kiepską koszulkę." Tyle że nawet nie dostaliśmy koszulki. Jak można nie podejrzewać gigantycznych centrów danych AI pojawiających się wszędzie? Jak ktoś mógłby nie być podejrzliwy wobec wszystkiego w tym momencie? Zapytaj przyjaciół i rodzinę, do czego według nich służą te wszystkie centra danych. Dla śmiechu. Słyszałeś jakieś protesty, gdy wszystkie kamery monitoringu zaczęły pojawiać się na każdej ulicy, poza każdym sklepem? Dlaczego nie było sprzeciwu wobec wszystkich kamer na czerwonym świetle, które miały uchwycić wykroczenia drogowe, które radiowozy policyjne przeoczyły? Oczywiście, są dziury w jezdni i starożytne sieci energetyczne. Ale masz oddziały SWAT. I blokady. I strefy wolności słowa. I "mowy nienawiści". I kultura cancelowania. Ale bez swobody. Wszyscy jesteśmy teraz Winstonem Smithem. Rok 1984 nadszedł. Starszy Brat cię obserwuje.

____
https://donaldjeffries.substack.com/p/invasion-of-the-killer-data-centers


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

środa, 17 czerwca 2026

Patrick O'Carroll –" Holokaust arabski"


gaza-devestation.jpg




Podczas arabskiego Holokaustu w latach 1915-2026 syjoniści zamordowali ponad 10 milionów Arabów. Chociaż syjonizm udaje, że "tylko" dąży do osiągnięcia Wielkiego Izraela (od Nilu po Eufrat), w rzeczywistości dąży do całkowitego podboju świata, by ustanowić to, co sami syjoniści nazywają "królewską władzą Żydów".


Autor: Patrick O'Carroll
(henrymakow.com)



Arabski Holokaust rozpoczął się w 1915 roku wraz z blokadą Lewantu podczas I wojny światowej, którą zarządził Churchill jako pierwszy "lord" admiralicji, wspierany przez Francję. Następnie syjonistyczna Turcja osmańska, kierowana przez krypto-Żydów określających się jako "Młodoturcy" lub kemaliści, dołączyła do blokady. Synagoga Szatana ("Drużyna Antychrysta") zawsze zamierzała uczynić Państwo Antychrysta Izrael miejscem panowania Antychrysta, więc PRAWDZIWYM celem blokady Lewantu podczas I wojny światowej było ludobójstwo Arabów z Bliskiego Wschodu i tym samym ustąpienie miejsca żydowskiej "Superrasie".

#1 PALESTYŃSKI HOLOKAUST W LATACH 1915-2022 (liczba ofiar śmiertelnych 2,31 miliona)

Żydowsko-australijski autor dr Gideon Polya opisuje to, co nazywa palestyńskim Holokaustem. Na lata 1915-2022 analiza Polya przedstawia utratę ludności palestyńskiej spowodowaną gwałtownymi konfliktami i długotrwałym niedożywieniem (tj. zgony spowodowane niedożywieniem, brakiem opieki zdrowotnej, ubóstwem i blokadami w łańcuchu dostaw):

1915-18 (I wojna światowa): Polya szacuje 0,1 miliona ofiar palestyńskich (14% całkowitej populacji) z powodu niedostatku spowodowanego wymuszonym głodem palestyńskim, który był częścią syjonistycznej blokady Lewantu podczas I wojny światowej.

1918-48 (brytyjski mandat): Polya szacuje 0,65 miliona możliwych do uniknięcia zgonów palestyńskich, porównując je do wskaźników śmiertelności w brytyjskich Indiach w tym trzydziestoletnim okresie.

1948 (Nakba, arabskie oznacza katastrofę): Nakba charakteryzowała się drobną eksterminacją, ale poważnym wypędzeniem, czyli przymusowym wypędzeniem 800 000 Palestyńczyków (około 60% całkowitej ludności rdzennej) poprzez zniszczenie 500 wiosek, aby umożliwić utworzenie Państwa Antychrysta Izrael. Główny nurt historyków szacuje, że podczas Nakby w 1948 roku zginęło od 13 000 do 15 000 Palestyńczyków, co było ważnym krokiem w utworzeniu Państwa Antychrysta Izrael. Syjoniści wypędzili Palestyńczyków do następujących "przystaniów": Zachodni Brzeg 280 000; Strefa Gazy 190 000; Liban 100 000; Syria 75 000; Jordan 70 000; a w innych miejscach 85 000.

1950-2005: Dodatkowo oszacowano 1,35 miliona możliwych do uniknięcia śmierci palestyńskich nie-Izraelczyków z powodu deprywacji.

2005-22: Dodatkowo oszacowano 0,1 miliona możliwych do uniknięcia śmierci palestyńskich nie-Izraelczyków z powodu pozbawienia społeczeństwa, w tym zarówno okupowanych, jak i wygnanych Palestyńczyków.

#2 HOLOKAUST W GAZIE OD PAŹDZIERNIKA 2023 DO KWIETNIA 2025 (LICZBA OFIAR 1,1 MILIONA)

Po atakach fałszywej flagi 7 października 2023 roku, a do 30 kwietnia 2025 roku, syjoniści dokonali ludobójstwa na łącznie 1,1 miliona arabskich Semitów podczas Holokaustu w Gazie. Liczba ofiar śmiertelnych jest obliczana następująco:

[A] W połowie 2025 roku dr Gideon Polya i profesor Richard Hill obliczyli, że całkowita liczba ofiar śmiertelnych w Gazie od 7 października 2023 do 30 kwietnia 2025 wyniosła co najmniej 680 000. Opiera się to na wszystkich danych zebranych przez brytyjski czasopismo medyczne LANCET, gdzie niemowlęta poniżej piątego roku życia stanowią aż 380 000 (56 procent) tego bilansu.



[B] Ponadto Harvard potwierdził, że syjonaziści "zniknęli" 400 000 arabsko-semickich dzieci z Gazy:


arabic-holocaust.png
Te "zniknięte" dzieci są największym "centrum zysku", ponieważ syjonaziści handlują organami dzieci, a także samymi dziećmi, sprzedając je najwyższemu oferentowi za gwałt i ofiary z ludzi.

[C] Musimy również dodać 20 000 arabskich semitów "pochowanych pod gruzami", co potwierdza następujący artykuł:


Jeśli dodamy [A], [B] i [C], otrzymujemy łączną liczbę ofiar śmiertelnych na poziomie 1,1 miliona za okres od 7 października 2023 do 30 kwietnia 2025.

Warto też zauważyć: ignorując 400 000 arabsko-semickich dzieci "znikniętych" przez syonazistów, otrzymujemy 36 267 zgonów miesięcznie od 7 października 2023 do 30 kwietnia 2025 (łącznie 18,75 miesiąca) z surowej liczby ofiar śmiertelnych "LANCET" wynoszącej 680 000.


#3 HOLOKAUST W GAZIE OD 1 MAJA 2025 DO 28 LUTEGO 2026 (LICZBA OFIAR 0,36 MILIONA)

Ponieważ Antychrystywne Państwo Izrael dokonywało ludobójstwa 36 000 Arabów palestyńskich miesięcznie w Gazie aż do 30 kwietnia 2025 roku, można bezpiecznie ekstrapolować kolejną liczbę 360 000 palestyńskich Arabów w Gazie dokonanych ludobójstwa w ciągu 10 miesięcy od 1 maja 2025 do 28 lutego 2026, kiedy syonazista Trump rozpoczął wojnę w Iranie dla swojego szefa, Syjonazista Netanjahu.



#4 IRACKI HOLOKAUST 1990-2026 (liczba ofiar śmiertelnych 5 milionów)

Do 2023 roku żydowsko-australijski autor dr Gideon Polya obliczył, że syjoniści wymordowali 5 milionów arabskich Semitów podczas irackiego Holokaustu po 1990 roku, podając osobne liczby [1], [2] i [3] poniżej w artykule z 2023 roku:
https://www.globalresearch.ca/iraq-invasion-20th-anniversary-five-million-dead-iraqi-holocaust-1990-onwards/5812642

[1] 1,9 miliona: 1,9 miliona ofiar ludobójstwa na mocy sankcji syjonistycznych: 0,2 miliona ludobójstw w Pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej w latach 1990-91 oraz 1,7 miliona ludobójstw w okresie sankcji w latach 1990-2003, które były prowadzone przez USA, lecz nakazane przez Antychrysta Izrael. 12 maja 1996 roku syjonnazistka Madeleine Albright broniła ludobójstwa syjonistycznego w latach 1990-96 w segmencie "60 Minutes" z Lesley Stahl, mówiąc: "Uważamy, że cena jest tego warta" za osiągnięcie "celów politycznych" wobec [agenta CIA] Saddama Husajna. Jednak w latach 1996-2003 sankcje spowodowały znacznie większą liczbę ofiar śmiertelnych.

[2] W drugiej wojnie w Iraku w latach 2003-2011 zginęło 2,7 miliona Irakijczyków. W tej wojnie odnotowano 1,5 miliona ofiar śmiertelnych w przemocy. Polya cytuje dane z Wydziału Ludności ONZ, które wskazują, że w tym okresie było 1,2 miliona możliwych do uniknięcia zgonów Iraków z powodu niedostatku narzuconego przez wojnę. Te dwie liczby łącznie stanowią 2,7 miliona.

[3] Po 2011 roku zginęło 0,4 miliona ludobójstwa, czyli po zakończeniu wojny w Iraku w latach 2003-11. USA rzekomo wycofały się z Iraku w 2011 roku, ale w 2012 roku wróciły z impetem do regionu, co doprowadziło do około 0,1 miliona ofiar śmiertelnych w Iraku w zniszczonym Mosulu (40 000 zabitych) oraz w dwukrotnie zniszczonej przez USA Falludży. Dane ONZ wskazują również na około 0,3 miliona możliwych do uniknięcia śmierci Iraków z powodu deprywacji w latach 2011-20.

Łącznie [1], [2] i [3] dają 5 milionów; to jest całkowity szacunek dr Gideona Polyi dotyczący Holokaustu w Iraku.

Niezależnie od tego, poniższy artykuł oszacował, że w latach 2003-18 w Iraku zginęło od 2,4 do 3,4 miliona:


Jeśli weźmiemy medianę szacunków 3,1 miliona z tego ostatniego artykułu, a następnie dodamy 1,9 miliona ludobójstw w latach 1990-2003 (łączna liczba dla [1] powyżej), daje to również łącznie 5 milionów, co potwierdza ogólne szacunek Polyi, że syjoniści dokonali ludobójstwa 5 milionów arabskich Semitów podczas Holokaustu w Iraku w latach 1990-2026 (konserwatywne szacunki).

#5 SYRYJSKI HOLOKAUST (1915-2026) (liczba ofiar 0,86 miliona)

Podczas blokady Lewantu w I wojnie światowej, wymuszona syryjska klęska głodu doprowadziła do ludobójstwa na poziomie 0,2 miliona, według ostrożnych szacunków.

W syjonistycznej wojnie domowej w Syrii w latach 2011-24 liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 0,66 miliona.

#6 HOLOKAUST LIBAŃSKI (1915-2026) (liczba ofiar śmiertelnych 0,416 miliona)

Podczas blokady Lewantu w I wojnie światowej Holokaust na Górze Liban doprowadził do ludobójstwa 220 000 Libańczyków.

Wojna domowa w Libanie (1975-90) pochłonęła około 150 000 ofiar śmiertelnych.

Kolejne 45 000 osób zginęło w: wojnie w Libanie w 1982 roku; wojnę w 2006 roku; oraz ataki z 2026 roku przeprowadzone przez Państwo Izrael Antychrysta.


#7 JEMEŃSKI HOLOKAUST (liczba ofiar śmiertelnych 0,3 miliona)

Od 1962 roku 0,3 miliona Jemeńczyków zostało zamordowanych ludobójstwem, w tym od 100 000 do 200 000 w syjonistycznej wojnie domowej w Jemenie Północnym (1962-70).

#8 LIBIJSKI HOLOKAUST (liczba ofiar 0,14 miliona)

Włoskie władze kolonialne pod wodzą agenta MI5+6 Benito Mussoliniego dokonały ludobójstwa na 60 000 Libijczyków podczas ludobójstwa w latach 1929-34. W drugiej wojnie włosko-senusskiej w latach 1923-32 zginęli kolejne 50 000 Libijczyków.

Wojna secesyjna w 2011 roku oraz kolejne konflikty (2014-20) spowodowały co najmniej 30 000 ofiar śmiertelnych. Syjonazistowski "sojusz" NATO zabił także około 1 000 lub 2 000 osób podczas nalotów w 2011 roku.

INNE HOLOKAUSTY W KRAJACH ARABSKICH

Powyższa tabela przedstawia Holokausty w innych krajach arabskich od 1948 roku. W czterech innych krajach arabskich wojny wywołane przez syjonistów pochłonęły ludobójstwo 31 000 Egipcjan, 20 000 Jordańczyków, 15 000 Omańczyków i 1 000 Kuwejtczyków.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:henrymakow.com

"UWAGA: "Ratunkiem, który nigdy się nie skończył" "

 

Nie tak wspaniale dla podatników

autorstwa Ellen Brown

Na początku maja BlackRock po cichu zamroził wypłaty w kilku swoich funduszach kredytowych prywatnych, ograniczając wypłaty z pojazdów reklamowanych jako oferujące łatwą płynność.

Ruch ten był prawnie ważny, ale inwestorzy uznali, że drobny druk został wykorzystany przeciwko nim. Była to najbardziej widoczna łamina stresowa do tej pory na rynku bankowości cieni o wartości 3 bilionów dolarów, który niemal całkowicie wyszedł poza federalną kontrolę.

Prasa finansowa traktowała to jako odosobniony problem płynności, ale to ta sama strukturalna słabość, która doprowadziła do upadku branży oszczędnościowo-kredytowej – tylko zwiększona, sekurytyzowana i głęboko zakorzeniona w dzisiejszym systemie finansowym.

Załamanie S&L pod koniec lat 80. ustanowiło wzorzec, który rządził każdym poważnym kryzysem od tamtej pory: deregulacja, spekulacja, upadek, ratowanie, konsolidacja, powtarzanie. Ta pomoc kosztowała podatników szacunkowo od 124 do 160 miliardów dolarów, z czego znaczna część nadal pokrywa dług federalny.

Społeczeństwu mówiono, że branża spłaci koszty przez czterdzieści lat, ale nigdy tego nie zrobiła. Ustawa została po prostu przesunięta w przyszłość, a ta przyszłość jest teraz.

Zamrożenie BlackRock to najnowszy rozdział tej niekończącej się sagi ratunkowej. Ta sama wstrzymanie regulacji, która umożliwiła spekulacje na rynku obligacji śmieciowych w latach 80., pozwoliła dzisiejszym gigantom bankowości cieni rozwijać się bez istotnego nadzoru.

A gdy zakłady się pogorszyją, ryzyko ponownie przeniesie się na publiczny bilans. Aby zrozumieć, dlaczego system ciągle się psuje w ten sam sposób, musimy wrócić do momentu, gdy stary model bankowości opartej na społeczności został zlikwidowany i zastąpiony reżimem napędzanym kryzysowym, zależnym od ratunku.

Pakiet ratunkowy S&L znormalizował przekonanie, że społeczeństwo poniesie straty, podczas gdy prywatni aktorzy przejmują zyski. Zapoczątkowało to czterdziestoletnią transformację amerykańskiego bankowości, która trwała od kryzysu instrumentów pochodnych w 2008 roku, przez upadek Silicon Valley Bank, obecny kryzys private equity, aż po miliardy dolarów w formie instrumentów pochodnych z opóźnieniem.

Aby zrozumieć, jak przebiegała ta transformacja, musimy wrócić do momentu, gdy stary model bankowości opartej na społeczności został zlikwidowany i zastąpiony reżimem napędzanym kryzysowym, zależnym od ratunku.

Świat, który zbudował George Bailey i jak został zniszczony

Przez większość XX wieku amerykański przemysł oszczędnościowo-pożyczkowy funkcjonował jak Bailey Building & Loan w filmie To wspaniałe życie. Federalnie zarejestrowane firmy oszczędnościowe przyjmowały lokalne depozyty i udzielały długoterminowych kredytów hipotecznych na domy.

Limity stóp procentowych depozytów utrzymywały stabilność, podczas gdy Federal Savings and Loan Insurance Corporation (FSLIC) wspierała deponentów. To była forma bankowości nudna, lokalna i bezpieczna. Sklepy z oszczędnych źródeł finansowały powojenny boom mieszkaniowy, który stworzył amerykańską klasę średnią.

System ten zaczął pękać pod koniec lat 70., gdy dwucyfrowa inflacja cen konsumpcyjnych, wywołana embargiem OPEC na ropę w 1973 roku, skłoniła przewodniczącego Rezerwy Federalnej Paula Volckera do zdecydowanego podnoszenia stóp procentowych.

Do 1981 roku stopa procentowa wzrosła do 20%. Firmy oszczędnościowe musiały mieć kredyty hipoteczne o niskiej stopie zwrotu, generujące niższe oprocentowanie niż musiałyby płacić, by powstrzymać deponentów przed ucieczką do funduszy rynku pieniężnego o wyższych stopach zwrotu.

Gdzie znaleźć pieniądze, by wypełnić tę lukę? Odpowiedzią Kongresu była ustawa o deregulacji i kontroli monetarnej instytucji depozytowych z 1980 roku (DIDMCA) oraz Garn-St. Ustawa o instytucjach depozytowych Germain z 1982 roku. Te przepisy zlikwidowały limity stóp procentowych i znacząco poszerzyły możliwości inwestycyjne sklepów z opadami, pozwalając im gonić za ryzykownymi, lecz dochodowymi transakcjami w nieruchomościach komercyjnych, obligacjach śmieciowych i innych spekulacyjnych przedsięwzięciach.

Oszustwo zostało szczegółowo opisane przez Michaela Waldmana w jego książce z 1990 roku Who Robbed America? Przewodnik obywatelski po skandalu oszczędnościowo-pożyczkowym. Waldman dokumentuje, jak nowe zasady niemal z dnia na dzień przemieniły senne instytucje społecznościowe w kasyna o wysokich stawkach. S&L mogły teraz płacić dowolne stawki, by przyciągnąć "brokerowane" depozyty – "gorące pieniądze" z dowolnego miejsca.

Mogliby inwestować w wszystko, od centrów handlowych po maszynę do junk-bondów Michaela Milkena w Drexel Burnham Lambert. Wstrzymanie regulacyjne i presja polityczna ze strony garstki senatorów zwanych Keating Five podsycały napięcie. W połowie lat 80. około jedna trzecia z 3 800 second-handów w kraju była w poważnych tarapatach.

Waldman postrzegał kryzys S&L nie jako porażkę rynku, lecz jako celowy napad możliwy przez deregulację, chciwość i polityczne przejęcie. Setki sklepów z oszczędnymi środkami zostały splądrowane, miliardy dolarów zniknęły na marginesie obligacji, a spekulacje na rynku nieruchomości i jawne oszustwa szły na pełnych obrotach, pozostawiając zwykłych deponentów i podatników z niedogodnymi konsekwencjami. We wstępie do książki Waldmana Ralph Nader nazwał ją "bezprecedensową gorączką spekulacji i przestępczości biznesowej."

Przez dekady działalności rzeczniczej Nader wielokrotnie ujawniał ten schemat – deregulację finansową, która zamienia instytucje społecznościowe w kasyna, ratunki socjalizujące straty podczas prywatyzacji zysków oraz wzrost systemu bankowości cieni opartego na instrumentach pochodnych, który przyćmiewa realną gospodarkę.

Charles Keating i boom wykupu z lewaracją opartą na junk-bondach

Charles Keating uosabiał nową mentalność "chciwość jest dobra". W 1984 roku wykorzystał obligacje Drexel – obligacje dłużne o wysokim oprocentowaniu i wysokim ryzyku, emitowane przez firmę inwestycyjną Drexel Burnham Lambert – do przejęcia Lincoln Savings & Loan z Irvine w Kalifornii.

W ciągu kilku lat zainwestował 51 milionów dolarów w portfel obligacji śmieciowych o wartości 454 milionów dolarów. Większość z tego stanowiła papier Drexela – obligacje śmieciowe emitowane przez jego współpracowników w Drexel – tworzące okrągły, samowystarczalny rynek dla ryzykownych inwestycji.

Ekspansja ta była możliwa dzięki federalnej deregulacji, która pozwoliła S&L na hazard z depozytami ubezpieczonymi federalnie. Keating przejął aktywa Lincolna i odszedł od bezpiecznych kredytów hipotecznych, powiększając bilans spekulacyjnymi nieruchomościami i ryzykownymi kredytami deweloperskimi. Gdy te zakłady o wysokich stawkach zawiodły, sam upadek Lincolna kosztował podatników ponad 2 miliardy dolarów.

Keating ostatecznie odsiedział karę więzienia za oszustwa z papierami wartościowymi, ale wielu innych podążyło za jego strategią. Blackstone Group, założona w 1985 roku, wcześnie wkroczyła do handów z używanymi rzeczami. W tym samym roku Larry Fink inkubował BlackRock w Blackstone, aby zarządzać papierami o stałym dochodzie i zabezpieczonymi kredytami hipotecznymi.

Dziesiątki secondhandów załadowały się wysokodochodowymi obligacjami śmieciowymi, które generowała maszyna Michaela Milkena w Drexel. Te obligacje były paliwem dla leveraged buyoutów (LBO) – wrogich przejęć przez banki z Wall Street i nowe firmy private equity – firmy specjalizujące się w kupowaniu firm w celu ich restrukturyzacji.

Przejęliby firmę docelową za ogromne ilości pożyczonych pieniędzy, a następnie przeniesliby dług użyty do zakupu firmy na jej własne księgi, zmuszając ją do pokrycia własnego przejęcia.

Książka Waldman opisuje ludzkie koszty: małe firmy zmiażdżone przez drapieżne pożyczki, emeryci wymazani, gdy sklepy z oszczędnymi sklepami sprzedawały im bezwartościowe długi udające "bezpieczne" inwestycje, oraz całe społeczności wydrążone, gdy pękały bańki na rynku nieruchomości.

Ratunek chroniący niewłaściwych ludzi

Gdy muzyka ucichła, rząd działał szybko. Ustawa o reformie, odbudowie i egzekwowaniu instytucji finansowych z 1989 roku utworzyła Resolution Trust Corporation (RTC), aby radzić sobie z niewypłacalnymi inwestorami oszczędnościowymi. RTC ostatecznie rozwiązało 747 z nich, posiadając aktywa o wartości ponad 400 miliardów dolarów.

Deponenci zostali w całości spłaceni dzięki ubezpieczeniom FSLIC/FDIC – około 123,8 miliarda dolarów z funduszy podatników do końca dekady, plus kolejne 29 miliardów dolarów pochodziło z samego sektora oszczędnościowego. Ostateczny koszt netto dla podatników szacowany jest na około 124 do 160 miliardów dolarów.

Aby uspokoić oburzenie społeczne, Kongres i regulatorzy nalegali, że pakiet ratunkowy nie będzie trwałym obciążeniem. Branża bankowa, jak mówili, spłaci koszty przez ponad czterdzieści lat poprzez oceny i opłaty. Problem polegał na tym, że nie istniał mechanizm egzekwowania – nie było dedykowanego funduszu powierniczego, nie było przejrzystej księgowości, nie było wymogu, by pieniądze były faktycznie śledzone lub raportowane. Z biegiem lat obietnica gasła.

RTC została rozwiązana. Księgowość została włączona do operacji ogólnego rządu. Pamięć publiczna przygasła. A sektor bankowy, zamiast spłacić koszty, wyszedł z kryzysu większy, bardziej skoncentrowany i politycznie potężniejszy niż wcześniej.

Kryzys S&L był punktem zwrotnym, gdy Stany Zjednoczone przeszły od systemu finansowania opartego na społeczności na system zdominowany przez megabanki, kapitał spekulacyjny oraz aparat regulacyjny, który traktuje kryzysy jako okazje do konsolidacji.

Plan "czterdziestoletniej spłaty" był mniej planem finansowym, a bardziej politycznym tematem — sposobem na rozładowanie oburzenia i przeniesienie kryzysu z pierwszych stron gazet i daleko w przyszłość. Ale ta przyszłość jest teraz i rachunek już nadszedł.

Czterdziestoletnia nagroda, która nigdy nie nastąpiła

RTC miało sprzedać przejęte aktywa i odzyskać jak najwięcej, aby zrekompensować wypłaty z ubezpieczeń FSLIC/FDIC. Zamiast tego pozbywała się zaniepokojonych nieruchomości, pożyczek i portfeli obligacji śmieciowych po cenach wyprzedażowych – często groszach za dolara na najsłabszych rynkach – aby szybko zdobyć potrzebną gotówkę. Prywatni inwestorzy, w tym wczesni gracze private equity, tacy jak Blackstone, zgarnęli te okazje.

Gdy rynki ostatecznie się odbudowały, ci nabywcy zamieniali aktywa na niespodziewane zyski, podczas gdy podatnicy ponieśli trwałą stratę w różnicy między wartością rynkową a tym, co faktycznie odzyskano. Oficjalne dane pokazują, że RTC ostatecznie odzyskało około 85 procent "wycenionej wartości" obsługiwanych aktywów.

Brzmi to godnie uwagi, ale jest mylące. W porównaniu z pierwotną "wartością księgową" – czyli wartością tych aktywów przed kryzysem – ożywienie wynosiło bliżej 50 procent. Kupującymi byli zaawansowani operatorzy z Wall Street, którzy potrafili przeczekać cykl nieruchomości.

Rząd socjalizował straty, by chronić deponentów (co było słusznym celem), ale sprywatyzował zyski tym firmom, które przyczyniły się do spekulacji, tak że straty spadały na podatników, a nie na sprawców oszustw.

Same S&L były likwidowane, a ich kierownictwo i właściciele często odchodzili z "złotymi spadochronami" lub lekkimi karami. Ale prawdziwymi zwycięzcami były firmy z Wall Street, które dostarczały obligacje śmieciowe, doradzały przy transakcjach, a teraz kupowały aktywa w trudnej sytuacji tanio.

Płatności balonowe są już wymagane

Ustawodawcy zapewnili społeczeństwo, że pakiet ratunkowy nie stanie się trwałym obciążeniem. Koszty, jak mówili, zostaną spłacone "w czasie", głównie przez samą branżę finansową.

Aby uczynić tę obietnicę wiarygodną, Kongres utworzył dwa specjalne narzędzia finansowania – Financing Corporation (FICO) w 1987 roku oraz Resolution Funding Corporation (REFCorp) w 1989 roku – które emitowały obligacje trzydziesto- i czterdziestoletnie, aby pokryć straty.

Branża oszczędnościowa pokrywałaby odsetki, a długie terminy zapadalności dałyby regulatorom czas na odzyskanie aktywów i odbudowę funduszu ubezpieczeniowego. W praktyce spłata nigdy nie nastąpiła. Banki płaciły odsetki od obligacji FICO poprzez obowiązkowe oceny depozytów, które utrzymywały się do 2019 roku.

Ale opłaty były nakładane na wszystkie banki, nie tylko na sprawców. Był to więc ukryty podatek dla ludzi, ponieważ aby zrównoważyć swoje księgi, banki musiały obniżyć odsetki płacone deponentom – a kapitał tych obligacji zawsze miał być spłacany przez Skarb Państwa.

Obligacje REFCorp – największa część finansowania ratunkowego – były instrumentami bez kuponów, co oznaczało, że nie wypłacano odsetek rocznie. Zamiast tego cały kapitał plus zaliczone odsetki byłyby należne w momencie zapadalności.

Te terminy zapadalności przypadają na okres 2026–2030. Jak zauważa Fundacja Petera G. Petersona, "płatności za kryzys S&L zakończą się w 2030 roku, kiedy wszystkie obligacje REFCorp wykupią termin."

Branża second-handów nigdy nie spłaciła pakietu ratunkowego. Koszt został po prostu przesunięty czterdzieści lat w przyszłość, zakopany w federalnym długu i zapomniany. Teraz, gdy zbliżają się ostateczne balonowe płatności, Skarb Państwa – już przeciążony – niemal na pewno przeniesie pozostałe zobowiązania w długoterminowy dług rządowy, gdzie będą naliczane odsetki w nieskończoność. Rachunek za kryzys S&L nie został zlikwidowany. Zostało to odroczone. A teraz płaci za to społeczeństwo.

Schemat powtarza się — 2008, 2023 i teraz

Kryzys S&L ustanowił wzorzec, który powtarza się do dziś. W 2008 roku deregulacja, sekurytyzacja, spekulacyjne nadwyżki i jawne oszustwa doprowadziły do załamania rynku nieruchomości, które znacznie przewyższyły katastrofę S&L.

Społeczeństwu powiedziano sobie, że ratunek jest konieczny, aby zapobiec katastrofie gospodarczej. Aktywa upadłych instytucji były sprzedawane po dużych rabatach większym, lepiej powiązanym firmom. Efektem była dalsza konsolidacja i jeszcze większa koncentracja władzy finansowej.

W 2023 roku upadki Silicon Valley Bank, Signature Bank i First Republic były objawami tej samej strukturalnej kruchości: niezgodności między stanami, skoncentrowane bazy deponentów oraz ograniczenie regulacji, które zwolniło banki średniej wielkości z rozszerzonego nadzoru.

Gdy te banki upadły, reakcja podążała za znanym schematem. Regulatorzy gwarantowali depozyty, organizowali awaryjne przejęcia i zapewniali społeczeństwo, że system jest sprawny. JPMorgan Chase – już największy bank w kraju – wchłonął First Republic przy wsparciu rządowym.

Kryzys private equity i rozliczenie z bankowością cieni

Drapieżna kultura wykupu z lewaracją, zrodzona w erze Savings & Loan, przerodziła się w branżę private equity, która obecnie decyduje o stabilności amerykańskiego systemu finansowego. Dziś firmy takie jak Blackstone i BlackRock stanowią logiczny punkt końcowy wieloletniego regulacyjnego wycofania: system zaprojektowany do socjalizowania ogromnych strat podczas prywatyzacji zysków garstki miliarderów zarządzających funduszami.

Kongres i federalni regulatorzy obecnie śpiący wchodzą w stronę powolnego kryzysu bankowego. W jego centrum znajduje się załamający się rynek nieruchomości komercyjnych (CRE), gdzie do końca 2027 roku ma wyrosnąć ponad bilion dolarów długu. Te wieżowce biurowe i centra handlowe, wydrążone przez zmieniającą się gospodarkę i wysokie stopy procentowe, nie wspierają już ogromnych obciążeń zadłużenia nakładanych na nie przez właścicieli private equity.

Zagrożenie dotyczy nie tylko budynków, ale także regionalnych i średnich banków, które posiadają większość tych kredytów. Te banki są głównymi pożyczkodawcami dla naszych lokalnych społeczności, a ich bilansy są zatruwane przez agresywne, wysokozadłużone ryzyka firm takich jak Blackstone, które już zaczęły nie wypłacać z wysokoprofilowymi obligacjami biurowymi.

Kasyno instrumentów pochodnych – podręcznik S&L na sterydach

Ten sam mechanizm, który napędzał upadek S&L, jest teraz wzmocniony na rynku instrumentów pochodnych. W przeciwieństwie do tradycyjnego zabezpieczenia, nowoczesne instrumenty pochodne pozwalają instytucjom obstawiać na cenę ropy, akcji, kredytów hipotecznych czy stóp procentowych bez posiadania aktywa bazowego. Te sztuczne zakłady można tworzyć w nieograniczonej ilości.

Efektem jest globalna książka instrumentów pochodnych, której wartość nominalna szacuje się obecnie przez niektórych analityków na ponad kwadrilion dolarów – wielokrotnie większą niż realna gospodarka. Zabezpieczenia złożone na poparcie tych zakładów mogą być ponownie zastawiane – zadeklarowane, ponownie złożone i ponownie zobowiązane – co pomnoża dźwignię dźwigniową wykładniczo.

Jeden szok rynkowy, wezwanie do marży lub geopolityczne zakłócenie może przetoczyć się przez łańcuch, zamieniając aktywa widmowane w bardzo realne straty. To nie jest zabezpieczanie w tradycyjnym sensie – rolnicy chroniący przed złą pogodą w czasie zbiorów. To spekulacje warstwowe na spekulacjach, oparte na założeniu, że społeczeństwo zawsze będzie gotowe ponieść straty.

Co straciliśmy i co mogło zostać zbudowane

Mało omawianym skutkiem upadku S&L jest erozja bankowości społecznościowej. Przed kryzysem lokalni pożyczkodawcy odgrywali kluczową rolę w finansowaniu małych firm, przystępnych cenowo mieszkań oraz rozwoju lokalnego.

Znali swoje społeczności, rozumieli lokalne warunki i byli odpowiedzialni przed swoimi deponentami. Kryzys S&L zniszczył tysiące tych instytucji. Ocalałe banki zostały wchłonięte przez większe banki bez lokalnych powiązań.

W rezultacie spadek liczby pożyczek opartych na relacjach oraz wzrost liczby ustandaryzowanych, algorytmicznych decyzji kredytowych. Małe firmy napotykają większe bariery kredytowe. Społeczności wiejskie i o niskich dochodach mają trudności z przyciągnięciem inwestycji.

Lokalne gospodarki stały się bardziej podatne na krajowe i globalne trendy finansowe. Istniała inna droga – model bankowości w interesie publicznym, który zachowałby mocne strony S&L, jednocześnie eliminując luki, które czynią je łatwymi celami dla spekulacji i oszustw.

Państwowy Bank of North Dakota to stuletni przykład, jak bankowość publiczna może stabilizować system finansowy, wspierać banki społecznościowe i utrzymywać przepływ kredytów podczas kryzysów.

Dakota Północna ma sześciokrotnie wyższą średnią krajową niż banki społecznościowe na mieszkańca, głównie dzięki pożyczkom partnerskim BND z bankami lokalnymi, unią kredytową i CDFI, które wzmacniają się, a nie konkurują z lokalnymi pożyczkodawcami.

BND działa jak "miniFed" dla banków stanu, zapewniając płynność, udział w kredytach oraz wsparcie podczas spowolnień finansowych. Na szczeblu federalnym bankowość pocztowa kiedyś zapewniała bezpieczne, tanie usługi milionom Amerykanów. Na całym świecie banki infrastruktury publicznej wykazały, że pożyczki publiczne mogą być efektywne i odpowiedzialne fiskalnie.

Rozliczenie czterdziestoletnie

Kryzys S&L był początkiem nowej ery w amerykańskich finansach – ery zdefiniowanej przez deregulację, ryzyko moralne i stopniowe erozję demokratycznej kontroli nad systemem finansowym.

Porażki z lat 2008 i 2023 były przewidywalnymi skutkami systemu zaprojektowanego do prywatyzacji zysków i socjalizacji strat. Pytanie na 2026 rok brzmi, czy nadal będziemy akceptować strukturę finansową traktującą społeczeństwo jako wiecznego gwaranta ryzyka prywatnego, czy też w końcu zbudujemy system służący interesowi publicznemu. Czterdziestoletnie okno się zamyka, ustawa wciąż jest do zapłacenia, a społeczeństwo zasługuje na rozliczenie.

Ellen Brown jest prawniczką, autorką 13 książek oraz założycielką Public Banking Institute. Jej strona internetowa to EllenBrown.com.

____
https://capitolhillcitizen.substack.com/p/the-bailout-that-never-ended



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/