poniedziałek, 11 maja 2026

"OPERACJA ENERGY COLLAPSE: Preludium do Globalnego Wielkiego Resetu i Totalitarnej Technokracji"

 


SOTN Nota redakcyjna: Nie powinno być wątpliwości, że Donald J. Trump został specjalnie zainstalowany w Białym Domu, aby przeprowadzić "OPERACJĘ ENERGY COLLAPSE" jako konieczną globalną czarną operację i operację psychologiczną, która miała znacząco ułatwić długo planowany Wielki Reset.

PIRACTWO YANKEE'ÓW I PRZEJĘCIE
GLOBALNEGO PORZĄDKU ENERGETYCZNEGO

Nie powinno też być wątpliwości, biorąc pod uwagę całą międzynarodową politykę zagraniczną Trumpa, która niszczy porządek międzynarodowy, że jego chazarscy panowie powierzają mu bardzo poważną misję nadzorowania kontrolowanej rozbiórki Globalnego Systemu Gospodarczego i Finansowego.

CZERWONY ALARM!
Nawet jeśli ten harmonogram jest nieprawidłowy, to globalnie kontrolowana
rozbiórka jest w toku.....

To wszystko oznacza, że o ile nie dojdzie do bardzo potężnych i dramatycznych aktów boskiej interwencji, Amerykańska Republika zaraz będzie świętować bardzo interesujące 250. urodziny tego roku 4 lipca.

2026:
Rok światowego POLYCRISIS


KLUCZOWA UWAGA: Więc gdy Aktor Naczelny Kryzysu Trump mówi rzeczy takie jak to, co widać na poniższym zrzucie ekranu z nagłówka, powinno być oczywiste, że celowo ciągnie cały świat za nos swoim najnowszym reality show o katastrofach. Bo ciągłe słowne potyczki z Iranem to nic innego jak teatr kabuki w reżyserii Chazarów, zaprojektowany, by utrzymać ten globalny kataklizm aż do "Największego Kryzysu Wszech Czasów", aby wreszcie można było wdrożyć globalne CBDC.


Stan Narodu 11
maja 2026


NADCHODZI GŁÓD PSYOP: Globalne zapasy ropy w gwałtownym spadku, niedobory nawozów i bankructwo gospodarstw

Drugi najmądrzejszy facet na świecie

Katastrofalny (nie)wymuszony błąd najnowszego niekonstytucyjnego zagranicznego uwikłania w Iranie to wieloaspektowa operacja mająca na celu przyspieszenie Wielkiego Resetu NWO globopedo poprzez wykorzystanie energii, nawozów i ostatecznie żywności do scenariusza skrajnego niedoboru, który zostanie wykorzystany do wprowadzenia największego kryzysu finansowego prosto do całkowitej technokratycznej, napędzanej AI systemu kredytu społecznego.

Iran niedawno zbombardował ZEA i różne rafinerie państw Zatoki, by podnieść ceny ropy, co nie tylko wywiera ogromną presję na łańcuchy dostaw energii, ale także napędza absurdalnie nie do utrzymania międzynarodowy kryzys zadłużenia, który w zeszłym miesiącu osiągnął 353 biliony dolarów, stanowiąc ostateczny KRYZYS RYNKOWY PSYOP.

Oto mechanika po stronie ropy oraz ramy czasowe całkowitego globalnego upadku:

JPMorgan właśnie opublikował najstraszniejszą tabelę ropy, jaką kiedykolwiek widziałem. Zapasy
świata są w wolnym spadku.
A gdy ta linia osiągnie 6,8 — globalny system energetyczny nie zwalnia.
To się psuje. 
🧵

Harmonogram według JPMorgan:
▸ luty 2026 → Wojna w Iranie zakłóca dostawy
▸ czerwiec 2026 → Zapasy osiągnęły 7,6 mld baryłek (Poziom obciążenia operacyjnego)
▸ wrzesień 2026 → Zapasy osiągnęły 6,8 mld baryłek (poziom operacyjny)
Ta ostatnia liczba nie jest ostrzeżeniem.
To minimum potrzebne, by utrzymać rurociągi pod ciśnieniem i rafinerie przy życiu.

Poniżej 6,8 mld baryłek:
Rafinerie zamknięte.
Rurociągi tracą ciśnienie.
Paliwo przestaje się poruszać.
To już nie jest historia o "cenie ropy".
To jest awaria infrastruktury fizycznej — na skalę globalną.

Rynki wciąż dyskutują o $90 vs $110 za ropę.
Złe pytanie.
Właściwe pytanie: jaka jest cena ropy, gdy system fizycznie nie jest w stanie jej dostarczyć?
Nie ma na to wzoru.
Nie ma historycznego precedensu.
Nie ma żadnego playbooka.

Mamy około 4 miesiące.
Albo następuje rozwiązanie — albo każdy rynek na świecie jednocześnie zmienia cenę.
Energia. Jedzenie. Wysyłka. Produkcja. Wszystko połączone jedną linią na jednym wykresie.
Zapisz to do zakładek.
Śledź na bieżąco z aktualizacjami.
To jedyna historia, która teraz się liczy.

Źródło

Teraz rozważmy aspekty nawozów i rolnictwa, gdzie dosłownie obserwujemy, jak rolnicy są wypierani z biznesu w niespotykanym dotąd tempie:

W zeszłym roku 315 gospodarstw ogłosiło upadłość. 160 000 właśnie zniknęło.

Spis ludności USDA dokumentuje to: 2,04 miliona gospodarstw rolnych w 2017 roku, spadając do 1,88 miliona w 2024 roku.

Ciche wyjścia. Sprzedałem ziemię, wycofałem się, odszedłem. To jest historia, której liczby bankructwa nie mówią.

Wielka czwórka pakowaczy kontroluje obecnie 85% uboju bydła karmionego. Całkowite zadłużenie rolnicze osiągnęło rekordowe 624,7 miliarda dolarów w tym roku. Średnie kredyty operacyjne wzrosły o 30% pod koniec 2025 roku, aby pokryć nakłady.

Każda farma, która wychodzi, to o jednego sprzedawcy mniej z przewagą przy stole. Rynek gotówki się przerzedza. Podaż w niewoli rośnie. Ceny są tłumione. Kartel się powiększa.

Ale nie gramy w te gry — nigdzie się nie wybieramy.

Nazwij mnie bezpośrednio, budujmy razem. Ja i moja rodzina... I ty i twoja.

Jason | 208-714-0478 @beefinitiative

Źródło

Inny sposób spojrzenia na ten kryzys rolnictwa:

NIKT NIE MÓWI CI, JAK BARDZO ROLNICY W AMERYCE SĄ TERAZ W DUPIE.

Sekretarz Rolnictwa właśnie to publicznie potwierdził.

1 na 4 amerykańskich rolników nie ma ŻADNEGO nawozu zabezpieczonego do wiosennego siewu.

Nie nawozu. Brak upraw. Nie ma jedzenia.

Upadłości gospodarstw wzrosły o 46% w 2025 roku.

Od 2017 roku zamknięto 160 000 gospodarstw.

Mniej niż połowa wszystkich rolników osiągnie w tym roku zysk.

Nie mają problemów. Są wymazywani.

A media są zajęte relacjonowaniem wszystkiego innego.

Prawdziwa historia tego jeszcze nie została opowiedziana... Chodź za mną, bo zaraz to opowiem 🚨

Źródło

Szybko zmierzamy ku koszmarnemu scenariuszowi niepewności żywnościowej:

Oglądałeś...

Trump i śmierć amerykańskiego rolnika?

Źródło

Dla uczciwości wobec prezydenta Trumpa, choć jego polityka rolnicza przyspieszyła upadek amerykańskiego rolnictwa, to na długo przed jego pojawieniem się na scenie panowała powszechna pomoc ogólna dla rolników, ale decyzja o wojnie z Iranem w imieniu swoich opiekunów będzie miała znacznie bardziej druzgocące długoterminowe konsekwencje:

Czytaj dalej na: https://www.2ndsmartestguyintheworld.com/p/psyop-famine-inbound-global-oil-inventories


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

"2026: Rok światowego POLYCRISIS"

 

2026 – Ziemniaki i widły

autorstwa Ashes of Pompeii

Wchodzimy w okres, w którym wiele systemowych błędów zderza się zamiast rozwijać jedna po drugiej, a zwykłe słownictwo kryzysowe wydaje się niewystarczające. Nakładające się konflikty, zacieśniające się rynki energii, niszczące się umowy społeczne, obciążenia zadłużeniem państwowym, które pozostawiają niewiele miejsca na manewry, oraz sektor rolny stojący na krawędzi idealnej burzy. To nie jest pojedynczy kryzys do zarządzania przez jedną agencję. To polikryzys i nadchodzi w momencie, gdy świat zachodni jest prawdopodobnie najmniej przygotowany do reakcji. Instytucje, które powinny koordynować reakcję, zostają wydrążone. Zaufanie publiczne, które wymagało by wspólnej ofiary, zniknęło. Pozostaje krajobraz podzielonej władzy, wyczerpanych rezerw i ludności, która wierzy, że ludzie rządzący nie rozumieją świata fizycznego, którym mają rządzić.

Jeszcze bardziej niż kryzys energetyczny, który ujawnia większość nagłówków, rolnictwo i żywność mogą okazać się iskrą, która rozpali świat. Rosnące koszty nawozów i energii, wraz z przewidywanym "Super El Niño" pod koniec tego roku, zakłócą cykle zbiorów na wielu kontynentach. Głód prawdopodobnie czeka na wielu, którzy nigdy wcześniej go nie doświadczyli.

To w sytuacji, gdy klasa polityczna w dużej mierze wyczerpała wszelką wiarygodność, którą (niewytłumaczalnie) zachowała. Oceny poparcia są bliskie historycznie niskim, a ten spadek rozciąga się na podziały partyjne. Nie ma też wiarygodnej opozycji czekającej na kulisy. Stare machiny polityczne straciły więź z codziennym życiem, działając bardziej jako zamknięte ekosystemy niż jako ciała reprezentatywne. Partie polityczne działają poza lub nad społecznościami, którym mają służyć, a zarządzanie stało się ćwiczeniem w wewnętrznych manewrach, a nie rozwiązywaniu problemów. Ta luka została wypełniona innym rodzajem waluty: sieciami, patronatem i zdolnością poruszania się po biurokratycznych korytarzach. Prawdziwa kompetencja, taka, która buduje rzeczy, utrzymuje infrastrukturę i rozumie systemy materialne, została odsunięta na bok. Efektem jest grupa przywódcza, być może biegła w zarządzaniu relacjami wewnętrznymi i percepcjami wirtualnymi, ale całkowicie niezdolna do zarządzania rzeczywistością fizyczną.

Ta przepaść między zarządzaniem a materialnością jest głęboka. Wielu dzisiejszych liderów awansowało w środowisku ukształtowanym przez logikę MBA, gdzie sukces mierzy się kwartalnymi raportami, prezentacjami slajdów i zoptymalizowanymi arkuszami kalkulacyjnymi. W tym świecie problem rozwiązuje się przez przydzielenie budżetu, rebranding inicjatywy lub restrukturyzację schematu organizacyjnego. Ale linie w arkuszu Excel to nie rzeczywistość. Piksele na ekranie nie uprawiają pszenicy, nie naprawiają transformatora ani nie rafinują nawozów. Zwiększenie budżetu na bezpieczeństwo żywnościowe nic nie da, jeśli agronomów, sieci transportowych i energii do prowadzenia systemów nawadniania już nie ma. Nie da się zarządzać fizycznym niedoborem instrumentem finansowym. A jednak właśnie do tego zestawu narzędzi przygotowało się wielu decydentów. W efekcie powstaje klasa rządząca, która potrafi płynnie mówić o strategii, pozostając jednocześnie zdezorientowana, gdy port się zacina, żniwa zawodzą lub siatka miga.

Erozja praktycznej wiedzy rozciąga się także na edukację. Absolwenci coraz częściej kończą szkołę bez podstawowych umiejętności, a liczba studentów w dziedzinach STEM spada w dużej części Zachodu. Tymczasem kraje takie jak Iran produkują obecnie tylu absolwentów STEM co Stany Zjednoczone. To nie jest tylko statystyka. Sygnalizuje to zmianę w tym, kto będzie posiadał wiedzę techniczną niezbędną do utrzymania złożonych społeczeństw. Jednocześnie system prawny jest wciągany w polityczne walki. Lawfare jest teraz rutyną zarówno w Ameryce, jak i w Europie, wykorzystywany do nękania przeciwników, opóźniania polityki i wyczerpywania przeciwników. Ta taktyka dyskredytuje wymiar sprawiedliwości i sprzyja eskalacji, zamieniając sądy w kolejny front wojny kulturowej, a nie w neutralnego arbitra. Pomimo prawa, niektórzy z jego celów dotrą do władzy – Trump jest tego najlepszym przykładem. I można się spodziewać, że osoby prześladowane lub oskarżone (w zależności od punktu widzenia) w przeszłości będą stosować podobne taktyki w przyszłości. To nie jest dobry znak dla możliwości zarządzania w przyszłości.

Zaufanie również zaczęło się rozbijać w innych miejscach. Krajobraz medialny rozpadł się na konkurujące narracje, z których każda rości sobie prawo do autorytetu, tracąc jednocześnie zaufanie odbiorców, których rzekomo informuje. Ludzie wycofali się do oddzielnych ekosystemów informacyjnych, przez co niemal niemożliwe jest ustalenie wspólnej rzeczywistości. Gdy instytucje medialne, którym kiedyś ufały zaufanie, przedstawiają się jako fakty, rzeczy, które jednym lub dwoma kliknięciami można udowodnić jako fałszywe lub bardzo mylące, wszelka wiarygodność ginie. Bez zgody co do podstawowych faktów skoordynowane działania stają się niewyobrażalnie trudne.

Tymczasem stagnacja gospodarcza i wypust przemysłu pogłębiły przepaść między bezpiecznymi a niepewnymi. Bieda i nierówności osiągają szczyty pokoleniowe. Rekordowe poziomy zadłużenia oznaczają, że stara droga ucieczki – wydawanie pieniędzy – jest w dużej mierze zamknięta. Ale nawet gdyby pieniądze były dostępne, podstawowy problem pozostaje: pieniądze nie zastępują zdolności produkcyjnej. Lider wyszkolony do postrzegania budżetów jako dźwigni może nie zrozumieć, że nie da się przydzielić środków na towar, który po prostu nie istnieje. Jeśli zakład nawozów jest wyłączony, jeśli wykwalifikowani technicy przeszli na emeryturę, jeśli nie ma dostępu do produkcji energii energetycznej, żadna ilość bodźców fiskalnych ich nie wywoła. Podczas gdy kryzys taki jak 2008 był finansowy, dziś fundament kryzysu jest fizyczny.

To wszystko rodzi brutalne pytanie. Jak radzić sobie w złożonym kryzysie, skoro nie potraficie się nawet zgodzić, czym jest ten kryzys, nie mówiąc już o tym, kto powinien prowadzić reakcję? Ofiary są nieuniknione. Łańcuchy dostaw się zaciśnią. Standardy życia spadną. Trzeba będzie podjąć trudne decyzje dotyczące alokacji. Jednak tradycyjna droga demokratycznego konsensusu, gdzie przywódcy wyjaśniają zagrożenie, znaczna część społeczeństwa akceptuje tymczasowe trudności i wszyscy idą naprzód razem, po prostu nie jest dostępna. Zaufanie wymagane do tego kontraktu społecznego zostało wyczerpane. Oczekiwanie jedności w takich warunkach nie jest tylko naiwnością. To odwrócenie uwagi od pracy, którą naprawdę trzeba wykonać.

Jeśli konsensus odpadnie, a narzędzia inżynierii finansowej nie potrafią wywołać fizycznej zdolności, a osoby zarządzające nigdy nie musiały wykazywać kompetencji wykraczającej poza zarządzanie percepcją, to co pozostaje? Zostajemy z serią ostrych nacisków i klasą rządzącą, która nie ma wiarygodności, umiejętności ani wspólnych podstaw faktograficznych, by je rozwiązać. Polikryzys nie czeka, aż nasze instytucje się odbudują. Rozwija się na własnej osi. Pierwsze pytanie nie brzmi, jak to rozwiązać. Pytanie brzmi, jak w ogóle zacząć się z tym mierzyć, skoro same mechanizmy kolektywnego decyzjonowania zawiodły. Będą potrzebne poświęcenia, ale jak zdecydujemy co, kto i gdzie, jeśli nie możemy się zgodzić, co jest prawdziwe, albo kto ma prawo prosić?

W 2008 roku prezydent Obama słynnie powiedział grupie prezesów instytucji finansowych "zbyt dużych, by upaść", że "jestem jedyną rzeczą między wami a widłami". Tym razem nie ma nikogo, nic, kto mógłby, gdyby zaszło trzeba, skonfrontować się z widłami.

Czy rok 2026 wreszcie jest rokiem widłów Obamy? Tymczasem powinniśmy je dobrze wykorzystać do sadzenia ziemniaków, mogą się przydać przyszłej zimy.

Przedruk za zgodą z Ashes of Pompeii.

____
https://ronpaulinstitute.org/2026-of-potatoes-and-pitchforks/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

"Jakie były USA od samego początku"


lucifer-and-lady-liberty-v0-N7CRFwssaOLzqjY2kRu0jzUFyMwSBICxQu_Uoe4e3UQ.png
(W lewo, Rozumiesz teraz?)


Dla ludzi na całym świecie USA oznaczały wolność i możliwości.

Ale w rzeczywistości USA zostały stworzone, by zabijać, zniewalać i pozbawiać masy,

jak dziś niegrzecznie odkrywamy.


Wolność i szansa to iluzje stopniowo rozpraszające się jak poranna mgła. Nasze rządy proszą kabalistów (masońskich) bankierów o kredyt jak dzieci proszące o kieszonkowe.
Rządy są dla tych bankierów tylko zasłoną.

Ludzie na świecie, a nawet ich rządy" będą "jak dzieci niepełnoletnie." Protokoły Syjonu (15)

"Ludzie odnoszący sukcesy" to ich agenci. Wolnomularze kontrolują każdą ważną instytucję społeczną: rząd, media, medycynę, korporacje, wojsko, wymiar sprawiedliwości, edukację i kościół. To "Głębokie Państwo". Ludzkość jest przekształcana, by służyć kabalistom bankierom i ich bogu Lucyferowi na światowej plantacji więziennej. Jak wyjaśnia historyk Bernard Fay poniżej, wolnomularze ustanowili Stany Zjednoczone, by realizować tę satanistyczną, globalistyczną agendę.

od 3 marca 2022
Autor: Henry Makow PhD

Większość Amerykanów, którzy drwią z wzmianki o spiskach, nie wie, że ich kraj został stworzony przez wolnomularstwo. Konstytucję sporządzili wolnomularze oraz podpisał Deklarację Niepodległości. "Indianie", którzy wyrzucali herbatę do portu, byli masonami. Podobnie Paul Revere i jego Minutemani, George Washington i większość jego generałów. Markiz de Lafayette był odrzucany, aż dołączył do masonów. Co najmniej 20 z 42 prezydentów USA to "Braćo".

Wolnomularstwo to Kościół Szatana udający braterski mistyczny zakon filantropijny. To przykrywka dla iluminatów (masońskich i kabalistycznych żydowskich) bankierów centralnych, którzy założyli USA jako narzędzie do realizacji swojego "Nowego Porządku Świata". Jak powiedział starszy masoński Manley P. Hall: "musimy także udoskonalić plan wieków, tworząc tu mechanizmy światowego braterstwa narodów i ras." ("Tajemne przeznaczenie Ameryki", 1944, s.3)

Wolnomularze dali Amerykanom ideały — wolności obywatelskie, równe szanse i brak podatków bez reprezentacji — które nadal są ważne. Ale były to pokusy mające na celu zdobycie władzy. Jak zapewne zauważyłeś, te obietnice nie były przeznaczone do dotrzymania. Politycy nas nie reprezentują. Są wolnomularzami i reprezentują cele masonerii, czyli kabalistycznej tyranii żydowskiej na świecie.

Większość historyków ci tego nie powie. Jak powiedział Upton Sinclair: "Trudno jest sprawić, by człowiek coś zrozumiał, gdy jego pensja zależy od tego, że tego nie rozumie."

Ale był jeden historyk, który ujawnił prawdę. Bernard Fay (1893-1978) po lewej stronie był Francuzem wykształconym na Harvardzie. Uważany jest za "antymasona", ponieważ jego książka z 1935 roku, "Revolution and Freemasonry: 1680-1800", jest jedną z nielicznych, które ukazują skalę udziału masońskich w rewolucjach amerykańskich i francuskich.

Miał dostęp do archiwów masońskich w USA i Europie. Jego książka jest w rzeczywistości współczującym przedstawieniem masonerii, bez odniesień do jego okultystycznego charakteru. Jednak jako Francuz z Vichy, później pomagał nazistom identyfikować masonów podczas II wojny światowej. Po wojnie został uwięziony, ale w 1952 roku ułaskawiony przez Charlesa De Gaulle'a.

AMERYKA

MASONICZNA
Fay wyjaśnia, że w latach 70. XVIII wieku USA składały się z 13 izolowanych kolonii o różnych rządach, religiach, zwyczajach, profilach rasowych oraz strukturach społecznych i politycznych. Były intensywne rywalizacje i długotrwałe antagonizmy. 
bernard-fay.jpg
List potrzebował trzech tygodni, żeby dotrzeć Z Georgii do Massachusetts.

"Tylko masoneria podjęła się położenia fundamentów pod jedność narodową w Ameryce, ponieważ [jako tajne stowarzyszenie] mogła rozprzestrzeniać się po koloniach i działać stałe oraz cicho. Stworzyło to w ograniczonej, ale bardzo znaczącej grupie ludzi poczucie amerykańskiej jedności, bez którego... nie byłoby Stanów Zjednoczonych." (s. 230)

"W 1760 roku nie było miasta, dużego ani małego, w którym masoneria nie tkałaby swojej sieci. Wszędzie głosił braterstwo i jedność." (230)

Benjamin Franklin, który był Wielkim Mistrzem jednej z francuskich loży, zebrał miliony franków kluczowych dla finansowania armii Jerzego Waszyngtona. Jako pierwszy przedstawił plan współpracy wojskowej i federacji politycznej. Założył sieć masońskich gazet we wszystkich koloniach. Możesz się domyślić, gdzie znalazł pieniądze.

Fay twierdzi, że George Washington i jego nieliczna armia podtrzymywali ducha niepodległości. Organizował wiele loży wojskowych i osobiście uczestniczył w ich działalności. 27 grudnia 1778 roku poprowadził paradę po odzyskaniu Filadelfii:

wash-Mason.jpg
"Z mieczem u boku, w pełnym stroju masońskim i ozdobiony wszystkimi klejnotami i insygniami Bractwa, Washington maszerował na czele uroczystej procesji 300 braci ulicami Filadelfii do Christ Church, gdzie odbyła się masońska Boska Służba. To była największa parada masońska, jaka kiedykolwiek widziano w Nowym Świecie." (246)

"Wszyscy oficerowie sztabowi, którym Washington ufał, byli masonami, a wszyscy czołowi generałowie armii byli masonami: Alexander Hamilton, John Marshall, James Madison, gen. Greene, gen. Lee, gen. Sullivan, lord Stirling, dwaj Putnamowie – gen. Steuben, Montgomery, Jackson, Gist, Henry Knox i Ethan Allen – masoni. Wszyscy zebrali się wokół swojego Mistrza Masona Washingtona i wszyscy spotkali się przy 'Świątyni Cnoty', 'prymitywnej konstrukcji tworzącej podłużny kwadrat czterdzieści na sześćdziesiąt stóp, jednopiętrowy, z jednym wejściem flankowanym przez dwie kolumny... Atmosfera otaczająca Washingtona była masońska i można powiedzieć, że ramy jego umysłu były masońskie." (s. 250)

Wyobraź sobie, gdyby Waszyngton okazał takie samo oddanie chrześcijaństwu. Fay wskazuje na "osobliwy" stopień koordynacji między masonami w armii amerykańskiej a brytyjskiej:

"Wydaje się nawet prawdopodobne, że niezapomniana i tajemnicza pobłażliwość niektórych angielskich kampanii wojskowych w Ameryce, szczególnie tych braci Howe, była celowa i wynikała z masońskiej chęci angielskiego generała do pokojowego porozumienia..." (251)

KAPITULACJA CORNWALLISA

W tym kontekście warto przypomnieć wyznanie generała Cornwallisa, gdy poddał się generałowi Washingtonowi pod Yorktown (19 października 1781).

"Jonathan Williams zanotował w swoich "Legionach Szatana" (1781), że Cornwallis ujawnił Washingtonowi, iż "święta wojna rozpocznie się teraz w Ameryce, a gdy się skończy, Ameryka rzekomo będzie twierdzą wolności, ale jej miliony nieświadomie będą lojalnymi poddanymi Koronie."


cornwallis.gif( Kapitulacja brytyjskiego generała Cornwallisa w Yorktown, VA. Masoński znak ręki wskazuje, że był osobą z wewnątrz.)

Koroną są Iluminatowie (czyli akcjonariusze Banku Anglii). Cornwallis wyjaśnił dalej, co wydaje się sprzecznością:

"Wasze kościoły będą wykorzystywane do nauczania religii żydowskiej, a za mniej niż dwieście lat cały naród będzie pracował na rzecz boskiego rządu światowego. Tym rządem, który uważają za boski, będzie Imperium Brytyjskie. Wszystkie religie będą przesiąknięte judaizmem, nawet nie zauważone przez masy, a wszystkie będą pod niewidzialnym, wszechwidzącym okiem Wielkiego Architekta masonerii."

W przemówieniu z 1956 roku senator Joseph McCarthy rozważał te słowa:

"Cornwallis doskonale wiedział, że jego klęska militarna była tylko początkiem światowej katastrofy, która będzie powszechna, a niepokoje będą trwały, dopóki kontrola umysłu nie zostanie przeprowadzona przez fałszywą religię. To, co przewidział, się spełniło. Krótki szkic amerykańskiej historii religijnej i widzieliśmy, jak masoneria została przesiąknięta każdym kościołem w Ameryce ich zasłoniętą falliczną religią."



WNIOSKI

Nie uznajemy spisku judeo-masońskiego, ponieważ nie jesteśmy przyzwyczajeni do myślenia w kategoriach setek lat. Ale bankierzy Illuminati od tysięcy lat planują "nowy porządek wieków" (widoczny na dolarze amerykańskim razem z niezamkniętą piramidą masońską).

Możemy mieć przyjemność i ból być świadkami realizacji ich projektu. Warto pamiętać, że Amerykanie, a właściwie wszystkie narody, pozwolili się oszukać.

Nasza rola jest analogiczna do roli francuskich arystokratów, którzy współpracowali w Rewolucji Francuskiej, a potem zostali wymordowani. Fay pisze: "Wszyscy ci szlachcice nie wahali się opowiedzieć po stronie partii rewolucyjnej, nawet jeśli kosztowało ich to rangę, majątki i życie." (s. 287)

Jak powiedział mówca na tajnym spotkaniu B'nai Brith w Paryżu w 1936 roku:

"A jednak pozostaje naszą tajemnicą, że ci pogani, którzy zdradzają swoje własne i najcenniejsze interesy, dołączając do nas w naszym spisku, nigdy nie powinni dowiedzieć się, że te stowarzyszenia są naszym dziełem i służą naszym celom...

"Jednym z wielu triumfów naszej wolnomularstwa jest to, że ci pogani, którzy zostają członkami naszych loży, nigdy nie powinni podejrzewać, że wykorzystujemy ich do budowy własnych więzień, na których tarasach wzniesiemy tron naszego Uniwersalnego Króla Izraela; i nigdy nie powinni wiedzieć, że rozkazujemy im kuć kajdany własnej służalczości wobec naszego przyszłego Króla Świata."
Illuminati-dollar_tower1.jpg



------



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:henrymakow.com

"Deutschland über alles? Świat nie jest gotowy na niemieckie zbrojenia. W obliczu odsuwania się priorytetów USA od Unii Europejskiej, NATO czeka podzielona przyszłość, kształtowana przez obawy przed Rosją, francuską autonomię oraz niemieckie odrodzenie militarne."

 Published 10 May, 2026 19:41

Autor: Fiodor Łukjanow – redaktor naczelny „Russia in Global Affairs”, przewodniczący Prezydium Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej oraz dyrektor naukowy Międzynarodowego Klubu Dyskusyjnego „Wałdaj”.


Russia in Global Affairs

RGA na Telegramie

Deutschland über alles? The world is not ready for German rearmament

Nagłówki gazet pełne są doniesień o narastającym konflikcie w NATO. Donald Trump otwarcie kwestionuje wartość sojuszników, którzy jego zdaniem nie dźwigają swojej części ciężaru. Europa Zachodnia narzeka na brak wiarygodności swojego amerykańskiego patrona, jednocześnie deklarując lojalność wobec sojuszu atlantyckiego. Jednak pod powierzchnią codziennego szumu medialnego dzieje się coś o wiele ważniejszego: stopniowa transformacja porządku politycznego i wojskowego w Europie.


Przez dekady Stany Zjednoczone gwarantowały bezpieczeństwo Europy Zachodniej, podczas gdy Europejczycy koncentrowali się na dobrobycie i dobrobycie.

 Ten układ wydaje się obecnie coraz bardziej niestabilny. Priorytety strategiczne Waszyngtonu przesunęły się w kierunku Azji i konfrontacji z Chinami. 

Europa pozostaje ważnym logistycznym i politycznym narzędziem amerykańskiej potęgi, ale nie jest już niekwestionowanym centrum wielkiej strategii USA.


Trump nie stworzył tego procesu, choć drastycznie go przyspieszył.

 Jego irytacja NATO nie jest jedynie osobistym kaprysem.

 Odzwierciedla ona głębszy amerykański wniosek, że era bezterminowego gwarantowania bezpieczeństwa Europy Zachodniej stała się zbyt kosztowna i strategicznie rozpraszająca.


Sam sojusz został stworzony dla innej epoki i innego celu. 

NATO zostało zaprojektowane, aby powstrzymać Związek Radziecki i zakotwiczyć amerykańskie wpływy w Europie. 

Nigdy nie miało stać się globalnym instrumentem konfrontacji z Chinami.

 A jednak właśnie w tym kierunku wielu w Waszyngtonie chciałoby go popychać.


Ci Europejczycy nie podzielają jednak amerykańskiego poczucia pilności w stosunku do Pekinu. 

Dla większości z nich Chiny są konkurentem gospodarczym, a nie zagrożeniem egzystencjalnym. 

Rosja, z kolei, pozostaje główną obsesją bezpieczeństwa dużej części bloku, zwłaszcza państw północnych i wschodnich.


Ta rozbieżność zaczyna przekształcać NATO od wewnątrz.


Francja stała się najgłośniejszym orędownikiem większej strategicznej niezależności Europy Zachodniej. 

Paryż zachowuje długą tradycję autonomii wojskowej i nadal posiada coś, czym może się pochwalić niewiele innych mocarstw europejskich: 

prawdziwie niezależny odstraszacz nuklearny.

 Francja nie jest w stanie realnie zastąpić amerykańskiego parasola nuklearnego nad Europą Zachodnią, ale coraz bardziej dąży do pozycjonowania się jako ideologiczny lider bardziej samowystarczalnego bloku.


Tymczasem Wielka Brytania kontynuuje tradycyjny balans między UE a Stanami Zjednoczonymi. 

Londyn upiera się przy niezależności od Brukseli, jednocześnie szukając zewnętrznego wsparcia ze strony Waszyngtonu.

 Państwa północne i wschodnie pozostają zdecydowanie jastrzębie i dążą do konfrontacji z Rosją, niezależnie od tego, czy Amerykanie pozostaną w pełni zaangażowani. 

Europa Południowa wydaje się znacznie mniej entuzjastyczna, rozproszona migracjami, stagnacją gospodarczą i niestabilnością wewnętrzną.


Jak to często bywa w historii Europy, decydującym czynnikiem będą prawdopodobnie Niemcy.


Większość powojennej Europy zbudowana była wokół jednej centralnej idei: 

Niemcy nigdy więcej nie mogą stać się niezależną siłą geopolityczną. 

Po 1945 roku kraj był podzielony, ograniczony militarnie i ściśle zintegrowany ze strukturami zachodnimi pod amerykańskim nadzorem.


Nawet zjednoczenie Niemiec w 1990 roku zostało zaakceptowane częściowo dlatego, że Niemcy pozostały osadzone w NATO.

 W tamtym czasie wielu uważało, że zakotwiczenie zjednoczonych Niemiec w sojuszu atlantyckim jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem dla Europy.


Jak na ironię, ta właśnie decyzja stała się jednym z punktów wyjścia dzisiejszego kryzysu geopolitycznego. 

Rozszerzenie NATO na wschód stworzyło architekturę bezpieczeństwa, którą Moskwa coraz częściej postrzegała jako wrogą i destabilizującą.


Teraz, trzy i pół dekady później, Europa może ponownie stanąć przed perspektywą uzyskania przez Niemcy strategicznej autonomii, choć tym razem w zupełnie innych okolicznościach.


Były kanclerz Olaf Scholz zapowiedział „nową erę” w 2022 roku po eskalacji konfliktu na Ukrainie.

 Przez pewien czas hasło to wydawało się głównie symboliczne. 

Jednak pod obecnym przywództwem Niemiec zaczynają pojawiać się konkretne zmiany.


Berlin dyskutuje o przyspieszonym przezbrojeniu, rozbudowie infrastruktury wojskowej i zmianach legislacyjnych mających na celu zwiększenie rekrutacji do Bundeswehry.

 Debata na temat obowiązkowej służby wojskowej, niegdyś politycznie nie do pomyślenia, powróciła do głównego nurtu.


Niedawne wypowiedzi Franza-Josefa Overbecka, katolickiego biskupa wojskowego Bundeswehry, są wymowne. 

Overbeck otwarcie wezwał Niemcy do wysłania sił do Cieśniny Ormuz i argumentował, że obowiązkowa służba wojskowa powinna zostać przywrócona nie tylko dla mężczyzn, ale także dla kobiet.


Jego argumentacja była dosadna. 

Niemcy, argumentował, nie mogą dłużej pozostawać na uboczu w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.


Wielu członków niemieckiego establishmentu politycznego prawdopodobnie prywatnie się z nim zgadza.

 Politycy zachowują jednak ostrożność, ponieważ niemieckie społeczeństwo wciąż głęboko odczuwa dyskomfort związany z militaryzmem i działaniami zagranicznymi.

 Dziesięciolecia powojennej kultury politycznej ukształtowały instynkt pacyfistyczny, który nadal jest silny.więcej wyborców.


Biskup, w przeciwieństwie do wybieralnych urzędników, może mówić swobodniej.

Jednocześnie Niemcy zmagają się z narastającymi trudnościami gospodarczymi.

 Nie jest to jedynie przejściowe spowolnienie. 

Dawny niemiecki model gospodarczy opierał się w dużej mierze na taniej rosyjskiej energii oraz wzroście przemysłowym napędzanym eksportem – nie wspominając o stabilnej globalizacji.

 Znaczna część tych fundamentów uległa erozji.


W rezultacie dyskusje, które niegdyś uznano by za politycznie toksyczne, toczą się obecnie otwarcie. 

Militaryzacja jest coraz częściej przedstawiana nie tylko jako konieczność w sferze bezpieczeństwa, lecz także jako potencjalny motor odnowy gospodarczej.


Zaledwie kilka lat temu argumenty te brzmiałyby w Niemczech wręcz niewiarygodnie.

 Dziś stają się one częścią głównego nurtu debaty publicznej.


W tym właśnie punkcie historyczny wymiar tych wydarzeń staje się niemożliwy do zignorowania.


Niemiecką kulturę polityczną od dawna cechuje dyscyplina oraz skłonność do podążania wybranymi ścieżkami strategicznymi z niezwykłą determinacją – zwłaszcza gdy ukształtuje się już w tej kwestii konsensus. 

W okresach spokoju może to stanowić ogromną siłę. 

Jednak w chwilach konfrontacji geopolitycznej może okazać się niebezpieczne.


Ścieżka, na której Rosja ponownie odgrywa rolę głównego antagonisty Niemiec, jest doskonale znana z historii Europy.


Przez dziesięciolecia po zakończeniu II wojny światowej wielu ludzi wierzyło, że lekcja ta została ostatecznie odrobiona. 

Wzajemne powiązania gospodarcze między Rosją a Niemcami miały sprawić, że konfrontacja na wielką skalę stanie się działaniem irracjonalnym. 

Upadek tego założenia wstrząsnął znaczną częścią Europy.


Presja wywierana przez Trumpa na NATO działa zatem jak katalizator zmian, które i tak już postępowały.

 Europa Zachodnia – z oporami i w nierównym tempie – jest wypychana w stronę większej niezależności militarnej.

 Nie jest jeszcze jasne, czy proces ten ostatecznie wzmocni NATO, czy też stopniowo doprowadzi do jego wydrążenia.


Jest mało prawdopodobne, by Sojusz uległ całkowitemu rozpadowi.

 Instytucje tej skali rzadko znikają z dnia na dzień. 

Bardziej prawdopodobna wydaje się stopniowa transformacja w strukturę węższą i bardziej rozdrobnioną.


Wewnątrz NATO może wyłonić się blok państw rdzennych, skupiony przede wszystkim na powstrzymywaniu Rosji, podczas gdy Stany Zjednoczone przeniosą znaczną część swojej uwagi na region Azji.


To, czy taki blok okaże się skuteczny, zależeć będzie przede wszystkim od Niemiec.

 Jeśli Berlin w pełni zaangażuje się w proces zbrojeń oraz strategicznego uniezależnienia się od amerykańskiego nadzoru, krajobraz polityczny Europy może ulec głębokiej przemianie; 

niewykluczone, że do końca prezydentury Trumpa proces ten będzie już w znacznym stopniu zaawansowany.


Tym samym Europa może po raz kolejny przekonać się, że historia nie jest czymś, co można bezpiecznie zamknąć na kartach podręczników.

 Dawne rywalizacje i lęki, które przez stulecia kształtowały ten kontynent, mają niepokojącą skłonność do powracania – i to dokładnie w tych momentach, gdy ludzie zdążą już uwierzyć, że odeszły w niepamięć na zawsze.

 Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany przez „Rossijską Gazietę”, a następnie przetłumaczony i zredagowany przez zespół RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/639842-old-german-question-haunts-europe/