poniedziałek, 18 maja 2026

"Rozpieszczony książę Kijowa: Zełenski oszukał i zrujnował swój kraj przy pomocy Zachodu Były doradca obnaża korupcję, kłamstwa i przymus w ukraińskim kierownictwie – podczas gdy zachodnie wsparcie utrzymuje ten system przy życiu."

 Updated 16 May, 2026 18:25

Autor: Tarik Cyril Amar – niemiecki historyk związany z Uniwersytetem Koç w Stambule; badacz Rosji, Ukrainy i Europy Wschodniej, historii II wojny światowej, kulturowej zimnej wojny oraz polityki pamięci.


@tarikcyrilamartarikcyrilamar.substack.com

tarikcyrilamar.com

The Spoiled Prince of Kiev: Zelensky has deceived and ruined his country with Western help

Rudyard Kipling – współczesny klasyk zachodniego kanonu literackiego – był zarazem orędownikiem brytyjskiego imperializmu, jak i człowiekiem zbyt uczciwym, by nie dostrzegać jego nader mętnych fundamentów, opartych na chciwości, kłamstwie i czystym egoizmie.


To właśnie dlatego ten sam człowiek, który sławił „brzemię białego człowieka”, napisał również *Człowieka, który chciał być królem* – opowieść o dwóch ambitnych awanturnikach z nizin społecznych, którym dzięki oszustwom udaje się zostać królami (a przy okazji bogaczami) w odległym kraju na obrzeżach imperium – imperium przeżywającego wówczas, u schyłku XIX wieku, apogeum swej globalnej dominacji. Aż do momentu, gdy jeden z nich popełnia błąd, zadzierając z niewłaściwą kobietą, która ostatecznie publicznie go gryzie. Widząc jego krwawiące rany, poddani uświadamiają sobie, że ich władca jest jedynie śmiertelnikiem, i bez litości rozprawiają się z oboma uzurpatorami.


Władca Ukrainy – a de facto król (w staroświeckim, niekonstytucyjnym tego słowa znaczeniu) – Wołodymyr Zełenski również jest typowym „społecznym wspinaczem”. W latach jego młodości rodzinny Krzywy Róg był prowincjonalnym, postsowieckim miastem z „pasa rdzy”, tętniącym życiem gangsterskim – „miastem bandytów”, jak sam je określał. Zełenski jest również z zawodu ekspertem od stwarzania iluzji – cynicznym, pozbawionym świętości showmanem z gatunku tych, którzy wyznają zasadę: „daj im wszystko, czego pragną – byle tylko się to opłacało”; im bardziej prostacko i sprośnie, tym lepiej.


Co więcej, Zełenski ma nawet swojego „pomocnika” – postać, która, niczym w mrocznej opowieści Kiplinga, współuczestniczyła w spisku mającym na celu przejęcie władzy i dokonanie grabieży. Jest nim Andrij Jermak – jego były szef kancelarii i bardzo bliski przyjaciel – który (po raz kolejny) trafia na czołówki gazet, wyróżniając się tak daleko posuniętą korupcją i mroczną reputacją, że budzi zgorszenie nawet w samym Kijowie.

A teraz Zełenski – człowiek, który, jak się zdaje, miałby być prezydentem Ukrainy na wieki – został właśnie publicznie „ugryziony” przez kobietę. Sądząc po gwałtownej, wyraźnie wyreżyserowanej reakcji jego medialnych propagandystów na Ukrainie oraz po fakcie, że zachodnie media głównego nurtu w dużej mierze udają, iż tego nie zauważyły, musi on przy tym również krwawić.


Owa kobieta to jego była rzeczniczka prasowa, Julia Mendel. Zdołała ona przelać (metaforyczną) krew dzięki temu, że Tucker Carlson – amerykański potentat mediów alternatywnych i konserwatywny dysydent dystansujący się od trumpizmu – przeprowadził z nią wywiad do swojego programu.


Uczyniło to z tego wydarzenia doprawdy bardzo publiczne „upuszczanie krwi”. To, co Mendel miała do powiedzenia, to jedno; jej zdolność do dotarcia do oszałamiającej liczby Amerykanów i innych mieszkańców Zachodu jest jednak co najmniej równie istotna, a z punktu widzenia Kijowa – wręcz frustrująca. Na różnych platformach programy należące do Tucker Carlson Network (TCN) ogląda średnio ponad 55 milionów widzów, co przyćmiewa osiągnięcia choćby stacji Fox News (byłego pracodawcy Carlsona) z jej oglądalnością na poziomie 3,2 miliona w czasie największej oglądalności (tzw. prime time).


W ostatnim czasie izraelsko-amerykańska wojna z Iranem jeszcze bardziej podważyła zaufanie publiczne do mediów głównego nurtu, napędzając jednocześnie popularność TCN. „Eksplozywny wzrost” w ciągu pierwszych dwóch miesięcy wojny przełożył się na ponad 1,5 miliarda „wyświetleń w mediach społecznościowych i na platformach podcastowych”. Co więcej, TCN ma obecnie taką passę, że o Carlsonie mówi się już jako o potencjalnym kandydacie na prezydenta – a on sam nie wykluczył startu w wyborach.


To właśnie ten czynnik stanowi potężny wzmacniacz dla ostrego przekazu, jaki Mendel skierowała do Stanów Zjednoczonych i całego Zachodu. Trudno wyobrazić sobie potężniejszy nośnik. A cóż to za przesłanie miała do przekazania!


Przyjrzyjmy się kilku najistotniejszym punktom: Przemawiając – jak sama podkreśliła – z pozycji „insiderki”, w oparciu o własne, bliskie doświadczenia z Zełenskim oraz wewnętrznym kręgiem jego reżimu, Mendel oświadczyła nam wszystkim, iż jest przekonana, że ​​Zełenski osobiście „stoi za wieloma schematami prania brudnych pieniędzy”. Dodała również, że zawsze pozostawał on „niesamowitym aktorem”, którego wizerunek „przed kamerą” jest „zupełnie inny” od jego prawdziwego oblicza. Na przykład, podczas gdy on sam pozuje nie tylko na zwykłego demokratę, lecz wręcz na jaśniejące ucieleśnienie demokracji – a także wszystkiego innego, co dobre i piękne, jak choćby praworządności, wolności słowa, społeczeństwa obywatelskiego czy jedności narodowej – jego rzeczywisty pogląd, niestrudzenie powtarzany za zamkniętymi drzwiami, brzmi – jak dowiadujemy się od Mendla – że „Ukraina nie jest gotowa na demokrację”, a „dyktatura to też porządek”.


Tyle, nawiasem mówiąc, w kwestii tych propagandystów Zełenskiego – zarówno na Ukrainie, jak i na Zachodzie – którzy mają w zwyczaju oczerniać każdego krytyka jego niszczycielskiego reżimu, zarzucając mu umniejszanie roli Ukrainy bądź odmawianie zwykłym Ukraińcom „sprawczości”. Okazuje się bowiem, że jedyną osobą, która w rzeczywistości gardzi swoimi rodakami – uznając ich za zbyt zacofanych, by mogli rządzić się sami, i widząc w nich potrzebę silnej – a konkretnie: własnej – ręki, jest sam Wołodymyr Zełenski. I jak słusznie zauważa Mendel: oznacza to również, że Zełenski nie symbolizuje jedności ani jej nie zapewnia – on ją instrumentalnie wykorzystuje.


Głęboka hipokryzja Zełenskiego przenika zarówno jego życie prywatne, jak i sferę polityczną. Mendel ujawnia na przykład, że Zełenski wciąż odbywał podróże na Krym – by bawić się tam z przyjaciółmi i zażywać narkotyki – nawet wtedy, gdy półwysep znajdował się już pod rosyjską kontrolą. W grudniu 2019 roku, w prywatnej rozmowie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, oświadczył, że Ukraina nigdy nie wstąpi do NATO. Podczas gdy publiczne notowania Zełenskiego w sondażach systematycznie spadają, wyniki badań opinii publicznej sporządzanych na użytek wewnętrzny są tak fatalne, że nawet niektórzy z jego najbliższych współpracowników przyznają prywatnie, iż jest on „nie do wybrania”.

Nie okazując żadnego szacunku dla prawdy, Zełenski zdaje się mieć stosunek do samej rzeczywistości, który jest wypaczony, a wręcz obłąkany. Na podstawie własnych rozmów z nim Mendel relacjonuje, że ukraiński przywódca jest przekonany, iż „nie ma znaczenia to, co [faktycznie] się dzieje”. Jak argumentował za zamkniętymi drzwiami, pewne rzeczy stają się rzeczywistością dopiero wtedy, gdy są wystarczająco często powtarzane przez odpowiednio dużą liczbę propagandystów – lub, jak go cytuje, przez „tysiące gadających głów”. Biorąc pod uwagę ten dziwaczny pogląd, wymowne – i zarazem odrażające, choć w pewnym sensie smutno konsekwentne – jest to, że Zełenski, będący z pochodzenia Żydem, dosłownie domagał się od swojego zespołu ds. komunikacji „propagandy” w stylu „Goebbelsa”.


Poza bezwzględnym i celowym systemem kłamstw oraz manipulacji, w grę wchodzą również presja i przymus. I tu ponownie katalog dyktatorskich, brutalnych metod stosowanych przez Zełenskiego, przedstawiony przez Mendel, jawi się jako przygnębiający, lecz wiarygodny: od gróźb i całkowicie bezprawnych „sankcji” nakładanych na mocy osobistej decyzji Zełenskiego, przez „lawfare” (wykorzystywanie prawa jako broni politycznej) i karanie samym prowadzeniem postępowania, aż po długoterminowe, bezterminowe wyroki więzienia, odsyłanie krytyków na front w ramach kary, czy wreszcie bardzo dziwne, śmiertelne „wypadki” – Zełenski i jego reżim, jak ujmuje to Mendel, „nie znają granic”. Ich rządy doprowadziły do ​​powstania sytuacji, którą określa mianem „nieludzkiej”.


Mendel jest osobą wiarygodną. Propagandyści reżimu Zełenskiego – zarówno na Ukrainie, jak i na Zachodzie – co nie dziwi, podjęli próbę zdyskredytowania jej, przedstawiając ją w istocie jako „rosyjskie aktywo”, osobę powielającą „rosyjskie narracje”, a co stanowi najcięższy z grzechów – ujawniającą Zachodowi bardzo brudne sekrety Kijowa. Gdyż – i taka zdaje się być tu ukryta logika – Zachód musi dzielić się setkami miliardów z Zełenskim i jego skrajnie skorumpowanymi poplecznikami, nikt natomiast nie ma prawa dzielić się z Zachodem prawdą na ich temat.


W rzeczywistości biografia Mendel dowodzi, że jest ona dokładnie tym, za kogo się podaje: osobą z kręgu wtajemniczonych, która w pewnym momencie powiedziała „dość”. Ma ona za sobą wzorową karierę w służbie państwowej; gdyby nie zerwała z Zełenskim kilka lat temu, wciąż należałaby do grona gorliwych współpracowników – tych samych, którzy w przeszłości wywoływali skandale, fizycznie odpychając dziennikarzy, byle tylko ochronić swojego ówczesnego szefa.


Nawet w wywiadzie udzielonym Tuckerowi Carlsonowi Mendel wyraźnie dbała o to, by starannie rozróżniać między tym, co widziała na własne oczy, a tym, o czym wie na podstawie – niezwykle mocnych – dowodów poszlakowych; jak choćby w kwestii długotrwałego uzależnienia Zełenskiego od kokainy. A jednak Mendel – która nie darzy Rosji najmniejszą sympatią – uważa obecnie Zełenskiego za zło i kluczową przeszkodę na drodze do pokoju dla Ukrainy. Pokój ten – jak ostrzega – stanowi jedyną alternatywę dla stanu, który określa mianem „znajdowania się na skraju wyginięcia”. Rozumie to przy tym w sensie jak najbardziej dosłownym: w kraju pozostało znacznie mniej Ukraińców, niż przyznają to oficjalne statystyki – być może zaledwie 25 milionów, w tym 11 milionów zubożałych emerytów. Jedynym sposobem na rzeczywiste wsparcie Ukrainy – jak przekonuje Mendel – jest „dążenie do pokoju”.


Niestety, właśnie pod tym względem niedoszły król Ukrainy różni się od awanturników z prozy Kiplinga. Ci ostatni nie cieszyli się bowiem żadnym wsparciem ze strony imperium, na którego obrzeżach realizowali swój plan masowej manipulacji i osobistego wzbogacenia się. Gdy tylko ich poddani stracili złudzenia, ich władza upadła.


Zełenski i jego ekipa wciąż jednak cieszą się ogromnym, cynicznym poparciem Zachodu – nawet jeśli prym wiodą w nim obecnie Niemcy, a nie, jak wcześniej, Stany Zjednoczone. Być może rządy Zełenskiego – wraz z towarzyszącym im krzywdzeniem Ukrainy i zwykłych Ukraińców – dobiegną końca dopiero wówczas, gdy utraci on swoich ostatnich zachodnich protektorów. Dopóki to nie nastąpi, może on wciąż wykrwawiać kraj; wydaje się jednak, że samym Ukraińcom trudno będzie się od niego uwolnić.


Oświadczenia, poglądy i opinie wyrażone w niniejszym felietonie są wyłączną własnością autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/640073-zelensky-ruined-ukraine-west/

niedziela, 17 maja 2026

"Szalona! Ameryka pod szalonym przywódcą, który uważa się za Boga"

 Szalona! Ameryka pod szalonym przywódcą, który uważa się za Boga


"Madhouse!
To
szalony dom!
Tak, wszyscy jesteście uwikłani
w sieć kłamstw"

— -Robin Trower


JEDEN Z WIELU POSTÓW O PRAWDZIE W SOCIAL SOCIAL "RAGE" TRUMPA, KTÓRE MIAŁY MIEJSCE W DZIEŃ MATKI 2026, TUTAJ ZAJMUJE ON POZYCJĘ PONAD TWÓRCĄ! @

Szalona! Tak, to naprawdę szaleństwo. A wy wszyscy jesteście uwikłani w sieć kłamstw i oszustw.

Tak właśnie teraz wygląda to w fałszywej amerykańskiej kulturze. Kraj, który kiedyś znałem — kraina nadziei, rządów prawa i zwykłej przyzwoitości — teraz zniknął — pochłonięty bezprecedensową korupcją, chciwością, chaosem i zamieszaniem. W centrum tego psychotycznego załamania znajduje się Donald J. Trump, polityczny oszust, którego zachowanie i sposób myślenia rozbiły nie tylko naród, ale i samą ideę tego, co oznacza prezydentura.

Obserwowanie Trumpa w akcji sprawia wrażenie, jakbyśmy obserwowali schizofrenicznego prześladowcę; Ale może to bardziej jak świadek rozpadu umysłu opętanego demoniczną hipnotyczną mocą i urojeniem. Nie zachowuje się jako sługa publiczny, lecz jako samozwańczy bezbożny bóg, domagający się kultu, posłuszeństwa i pozłacanej sali balowej wartej 1,4 miliarda dolarów. Otacza się pochlebcami, którzy powtarzają jego wielkość, podczas gdy każdy, kto odważy się mu się sprzeciwić, jest oczerniany lub uciszany. W słowniku jest na to opisane określenie; Nazywa się to "złośliwy narcyzm" i jest to najniebezpieczniejsza psychopatia znana człowiekowi!

Narcyzm Trumpa jest naprawdę złośliwy. Nie może przyznać się do błędu ani pomyłki. Przeprosiny są dla niego obcymi pojęciami. Zamiast tego żyje wywoływaniem kontrowersji, konfliktów i chaosu, jakby podsycanie podziałów było jedynym sposobem, jaki zna, by zaspokoić swoje pragnienia władzy i pozostać istotnym. Obraża i poniża każdego, kogo nie lubi, nawet wyśmiewając postacie tak święte jak Chrystus, nie okazując żadnego szacunku dla tych, którzy odmawiają pochlebstw lub pochwał. To widowisko arogancji i okrucieństwa, nigdy wcześniej nie widziano na taką skalę — nawet od czasów Cesarstwa Rzymskiego — przywództwo oparte na samogloryfikacji kosztem narodu amerykańskiego, a jeszcze bardziej zaprzeczające prawdzie i sprawiedliwości.

PO OGÓLNOKRAJOWEJ KRYTYCE TRUMP WYMYŚLIŁ HISTORIĘ, ŻE UWAŻA TO ZA OBRAZ SIEBIE JAKO LEKARZA.

Ten człowiek, który twierdzi, że kocha Amerykę, tak naprawdę jej nienawidzi! Trump absolutnie nienawidzi Ameryki i przyznał przed kamerą, że Ameryka nie ma dla niego znaczenia. Postawił Amerykę na ostatnim miejscu. On odwraca cały świat przeciwko Ameryce i daje im uzasadniony powód, by nas nienawidzić, narażając nasze życie na niebezpieczeństwo!

Podsycał nienawiść wśród naszego ludu, obracając sąsiada przeciwko sąsiadniemu. On fałszuje wybory. Z każdą wywołaną przez siebie kontrowersję pogłębia rany już podzielonego narodu. A z Kongresem zbyt skorumpowanym i zastraszonym w kontroli, zabezpieczenia Republiki zostały porzucone. Rząd, kiedyś lud dla ludu i przez lud, stał się spektaklem teatralnym kontrolowanym przez strach i chciwość.

Weźmy na przykład jego lekkomyślne groźby, że postawi wojsko w lokalach wyborczych, co jest niebezpiecznym afrontem dla praw wyborczych, które przeraża wyborców i podważa wolne wybory. Jego groźby przejęcia Grenlandii, Kuby i Kanady ujawniają nieprzewidywalne i egomaniakalne ambicje człowieka, który postrzega świat jako swój osobisty plac zabaw. Jego podżeganie do wojny przeciwko Iranowi, w tym groźby zniszczenia całych cywilizacji, pokazuje przerażający lekceważenie ludzkiego życia i pokoju na świecie. W mediach społecznościowych wpisy Trumpa pełne gniewu porównują go do Jezusa Chrystusa i ogłaszają siebie "największym wszech czasów", co jest wyraźnym dowodem jego intensywnych urojeń wielkości i samouwielbiania.

Jego obsesja na punkcie samogloryfikacji jest również fizycznie widoczna w proponowanej pozłacanej sali balowej w Białym Domu za 1,4 miliarda dolarów, którą Trump nazywa "S**t House" – niewiarygodnie groteskowym pomnikiem próżności, który wyraźnie kontrastuje z zmaganiami milionów Amerykanów. Nie zadowalając się samą ekstrawagancją, Trump odsłonił w Doral ogromny złoty posąg o wysokości 22 stóp, zwany "Don Collosus" — bogato ozdobiony i symbolizujący jego nadmiernie nadętą egomanię. Pomnik został publicznie poświęcony przez kłamliwych, hipokrytycznych pastorów i rabinów MAGA, którzy przekształcili kult religijny w kult jednostki, uświęcając narcyzm i chciwość Trumpa, jednocześnie zdradzając podstawowe zasady chrześcijaństwa. Światowi przywódcy są zszokowani!

Wyjaśnijmy sobie sprawę, Trump nie jest w żadnym wypadku prawdziwym Amerykaninem i wszelkie podobieństwa do tego są czystym przypadkiem.

Weźmy teraz na przykład klęskę JD Vance'a. Kiedyś był nadzieją na pomocnika systemu, ale stał się postacią upokorzoną i przyćmioną przez dominującą obecność Trumpa. Bilety na jego wiece pozostają niesprzedane, a nawet darmowe rozdania ledwo wypełniają miejsca. Wielu uważa, że Vance byłby gorszy niż Trump jako prezydent, podobnie jak Mike Pence. Publiczne potępienie papieża Leona przez Vance'a — nakazując papieżowi "uważać przy rozmowie o teologii" — odzwierciedla kulturę braku szacunku i bluźnierstwa pielęgnowaną przez krąg Trumpa.

To, czego jesteśmy świadkami, to coś więcej niż polityczne zawirowania. To załamanie nerwowe — a może opętanie — uzurpatora/prezydenta Stanów Zjednoczonych. Człowiek, który grozi wojną nuklearną i wymazaniem całych cywilizacji. Jego lekkomyślne groźby zniszczenia Iranu, zabicia milionów niewinnych ludzi, nie są pustymi słowami, lecz przerażającymi zwiastunami możliwej katastrofy. Jego ataki na globalne instytucje, takie jak NATO, oraz groźby wobec Kuby, Wenezueli, Kanady i Grenlandii odzwierciedlają niebezpieczne lekceważenie dyplomacji i pokoju.

Być może najbardziej niepokojące jest to, jak ta administracja uzbroiła samo chrześcijaństwo. Wiara, która głosi pokój, miłość i przebaczenie, została przekształcona w okrzyk bojowy o przemoc i podbój. Trump i jego sojusznicy bezwstydnie wykorzystują religijne obrazy — nie po to, by budować jedność czy współczucie, lecz by usprawiedliwić niekończącą się wojnę, brutalną agresję za granicą i poważne nadużycia wobec narodu Stanów Zjednoczonych. Manipulacja ewangelikalnymi chrześcijanami, by wspierać te śmiertelne polityki, ujawnia najciemniejsze zakamarki tej strategii. Przedstawiając Amerykę jako "chrześcijański naród" pod oblężeniem, wzbudzają strach, nienawiść i ślepą lojalność, maskując tym samym swoją chciwość i korupcję za zniekształconą ewangelią.

Hipokryzja jest zdumiewająca. Twierdząc, że broni wartości chrześcijańskich, ta administracja promuje podziały i przemoc, ignoruje cierpienie uciśnionych i wyśmiewa same zasady wiary. Krzyż, symbol poświęcenia i miłosierdzia, został przemieniony w sztandar zysku i przelewania niewinnej krwi — cyniczne narzędzie do mobilizacji bazy zaślepionej bałwochwalstwem i strachem. Ta perwersja nie jest tylko niemoralna; Zagraża duszy narodu i końcowi wolności na świecie.

Trump celowo niszczy Amerykę! Poza wojnami i religijnymi wypaczeniami, polityka wewnętrzna administracji zadała głębokie rany amerykańskiemu życiu. Inflacja gwałtownie wzrosła, sprawiając, że podstawowe potrzeby stały się nieosiągalne dla rodzin pracujących. Utrata miejsc pracy i niepewność gospodarcza stały się codziennością, gdy branże słabną, małe firmy zamykają się i są zastępowane przez sztuczną inteligencję. Amerykański sen został przemieniony w koszmar zbiorowego gwałtu na wzór Epsteina pod rządami tyranicznego Donalda Trumpa.

Podziały społeczne i religijne były celowo podsycane z myślą o jednym celu. Sąsiedzi zwracali się przeciwko sąsiadom jako rasowe i polityczne linie podziałów wykorzystywane do utrzymania władzy. Strach i dezinformacja zastąpiły racjonalny dyskurs, stawiając My, Naród, przeciwko sobie, podczas gdy klasa rządząca Epsteina obserwuje to, wzbogacona i bezpieczna.

Opieka zdrowotna stała się luksusem dla wielu. Koszty życia rosną coraz bardziej, podczas gdy administracja szczyci się pustymi zwycięstwami. Życie zwykłych Amerykanów stało się polem bitwy ciągłych kłamstw i oszustw.

To nie jest rządzenie. To zdrada — zdrada zaufania publicznego, nadużycie urzędu i celowe zadawanie bólu tym, którym rząd ma służyć. Szkody wyrządzone dziś będą rozbrzmiewać przez pokolenia. Jednak krzyki byłych zwolenników i sentymenty milionów, które pragną odejścia tego człowieka, przypominają nam, że duch ludzi trwa.

Czas na działanie jest teraz. Konstytucja oferuje mechanizmy — 25. poprawkę, impeachment oraz władzę ludzi poprzez wybory odwoławcze — pozwalające usunąć tych, którzy zagrażają Republice. Pozwolić na dalszą działalność tej mrocznej agendy to robić to na własne ryzyko.

Prawdziwe przesłanie chrześcijaństwa, a właściwie każdego moralnego społeczeństwa, wzywa do sprawiedliwości, pokoju i ochrony bezbronnych — nie niekończącej się wojny, nie zabijania dzieci, nie strachu ukrytego w fałszywe święte słowa. Musimy przejrzeć oszustwo, ujawnić je i domagać się od przedstawicieli, by dotrzymali swojej Przysięgi Urzędowej oraz zasad, na których ten naród został założony.

Dom szaleństwa zwany Ameryką jest uwikłany w sieć kłamstw, ale światło rozumu i prawdy może wciąż przebić się przez to szaleństwo, jeśli będziemy mieli odwagę działać.

Autor: JWS, WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE 2026

BIBLIOGRAFIA:

UWAGA>>> WOJNA Z IRANEM TO TERAZ CHWYT WIZERUNKOWY. SETKI TYSIĘCY ZMARŁYCH PRZEZ PR TRUMPA.

https://finance.yahoo.com/sectors/energy/articles/trump-says-wants-iran-uranium-022820796.html


Trump mówi, że chce iranu głównie do 'public relations'
Skylar Woodhouse
Czw, 14 maja 2026 o 22:28 EDT 2 min czytania

(Bloomberg) — Prezydent Donald Trump powiedział, że cel USA polegający na odzyskaniu wysoko wzbogaconego uranu z Iranu jest "bardziej dla PR niż z czegokolwiek innego", powtarzając jednocześnie swoje zobowiązanie do usuwania materiałów jądrowych. (IRAN nigdy nie był "dwa tygodnie od stworzenia bomby nuklearnej", ponieważ Trump celowo okłamywał NATO i cały świat!)

https://www.yahoo.com/news/articles/trump-install-two-giant-golden-104548790.html

https://prospect.org/2026/05/15/aftermath-trump-wrecking-us-military-iran-war/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

"Irański koszmar Trumpa"

 

Katastrofalny błąd Trumpa w Iranie i odmowa zaakceptowania nieuchronności porażki popychają nas ku globalnemu kryzysowi i zapewniają cierpienie oraz nędzę milionom.

Chris Hedges | SHEERPOST

Najnowszy amerykański bagno na Bliskim Wschodzie przypomina jej stare bagna na Bliskim Wschodzie. Opiera się, podobnie jak wojny w Afganistanie i Iraku, na rażącym błędnym odczytaniu naszych przeciwników, katastrofalnym braku zrozumienia granic władzy imperialnej i braku dostrzegalnej strategii. Zwiększa zyski przemysłu wojennego, marnuje miliardy środków publicznych, alienuje naszych sojuszników i podważa globalną potęgę oraz prestiż Stanów Zjednoczonych.

Umierające imperia, rządzone przez skorumpowanych i niekompetentnych, są zaślepione militaryzmem i pychą. Nie potrafią odczytać otaczającego ich świata. Wpadają w samobójcze ślepe uliczki — tak jak my w Iraku, Afganistanie i wcześniej w Wietnamie — gdzie wojskowy awanturnictwo przyspiesza samookaleczenia.

Wojna z Iranem to kolejny rozdział w naszym gwałtownym i ostatecznie śmiertelnym upadku.

Teheranowa propozycja tymczasowego zawieszenia broni obejmująca 10 punktów — wynegocjowana przez pakistańskich mediatorów i przedstawiona USA 40 dni po rozpoczęciu wojny z Iranem — jest równoznaczna z warunkami kapitulacji. Domaga się zakończenia ataków USA i Izraela, w tym w Libanie. Wzywa do usunięcia amerykańskich baz wojskowych i instalacji z regionu. Umacnia to kontrolę Iranu nad Cieśniną Ormuz. Odmawia porzucenia wzbogacania uranu. Wzywa do zakończenia sankcji i zakończenia antyirańskich rezolucji przez Radę Bezpieczeństwa ONZ oraz Międzynarodową Agencję Energii Atomowej. Wymaga to także zwolnienia zamrożonych zasobów — szacowanych na 100 miliardów dolarów — oraz reparacji za ataki USA i Izraela.

To zbyt gorzka upokorzenie, by USA i Izrael mogły je zaakceptować.

W ciągu kilku godzin od irańskiej propozycji Izrael — zdeterminowany, by sabotować każde porozumienieprzeprowadził niszczycielski atak lotniczy na Liban. Atak, który trwał ponad 10 minut, obejmował bombardowanie centrum Bejrutu. Wzięło w nim udział 50 myśliwców i 108 nalotów, które zrzuciły około 160 bomb, zabijając 350 osób i raniąc 1 000 innych. Piorun i nieprowokowana masakra, znana jako "Środa", są mocnym przypomnieniem, że Izrael nie zamierza pozwolić na zakończenie tej wojny. Ponieważ USA nie są gotowe do przyznania się do porażki, a Izrael ma żądzę krwi, czeka nas bardzo trudna droga.

Iran przedstawił w zeszłym tygodniu zaktualizowaną propozycję, którą Trump określił jako "całkowicie nie do przyjęcia".

Ale Iran, z dominującym uściskiem Cieśniny Ormuz, może sobie pozwolić na czekanie. Im dłużej utrzymuje blokadę żeglugi — około 20 procent światowej ropy i skroplonego gazu ziemnego przepływa przez Cieśninę Ormuz — tym większy globalny ból gospodarczy powoduje.

Nie ma dobrego rozwiązania dla USA.

Upór administracji Trumpa i determinacja Izraela do wznowienia ataków na Iran sprawiają, że globalna gospodarka zmierza ku globalnej depresji.

Bank Światowy prognozuje 31-procentowy wzrost kosztów nawozów azotowych produkowanych w Zatoce i przechodzących przez Cieśninę Ormuz w tym roku, jeśli wojna będzie kontynuowana. To zapewnia ogromny wzrost kosztów żywności.

Niedobory już zamykają globalną produkcję i produkcję. Kruche, współzależne globalne łańcuchy dostaw zatrzymują się.

Ten ekosystem gospodarczy, jak pokazał Iran, łatwo zniszczyć. Będzie bardzo trudno to poskładać w całość.

Iran poniósł druzgocące ciosy dla swojej infrastruktury cywilnej i gospodarki — w tym dzielnic mieszkalnych, szkół, ośrodków zdrowia, komisariatów policji, kościołów i synagóg oraz energetyki, zakładów odsalania odsalania, zakładów stali i farmacji — a także dla swoich zasobów wojskowych, w tym części marynarki, sił powietrznych i wyrzutni rakiet możliwości. Na początku wojny doświadczyła "ciosów dekapitacji" wymierzonych w swoich najwyższych przywódców politycznych i wojskowych, które obejmowały m.in. zabójstwa Najwyższego Przywódcy Rewolucji Islamskiej – ajatollaha Alego Chameneiego, sekretarza Rady Obrony Iranu Alego Szamkhaniego oraz szefa sztabu sił zbrojnych Iranu, Abdolrahima Mousaviego.

Żaden z celów USA i Izraela jednak nie został osiągnięty.

Nowe irańskie przywództwo — skupione wokół Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) — jest bardziej buntownicze i nieustępliwe niż poprzednie kierownictwo.

Iran utrzymuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz. Pobiera nawet 2 miliony dolarów za każdy przepływający przez nią tankowiec. Te cła — wprowadzone przez Iran w ramach żądania reparacji wojennych — muszą być płacone w chińskiej walucie, co jest częścią próby Iranu, Chin i Rosji przełamania hegemonii dolara amerykańskiego. Iran zachowuje także znaczne zapasy rakiet i dronów oraz wzbogacony uran, który ostrzega, że w przypadku kolejnego ataku zwiększy do 90 procent.

Iran jest wyraźnym zwycięzcą Operacji Epicka Wściekłość. Trump jest wyraźnym przegranym. Dylemat polega na tym, że skłonność Trumpa do wymyślania własnej rzeczywistości sprawia, że raczej nie przyzna się do błędu i nie wynegocjuje wyjścia z tej katastrofy, którą sam stworzył.

Trump, bez zgody Kongresu, już zmarnował co najmniej 29 miliardów dolarów na wojnę, według Pentagonu, choć analiza Stephena Semlera z Popular Information wskazuje na tę kwotę bliżej 72 miliardów dolarów.

Koszty ludzkie są już wysokie. Amerykańskie i izraelskie uderzenia zabiły ponad 3300 irańskich cywilów, w tym co najmniej 221 dzieci. Ponad trzy miliony Irańczyków zostało przesiedlonych, a także ponad milion Libańczyków w wyniku trwającego bombardowania i czystek etnicznych przez Izrael na południu Libanu. Jednocześnie ponad dwa miliony Palestyńczyków zostało przesiedlonych z ludobójstwa w Gazie oraz kolejne 1100 zabitych i 40 000 przesiedlonych Palestyńczyków na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Niedobory paliwa i zakłócenia w dostawach paraliżują kraje Azji, a Tajlandia boryka się z paniką zakupową i racjonowaniem na niektórych stacjach benzynowych. Wietnam i Korea Południowa gorączkowo starają się zdobyć alternatywne dostawy ropy i paliwa. Japonia, która polega na Zatoce Perskiej w zakresie około 95 procent importu ropy naftowej, musiała dwukrotnie sięgnąć po swoje strategiczne rezerwy od początku wojny w lutym.

Wzrost cen skroplonej ropy naftowej oznacza, że ceny paliwa do gotowania w Indiach wzrosły o około siedem procent dla użytku krajowego, ale w sektorze komercyjnym gwałtownie wzrosły o około 76 procent. Spowodowało to cięcia produkcji i utratę miejsc pracy w sektorze odzieżowym i tekstylnym w Indiach, a także w Bangladeszu i Kambodży.

Występują niedobory helu, aluminium i nafty, które również przechodzą przez Cieśninę Ormuz. Te niedobory spowodowały spadek produkcji, także wśród producentów mikroczipów, firm budowlanych oraz sektora opakowań plastikowych. Huty stali w Indiach oraz producenci samochodów w Japonii ograniczyli produkcję. Dziesiątki tysięcy pracowników na całym świecie już straciło pracę.

Azjatyckie linie lotnicze, podobnie jak wiele linii na kontynencie europejskim — w tym te z Niemiec, Turcji i Grecji — ładują dodatkowe paliwo na swoich lotniskach, skracają loty i podnoszą dodatkowe opłaty wraz z podwojeniem ceny paliwa lotniczego. Zjednoczone Emiraty Arabskie — jedno z najbogatszych państw świata z funduszami majątkowymi przekraczającymi 2 biliony dolarów — zażądały od USA "wojennej finansowej linii ratunkowej" po zniszczeniach przez rakiety i wstrzymaniu żeglugi w Cieśninie Ormuz, według Wall Street Journal.

Miliony ludzi, zwłaszcza w Azji i Afryce, są zagrożone popadnięciem w skrajne ubóstwo z powodu wojny, według Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju.

USA, które są netto eksporterem ropy i gazu ziemnego, są stosunkowo odizolowane od globalnego szoku, choć ceny benzyny wzrosły o około 40 procent do ponad 4,50 dolara za galon. Średnia cena oleju napędowego w USA wzrosła o prawie 50 procent, przekraczając 5,60 dolara za galon. Ale to tylko kwestia czasu, zanim załamanie światowej gospodarki spustoszy USA.

Administracja Trumpa popycha nas ku globalnemu kryzysowi z całą niestabilnością społeczną i polityczną, która towarzyszy katastrofalnemu kryzysowi finansowemu.

Trump jest zdesperowany. Wyrzuca w mediach społecznościowych przekleństwa wobec Iranu groźby, pisząc: "Otwórzcie Cieśninę Ormuz, wy szaleńcy." Publikuje także zdjęcia generowane przez sztuczną inteligencję, pokazujące, jak amerykańska armia niszczy irańską armię. Groził bombardowaniem Irańczyków "z powrotem do epoki kamienia łupanego, gdzie ich miejsce" i ostro krytykuje swoich krytyków jako zdrajców:

"Kiedy fałszywe wiadomości mówią, że irański wróg radzi sobie dobrze militarnie przeciwko nam, to jest praktycznie ZDRADA Stanu – jest to tak fałszywe, a nawet absurdalne stwierdzenie." Oświadczył na Truth Social: "Oni pomagają i podtrzymują wroga!"

Po tym erzecie pojawił się obraz mapy z Wenezuelą nałożoną na flagę USA. Podpis brzmiał: "51. stan."

Przed wyjazdem do Chin Trump twierdził: "Mamy Iran bardzo pod kontrolą... Albo zawrzemy układ, albo zostaną zdziesiątkowani. Tak czy inaczej, wygrywamy."

Te tyrady są żałosne i nieobliczalne. Ale są też złowieszcze.

USA zwiększają liczebność wojsk w regionie. Rozmieścił Trypoliską Grupę Gotowości Amfibijnej wraz z 31. Jednostką Ekspedycyjną Piechoty Morskiej — składającą się z około 3 500 marynarzy i marines — a także samolotów transportowych i uderzeniowych oraz środków szturmowych i taktycznych. Rozmieścił Grupę Gotowości Desantowej Boxer wraz z około 2 500 marines z 11. Jednostki Ekspedycyjnej Piechoty Morskiej wyposażoną w myśliwce F-35B Lightning II Stealth, MV-22B Osprey, wirniki przechylające i śmigłowce szturmowe do wyrzutów. USA wysłały także około 2 000 spadochroniarzy do Zatoki Perskiej i podobno rozważają wzmocnienie tych sił o dodatkowe 10 000 żołnierzy.

Wznowienie bombardowań, połączone nawet z ograniczonym atakiem naziemnym, zapewniłoby długą i kosztowną wojnę. Spełni to cel Izraela — którym jest zbombardowanie Iranu i doprowadziło go do upadku — ale będzie to kolejny śmiertelny cios dla imperium USA.

Atak lądowy na wyspę Kharg — która leży 16 mil od wybrzeża Iranu i pełni rolę głównego terminala magazynowania i eksportu ropy naftowej, przetwarzając około 90 procent eksportu ropy — wywołałby wstrząsy sejsmiczne w globalnej gospodarce. A jeśli amerykańskie wojska spróbują przejąć terytorium Iranu, Iran użyje swojego arsenału pocisków manewrujących przeciwokrętowych, balistycznych, dronów podwodnych i min, czyniąc każdą okupację śmiertelną.

Mamy poważne kłopoty.

Zarządzanie konfliktem jest daleko poza możliwościami błaznow w administracji Trumpa. Wolą globalne cierpienie i rzeź niż pokonanie. Gdy staną twarzą w twarz z nieuniknionym, pozostawią za sobą kopce zwłok.

Tragedią nie jest to, że imperium umiera. Tragedią jest to, że imperium sprowadza ze sobą tylu niewinnych.

____
https://scheerpost.com/2026/05/16/trumps-iranian-nightmare/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/