wtorek, 27 stycznia 2026

"Świat po START-ie wisi w powietrzu, a Dmitrij Miedwiediew przewiduje nowe mocarstwa nuklearne. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji omawia ostatni traktat o kontroli zbrojeń, który wygasa w lutym."

Post-START world looms as Dmitry Medvedev predicts new nuclear powers

Rosyjsko-amerykański traktat New START wygasa 5 lutego. Po tej dacie Moskwa i Waszyngton po raz pierwszy od ponad pół wieku znajdą się bez żadnych porozumień o kontroli zbrojeń ani procesów negocjacyjnych. Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i lider partii Jedna Rosja, rozmawiał ze specjalną korespondentką „Kommiersanta” Jeleną Czernienko o znaczeniu traktatu New START i przyszłości odstraszania nuklearnego. Miedwiediew podpisał traktat w trakcie swojej prezydentury.


P: Jaką rolę odegrał traktat New START w stosunkach rosyjsko-amerykańskich i w zapewnieniu stabilności strategicznej? Czy spełnił on Pana oczekiwania w momencie podpisania?


Dmitrij Miedwiediew: W pewnym momencie historii traktat New START generalnie spełnił swoje główne funkcje. Odegrał bardzo pozytywną rolę. Utrzymał stabilność strategiczną i zmniejszył bodźce do wyścigu zbrojeń. Zapewnił również niezbędną przewidywalność w dziedzinie strategicznych broni ofensywnych.


Jednakże istniały również pewne aspekty negatywne. Strona rosyjska miała szereg zastrzeżeń do strony amerykańskiej dotyczących konkretnych postanowień traktatu. Administracja Joe Bidena również podjęła kroki, które uważamy za destrukcyjne. Były one sprzeczne z fundamentalnymi zasadami i porozumieniami zawartymi w preambule Traktatu o Nowym START. Bez ich zgody podczas negocjacji traktat po prostu nie zostałby zawarty. Ostatecznie wszystko to doprowadziło do zawieszenia przez Rosję udziału w Nowym START w 2023 roku. Problem nie leżał w „jakości” samego porozumienia, ale w nieodpowiedzialnym podejściu USA do jego wdrażania i do relacji rosyjsko-amerykańskich jako całości.


Niemniej jednak Traktat o Nowym START pozostaje ważny, mimo że jego wdrażanie zostało zawieszone. W uznaniu tego faktu obie strony ogłosiły zamiar dalszego przestrzegania podstawowych limitów ilościowych traktatu do jego wygaśnięcia w lutym 2026 roku.


We wrześniu ubiegłego roku nasz kraj zaproponował pójście jeszcze dalej. Prezydent Rosji przedstawił konstruktywną inicjatywę dobrowolnego utrzymania zobowiązań stron w zakresie limitów Nowego START przez co najmniej rok po wygaśnięciu traktatu. Głowa naszego państwa podkreśliła, że ​​ten środek mógłby być wykonalny tylko wtedy, gdyby Stany Zjednoczone działały w podobny sposób i nie podejmowały kroków, które naruszałyby obecny parytet.


Wdrożenie inicjatywy Rosji mogłoby znacząco przyczynić się do bezpieczeństwa globalnego i rozwoju dialogu strategicznego ze Stanami Zjednoczonymi. Nie otrzymaliśmy jednak jeszcze merytorycznej, oficjalnej odpowiedzi z Waszyngtonu na naszą propozycję.


P: Po podpisaniu traktatu New START, amerykańscy urzędnicy (głównie z Partii Republikańskiej) wielokrotnie twierdzili, że umowa ta jest niekorzystna dla Stanów Zjednoczonych. Niedawno prezydent Donald Trump stwierdził, że dokument ma „wiele słabych punktów” i że „negocjatorzy wykonali kiepską robotę”. Co Pan o tym sądzi?


Dmitrij Miedwiediew: Myślę, że Trump miał na myśli amerykańskich negocjatorów. On „kocha” Baracka Obamę.


Chcę jednak podkreślić najważniejszą kwestię. Decyzji Waszyngtonu o podjęciu kroków, które ostatecznie podważyły ​​traktat New START, nie można przypisać tym, którzy go przygotowywali i zawierali.


Obie ekipy pracowały profesjonalnie podczas negocjacji. Umowa była złożona i wielowarstwowa. Każdy punkt został starannie sprawdzony. Ostateczny dokument był wynikiem autentycznych, równoprawnych i korzystnych dla obu stron kompromisów. W tamtym czasie obie strony uznały, że jest to klasyczna sytuacja, w której wszyscy wygrywają.

Jako bezpośredni uczestnik wydarzeń, dobrze to pamiętam. Jako prezydent kraju, z oczywistych względów, byłem głęboko zaangażowany w proces negocjacji. Odbyłem wiele rozmów telefonicznych na ten temat z ówczesnym prezydentem USA. Pamiętam, że podczas jednej z tych rozmów ironicznie nawiązałem do znanego powiedzenia: „Jeśli chcesz, żeby coś zostało zrobione dobrze, musisz zrobić to sam”.


Oczywiście, to właśnie praca zespołowa to umożliwiła. Wysiłki wszystkich uczestników były naprawdę imponujące, podobnie jak osiągnięty rezultat.


Dlatego też, negatywny nastrój, który później narastał wokół Traktatu New START, nie był związany z samym dokumentem, ale z późniejszym zachowaniem strony amerykańskiej i wydarzeniami towarzyszącymi traktatowi.


Jeśli Waszyngton ostatecznie dokonał ponownej oceny warunków traktatu i uznał, że w jakiś sposób „stracił” w ramach Nowego START-u, świadczy to o wysokim poziomie profesjonalizmu rosyjskich negocjatorów, którym udało się obronić nasze interesy narodowe. Dlatego też negatywne nastawienie, które później narosło wokół Nowego START-u, nie było związane z samym dokumentem, ale z późniejszym zachowaniem strony amerykańskiej i wydarzeniami towarzyszącymi traktatowi.


P: Jak Pan wspomniał, Stany Zjednoczone nie odpowiedziały jeszcze na propozycję prezydenta Rosji Władimira Putina, aby utrzymać główne limity ilościowe Nowego START-u przez rok po jego wygaśnięciu. Czy widzi Pan potencjał wznowienia współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie kontroli zbrojeń?


Dmitrij Miedwiediew: Perspektywy wznowienia owocnej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w zakresie kontroli zbrojeń zależą od zaistnienia sprzyjających warunków. Przede wszystkim stosunki rosyjsko-amerykańskie muszą zostać w pewnym stopniu znormalizowane. Za Bidena stosunki pogorszyły się do poziomu jeszcze gorszego niż podczas kryzysu kubańskiego.


Widzimy, że nowa administracja USA próbuje na nowo rozważyć lekkomyślne i niezwykle ryzykowne podejście poprzednich administracji amerykańskich, które dążyły do ​​zadania naszemu krajowi „strategicznej porażki”. To krok w dobrym kierunku, ale postęp jest powolny. Jesteśmy dopiero na początku drogi, a sukces nie jest jeszcze gwarantowany, zwłaszcza że Donald Trump jest z natury niestabilny politycznie.


Zanim będziemy mogli zbudować coś nowego, musimy upewnić się, że nie zawali się pod ciężarem długotrwałych, nierozwiązanych problemów.


Waszyngton musi zademonstrować zaangażowanie w poszanowanie naszych fundamentalnych interesów bezpieczeństwa, zarówno w słowach, jak i w praktyce. Musimy również zapewnić, że jest w stanie współpracować z nami na równych zasadach w celu ograniczenia potencjalnego konfliktu.


Dlatego przedwczesne jest wysuwanie optymistycznych przewidywań dotyczących rychłego wznowienia kompleksowego i owocnego dialogu strategicznego między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, który obejmowałby kwestie kontroli zbrojeń.


Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę fakt, że problemy w sferze strategicznej narastają w wyniku destabilizujących działań Stanów Zjednoczonych. Rozważmy na przykład wysoce prowokacyjny projekt obrony przeciwrakietowej „Złota Kopuła dla Ameryki”. Projekt ten fundamentalnie przeczy twierdzeniu o nierozerwalnym związku ofensywnej i defensywnej broni strategicznej; zasadzie zapisanej w preambule do Traktatu Nowego START.


Należy również wspomnieć o wypowiedziach amerykańskich przywódców sugerujących możliwość wznowienia pełnoskalowych prób nuklearnych. Znacznie skomplikowałoby to wszelki potencjalny dialog strategiczny między Rosją a USA.


Istnieje wiele innych negatywnych przykładów.

Jednak ze strony amerykańskiej ewidentnie brakuje pozytywnych sygnałów. Co istotne, nie było pozytywnej reakcji na naszą inicjatywę po START. Podsumowując krótko: lepiej byłoby nie mieć traktatu START-4 niż takiego, który jedynie maskuje wzajemną nieufność i prowokuje wyścig zbrojeń w innych krajach.


P: Jak wyobraża Pan sobie przyszłość kontroli zbrojeń po 5 lutego? Czy przewiduje Pan możliwość zawarcia porozumień wielostronnych? A może w ogóle nie będzie reżimu i świat stanie w obliczu nowego wyścigu zbrojeń między mocarstwami nuklearnymi?


Dmitrij Miedwiediew: Przede wszystkim musimy poczekać do 5 lutego, aby zobaczyć, czy Stany Zjednoczone zareagują w sposób znaczący na rosyjską inicjatywę. Teoretycznie, patrząc na kalendarz, istnieje jeszcze niewielka szansa na podjęcie pozytywnych decyzji.


Jeśli jednak nie usłyszymy niczego konkretnego z Waszyngtonu, będziemy postępować zgodnie z krokami faktycznie podjętymi przez USA. Uważnie monitorujemy te kroki i będziemy to kontynuować.


Rosja jest przygotowana na każdą ewentualność.


Każde nowe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa będzie rozpatrywane szybko i zdecydowanie. Nie powinno być co do tego wątpliwości. Jest to szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, że obok tradycyjnych strategicznych broni ofensywnych pojawiają się nowe, niezwykle potężne rodzaje broni. Wszystkie kraje są w to zaangażowane, w tym oczywiście my. Przykładów nie trzeba szukać daleko; weźmy na przykład systemy Buriewiestnik, Oresznik i Posejdon.


Jeśli chodzi o ewentualne porozumienia wielostronne, obecnie nie ma kolejki krajów chętnych do dyskusji o nowym reżimie restrykcyjnym poza Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Dlatego dyskusje na ten temat są bezcelowe. Posunąłbym się wręcz dalej i powiedziałbym, że jestem przekonany, że klub nuklearny się rozszerzy.


P: Jak Pan postrzega rozwój sytuacji w dziedzinie odstraszania nuklearnego, biorąc pod uwagę brak perspektyw na szybkie wznowienie kompleksowego dialogu strategicznego między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i brak kolejki krajów chętnych do dyskusji o nowym reżimie restrykcyjnym w szerszym formacie?


Dmitrij Miedwiediew: Rosja i Stany Zjednoczone nadal mają znaczące wpływy w tej dziedzinie, ponieważ są krajami o największym potencjale nuklearnym. Nie ma sensu zaprzeczać, że klub nuklearny jest dziś znacznie szerszy. Istnieją państwa posiadające broń jądrową na mocy Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, a także nieoficjalni członkowie, którzy albo uznają się za mocarstwa nuklearne, albo nie. Ale wszyscy wiedzą, że nimi są.


Sytuacja nie jest pozbawiona ciemnych chmur. Pogarsza się, ponieważ globalna niestabilność i pogłębiające się sprzeczności w porządku światowym skłaniają niektóre państwa do zastanowienia się nad najskuteczniejszym sposobem obrony. Niektórzy mogą dojść do wniosku, że zdobycie broni jądrowej to optymalna droga. Dlatego, pomimo całego niezadowolenia związanego z tą kwestią, wierzę, że klub nuklearny będzie się nadal rozszerzał.


Wiele krajów posiada techniczne możliwości rozwoju wojskowych programów nuklearnych, a niektóre już prowadzą badania w tej dziedzinie. Ludzkość może tego nie chcieć, ale bądźmy szczerzy: nie znaleziono innej metody gwarantującej suwerenność i przetrwanie państwa.


Bez broni jądrowej całkiem możliwe, że nasz kraj przestałby istnieć. Niezależnie od tego, czy był to wówczas Związek Radziecki, czy dzisiejsza Rosja.

Ogólnie rzecz biorąc, jestem raczej pesymistycznie nastawiony do przyszłości systemu nierozprzestrzeniania broni jądrowej.


P: Czy ma Pan pomysł, które nowe kraje mogłyby dołączyć do klubu nuklearnego?


Dmitrij Miedwiediew: Powiem tylko, że według otwartych źródeł i danych wywiadowczych wiele państw prowadzi badania w tej dziedzinie. Granica między pokojową a militarną energią jądrową jest jednak bardzo płynna. Niemniej jednak pojawienie się nowych członków klubu nuklearnego jest dość prawdopodobne.


P: Czy to ustabilizuje, czy zdestabilizuje sytuację?


Dmitrij Miedwiediew: To trudne pytanie. Z jednej strony, im więcej krajów posiada potencjał nuklearny, tym mniej stabilna staje się sytuacja. W końcu ktoś może zdecydować się na użycie broni jądrowej w lokalnym konflikcie.


Z drugiej strony jednak zmusi to państwa do rozważenia konsekwencji prowokowania pewnych konfliktów.


Skoro Pan o to pytał: [Zachodnia] Europa, a za rządów Bidena Amerykanie, stale zmuszają nas do podejmowania trudnych decyzji. I te prowokacje trwają. Pamiętacie atak na rezydencję prezydenta Rosji pod koniec roku z użyciem dużej liczby bezzałogowych statków powietrznych? Mogło to być podstawą do ataku odwetowego z użyciem broni specjalnej.


Tego rodzaju gry są niezwykle niebezpieczne.


Nie da się jednoznacznie określić, jaki wpływ ma broń jądrowa na ludzkie życie. Z jednej strony wywołuje ogromne napięcie, z drugiej – uspokaja niebezpieczne umysły.


P: Jakie środki, poza systemem traktatów o kontroli zbrojeń, który staje się przestarzały, mogłyby, Pana zdaniem, zmniejszyć ryzyko wojny nuklearnej?


Dmitrij Miedwiediew: Zawsze stosowaliśmy podejście kompleksowe. Jego podstawą jest zbiór fundamentalnych zasad, których muszą przestrzegać mocarstwa nuklearne: równe i niepodzielne bezpieczeństwo, poszanowanie wzajemnych żywotnych interesów oraz rozwiązywanie sprzeczności, które mogłyby doprowadzić do konfrontacji militarnej. Kontrola zbrojeń odgrywa rolę drugorzędną. Jest narzędziem, które pomaga w praktycznym wdrażaniu porozumień poprzez limity i inspekcje. Nie jest jednak panaceum.


Jeśli nie zostaniemy wysłuchani, będziemy działać proporcjonalnie, aby przywrócić parytet. Albo stworzymy coś fundamentalnie nowego, coś, co otrzeźwi tych, którzy mają niebezpieczne zamiary.


Dlatego udana praca rosyjskiego kompleksu obronno-przemysłowego działa jak środek uspokajający dla wrogów Rosji.


Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany w „Kommiersancie”, a przetłumaczony i zredagowany przez zespół RT.


Autor: Jelena Czernienko, specjalny korespondent moskiewskiego dziennika „Kommiersant”.

"UWAŻAJ! Na ulicach Ameryki wybuchła wojna, która zakończy się wprowadzeniem stanu wojennego w głównych miastach USA"

 

Substack Michaela Snydera

Na ulicach głównych miast w całym kraju wybuchł chaos i wydaje się, że osiągnęliśmy punkt wrzenia, który może sprawić, że wydarzenia całkowicie wymkną się spod kontroli. Wiedzieliśmy, że administracja Trumpa nie zamierza ustąpić w egzekwowaniu przepisów imigracyjnych, i że lewica nie pozwoli ICE na masowe deportacje bez oporu. W rzeczywistości lewica ma teraz "zespoły reagowania", które dosłownie działają jak jednostki wojskowe w miastach takich jak Chicago, Minneapolis czy Nowy Jork. Więc było nieuniknione, że zobaczymy kolejne gwałtowne starcia, a teraz zginął kolejny protestujący. Lewica obiecuje walczyć zacieklej niż kiedykolwiek, a prezydent Trump poważnie rozważa powołanie się na Ustawę o Insurekcji. W miarę jak obie strony nadal podnoszą stawkę, to tylko kwestia czasu, aż ten kryzys zakończy się wraz z wprowadzeniem stanu wojennego w głównych miastach USA.

Za każdym razem, gdy protestujący ginie, tylko pogarsza sytuację.

Po śmierci 37-letniego Alexa Prettiego natychmiast wybuchły ogromne protesty w Minneapolis, Nowym Jorku, Waszyngtonie i Los Angeles...

W kilku amerykańskich miastach wybuchły protesty po tym, jak agent Straży Granicznej USA śmiertelnie postrzelił Alexa Prettiego, 37-letniego pielęgniarkę na oddziale intensywnej terapii, podczas federalnej operacji imigracyjnej w Minneapolis, co zaostrzyło napięcia związane z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych i skłoniło demokratycznych ustawodawców do żądania opuszczenia Minnesoty przez funkcjonariuszy federalnych.

Demonstracje wybuchły w Minneapolis, Nowym Jorku, Waszyngtonie i Los Angeles, a setki osób stawiały czoła niskim temperaturom w Minnesocie, by skonfrontować się z agentami federalnymi w mieście już wstrząśniętym kolejnym śmiertelnym postrzeleniem funkcjonariusza ICE na początku tego miesiąca.

W Minneapolis zrobiło się szczególnie szaleństwo.

James O'Keefe i jego zespół zostali otoczeni przez setki buntowników, a on twierdzi, że ledwo wyszli stamtąd żywi...

Wymaga to dużo odwagi, by w ogóle wejść w taką sytuację, bo ulice Minneapolis są na tym etapie strefą wojny.

W kolejnym wpisie O'Keefe opisał, jak bezprawie stało się w centrum miasta...

PILNA AKTUALIZACJA: Nigdy w życiu nie doświadczyłem niczego podobnego do dziś. Miałem kontakt z Kartelem i byłem świadkiem szalonych rzeczy na pustyni w '24. Ale uderza mnie, jak zorganizowani są ci agitatorzy w Minneapolis. Obserwatorzy są wszędzie w mieście i na przedmieściach, na rogach ulic, nawet 30 minut od centrum. W hotelach są ludzie, którzy z nimi współpracują i dają im sygnały, co utrudniało nam pozbycie się śladu, gdy moja przykrywka została zdemaskowana. Zazwyczaj tracę ogon. Nie tym razem. Zmienialiśmy lokalizacje TRZY razy. Nagrałem i opublikowałem to, opuszczając Wayzata, gdy WCIĄŻ obserwowali. Wszyscy zgodziliśmy się, że musimy jak najszybciej upublicznić te groźby, nawet jeśli ludzie wciąż są w terenie z ukrytymi kamerami.

Wcześniej, około południa, gdy @camhigby publikował raport w wątkach Signal, byłem wewnątrz tego, co wyglądało na w pełni autonomiczną Strefę. Brak obecności policji. Policja została poinformowana o opuszczeniu domu. Przedstawiłem się jako Press, a oni powiedzieli, że go zabiją i nie pozwolą mi odejść. Moja skóra była całkowicie zakryta, bo było bardzo zimno. Ale ponieważ nie mogli zweryfikować, kim jestem, krzyczeli i zaczęli rzucać w nas butelkami z lodem. Jeden trafił, @SKRUCHTENMMA, marines, który był ze mną. Przeszukali go jak ONI władze, próbując skonfiskować wszelką broń. Mieli zniszczyć nasz pojazd, zanim jeszcze do niego dotrą. Wkrótce przygotuję pełny raport wideo.

Ale ważniejszy jest tutaj szerszy obraz. Jestem zła. Ale nie na agitatorów. Już teraz jestem zły na ludzi, którzy nie rozumieją, z czym mamy do czynienia i nic z tym nie zrobią. Kiedy dotarłem na przedmieścia, czułem się jak w symulacji.

Wierzę, że naród amerykański musi się obudzić. Ten moment jest ostrzeżeniem, dokąd zmierzamy. Strach popycha ludzi, by dbali tylko o swoje pieniądze i rodzinę — rozumiem to. Ale gdy strach zwraca się do środka, gdy samozachowawczość i chciwość zastępują moralną odwagę, zło pozostaje niekwestionowane. A historia pokazuje, że to, co dziś ignorujemy, przyjdzie dla nas wszystkich jutro.

W tym wpisie O'Keefe wspomniał o raporcie opublikowanym przez Cama Higby'ego.

Najwyraźniej Higby przeniknął do grup Signal, których lewica wykorzystuje do kierowania działalnością swoich "zespołów interwencyjnych"...

Zacznijmy od sensacyjnego reportażu dziennikarza obywatelskiego Cama Higby'ego, który mówi, że "przeniknął do grup sygnałowych organizacji w całym Minneapolis z jedynym celem śledzenia agentów federalnych oraz ich utrudniania/atakowania i utrudniania im".

"Każda część miasta ma grupę Sygnałową, a czasem kilka grup. Zacznijmy od nagrania ekranu wszystkich członków grupy z południowej strony," powiedział Higby.

Obserwatorzy na ziemi ustawiają tablice rejestracyjne, które następnie są analizowane w bazie podejrzanych pojazdów federalnych, a jeśli znajdą się zgodne, grupy sygnałowe wysyłają konkretne instrukcje do jednostek specjalnych do utrudniania ICE...

Higby opisuje spędzenie kilku dni pod przykrywką głęboko w lewicowych grupach aktywistycznych Signal, które koordynują kampanie nacisku przeciwko agentom ICE. Zauważa, że członkowie używają emotikonów, aby oznaczyć swoje konkretne role i obowiązki.

Według Higby'ego, główne działania grupy obejmują organizowanie mobilnych patroli, które nieustannie poszukują podejrzanych pojazdów federalnych. Gdy pojazd jest oznaczony, jego dane są udostępniane wyznaczonym "kontrolerom tablic", którzy porównują dane z bazą znanych federalnych aktywów i aktualizują dane, jeśli potwierdzono zgodność.

"Dyspozytornia prowadzi przez cały dzień maksymalną liczbę sygnałów, informując protestujących, gdzie zauważono ICE i jak najlepiej ich powstrzymać," powiedział.

Ci lewicowcy prowadzą bardzo wyrafinowaną operację i wygląda na to, że lokalna policja współpracuje z nimi przynajmniej na jakimś poziomie...

Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem.

W pewnym momencie niektórzy z buntowników postanowili spróbować utworzyć "strefę autonomiczną" w części miasta, gdzie zginął Alex Pretti...

Lewicowi zamieszkowicze ustawili barykady na ulicach Minneapolis po tym, jak agenci Straży Granicznej śmiertelnie postrzelili mężczyznę posiadającego broń w sobotę.

Alex Pretti, lat 37, zginął podczas tego, co według oświadczenia Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) określono jako "ukierunkowaną" operację egzekucyjną o godzinie 9:05 czasu lokalnego, co wywołało zamieszki. Jorge Ventura, relacjonujący dla Daily Caller News Foundation (DCNF), opublikował w sobotnie popołudnie nagranie z jednej z takich barykad, zbudowanej z kontenerów na śmieci i śmietników.

"Protestujący zablokowali i zabarykadowali kilka ulic w pobliżu miejsca strzelaniny, wielu ludzi spoza miasta zaczyna przybywać tutaj, do Minneapolis, a mimo ogromnych ilości gazu łzawiącego używanego przez władze, tłum tylko się powiększa" – mówi Ventura.

Ventura powiedział DCNF, że policja Minneapolis i Patrolu Stanowego Minnesoty "pozwalają im wyjść na ulice" i nie podejmują żadnych działań w celu usunięcia barykad. Departament Policji w Minneapolis nie odpowiedział od razu na prośbę o komentarz ze strony DCNF.

Trudno mi ułożyć w słowa chaos, którego jesteśmy świadkami.

Garrett Tenney z Fox był na miejscu, gdy ci zamieszkowie tworzyli "strefę autonomiczną", i był mocno wstrząśnięty tym, co zobaczył...

Mamy tu kilka tysięcy protestujących, którzy całkowicie wypełniają ten teren. A jednym z okrzyków, które słyszeliście od nich przez ostatnie kilka minut, jest "Zachowaj ten blok." Ustawili barykady blokujące cały ten obszar, które policja początkowo usunęła. Teraz przenieśli te śmieciarki, stoły, krzesła i mówią, że będą to niemal autonomiczne.

Wcześniej skandowali: "Czyje ulice? Nasze ulice." To jest istotne, ponieważ, jak już mówiliśmy, gubernator Tim Walz powiedział, że mamy siły potrzebne do zabezpieczenia tego obszaru; Nie potrzebujemy tu federalnych agentów. Widzieliśmy jednak, co się stało, gdy tylko agenci federalni opuścili ten teren – lokalna i stanowa policja została całkowicie przytłoczona liczbą protestujących i została całkowicie wypędzona z tego obszaru. Więc wyraźnie nie mieli sił potrzebnych do zabezpieczenia tego obszaru. Pytanie brzmi: czy na przyszłość, gdy sytuacja robi się bardziej skomplikowana, czy będą mieli siły, by kontrolować i zabezpieczyć całe miasto, czy też będzie to powtórka?

Lokalna policja praktycznie się wycofała i pozwoliła zamieszkowiczom robić, co chcą.

Podobno niektórzy z zamieszkowiczów nawet wymachiwali bronią...

Ciągle słyszymy, że protestujący są "pokojowi", ale wcale nie są pokojowi.

Fizycznie konfrontują funkcjonariuszy ICE, gdzie tylko mogą ich znaleźć, a te starcia często przeradzają się w przemoc.

Właśnie byliśmy świadkami jednego incydentu, w którym funkcjonariusz ICE stracił palec...

W niepokojącym incydencie podczas trwających protestów anty-ICE w Minneapolis, funkcjonariusz Homeland Security Investigations (HSI) stracił palec przez uczestnika zamieszek, według wpisu Tricii McLaughlin, asystenta sekretarza w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

McLaughlin udostępnił na X drastyczne zdjęcia, na których ranny funkcjonariusz siedzi w pojeździe, jego mundur pokryty błotem, podczas gdy rękawiczka opatruje jego zmasakrowany palec.

Na jednym zdjęciu widać odcięty czubek palca, zakrwawiony i surowy, a na innym zachowany w małym plastikowym pojemniku, prawdopodobnie do oceny medycznej.

McLaughlin potwierdził, że funkcjonariusz straci palec.

Wszyscy wiedzieliśmy, że będzie więcej przemocy.

Oczywiście nie ma mowy, by administracja Trumpa ustąpiła i pozwoliła lewicy ogłosić zwycięstwo.

To nie jest sposób, w jaki działa prezydent Trump.

A po tym wszystkim, co się wydarzyło, lewica też nie zamierza się wycofać.

Więc nadchodzi znacznie więcej przemocy.

Prawdopodobnie niedługo prezydent Trump powoła się na Ustawę o Powstaniu.

Ale to na pewno nie będzie koniec.

Ostatecznie wierzę, że zobaczymy stan wojenny w dużych miastach USA, co będzie niezwykle niefortunne.

____
https://michaeltsnyder.substack.com/p/a-war-has-erupted-on-the-streets?

 

Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

poniedziałek, 26 stycznia 2026

"NOWA PIRAMIDA ŻYWNOŚCIOWA: Wielka katastrofa zdrowia publicznego w trakcie rozwoju"

 SOTN Nota redakcyjna: Drodzy państwo, amerykańskie wytyczne żywieniowe na 2026 rok wydane przez Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych (HHS) to nic innego jak całkowita katastrofa. Dlatego im bardziej Amerykanie uwierzą i wdrożą codziennie "NOWĄ PIRAMIDĘ ŻYWNOŚCIOWĄ", tym poważniejsza będzie nieunikniona "Katastrofa zdrowia publicznego".

"Żyjemy w czasach znanych na Wschodzie jako Kali Yuga. Co więcej
, obecna rasa ludzkości przeżywa właśnie Zmierzch
Kali Yugi, czyli czas, gdy jest najciemniejszy przed Świtem następującego
Złotego Wieku. To naprawdę oznacza, że fałsz jest znacznie
potężniejszy niż prawda, o czym świadczy obecny katastrofalny stan
całej cywilizacji planetarnej. Oznacza to również, że "Nowa
Piramida Żywnościowa"
 pokazana poniżej jest równie fałszywa, co szkodliwa dla zdrowia ludzi.
WIĘC, KUPUJĄCY UWAŻAJ! Bądź bardzo ostrożny, by nie uwierzyć w te absurdalne rządowe bzdury, kupując i jedząc tyle niezdrowej żywności zwierzęcej. Jedynymi
dwoma wyjątkami są organiczne ghee i jogurt ekologiczny; Wszystkie inne produkty pochodzenia
zwierzęcego są szkodliwe dla ludzkiego organizmu.

— Grupa Badawcza Kosmicznej Konwergencji




A teraz slajd ze strony RealFood.gov, pokazujący w świecących kolorach to, co znajduje się na samym szczycie ich katastrofalnej "NOWEJ PIRAMIDY ŻYWNOŚCIOWEJ".

Naprawdę—mięso i drób, ryby, a nawet skorupiaki żerujące od dna, mleko i jajka, masło i ser, łoj wołowy i olej...... Wszystkie te grupy są teraz mocno umieszczone na szczycie piramidy żywieniowej?!?!

Jest całkowicie jasne, że tak zwani eksperci z Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych, którzy sporządzili tę listę produktów i napojów zwierzęcych bogatych w białko i bogatych w olej, nie mają pojęcia, jak odżywiać się zdrowo. Innymi słowy, są całkowicie nieświadomi. A z powodu ich głębokiej ignorancji (i najwyższej arogancji) co do tego, jak według bardzo mądrych wizjerów i mędrców starożytności powinna wyglądać piramida żywnościowa, są one niezwykle niebezpieczne dla zdrowia i dobrobytu narodu amerykańskiego.

Ale dlaczego? Dlaczego to odwrócenie tradycyjnej piramidy żywieniowej jest katastrofą w trakcie powstawania?

Czy naprawdę musimy mówić, że po tylu chorobach raka i chorób serca, wszelkiego rodzaju przewlekłe choroby zwyrodnieniowe i sercowo-naczyniowe zostały jednoznacznie powiązane z wysoce toksyczną dietą opartą na zwierzętach (zobacz "KLUCZOWY PUNKT")


KLUCZOWA UWAGA: To, co czyni te nowe wytyczne tak szkodliwymi i błędnymi, to fakt, że zdecydowana większość Amerykanów, którzy będą je przestrzegać, ma dostęp tylko do bardzo niskiej jakości i wysoce toksycznych produktów zwierzęcych dostarczanych przez Wielką Aggrę. Innymi słowy, krowy i świnie, kury i indyki, owce i kozy hodowane na dużych korporacyjnych farmach są tak zatrute przed ubojem, że prawdopodobnie chętnie opuszczają karmiarnie na zawsze. Mówimy tu o oszałamiającej gamie szczepionek zwierzęcych (tak, zastrzyki przeciw Covid), hormonach wzrostu (np. implanty hormonów sterydowych, antybiotykach (zarówno do zapobiegania, jak i kontroli chorób), a także różnych szkodliwych pestycydów, takich jak glifosat i atrazyna, w ich karmie. Setki milionów funtów nawozów chemicznych spryskanych na ich roślinach paszowych w dużej mierze przyczyniają się do ich toksycznego ładunku, podobnie jak inne główne dodatki, takie jak beta-angonisty (np. raktopamina), związki przeciwwzdęte i leki przeciwpasożytnicze. Są też lecznicze dodatki paszowe, takie jak antykokcydiale, sulfatyki i środki przeciwdrobnoustrojowe, a także dodatki nielecznicze, takie jak probiotyki, enzymy i drożdże stosowane do poprawy trawienia. WOW!!


Biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia rządu USA w tej kwestii przez ostatnie 125 lat, dlaczego ktokolwiek miałby im ufać, że zrobią coś dobrze? Nawet ich nowe wytyczne dotyczące szczepień HHS są dalekie od spełnienia oczekiwania, biorąc pod uwagę, jak niezwykle niebezpieczne i często śmiertelne okazały się harmonogramy szczepień dla dzieci przez dziesięciolecia. Kompleks Wielkiej Farmacji-Wielkiej Medycyny-Wielkiego Rządu musiał nawet wymyślić nowe przestępstwo — Syndrom Wstrząśniętego Niemowlęcia — polegającym na fałszywym oskarżaniu niewinnych rodziców o morderstwo po tym, jak ich niemowlęta lub małe dzieci zmarły z powodu przeciążenia toksyną/przeciążenia szczepionką/reakcji alergicznej po tym, jak jedna toksyczna i/lub wielokrotna szczepionka została nieetycznie podana bardzo wrażliwemu dziecku lub maleńkiemu, którego układ odpornościowy został śmiertelnie osłabiony do granic możliwości.

Przesłane przez konsultanta
ds. zdrowia integracyjnego State of the Nation, 25
stycznia 2026

Specjalna uwaga

We wszystkich mistycznych tradycjach duchowych świata, ale nie w religiach instytucjonalnych, panuje wspólne przekonanie, że prawdziwy aspirant duchowy nigdy nie je niczego, co ma oczy. Innymi słowy, poszukiwacz prawdy podąża drogą regresywną, jeśli zjada każdą istotę, która posiada oczy, które, gdy żyje, mogą być wpatrzone przez zwierzęcego. A tak w ogóle, jak ktoś mógłby czuć się dobrze, jedząc Veronikę?



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/