niedziela, 30 sierpnia 2026

"OBYWATELE MILITIAS: Nadszedł czas!"

 


KLUCZOWY PUNKT: Stany Zjednoczone mają 3 144 hrabstwa i
ich odpowiedniki w 50 stanach oraz w Dystrykcie Kolumbii (lub 3 244, jeśli uwzględnić terytoria USA).


SOTN Nota redakcyjna: W braku przytłaczającego aktu bezpośredniej boskiej interwencji, takiego jak Wydarzenie Carringtona 2.0 na supersterydach, Amerykanie mogą teraz bardzo niewiele zrobić, by uniknąć losu, który zaplanowali globaliści NWO i ich liczni zdradziecki współspiskowcy z Głębokiego Państwa, by obalić Republikę. Zwłaszcza w świetle szybko rozwijającego się 4. Czwartego Zwrotu, najlepsze, co My, Ludzie możemy zrobić, to odzyskać naszą władzę przed, w trakcie i/lub po tym, jak wrak i ruina przebiegną pełnią swój bieg.

"To, co nadchodzi, jest o wiele gorsze
niż jakakolwiek recesja..."

Chazarscy przestępcy za kurtyną chcieliby niczego bardziej niż tego, by obywatele USA powierzali swoją przyszłość w ich nikczemnych rękach. Właśnie dlatego nieustannie tworzą tyle "chaosu i zamieszania, kryzysów i konfliktów" w całym kraju, aby odwrócić naszą uwagę, zdezorientować i metodycznie popchnąć nas w stan (i) indywidualnej apatii z powodu postrzeganej bezsilności oraz (ii) zbiorowego paraliżu spowodowanego utrzymującym się bezwładnością wywołanym przez narcyzm masowego formowania.

"An Angry Patriot przedstawił naprawdę dobre argumenty; jednak wierzymy, że gdyby dziś żyli niezwykle odważni Ojcowie Założyciele, byliby poddani tym samym nieustępliwym programom kontroli umysłu prowadzonym przez CIA i inżynierii społecznej na poziomie Tavistocka, co wszyscy inni. To naprawdę doprowadziło do bardzo poważnego, choć rzadko omawianego zbiorowego zaburzenia psychicznego znanego jako narcyzm masowego formowania. Gdy obywatele USA padli ofiarą tej wyniszczającej choroby psychicznej i emocjonalnej, zostali oni, w różnym stopniu, skutecznie zneutralizowani z punktu widzenia Państwa Bezpieczeństwa Narodowego."
(Źródło: Najbardziej rażący akt zdrady rządowej w historii USA)

Do kluczowego punktu: w tym bardzo późnym momencie najlepsze, co ludzie mogą zrobić w swoich miastach, hrabstwach, miasteczkach i wsiach, to bardzo cicho tworzyć milicje. Brak hierarchii, brak schematów organizacyjnych, brak przypisanego przywództwa, brak rozgłosu czy reklamy; po prostu małe grupy ciężko uzbrojonych i samouczących się milicjantów, którzy są gotowi odzyskać ratusz, plac miejski, siedzibę hrabstwa, a nawet parlament stanowy, gdy rozpocznie się ostatnia faza tego czwartego Czwartego Zwrotu. Zobacz: Tucker Carlson: Trump powinien zostać natychmiast usunięty ze stanowiska.


DWA KLUCZOWE PUNKTY: Nadchodzi 25. rocznica 11 września, a mimo to nie zapadło ani jedno skazanie za najgorsze ataki terrorystyczne w historii Stanów Zjednoczonych. I wszyscy wiemy dlaczego (WRESZCIE! Sędzia odrzuca zeznanie rzekomego mózgu zamachów z 11 września, Khalida Sheikha Mohammeda). Po drugie, szczepionki mRNA przeciw COVID-19 są nadal dostępne i zalecane przez rząd USA osobom w wieku 6 miesięcy i starszym, mimo że udowodniono, że zostały celowo wykorzystane jako niebezpieczne zastrzyki śmiertelne, szczepienia przeciwrakowe, przeciwzakrzepowe, przeciwchorobowe serce, niepłodność itd. (Fauci był prywatnie informowany o poważnych obawach dotyczących szczepionek przeciw COVID-19 i poronień). Czy celowo wywołana epidemia masowych poronień nie stanowi elementu ludobójstwa?


Przechodząc do najważniejszej kwestii: milicje tworzone szybko powinny być nieformalnie powiązane z szeryfami hrabstwa; Nie do samego departamentu, lecz do zastępców szeryfa, którzy są na ulicy. Oczywiście, byłoby bardzo wygodnie, gdyby jak najwięcej zastępców było cichymi członkami obywatelskich milicji, ponieważ stworzyłoby to kanał do niezbędnych informacji, gdy sytuacja zacznie się sypać.

Istnieją oczywiste synergie, które nieuchronnie wynikają z tych relacji; Na przykład bliskie relacje zawodowe zapewniłyby niezbędną pozycję w tych społecznościach, gdzie mieszkańcy zwykle dobrze reagują na funkcjonariuszy organów ścigania i samorządów. Innymi słowy, zarówno powaga, jak i legitymizacja oczywiście wynikałyby z posiadania zastępców szeryfa w milicjach, zwłaszcza tych dobrze ugruntowanych i bardzo szanowanych. Z pewnością posiadanie szeryfa hrabstwa jako członka milicji byłoby najlepszym rozwiązaniem, zakładając, że nie był tam jako szpieg i/lub infiltrator*.

*Ogólnie rzecz biorąc, osoby z oficjalnego środowiska wiedzą, że nie warto zadzierać z milicjantami, więc tam, gdzie szpiedzy i infiltratorzy zawsze będą problemem (pomyśl o COINTELPRO), wiedzą, że można ich zneutralizować w mgnieniu oka i bardzo poważnie rozważają dołączenie do takich grup z agresywnym ogniem.

Na koniec dnia, a raczej podczas tego czwartego Czwartego Zwrotu, tak naprawdę mówimy tutaj o:

Stan narodu 30
sierpnia 2026


Czas przywrócić obywatelskie milicje

Autor: Brandon Smith

Najczęstszą odpowiedzią sceptyków i nieuczciwych ludzi, gdy chodzi o dyskusję o upadku gospodarczym, rozpadzie społecznym i UDOWODNIONYM spisku globalistycznych instytucji mających na celu centralizację władzy w ramach tworzenia światowego systemu finansowego i rządu światowego, jest to: "Dobrze jest rozmawiać o problemach, Ale jeśli nie znajdziesz rozwiązań, twoja analiza jest nieistotna."

To klasyczna taktyka dezinformacyjna: sugeruje, że osoba, która zidentyfikowała problem, musi go również rozwiązać, w przeciwnym razie nie powinna być traktowana poważnie. To nazywa się "odchyleniem". Często rozwiązania gospodarczego i społecznego upadku wymagają edukacji mas ludzi na temat zagrożeń, aby mogły się organizować i wprowadzać zmiany, a to wymaga rozmowy o problemach. Mówienie o niebezpieczeństwie JEST rozwiązaniem (do pewnego stopnia).

Jeśli chodzi o bezpośrednie spiski i tyranię, rozwiązaniem jest zwykle wojna i eliminacja kabałów stojących za agendą. To wymaga rozmowy o problemie i inspirowania ludzi do organizowania się na potrzeby walki.

Ale co się stanie, gdy w końcu masz wystarczającą liczbę, by coś zrobić? Częściowo zgadzam się, że konserwatyści, libertarianie, niezależni i umiarkowani, którzy tworzą to, co nazywam "Ruchem Wolności", mają tendencję do dużo więcej mówienia o problemach, do tego stopnia, że rozwiązania giną w gorączce dyskusji.

Po prawie 20 latach pisania dla ruchu zauważyłem stały wzorzec – gdy publikuję artykuł wskazujący na skoordynowany atak na gospodarkę USA, na przykład liczba odbiorców rośnie wysoko. Kiedy piszę artykuł o metodach zapobiegania upadkowi, takich jak niezależne rynki barterowe i lokalna produkcja, ruch jest zmniejszony o połowę. Prawda jest taka, że prawdziwe rozwiązania nie są seksowne, są przerażające.

Ludzie mogą uzależnić się od patrzenia, jak system się rozpada, i zdaję sobie sprawę, że trudno oderwać wzrok od katastrofy. Ale gdy przychodzi czas na podjęcie trudnych decyzji, wiele osób ucieka. To musi się zmienić.

To właśnie z tym zagadnieniem na uwadze rozpoczynam serię artykułów skupiających się WYŁĄCZNIE na rozwiązaniach. To nie są cudowne rozwiązania; Nie uratują ludzi przed trudnościami czy trudnościami. Nie zakończą globalistycznego imperium jednym przemyślanym przesunięciem społecznym czy innowacją technologiczną. Takie rozwiązania nie istnieją, a każdy, kto twierdzi inaczej, jest albo ignorantem, albo oszustem próbującym zwabić cię do samozadowolenia. Prawdziwe rozwiązania wymagają ciężkiej pracy, poświęcenia, odwagi, wytrwałości, a przede wszystkim ryzyka.

Jeśli rozwiązanie tyranii i upadku nie przeraża cię choć trochę, to prawdopodobnie nie jest to prawdziwe rozwiązanie.

A jeśli jest jedno rozwiązanie, które w naszej nowoczesnej erze było demonizowane bardziej niż jakiekolwiek inne, to jest to milicja obywatelska. Trudno wymyślić większe tabu, bardziej wyśmiewane i pogardzane pojęcie niż milicja, a to po obu stronach politycznego spektrum. Wielu lewicowców nienawidzi milicji, bo się jej boją; wielu Republikanów nienawidzi tej milicji, bo uważają, że sprawia, iż wyglądają "ekstremalnie". Przepraszam, promienni iroci, ale jeśli kiedykolwiek był czas na skrajne środki, to właśnie teraz.

Może to kwestia publicznego ukształtowania? Milicje są złoczyńcami w każdym filmie, każdym serialu, każdej książce i komiksie. Artykuły w każdej większej publikacji rok po roku ostrzegają przed milicjami jako mrocznym zakamarkiem amerykańskiej kultury; sposób organizacji dla "rasistów" i "faszystów", a przede wszystkim "terrorystów". To oni są złymi, prawda? Kto chciałby być postrzegany jako zły facet?

Dlatego konserwatyści i libertarianie potykają się, próbując wymyślić sposoby na zorganizowanie fizycznej obrony przed narastającym autorytaryzmem, nie nazywając tych działań milicją. To zrozumiałe; słowo na M ma stygmatyzację, którą media starannie kształtowały przez dziesięciolecia.

Załóżmy, że zakładasz "straż sąsiedzką" i ludzie słuchają z otwartym umysłem. Załóżmy, że zakładasz milicję, a ludzie widzą obrazy grubych wieśniaków grających w Batmana w lesie z wystającymi pośladkami (wieśniacy to jedni z moich ulubionych ludzi, swoją drogą). Natychmiast się wyłączają i mogą nawet nie wiedzieć dlaczego. To dlatego, że zostały wyszkolone do takiego reagowania.

Jest powód, dla którego cywilne milicje były jedną z pierwszych konstytucyjnych gwarancji zlikwidowanych i przeorganizowanych przez nasz rząd. Niestety, zaczynając od umożliwienia prezydentowi powołania się do milicji państwowych jako sposobu tłumienia buntów wewnętrznych w XIX wieku, a następnie stopniowo całkowitego likwidowania milicji i zastępowania ich nowoczesną Gwardią Narodową na mocy ustawy Dicka z 1903 roku (Nowa Armia Narodowa to teraz tylko kolejna formacja stałego wojska, a nie prawdziwa milicja).

Uzbrojona, a co najważniejsze, WYSZKOLONA ludność cywilna działająca poza federalnym nadzorem to zagrożenie, na które żadna oligarchia nigdy dobrowolnie nie pozwoli. To ostateczna kula burzliwa przeciwko korupcji rządowej. Dlatego Druga Poprawka została już częściowo osłabiona. Straciła jedną z dwóch kluczowych części: prawa do posiadania broni nadal istnieją, ale organizacja obywatelska zniknęła. Bez obu tych elementów kraj nigdy nie będzie naprawdę bezpieczny i wolny.

Powodem, dla którego współczesne media establishmentu są tak wrogie wobec koncepcji milicji, jest to, że bardziej niż czegokolwiek innego boją się organizacji patriotycznej. Chcą, by ludzie byli odizolowani od siebie nawzajem, skupieni wyłącznie na własnych działaniach przygotowawczych, ale stale podatni na zagrożenia ze względu na ograniczoną zdolność do obrony lub ataku. Jeśli jesteś sam, twoim kręgiem bezpieczeństwa jest twój dom i drzwi wejściowe – jesteś skazany na zagładę. Jeśli jesteś członkiem milicji, twoim kręgiem ochrony jest twoje miasto, powiat, a może nawet cały stan. Teraz masz szansę przeżyć i pozostać wolnym.

Będą ludzie, którzy będą twierdzić, że rozwiązanie milicji jest niemożliwe, ponieważ aby takie grupy były legalne konstytucyjnie, muszą być zatwierdzone przez rząd stanowy, w którym mieszkają, i działać według kaprysów Białego Domu. To tylko wtedy, gdy ścigalibyśmy "konstytucyjną" milicję; Myślę, że ten statek odpłynął dawno temu. Jeśli establishment nie szanuje pierwotnego zamysłu konstytucji, nie możemy już grać według tych samych zasad co nasi poprzednicy. Musimy organizować się poza granicami.

Milicje muszą istnieć, niezależnie od tego, czy są zatwierdzone, czy nie. Współpraca na poziomie stanowym lub powiatowym powinna być realizowana, ale zależy to od honoru danego samorządu lokalnego. Jeśli nie będą współpracować i nie będą honorowi, obywatele i tak będą musieli się organizować.

Przewiduję, że niektórzy gubernatorzy stanów czerwonych podejmą działania, by utworzyć milicje. Nie jestem osobą, która uważa, że każdy przywódca polityczny jest "kontrolowany". Gdyby to była prawda, wszystkie stany czerwone kontynuowałyby lockdowny covidowe i próbowały egzekwować paszporty szczepień, tak jak robiły to stany niebieskie. Zamiast tego walczyli. Oddaję zasługi tam, gdzie są należałe.

Jeśli któryś z gubernatorów dbających o wolność czyta to teraz, sugeruję, by poważnie rozważyli intensyfikację działań mających na celu przywrócenie systemu milicji w ich stanie. Te grupy i tak w końcu powstaną, a dodanie legitymacji przez państwo rozładowałoby wiele konfliktów w przyszłości. I powiem ci jedno: jeśli naprawdę wierzysz w wolność i amerykański ideał, NADEJDZIE czas, gdy będziesz musiał polegać na zwykłych obywatelach, by utrzymać bezpieczeństwo swojego stanu. Nie tylko ze strony skorumpowanych przeciwników na szczeblu federalnym, ale także z powodu zagranicznych inwazji (lub nielegalnej imigracji), a także zamieszek i grabieży przez lewicowe grupy w twoich własnych miastach. Nie zwlekaj, aż będzie za późno.

Jeśli rząd stanowy nie chce wspierać legalnie uznanych milicji, może być możliwe organizowanie się na poziomie hrabstwa. Powiedziałbym nawet, że pierwszy rząd hrabstwa, który to zrobi, wywoła burzę i setki innych hrabstw pójdzie za ich przykładem. Wystarczy jeden krok naprzód. To samo dotyczy milicji państwowych.

Jaki byłby cel tych milicji? Przede wszystkim działać jako odstraszacz dla sił o złych intencjach. Nie możemy pozwolić, by rząd federalny i elity establishmentu miały monopol na możliwość projekcji władzy. Jeśli to zrobimy, kraj zostanie zniewolony. I choć wierzę w siłę taktyk asymetrycznych, posiadacze broni liczący 50+ obecnie aktywnych w USA mogliby być znacznie skuteczniejsi, gdyby współpracowali nad wykorzystaniem tych taktyk. Z pewnością stanowiłyby znacznie groźniejszą przeszkodę dla elit.

Odstraszanie to najlepsza możliwa obrona. Gdy to się nie uda, lepiej mieć przyjaciół niż być samemu.

Po drugie, w całej Ameryce odbywa się obfite szkolenie obronne i są tu miliony poważnych strzelców. Ośmielę się powiedzieć, że jest tu więcej poważnych strzelców niż we wszystkich innych krajach razem wziętych. A mówiąc "poważni strzelanci", mam na myśli utalentowanych i niebezpiecznych strzelców, którzy mogą zadać wrogowi poważne obrażenia. Jednak obecnie praktycznie nie odbywa się szkolenie dużych jednostek; Wszystko skupia się na obronie osobistej, a czasem taktyce małych jednostek. Milicje byłyby przydatne do nauki Amerykanów, jak walczyć jako większa siła, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Oczywiście, to byłoby "szkolenie paramilitarne" i byłoby "złe", ale kogo to obchodzi? Obraz staje się coraz mniej istotny, gdy system się pogarsza i narasta kryzys. Na koniec uważam, że nadszedł czas, by wyznaczyć granicę w kierunku, w jakim zmierza nasz kraj, a utworzenie milicji to solidny sposób na wysłanie sygnału.

Dla tych, którzy czekają na rozwiązania obywatelskie, powiem tylko, że wysiłki polityczne rzadko przynoszą owoce. Jednym zaskakującym wyjątkiem był opór wobec nakazów covidowych – dobrze, że mieliśmy tylu konserwatywnych gubernatorów gotowych znieść te nakazy i zatrzymać szaleństwo na poziomie stanowym. Więc tak, głosowanie może przynieść trochę dobrego, ale nie należy polegać na tym, że nas uratuje. Potrzebna jest organizacja poza partiami politycznymi, w obszarze aktywnego rozwiązywania problemów i bezpieczeństwa. Miliony obywateli siedzących bezczynnie, czekając 2-4 lata, aż wrzucą kartę do głosowania w urnie, NIE są rozwiązaniem naszej obecnej sytuacji.

Stare argumenty dezinformacyjne z pewnością pojawią się w odpowiedzi na ideę milicji – powiedzą, że milicja nie miałaby szans przeciwko tyranicznemu rządowi wspieranemu przez nowoczesne wojsko i że twoje "AR-15 jest bezużyteczne przeciwko F-16." Talibowie w Afganistanie mają coś do powiedzenia na temat tego złudzenia, tak jak grupy partyzanckie miały o tym coś do powiedzenia od pokoleń. Nie ma na świecie wojska, które mogłoby stawić czoła 50 milionom + posiadaczy broni, zabrakłoby im amunicji na długo zanim patrioci skończyłyby ludzi.

Ale poza tym musimy ponownie zadać pytanie: Dlaczego tak bardzo chcą odebrać prawa wynikające z Drugiej Poprawki i powstrzymać powrót milicji, jeśli te rzeczy nie stanowią zagrożenia dla ich władzy? Jeśli właściciele broni mogli zostać zlikwidowani przez garstkę dronów i czołgów, to dlaczego już tego nie zrobili i nie złapali nas wszystkich? Powód jest jasny – bo jeśli establishment rozpocznie tę walkę, wie, że istnieje szansa, że mogą przegrać. Jeśli teraz boją się niezorganizowanych i odizolowanych patriotów, wyobraźcie sobie, jak bardzo technokraci byliby przestraszeni, gdybyśmy przywrócili milicje.

____
https://jdrucker.com/its-time-to-bring-back-citizen-militias/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/?p=78790

"Wielobiegunowa Eurazja? Oto dlaczego Indie pozostają w Szanghajskiej Organizacji Współpracy Zaangażowanie Indii w ten blok podkreśla ich strategię utrzymania wpływów w Eurazji, mimo wyzwań związanych z łącznością."

Aktualizacja: 29 sierpnia 2026 r., godz. 04:00


Autorzy: dr Raj Kumar Sharma, profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie im. Süleymana Demirela (Ałmaty) i były starszy analityk w organizacji NatStrat (New Delhi), oraz dr Beena, adiunkt w MERI Centre for International Studies (New Delhi).

Multipolar Eurasia? Here is why India sticks with the SCO

Ćwierćwiecze istnienia organizacji stanowi zatem okazję do oceny Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) nie tylko pod kątem jej trwałości instytucjonalnej, ale także z perspektywy ewoluującej strategii Indii wobec Eurazji.


Od obserwatora do członka

W momencie powstania SOW Indie pozostawały poza jej strukturami, a Nowe Delhi początkowo przyglądało się temu nowemu ugrupowaniu eurazjatyckiemu z dystansu. Jednak na początku XXI wieku Indie zaczęły przywiązywać coraz większą wagę do kwestii terroryzmu, kryzysu w Afganistanie, bezpieczeństwa energetycznego, łączności w regionie Eurazji oraz relacji z nowo powstałymi republikami Azji Środkowej.


Z czasem Indie przeszły od postawy ostrożnego dystansu do aktywnego zaangażowania w działalność SOW. Podczas szczytu w Astanie w 2005 roku Indie, Iran i Pakistan otrzymały status obserwatora. W tym samym roku ówczesny minister spraw zagranicznych Indii, Natwar Singh, wskazał, że interesy Indii w ramach SOW koncentrują się na walce z terroryzmem, zacieśnianiu współpracy gospodarczej oraz rozwoju kontaktów międzyludzkich – nawiązujących do tradycji starożytnego Jedwabnego Szlaku – przy jednoczesnym podkreślaniu wspólnej tożsamości azjatyckiej.


W 2014 roku Indie oficjalnie wystąpiły o pełne członkostwo w SOW, a w 2017 roku zostały przyjęte w jej szeregi.


Podczas szczytu SOW w 2017 roku premier Indii Narendra Modi podkreślił, że do priorytetów jego kraju w ramach organizacji należą: walka z terroryzmem i zmianami klimatu, kwestie łączności oraz pokój i stabilność w Afganistanie.


Fakt, że oba kluczowe dla Indii etapy obecności w SOW – uzyskanie statusu obserwatora w 2005 roku oraz pełnego członkostwa w 2017 roku – zostały sformalizowane podczas szczytów w Astanie, świadczy o szczególnym znaczeniu Kazachstanu w procesie integracji Indii z organizacją; rola ta miała wymiar zarówno symboliczny, jak i dyplomatyczny. Astana stanowiła zatem zarówno punkt wyjścia, jak i zwieńczenie instytucjonalnej drogi Indii w strukturach SOW.


Po uzyskaniu pełnego członkostwa w 2017 roku zaangażowanie Indii w prace SOW stało się znacznie bardziej regularne. Premier Modi osobiście uczestniczył w dziewięciu szczytach szefów państw SOW, w tym trzykrotnie w formule wirtualnej (w latach 2020, 2021 i 2023).


CZYTAJ WIĘCEJ: Oto strategia Indii w obliczu sankcji Trumpa wobec Rosji

Indie były gospodarzem szczytu szefów państw SOW tylko raz – w lipcu 2023 roku – w formule wirtualnej. Decyzja ta była podyktowana trudną sytuacją polityczną towarzyszącą wówczas działalności organizacji. W sytuacji, gdy Indie muszą jednocześnie radzić sobie z napięciami w relacjach z Chinami i Pakistanem oraz poruszać się w złożonej sytuacji dyplomatycznej związanej z konfliktem rosyjsko-ukraińskim, władze w New Delhi zdecydowały się ograniczyć ryzyko związane z potencjalnie kontrowersyjnym spotkaniem przywódców.


Podczas swojej prezydencji w Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) Indie starały się rozszerzyć zakres działań organizacji, promując współpracę w takich dziedzinach jak: start-upy i innowacje, transformacja cyfrowa, medycyna tradycyjna, nauka i technologia, aktywizacja młodzieży oraz wspólne dziedzictwo buddyjskie. Odzwierciedla to dążenie Indii do tego, by SOW nie stała się jedynie organizacją zajmującą się kwestiami bezpieczeństwa, lecz przekształciła się w platformę współpracy rozwojowej i technologicznej między państwami eurazjatyckimi.


Dlaczego Indie uczestniczą w pracach SOW?

Indie podtrzymują swoje zaangażowanie instytucjonalne w SOW, jednocześnie dostosowując poziom zaangażowania politycznego do swoich szerszych interesów strategicznych. Traktują tę organizację jako jedną z platform w ramach rozbudowanej sieci partnerstw.

Indie jednocześnie uczestniczą w pracach SCO, BRICS, QUAD, G20, I2U2 oraz innych formatów współpracy. W związku z tym zaangażowanie tego kraju w SCO najlepiej postrzegać przez pryzmat autonomii strategicznej i polityki wielokierunkowego partnerstwa, a nie jako element polityki blokowej.


Dla New Delhi SCO stanowi przede wszystkim pragmatyczną platformę współpracy z kontynentalną Eurazją, zarządzania wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa, utrzymania autonomii strategicznej oraz zapewnienia obecności Indii w Azji Środkowej. Kluczowym atutem SCO z perspektywy Indii jest aspekt geograficzny. Organizacja ta umożliwia Indiom współdziałanie na jednym forum z Rosją, Chinami i republikami Azji Środkowej, a także z Iranem, Pakistanem i Białorusią. Niektóre z tych państw odgrywają istotną rolę w kształtowaniu gospodarczego i strategicznego zaangażowania New Delhi w sprawy Eurazji.


Indie nie chcą, aby Eurazja stała się wyłączną strefą wpływów jakiegokolwiek mocarstwa, dlatego też wizja wielobiegunowej Eurazji odpowiada New Delhi. Udział w SCO pozwala Indiom zachować obecność polityczną w regionie, z którym łączą je stosunkowo ograniczone powiązania fizyczne.


SCO jest jedyną platformą wielostronną, która może ułatwić Indiom radzenie sobie z dwoma najważniejszymi wyzwaniami w zakresie bezpieczeństwa: relacjami z Pakistanem i Chinami. Jednakże efekty działań New Delhi w obu tych przypadkach były odmienne.


SCO wymusiło na Indiach i Pakistanie zasiadanie przy jednym stole, lecz ta bliskość instytucjonalna nie doprowadziła do znaczącego zbliżenia dwustronnego. Dobitnie pokazało to spotkanie ministrów obrony państw SCO w 2025 roku. Indie sprzeciwiły się treści wspólnego oświadczenia, w którym nie uwzględniono w wystarczającym stopniu kwestii terroryzmu oraz zamachu w Pahalgam, w rezultacie czego spotkanie zakończyło się bez przyjęcia dokumentu. SCO umożliwiło zatem utrzymywanie kontaktów, ale nie doprowadziło do pojednania między Indiami a Pakistanem.


Relacje z sąsiadami

Jednym z oczekiwań związanych z członkostwem Indii w SCO była chęć ograniczenia dominacji Chin poprzez mechanizm wielostronny. Organizacja ta wielokrotnie okazywała się platformą służącą do zarządzania kryzysowego i prowadzenia politycznej komunikacji między Indiami a Chinami, nawet w sytuacji, gdy relacje te pozostają w dużej mierze oparte na rywalizacji.


W październiku 2024 roku, podczas szczytu BRICS w rosyjskim Kazaniu, Indie i Chiny sfinalizowały porozumienie graniczne dotyczące wschodniego Ladakhu. Otworzyło to drogę do wizyty premiera Indii Narendry Modiego w chińskim Tiencinie w sierpniu 2025 roku na 25. dorocznym szczycie SCO, podczas którego przeprowadził on szeroko zakrojone rozmowy z prezydentem Chin Xi Jinpingiem.


Podobny scenariusz dyplomatyczny miał miejsce już wcześniej. We wrześniu 2022 roku, zaledwie tydzień przed szczytem Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) w Samarkandzie w Uzbekistanie, siły zbrojne obu państw doprowadziły do ​​złagodzenia napięć we wschodnim Ladakhu. SOW wielokrotnie stanowiła forum dyplomatyczne, na którym udawało się zarządzać napięciami na linii Indie–Chiny lub doprowadzać do ich czasowej deeskalacji.


Indiom nie udało się jednak wykorzystać SOW do podważenia strategicznego partnerstwa chińsko-pakistańskiego. Chiny pozostają głównym partnerem strategicznym Pakistanu i nadal wspierają go w kwestii terroryzmu, stanowiącej główną oś sporu między Indiami a Pakistanem. Niemniej jednak SOW pomaga Indiom przeciwdziałać monopolizacji regionalnej narracji dyplomatycznej przez Pakistan oraz zapobiegać sytuacji, w której Chiny i Pakistan mogłyby bez przeszkód kształtować agendę organizacji wyłącznie na własnych warunkach.

Indie wykorzystują również Szanghajską Organizację Współpracy (SZOW) do zacieśniania relacji z państwami Azji Środkowej, zgodnie z ogłoszoną w 2012 roku polityką „Connect Central Asia” (Zbliżenie z Azją Środkową). SZOW zapewnia Indiom możliwość regularnych kontaktów z Kazachstanem, Uzbekistanem, Kirgistanem i Tadżykistanem na szczeblu przywódców, ministrów oraz urzędników. Jest to istotne, ponieważ dwustronne relacje Indii z regionem Azji Środkowej są ograniczone przez brak bezpośredniego korytarza lądowego.


Partnerstwo indyjsko-rosyjskie

Relacje indyjsko-rosyjskie mają kluczowe znaczenie dla zrozumienia funkcjonowania SZOW, gdyż Rosja tradycyjnie pełni rolę siły równoważącej i moderującej w stosunkach między Indiami a Chinami, podczas gdy Indie wykorzystują tę organizację do realizacji swoich interesów w Eurazji, nie godząc się jednocześnie na porządek regionalny zdominowany przez Chiny.


Indie nie przystąpiły do ​​SZOW jedynie po to, by stać się częścią organizacji kierowanej przez Chiny. Istotnym pomostem do członkostwa w SZOW było ich wieloletnie partnerstwo strategiczne z Rosją. Moskwa wspierała udział Indii w eurazjatyckich instytucjach wielostronnych, takich jak SZOW, BRICS czy RIC. Obecność Rosji sprawia, że ​​SZOW jest w mniejszym stopniu postrzegana jako narzędzie chińskich wpływów, gdyż Moskwa zapewnia Indiom przestrzeń dyplomatyczną w relacjach z Pekinem.


Zatem bliskie relacje Indii z Rosją sprzyjają kształtowaniu się w ramach SZOW układu wielobiegunowego, a nie dwubiegunowego (zdominowanego przez oś Chiny–Rosja). Jest to szczególnie ważne dla New Delhi, które chciałoby utrzymać SZOW jako forum współistnienia państw o ​​rozbieżnych interesach, wolne od dominacji któregokolwiek z nich.


Wątpliwości dotyczące członkostwa Indii w SZOW

Krytycy często wyrażają wątpliwości co do sensu członkostwa Indii w SZOW, argumentując, że przynosi ono temu krajowi ograniczone korzyści. Rosnące zaangażowanie Indii w regionie Indo-Pacyfiku oraz koncentracja na bezpieczeństwie morskim, łańcuchach dostaw i obszarze Oceanu Indyjskiego bywają niekiedy postrzegane jako działania sprzeczne z ich strategią eurazjatycką.


Istnieje jednak wiele powodów, dla których Indiom opłaca się pozostać w SZOW, zamiast opuszczać tę organizację.


Wystąpienie Indii z SZOW oznaczałoby oddanie pola dyplomatycznego Chinom i dalsze wzmocnienie partnerstwa chińsko-pakistańskiego wymierzonego w Indie na obszarze Eurazji – zwłaszcza w kwestii terroryzmu. Taki krok mógłby umożliwić Pakistanowi i Chinom zdominowanie narracji na temat bezpieczeństwa regionalnego na niekorzyść Indii. W ramach SZOW Indie nadal kładą główny nacisk na zwalczanie terroryzmu i ekstremizmu, traktując te kwestie jako swoje priorytety w tej organizacji. Państwa Azji Środkowej z zadowoleniem przyjęły obecność Indii w regionie, co wpisuje się w ich wielowektorową politykę zagraniczną. Ewentualne wycofanie się Indii z Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) zachwiałoby równowagą tej polityki i wpłynęło na relacje Indii z tymi państwami.


SzOW stanowi również jedną z płaszczyzn instytucjonalnych, na których Indie mogą utrzymywać kontakty z Rosją, pomimo rosnącej złożoności systemu międzynarodowego. Wycofanie się z organizacji mogłoby zatem nieumyślnie ograniczyć dostępność jednego z narzędzi, za pomocą których Indie zarządzają swoimi – jednocześnie istotnymi, lecz coraz bardziej skomplikowanymi – relacjami z Rosją i Chinami.

Polityka zagraniczna New Delhi coraz częściej opiera się na zasadzie wielokierunkowości sojuszy oraz autonomii strategicznej. Wystąpienie z Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) mogłoby zostać odebrane jako zbliżenie Indii do Zachodu, co niepotrzebnie ograniczyłoby elastyczność dyplomatyczną tego kraju.


Jakie korzyści z członkostwa w SOW ominęły dotychczas Indie?

Indie przystąpiły do ​​SOW częściowo z chęci uzyskania szerszego dostępu do Azji Środkowej. Jednak po 25 latach fizyczne powiązania komunikacyjne Indii z tym regionem pozostają słabe. Tymczasem chińska Inicjatywa Pasa i Szlaku doprowadziła do powstania rozbudowanej infrastruktury łączącej Chiny z Azją Środkową i Pakistanem. Indie osiągnęły poziom integracji instytucjonalnej z Azją Środkową, ale nie zapewniły sobie fizycznej łączności z tym regionem.

Początkowo Indie liczyły na to, że członkostwo w SOW pozwoli stworzyć mechanizm instytucjonalny umożliwiający wspólne przeciwdziałanie terroryzmowi. Przeszkodą okazało się jednak członkostwo Pakistanu, gdyż stanowiska obu państw w kwestii terroryzmu są zasadniczo odmienne.


Afganistan to obszar, w którym SOW mogłaby odgrywać kluczową rolę. Organizacja miała jednak trudności z wypracowaniem spójnej, wspólnej polityki po powrocie talibów do władzy, co wynikało z różnic zdań między państwami członkowskimi.


Indie są zainteresowane wykorzystaniem SOW do walki z narkotykowym szlakiem łączącym Afganistan, Azję Środkową i Azję Południową. Jednak napięcia na linii Indie–Pakistan oraz fakt, że Afganistan nie jest objęty skutecznymi mechanizmami organizacji, uniemożliwiły jej przekształcenie się w efektywną platformę regionalnej walki z handlem narkotykami. Choć kwestia Afganistanu zajmuje centralne miejsce w agendzie bezpieczeństwa SOW, kraj ten pozostaje na marginesie jej struktury instytucjonalnej.


Rząd talibów wyraził duże zainteresowanie uzyskaniem pełnego członkostwa w SOW. Indie powinny rozważyć poparcie tej kandydatury, o ile Kabul spełni wymogi organizacji w zakresie bezpieczeństwa i polityki. Nie oznaczałoby to legitymizacji rządów talibów, lecz służyłoby interesom strategicznym Indii poprzez włączenie Afganistanu w szersze ramy euroazjatyckie i zapobieżenie sytuacji, w której przyszłość tego kraju byłaby kształtowana głównie przez Pakistan.


Podpisane 7 sierpnia 2026 roku porozumienie obronne między Arabią Saudyjską, Turcją a Pakistanem ma znaczenie dla SOW, mimo że nie jest ono inicjatywą tej organizacji. Tak zwany Pakt z Mekki – zakładający, że zbrojny atak na jedną ze stron jest traktowany jako atak na wszystkie trzy – tworzy trójkąt bezpieczeństwa obejmujący jednego członka SOW (Pakistan) oraz dwóch partnerów organizacji. Może to w coraz większym stopniu wpływać na dyskusje dotyczące terroryzmu, bezpieczeństwa w Azji Zachodniej, energetyki oraz kwestii łączności w ramach szerszego ekosystemu SOW. Pakt z Mekki nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW), może jednak skomplikować jej wewnętrzną dynamikę geopolityczną poprzez wprowadzenie do organizacji – w której kluczową rolę odgrywają już Indie i Iran – układu bezpieczeństwa pod egidą Pakistanu, co negatywnie wpłynęłoby na opartą na konsensusie politykę SOW.


Podsumowanie

W momencie, gdy SOW obchodzi 25-lecie istnienia, doświadczenia Indii pokazują, że organizacja ta pozostaje bardziej użyteczna jako platforma strategicznego zaangażowania niż jako narzędzie służące osiąganiu przełomowych rezultatów. Indie zyskały dzięki niej instytucjonalny dostęp do obszaru Eurazji, utrzymywały regularne kontakty z państwami członkowskimi oraz wykorzystywały SOW do promowania współpracy w zakresie walki z terroryzmem, budowy połączeń komunikacyjnych i rozwoju.


Jednocześnie równie widoczne są ograniczenia tej współpracy: Indiom nie udało się przełamać strategicznego partnerstwa Chin i Pakistanu, przekuć instytucjonalnych powiązań w fizyczne połączenia komunikacyjne z Azją Centralną ani wypracować spójnej, wspólnej reakcji na sytuację w Afganistanie czy problem terroryzmu.


Mimo to niedostatki te nie czynią wycofania się z organizacji atrakcyjnym rozwiązaniem. Dla Indii opuszczenie SOW stworzyłoby przestrzeń dyplomatyczną dla Chin i Pakistanu, a jednocześnie pozbawiłoby Nowe Delhi jednego z niewielu forów umożliwiających jednoczesne budowanie relacji z Pekinem, Moskwą i państwami Azji Centralnej. SOW pozostaje zatem dla Indii istotna nie tylko jako blok geopolityczny, ale także w wymiarze strategicznym – jako narzędzie dążenia do wielobiegunowego ładu w Eurazji.


Stwierdzenia, poglądy i opinie wyrażone w niniejszym artykule są wyłączną własnością autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko stacji RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/india/644778-multipolar-eurasia-sco-india/

"Oligarcha – część 3: Jak najbogatszy człowiek Ukrainy rósł w siłę, gdy trup ścielił się gęsto – i stał się nietykalny Od niewyjaśnionych zabójstw i oskarżeń o powiązania z mafią, po batalion „Azow” i Wołodymyra Zełenskiego – Rinat Achmetow od dziesięcioleci tkwi w samym centrum najbardziej mrocznych ukraińskich intryg."

 Published 29 Aug, 2026 18:52

The Oligarch Part 3: How Ukraine’s richest man rose as bodies fell – and became too powerful to touch
RT
RT
RT
RT
RT



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/644771-oligarch-part-3-rinat-akhmetov/