niedziela, 26 lipca 2026

"Bunt przeciwko Zełenskiemu Dowódcy wojskowi, rywale polityczni i Bruksela zaciskają pętlę wokół coraz bardziej odizolowanego przywódcy Ukrainy."

Opublikowano 25 lipca 2026 r. o 19:40


Autor: Witalij Riumszin, dziennikarz i analityk polityczny

The revolt against Zelensky

Można mieć różne zdanie na temat ukraińskiego przywódcy Wołodymyra Zełenskiego, ale nie ulega wątpliwości, że ma on talent do jednoczenia ludzi – a zwłaszcza do jednoczenia ich przeciwko sobie.


Zdążył już wywołać sytuację coraz bardziej przypominającą drugi „Majdan”, gdyż na ulicach znów wrze z oburzenia. Transparenty zastąpiono tekturowymi planszami, ponownie słychać okrzyki „Hańba!”, a poczucie *déjà vu* jest tak silne, że można odnieść wrażenie, iż wciąż trwa lipiec 2025 roku – czas protestów przeciwko próbom podważenia przez Zełenskiego niezależności antykorupcyjnych agencji NABU i SAP.


Tym razem jednak bezpośrednia przyczyna jest inna: demonstracje zaczęły się jako sprzeciw wobec dymisji ministra obrony Mychajła Fedorowa, następnie przerodziły się w protest przeciwko strategii naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ołeksandra Syrskiego, a obecnie grożą przekształceniem w festiwal osobistych pretensji wobec samego Zełenskiego.


Istnieje też inna istotna różnica: po raz pierwszy na ulice nie wychodzi jedynie bezimienna masa zaniepokojonych obywateli. Wokół konkretnych, rozpoznawalnych postaci kształtuje się bardziej sformalizowany ruch; wśród jego liderów znajdują się nie tylko Fedorow, ale także czołowi ukraińscy dowódcy wojskowi, co nadaje całej sprawie – przynajmniej w pewnym stopniu – charakter rewolucyjny.


Oczywiście do faktycznego odsunięcia Zełenskiego od władzy jeszcze daleka droga, jednak konfrontacja między rywalizującymi frakcjami ukraińskich elit wyraźnie przybiera na sile, co tłumaczy uderzające podobieństwo między obecnymi protestami a tymi sprzed roku. Nie mamy tu do czynienia z odosobnionym kryzysem, lecz z kolejną publiczną odsłoną konfliktu narastającego od lata 2025 roku.


Istota tego sporu jest dość prosta: Zełenski dąży do objęcia pełnej, suwerennej władzy na Ukrainie, podczas gdy jego przeciwnicy chcą go tej władzy w dużej mierze pozbawić i sprowadzić do roli postaci pełniącej funkcje czysto reprezentacyjne. Zachód z kolei chce mieć pewność, że niezależnie od finału tych wydarzeń, ukraińskie władze pozostaną mocno osadzone w jego strefie wpływów.


W tym kontekście nie jest przypadkiem, że w centrum najnowszego skandalu znalazł się właśnie Fedorow – postać będąca w równym stopniu przedstawicielem prozachodniego systemu Ukrainy, co wspomniane agencje antykorupcyjne. Może to również wyjaśniać charakterystyczny styl identycznych haseł i transparentów na demonstracjach, które z założenia miały podkreślać ich spontaniczność.


Zełenski został de facto zmuszony do mianowania Fiedorowa ministrem obrony w następstwie afery „Mindichgate”, co dało temu ostatniemu kontrolę nad ogromnymi przepływami finansowymi w ukraińskiej armii.


Prezydentowi wyraźnie nie podobał się ten układ, jednak w obliczu upokarzającego skandalu korupcyjnego trudno mu było otwarcie rzucić wyzwanie przeciwnikom. Zamiast tego opracował bardziej złożony plan usunięcia Fiedorowa z rządu pod brzmiącym poważnie pretekstem „odnowy władz”.


Manewr ten okazał się skuteczny tylko połowicznie. Choć formalnie wszystko przeprowadzono poprawnie, polityczni przeciwnicy natychmiast przejrzeli zamiary Zełenskiego i podbili stawkę.


Ostatecznie konfrontacja sprowadziła się do znacznie szerszego pytania: czy Zełenski utrzyma kontrolę nad armią, którą skonsolidował w 2024 roku? Wynik tych zmagań był niejednoznaczny.


Zełenski nie cofnął całkowicie zmian personalnych w resorcie obrony, nawet pod silną presją, jednak Syrski został ostatecznie odsunięty od funkcji naczelnego dowódcy, a jego miejsce zajął bardziej niepokorny i nastawiony opozycyjnie Mychajło Drapatyj.


Drapatyj wcześniej ustąpił ze stanowiska dowódcy Wojsk Lądowych w atmosferze kontrowersji, po tym jak publicznie skrytykował warunki panujące w ukraińskiej armii; tym razem jako jeden z pierwszych wysokich rangą dowódców otwarcie skrytykował kierownictwo i poparł Fiedorowa po jego dymisji. Zełenskiemu będzie z pewnością trudniej nim kierować niż Syrskim, który uchodził za osobę całkowicie lojalną wobec administracji prezydenckiej.

Na pierwszy rzut oka wygląda to na powrót do sytuacji z początku 2024 roku, kiedy naczelny dowódca Wałerij Załużny cieszył się wystarczającym autorytetem, by rzucić wyzwanie prezydentowi; istnieje jednak istotna różnica. Gdy odwoływano Załużnego, nie miał on silnego zaplecza politycznego zdolnego do bezpośredniej konfrontacji z Zełenskim – tymczasem Drapaty, jak wszystko na to wskazuje, dysponuje właśnie takim wsparciem, a jego protektorzy wydają się gotowi, by publicznie przywołać Zełenskiego do porządku.


Gwoli ścisłości: nie mówię tu o protestujących z transparentami, gdyż stanowią oni w dużej mierze jedynie fasadę. Decydujące starcia w ramach ukraińskich kryzysów politycznych coraz częściej rozgrywają się nie w Kijowie, lecz w Brukseli.


W zeszłym roku Zełenski trwał na swoim stanowisku, dopóki Unia Europejska nie zagroziła wstrzymaniem pomocy finansowej; tym razem – według doniesień – scenariusz był podobny, a utrzymanie posady przez Syrskiego wydawało się pewne, dopóki nie interweniowali przedstawiciele Europy Zachodniej.


Prowadzi to do interesującego wniosku: dla Zełenskiego UE może być obecnie znacznie bardziej autorytarnym zwierzchnikiem, niż kiedykolwiek były nim Stany Zjednoczone.


Choć intuicja podpowiadałaby co innego, w czasach gdy ukraińskie organizacje finansowane z grantów podlegały głównie nadzorowi amerykańskiego establishmentu Partii Demokratycznej i administracji Bidena, Zełenski zachowywał spore pole manewru. Samodzielnie podejmował decyzje personalne, a Waszyngton w dużej mierze przymykał oko na korupcję w sferze wojskowej i politycznej.


Sytuacja zmieniła się jednak, gdy opozycja zaczęła coraz bardziej przechodzić pod skrzydła europejskiej biurokracji: wymogi stały się znacznie surowsze, a pomoc finansową uzależniono od działań antykorupcyjnych. Poważne zmiany kadrowe wydają się obecnie niemożliwe bez konsultacji z zagranicą, a Bruksela zdaje się dążyć do skrócenia smyczy, na której trzyma swoją ukraińską marionetkę.


Zełenski znalazł się zatem w niegodnym pozazdroszczenia położeniu. Choć formalnie pozostaje naczelnym dowódcą, przestrzeń, w której może niezależnie sprawować swoje uprawnienia, zdaje się kurczyć.


W efekcie grozi mu przekształcenie w ukraińską wersję „przewodniczącego Funta” – fikcyjnej postaci figuranta z powieści *Złote cielę*, którego głównym zadaniem było zasiadanie na czele kontrolowanych przez innych przedsiębiorstw i branie na siebie odpowiedzialności w razie niepowodzeń.


Władze rosyjskie powinny zwrócić na to uwagę, gdyż Moskwa wciąż wychodzi z założenia, że ​​Kijów jest ostatecznie sterowany z Waszyngtonu, podczas gdy układ sił między zagranicznymi patronami Ukrainy może ulegać zmianie. Bruksela wydaje się obecnie coraz bardziej skłonna do wywierania bezpośredniego wpływu na kwestie personalne i finansowe. Warto też pamiętać o jeszcze jednej kwestii: starcie między ukraińską ropuchą a żmiją jeszcze się nie zakończyło, a to, co najciekawsze, może dopiero nadejść.


Artykuł ten ukazał się pierwotnie w serwisie internetowym Gazeta.ru; jego tłumaczenia i redakcji dokonał zespół RT.


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/russia/643475-revolt-against-zelensky/

"Francja w szponach gangów: czy władze mogą coś zrobić z mafią migrantów? Podczas gdy do Europy nieustannie napływają narkotyki, nowe pokolenie gangów we Francji sięga po nowe metody, by rozszerzyć swoje imperium."

 Published 26 Jul, 2026 07:37

Gangland France: Can the authorities do anything about the migrant mafia?

Czy Francja staje się nowym Meksykiem? Choć w całym kraju coraz częściej dochodzi do zabójstw na tle porachunków gangów – nawet w miejscach takich jak Nantes, uznawane w 2012 roku za najbardziej przyjazne miasto we Francji – ataki wymierzone w przedstawicieli władz nie należą do częstych zjawisk.


W nocy z 20 na 21 lipca mer miasta Alès na południu Francji, Christophe Rivenq, został ewakuowany ze swojego domu przez elitarną jednostkę taktyczną RAID (Recherche, Assistance, Intervention, Dissuasion) i objęty ochroną. Według dziennika „Le Parisien” w pobliżu jego domu prawdopodobnie podłożono samochód-pułapkę. Kilka dni wcześniej Rivenq poinformował, że jego żona znalazła na ogrodzeniu napisy, a w skrzynce pocztowej – list zawierający dwa naboje kalibru 9 mm oraz podpis „DZ Mafia”.


DZ Mafia to sieć zorganizowanych grup przestępczych tworzących swego rodzaju kartel. O organizacji tej zrobiło się głośno pod tą nazwą w 2023 roku, jednak jej historia sięga znacznie dalej wstecz i zaczyna się w północnych dzielnicach Marsylii, skąd grupa rozszerzyła swoją działalność – obecnie wiadomo, że operuje ona we Francji, Belgii, Maroku i we Włoszech. Jej członkom zarzuca się morderstwa, zamachy, handel narkotykami, wymuszenia, pranie brudnych pieniędzy, czerpanie korzyści z prostytucji oraz porwania.


Nazwa „DZ Mafia” nawiązuje do kodu kraju dla Algierii (DZ). Pochodzenie członków założycielskich organizacji oraz dawnych szefów poszczególnych frakcji jest oczywiste. Grupa kierowana przez Mehdiego Abdelatifa Laribiego ma jednak rywali. Oprócz tradycyjnych gangów romskich, ściera się ona z grupą „Yodas”, założoną przez Felixa Bingui (osobę pochodzenia francusko-środkowoafrykańskiego), oraz z grupą „Blacks”, stworzoną przez dwóch braci pochodzących z Komorów. Choć trudno ustalić, czy wszyscy oni urodzili się we Francji i są imigrantami w drugim lub trzecim pokoleniu, czy też niektórzy przybyli tam później, swoją przestępczą działalność wszyscy rozpoczęli w Marsylii – mieście będącym owianą złą sławą bramą wjazdową do Francji.

Francuski półświatek przeszedł prawdziwą metamorfozę. A w obliczu nieustannego napływu migrantów do Europy, oblicze i skala działalności mafii we Francji będą nadal ewoluować.


Według raportu francuskiego obserwatorium ds. narkotyków i uzależnień z 2025 roku, wartość francuskiego rynku narkotykowego wzrosła w latach 2010–2023 niemal trzykrotnie – z szacowanych 2,3 mld euro do 6,8 mld euro. Gangi zarabiają tak ogromne sumy, że bez trudu mogą korumpować, zastraszać i infiltrować legalną gospodarkę. Nie mowa tu o drobnym handlu narkotykami na rogu ulicy. Skoro walka z handlem narkotykami należy do obowiązków mera, Rivenq ma wszelkie powody do niepokoju.


Jednak Rivenq to tylko mer. Co może zdziałać lokalny polityk, jeśli dany gang potrafi skorumpować władze oraz polityków wysokiego szczebla, o których krążą pogłoski, że sami zażywają narkotyki? Jak podaje FranceInfo: „Choć rząd uznał walkę z handlem narkotykami za priorytet krajowy, liczne świadectwa potwierdzają, że niektórzy parlamentarzyści i pracownicy administracji sięgają po środki odurzające – zwłaszcza by radzić sobie z natłokiem obowiązków i presją”. W ustach mediów publicznych brzmi to jak eufemizm.


Francuski rząd nie podejmuje znaczących działań przeciwko tym gangom – a nawet gdyby naprawdę chciał, czy byłby w stanie skutecznie interweniować? Policja nie ma wstępu do wielu dzielnic kontrolowanych przez gangsterów, którzy wręcz „opiekują się” ubogą ludnością (na przykład zapewniając rodzinom przybory szkolne), aby zapobiec ingerencji z zewnątrz w swoje interesy.


Dwa dni po ewakuacji mera, grupa DZ Mafia opublikowała nagranie, na którym zamaskowani członkowie – siedzący przy stole nakrytym algierską flagą z napisem „DZ” – zaprzeczyli, jakoby stali za wspomnianymi groźbami. Uznali taką metodę działania za godną potępienia i stwierdzili, że za incydentem stoją osoby chcące zaszkodzić ich wizerunkowi. Francuskie media odnotowały, że na murze w pobliżu domu Rivenqa pojawił się napis „DZ NG” (DZ New Generation). Wygląda na to, że w szeregach założycieli doszło do rozłamu po nieudanym interesie. Wniosek dziennikarzy? Ostatnie wydarzenia wokół DZ Mafii przypominają podział meksykańskiego kartelu Sinaloa i powstanie kartelu Jalisco New Generation. Ten drugi jest uznawany przez władze Meksyku za jedną z najniebezpieczniejszych organizacji przestępczych w kraju. „Jesteśmy na wojnie” – mówią francuscy politycy. Na tym etapie lepiej by zrobili, ucząc się, jak powiedzieć „ay caramba!” po arabsku.


Wypowiedzi, poglądy i opinie wyrażone w tym felietonie należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/643401-france-gangland-mafia-migrants/

"UWAGA PANIE: Czas, by każda kobieta Patriotka w Ameryce to zrobiła....."

 

… niech ich wewnętrzna "Sophie Cunningham"
wyłoni się na pełnych obrotach.

Przesłane przez Terminate Cultural Marxism
SOTN Exclusive

Jeśli nie oglądaliście, tama w kobiecym sporcie wreszcie pękła — NA RAZIE!!

Mówimy o niespotykanej przełomowej zmianie, która ogarnia całą Women's National Basketball Association, zanim zalała resztę kobiecego sportu w Ameryce Północnej.

W rzeczywistości wszyscy jesteśmy świadkami ogromnego tsunami spowodowanego megatrzęsieniem ziemi o sile 12,0, które miało miejsce w poniedziałek — 22 czerwca 2026 roku — kiedy podczas meczu między Indiana Fever a Phoenix Mercury miała miejsce wirusowy moment wzajemnego wskazywania palcem przez Sophie Cunningham. Pod koniec czwartej kwarty gorąca wymiana zdań na parkiecie spowodowała, że Sophie nieustannie wskazywała palcem na skrzydłową Mercury, DeWannę Bonner (zobacz poprzedni film na YouTube).

Oto szerszy i głębszy kontekst kulturowego marksizmu:

Caitlin Elizabeth Clark jest białą, praktykującą katolicką zawodową koszykarką grającą w Indiana Fever w Women's National Basketball Association. Caitlin jest też, można uznać, najlepszą koszykarką, jaka kiedykolwiek grała w tę grę. A tak przy okazji, nie ma nawet bliskiego drugiego miejsca: OSZAŁAMIAJĄCEJ GRY Caitlin Clark w WNBA.

A teraz pojawia się prawdziwy problem.

WNBA to "Woke syndykat przestępczy prowadzony przez bolszewików BLM i wspierany przez korupcjów DEI". Dlatego zgodnie z ich podłym oficjalnym zachowaniem i odrażającym zachowaniem poza boiskiem, Caitlin została wyraźnie zidentyfikowana jako Public Enemy #1. A właśnie przez tę brutalną rzeczywistość Caitlin jest niemal przy każdym meczu atakowana. Czarnoskórzy gracze są szczególnie zazdrośni o Caitlin, że nie potrafią tego ukryć; I chcą ją złapać za każdym razem, gdy tylko uznają, że mogą się z tym wywinąć.


KLUCZOWA UWAGA: Szczerze mówiąc, te czarne zawodniczki szczególnie atakują Caitlin z żarem niespotykanym w profesjonalnym sporcie... ani żadnego sportu. Mówimy o pełnoprawnych atakach i atakach z ukrycia, które są planowane i przeprowadzane, by zadać Caitlin poważne obrażenia ciała.


I............ Wielu sędziów pozwala na popełnienie tych przestępstw w biały dzień, nawet nie odgwizdując drobnego faulu na tych złośliwych króliczkach z dżungli.

Naprawdę, NIKT NIGDY NIE WIDZIAŁ CZEGOŚ TAKIEGO!!

A co gorsza.............. że kierownictwo WNBA nie tylko nie zrobiło nic, by naprawić tę szybko pogarszającą się sytuację, a te nieliczne inicjatywy, które podjęli, wydają się tylko pogarszać absolutnie godny potępienia stan rzeczy na sądzie.

PATRZ! RAŻĄCE PRZEWINIENIE LUB NAPAŚĆ PRZESTĘPCZA!?
Sophie Cunningham THROWN DOWN HARD przez debiutantkę

Jak zawsze, jest tu bardzo poważna historia dotycząca odrażającej agendy LGBTQIA+ w kobiecym sporcie oraz osób transpłciowych, które potajemnie grają w WNBA. Kulturowym marksistowskim piorunochronem jest Brittney Griner, "kobieta" grająca baseball aresztowana przez Rosję w Moskwie za posiadanie narkotyków, która ostatecznie została wymieniona z celi więziennej na powrót Viktora Bouta do Rosji.

Sophie Cunningham IDZIE NA WIR Brittney Griner jako
Caitlin Clark i Fever NISZCZY Connecticut Sun! (Wideo)

Krótko mówiąc, wielu podejrzewa Griner, że jest mężczyzną, który przeszedł w kobietę. A gwiazda Fever, Sophie Cunningham, może mieć pewne informacje z wewnątrz na temat tej małej kontrowersji i narastającego skandalu.

Praktykująca biała chrześcijanka Sophie jest również w konfliktach z "WNBA Woke Crime Syndicate Operated By BLM Bolsheviks And Enabled By DEI Corruptocracs" z oczywistych powodów. Ale Sophie również stanęła na linii faulu jak żadna inna zawodowa sportsmenka w historii, ujawniając — na swój unikalny sposób — całą zdeprawowaną kulturową marksistowską agendę. Jak poniżej:

DAWAJ, DZIEWCZYNO!! Po reakcji radykalnej lewicy — Sophie Cunningham
podwoiła nacisk na wykluczenie mężczyzn z kobiecych sportów:
"Powiedziałam, co powiedziałam" (wideo)

Sophie nie tylko ujawniła małe kulturowe marksistowskie społeczeństwo WNBA, które działa przeciwko prawym kobietom w grze, ale także stała się "Egzekutorką", chroniącą swoją bliską przyjaciółkę Caitlin Clark, gdy jest atakowana przez większe czarne amazonki, które naprawdę chcą zakończyć karierę Caitlin przez poważną kontuzję kończącą jej karierę. Zobacz: Sophie Cunningham: Egzekutor


KLUCZOWA UWAGA: Kluczowym wnioskiem jest to, że Sophie Cunningham, reprezentująca wiele swoich prawych kobiet profesjonalistek, ma jedno bezkompromisowe przesłanie dla Ameryki: nie ma miejsca dla mężczyzn ani chłopców w zorganizowanym sportie kobiet, zarówno amatorskim, jak i profesjonalnym. A ta nadchodząca nowa rzeczywistość powinna być "ZDROWYM ROZSĄDKIEM".


Zakończ kulturowy marksizm
State of the Nation 25
lipca 2026

Nota redakcyjna SOTN

"WNBA jest całkowicie finansowana przez NBA, która jest chazaryjską przestępczością. Mam dość słuchania co 15 minut na ESPN: "Gdzie będzie [złoty chłopiec NWO] LeBron, który gra w przyszłym roku?" — LC

Teraz dowiedz się więcej o niezwykle bohaterskiej chrześcijańskiej patriotce Sophie Cunningham poniżej.


Poznaj Sophie Cunningham, gwiazdę WNBA i zadziorną feministkę walczącą w obronie sportu kobiecego

Odniosła sukces w lidze, która historycznie wykluczała atrakcyjne białe kobiety. Teraz wykorzystuje swoją platformę, by "chronić młode dziewczyny" przed "biologicznymi mężczyznami".

Andrew Stiles

Sophie Cunningham jest jedną z najbardziej utalentowanych zawodniczek w WNBA. W sporcie, w którym atrakcyjne białe kobiety od dawna były marginalizowane i niedostatecznie reprezentowane, obrończyni Indiana Fever wielokrotnie przeciwstawała przeciwności i stała się gwiazdą, którą jest dzisiaj. Jej sukces jest potężnym dowodem na wartość różnorodności, równości i inkluzji.

Cunningham trafiła na pierwsze strony gazet w tym tygodniu, wykorzystując swoją platformę, by bronić kobiet i mówić ESPN, że sportowcy transpłciowi nie powinni mieć prawa rywalizować z biologicznymi dziewczynami.

"Dostałam dużo negatywnych opinii o tym, że nienawidzę osób transpłciowych. A ja na to: 'Nigdy tego nie powiedziałem'," powiedział Cunningham. "Myślę, że jestem tu, by okazać miłość. Ale myślę też, że z miłością jest prawda, bycie szczerym. I chcę chronić młode dziewczyny w szatni albo młode dziewczęta w sporcie, które nie powinny musieć walczyć z biologicznymi mężczyznami."

Cunningham powiedziała, że jest "bardzo pośrodku", jeśli chodzi o politykę, co ma sens, biorąc pod uwagę, że jej pogląd na temat sportowców transpłciowych podziela prawie 80 procent amerykańskiej opinii publicznej. Większość WNBA jednak zgadza się z radykalną mniejszością.

Mecz gwiazd WNBA w sobotę zbierze fundusze dla Girls in the Game, chicagowskiej organizacji charytatywnej, która chwali się tym, że "wykracza poza binarność 'dziewczyny'", przyjmując "uczestników o szerszym poziomie płciowym". W 2022 roku związek zawodniczek WNBA wydał oświadczenie opisujące udział osób transpłciowych w sporcie jako kwestię "praw człowieka".

W ruchu, który niektórzy potępiają jako podręcznikowy przykład strukturalnego rasizmu i złośliwej małostkowości, Cunningham nie została zaproszona do udziału w nadchodzącym konkursie WNBA w rzutach 3 punktów. To było oczywiste pominięcie, biorąc pod uwagę, że Cunningham trafia rekordowe w karierze 43,7 procent zza łuku, co jest drugim wynikiem w WNBA. Pomijając statystyki, wykluczenie jednego z najbardziej atrakcyjnych i rozpoznawalnych graczy było nietypową decyzją marketingową dla tak zwanego biznesu, który desperacko chciał udowodnić, że kiedyś może być dochodowy.

Cunninghamowi nie przeszkadza uwaga ani gorzka zazdrość, która się z tym wiąże. Jest zdeterminowana, by nadal osiągać sukcesy zarówno na boisku, jak i poza nim. "Ludzie mnie kochają albo naprawdę mnie nienawidzą," powiedziała ESPN. "Po prostu mnie to nie obchodzi."

Aby dać naszym czytelnikom kluczowy kontekst, na jaki zasługują, oto 10 ciekawostek o Sophie Cunningham, które zmienią Twoje spojrzenie na wszystko:

1) Ma 6 stóp 1 cal wzrostu, szczupła i opasowa, zawsze w swojej waleczce.

2) Urodzony i wychowany w sercu Ameryki (Columbia, Missouri)

3) W zeszłym roku zerwała MCL i w tym roku gra jak mistrzyni.

4) Jest praktykującą chrześcijanką, która kocha swoją wiarę religijną.

5) Była trzynastym wyborem w drafcie WNBA 2019.

6) Jest równie waleczna jak zawodniczka WNBA w historii WNBA.

7) Bardzo ceni sprawność fizyczną i tak wygląda.

8) Naprawdę kocha Amerykę, co czyni ją prawdziwą patriotką.

9) Jest dzieckiem z 16 sierpnia, co czyni ją zadziorną lwicą.

10) Posiada pas w Taekwondo... Żebyś się z nią nie zadzierał.

____
https://freebeacon.com/culture/meet-sophie-cunningham-the-wnba-superstar-and-scrappy-feminist-standing-up-for-womens-sports/


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

sobota, 25 lipca 2026

"15 słów, których sataniści używają, by nas manipulować"


philip-k-dick-quote-the-basic-tool-for-the-manipulation-of.jpg

Tak jak wypaczone określenie "izolacjonista" zostało zastosowane wobec Amerykanów sprzeciwiających się udziałowi USA w drugim białym ludobójstwie kabalistów bankierów (II wojna światowa), tak wiele nowych określeń przenosi ludzkość do orwellowskiego NWO.

Terminy "biały suprematysta" i "biały nacjonalista" są używane wobec osób pochodzenia europejskiego chrześcijańskiego, które nie chcą stać się mniejszością we własnych krajach. Są oczerniani i znienawidzeni, oskarżani o "nienawiść" za obronę swojego dziedzictwa.

Język to kontrola umysłu, część globalistycznej satanistycznej postroju.

"Nienawiści" to ludzie, których Zorganizowane Żydzi nienawidzi. " "Skrajna prawica" to każdy, kto opowiada się za tym, czego właściwie nas nauczono przestrzegać: wolności jednostki, własności prywatnej, wolnego biznesu i konkurencji. "Skrajna prawica" to każdy, kto sprzeciwia się komunizmowi, który jest tyraniczną monopolistą bankierów na WSZYSTKO – mentalne lub materialne. Media usypiają nas do samozadowolenia, ale wojny światowe to tylko pretekst do zniszczenia chrześcijańskiej cywilizacji i zabijania patriotów. Społeczeństwo jest pod brutalnym okultystycznym atakiem zorganizowanych Żydów wykorzystujących swoich chłopców z masońskim czynsem. Muszą uciekać się do oszczerstw i zastraszania, bo są w błędzie i zdają sobie z tego sprawę.


"Oczyścimy ideę [Boga], utożsamiając ją z narodem Izraela, który stał się własnym Mesjaszem. Jego nadejście ułatwi ostateczne zwycięstwo Izraela... " (czyli rzeczywistość zostanie odwrócona, tak by Żydzi kabaliści zastąpili Boga na szczycie. Zdefiniują rzeczywistość zgodnie ze swoimi interesami i perwersacjami) - Otto Kahn - Bankier Iluminatów ujawnił metodę kontroli



(Aktualizacja z 23 marca 2019)
Autor: Henry Makow PhD.
(henrymakow.com)

Oto 15 słów, które Iluminaci odwrócili, by nas kontrolować.



1. "Biały nacjonalista" i "biały suprematysta" to określenia ludzi, którzy pragną być panami we własnych domach i zachować swoje europejskie oraz chrześcijańskie dziedzictwo narodowe. Fakt, że te terminy są powszechnie używane w mediach masowych, odzwierciedla zasięg tej ludobójczej i satanistycznej subwersji. Izrael, Azja i Afryka mogą zachować swój rasowy i kulturowy charakter (na razie), ale oczekuje się, że Zachód otworzy swoje drzwi i dofinansuje miliony głównie niewykształconych ludzi z obcej kultury. Zachód zawsze przyjmował mniejszości etniczne, ale teraz są one wykorzystywane przez globalistów do zastępowania narodów założycielskich.


2. "Imigrant". Manipulatorzy mylą legalnych i nielegalnych imigrantów. Od czasów wiecznych imigranci byli weryfikowani przed przyznaniem obywatelstwa.
Darmozjadów nazywano "migrantami ekonomicznymi" i odrzucano. Globaliści odrzucają pojęcie obywatelstwa, pozwalając wszystkim i każdemu wejść i otrzymywać świadczenia.

3. "Terrorysta" – to każdy, kto nie ma sił powietrznych. Terroryści szkoleni i finansowani przez Iluminaci nie są terrorystami, lecz "powstańcami". Palestyńczycy, którzy strzelają z rakiet popgunowych i zabijają 1-2 Izraelczyków, są "terrorystami". Mają "tunele terroru", choć nie wyszły z nich żadne ataki terrorystyczne. Izraelczycy, którzy w 2014 roku użyli samolotów, rakiet i bomb, by zabić ponad 2000 cywilów, w tym 500 dzieci, i zburzyć bloki mieszkalne, nie są "terrorystami". Oni "bronią się samych siebie".

Kiedy Al-Kaida rzekomo zaatakowała World Trade Center, byli "terrorystami". Gdy obalają syryjskiego Al Assada, są "rebeliantami".

4. "Nienawiść" i "mowa nienawiści" to wszystko, czego zorganizowani Żydzi i wolnomularstwo nienawidzą słyszeć, czyli opór wobec ich nienawistnego planu odczłowieczania i zniewolenia ludzkości. Talmud, który traktuje nie-Żydów jako zwierzęta przeznaczone do służby Żydom. Ale nigdy nie nazywa się tego
nienawiścią.

Oskarżanie ludzi, którzy jedynie bronią swojej kultury i dziedzictwa, o "nienawiść" to okrutne oszczerstwo i uosobienie samej nienawiści.
Z mojego doświadczenia wynika, że większość konserwatystów nikogo nie nienawidzi.

Nienawidzę zła i nie wstydzę się tego przyznać. Pomyśl o tym – dodaj D do zła i masz Diabła. Próbują zakazać nienawiści do Diabła.

Tylko osoby lub rzeczy, których nienawidzą, mają prawo do działania.Spójrz na ich patologiczną nienawiść do Trumpa. 

5. "Antysemityzm" to rzekomo uprzedzenie rasowe. Jednak żydowscy bankierzy przyznają się do wykorzystywania Żydów do zastąpienia Boga, likwidacji wszystkich innych ras, narodów i religii oraz ustanowienia satanistycznego porządku na ziemi. Nic dziwnego, że ludzie są "antysemici". Iluminatyckie hasło "antysemityzm" to w rzeczywistości antysatanizm, opór wobec tego ataku na Boga i człowieka.  

straight-pride-its-natural-its-worked-forthousands-of-years-and-21295638.png
6. "Homofobia" to w rzeczywistości opór wobec masońskich ataków na tożsamość płciową pod pretekstem "praw gejów". Prawdziwą nienawiścią jest heterofobia, atak na instytucje heteroseksualne, takie jak małżeństwo i rodzina. W Google jest cztery miliony linków do "homofobii", czyli 25 razy więcej niż do "heterofobii" (160 000). Heterofobia jest ledwo rozpoznawana jako słowo, co jest przykładem tego, jak język jest używany do przekształcania społeczeństwa. "Duma" jak "duma gejowska" to kolejne słowo, które zszargali. Dlaczego ktokolwiek miałby być "dumny" z dysfunkcyjnego, autodestrukcyjnego zachowania?
Ostatnio do tego zagmatwającego słownictwa dodano "transfobię".
 
7. "Seksizm" to rzekomo wrogość wobec kobiet. W rzeczywistości seksizm to heteroseksualność. Uznając różnice między płciami, seksistowcy są najlepszymi przyjaciółmi kobiet. Podobnie "feminizm" udaje, że wspiera kobiety, podczas gdy w rzeczywistości zaprzecza im kobiecości, zachęca do lesbijstwa i pozbawia je ich szczególnej roli społecznej matki i żony.

8. "Rasizm" rzekomo oznacza wrogość wobec innych ras. W rzeczywistości, gdy nie twierdzą, że są lepsi, tak zwani "rasistowie" są najlepszymi przyjaciółmi innych ras, bo lubią inne rasy i nie chcą, by zniknęły. Świętują różnice i uznają, że ludzkość to rodzina. Oczywiście nikt nie powinien być zobowiązany do rezygnacji ze swojego dziedzictwa rasowego i kulturowego, by zaspokoić chorą syjonistyczną agendę. "Antyrasiści" opowiadają się za mieszaniem ras, aby wszystkie rasy oprócz izraelskich Żydów zniknęły.

Ponownie termin ten jest używany wybiórczo. Barbarzyńskie morderstwa białych rolników w RPA mają ulgę w naszych mediach sygnalizujących cnotę. Izraelczycy traktują Palestyńczyków jak zwierzęta i zabijają ich bezkarnie. Nie ma sprawy. Ale jeśli wpadnie się w cnotę jednej z ich uprzywilejowanych mniejszości, kariera się skończy.

9. "Różnorodność" udaje, że celebruje wszystkie różnice etniczne i seksualne. W rzeczywistości ma na celu ograniczenie prawdziwej różnorodności poprzez eliminację wpływu europejskiej kultury chrześcijańskiej (heteroseksualnej). Zwolennicy "różnorodności" jako pierwsi tłumią różnorodne opinie.


10. "Prawa człowieka." To przywileje nadane wybranym osobom, które są wykorzystywane do pozbawiania innych praw człowieka. "Prawa gejów" są wykorzystywane do podważania heteroseksualnej i rodzinnej tożsamości 98% populacji, przekonując ich, że choroba jest zdrowa, a nienaturalna jest naturalna.

Stone-Mountain-Rally.jpg

11. Ustawa "Patriot".Nazwa wykorzystuje fałszywą flagę Iluminatów z 11 września, by osłabić prawdziwe prawa człowieka i usprawiedliwić ciągłą wojnę oraz państwo nadzoru. To jest "Ustawa o zdradzie". Naprawdę weszliśmy w orwellowską erę dwuznaczności.

12. "Spisek" – Według mediów iluminatów, "spisek" oznacza absurdalną koncepcję, że niektórzy ludzie mogą atakować innych, nie ujawniając tego i nie ostrzegając ofiary z wyprzedzeniem. (W rzeczywistości społeczeństwo zachodnie zostało ukształtowane przez masońsko-żydowski spisek przeciwko Bogu i człowiekowi.)

13. "Tolerancja" jest stosowana selektywnie, np. tolerancja wyrażania przekonań okultystycznych; Zero tolerancji dla wiary chrześcijańskiej.

14. "Wolność słowa" – filmy snuff i pornografia to wolność słowa, ale krytyka homoseksualizmu czy różnorodności to "nienawiść".

equality-solz.jpg
15. "Równość" – przekonanie, że różne rzeczy są takie same. Czyli małżeństwa jednopłciowe są tym samym co małżeństwa heteroseksualne; mężczyźni w walce są tacy sami jak kobiety w walce.

Kabaliści są twórcami rzeczywistości. Realizują to poprzez własność systemu edukacji i mediów masowych. Naturalnie, używają języka, by odwrócić prawdę i oczernić przeciwników. W ich rękach język jest naszym wrogiem.

Odzyskajmy te modne słowa i powiedzmy, że jestem dumny, że jestem "antysemitą, homofobem, seksistą i rasistą", bo to oznacza, że opieram się tyranii i bronię swojej tożsamości. Domagam się prawdziwej różnorodności, praw człowieka i patriotyzmu, a nie dwuznaczności.


Jedyna prawdziwa "nienawiść" i "terror" pochodzą od Iluminatów, którzy nienawidzą zarówno Boga, jak i człowieka.

---
Wyróżnienia"Wyzwolenie seksualne" – Seks w kontekście miłości jest piękny. Robione po to, by zaspokoić pragnienie, jest brzydkie. Seksualne wyzwolenie to upokorzenie i zniewolenie pożądania.


Chętnie przyjmę Wasze sugestie dotyczące leksykonu iluminatów.

Pierwszy komentarz Michaela G:


Kilka słów, które dodałbym do twojego słownika, to to:

Dyskryminacja: Jeśli nie akceptujesz wszystkich form zła przez cały czas, "dyskryminujesz".


MEDIA (6).jpg
globalizm ("globalne ocieplenie", "gospodarka globalna"): Globaliści dziś wrzucają słowo "globalny" na przód wszystkiego. Nawet zanim "globalne ocieplenie" zostało ujawnione jako mistyfikacja, nigdy nie było ono naprawdę "globalne", ponieważ nie występowało jednocześnie na 100% całego świata. Nie ma "gospodarki globalnej", atakowane są tylko gospodarki suwerenne. Kolejnym ich ulubionym zwrotem jest "to dotyczy nas wszystkich" (czyli "Wszyscy jesteśmy jednością"). Czy śmierć Robina Williamsa naprawdę wpływa na obywateli Myanmaru? Nie.

Wzmocnienie: Występowanie półnago na scenie i symulowanie aktów seksualnych nazywa się "wzmocnieniem". To w rzeczywistości zniewolenie opiekunów, niemoralność i demoniczne siły. Zwróć uwagę, że feministki nigdy nie protestują przeciwko seksualnej uprzedmiotowieniu Miley Cyrus. To dlatego, że promuje to samo, co oni: niemoralność seksualną.


Prześladowanie: Jeśli nie popierasz supremacji gejów, jesteś "tyranem" lub "bigotem". Jednak jeśli prześladujesz chrześcijan, to nie jesteś.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:henrymakow.com

piątek, 24 lipca 2026

"Głos z Rosji: Branża beauty wypowiedziała wojnę naszym ciałom W pogoni za doskonałością posunęliśmy się nawet do wstrzykiwania wypełniaczy w mosznę"

Opublikowano 23 lipca 2026 r., 22:41


Autor: Anastasia Mironova, pisarka, publicystka

Voice from Russia: The beauty industry has declared war on our bodies

Niedawno czytałam o nowym trendzie: mężczyźni wstrzykują sobie wypełniacze w mosznę, by stać się bardziej atrakcyjnymi. Niektórzy, chcąc zaoszczędzić, korzystają z usług osób nieposiadających odpowiednich uprawnień. Inni posuwają się jeszcze dalej i sami wstrzykują sobie kwas hialuronowy w domowych warunkach, przez co czasem tracą właśnie to, co chcieli poprawić.


Co prawda problem ten jest wciąż częściej spotykany w Stanach Zjednoczonych, ale również u nas zdarzają się tancerze i artyści estradowi, którzy regularnie wypełniają tę okolicę ciała czymkolwiek, co wpadnie im w ręce – najwyraźniej w nadziei, że zaimponują kobietom.


Mówiąc wprost: nasuwa się wiele pytań, na przykład – dla kogo powiększona moszna może być atrakcyjna? Mogę jeszcze zrozumieć mężczyzn stosujących wypełniacze do powiększenia penisa (choć i ten zabieg budzi liczne wątpliwości), ale czy ktoś kiedykolwiek spotkał kobietę, która wybierałaby partnera na podstawie wielkości jego moszny? Najpewniej uda mu się jedynie ją zaskoczyć.


To ciekawe zjawisko, ponieważ jeszcze trzydzieści lat temu osoby niezadowolone ze swojego wyglądu miały niewiele sposobów, by go „ulepszyć”. Najbardziej dostępną opcją był ekstrawagancki ubiór – choć nawet on stał się realnie dostępny dla Rosjan dopiero w czasach pieriestrojki.


Obywatele ZSRR niezadowoleni ze swojego wyglądu mieli znacznie mniej możliwości „podniesienia atrakcyjności”, a mężczyźni – praktycznie żadnych. Mężczyzna wyglądający zbyt ekstrawagancko ryzykował zainteresowanie ze strony władz, natomiast kobiety z kompleksami na punkcie wyglądu często zajmowały się szyciem lub robieniem na drutach, tworząc własne, nietypowe ubrania. W latach 80. istniało niewiele innych sposobów na zmianę wizerunku; nawet przefarbowanie włosów na jaskrawy kolor było trudne i mogło ściągnąć na siebie niepożądaną uwagę.


W latach 90. do repertuaru środków wyrazu dołączyły ubrania i tatuaże, a później solaria i piercing. Ludzie zaczęli pojawiać się z kolczykami w nosie czy brwi, a następnie z kolczykami w policzkach i rozciągniętymi płatkami uszu; jednak stosunkowo niewiele osób przesadzało z piercingiem, a z medycznego punktu widzenia szkody były zazwyczaj niewielkie.


Jeszcze do niedawna osoby wiecznie niezadowolone z siebie miały niewiele okazji do okaleczania własnego ciała, ponieważ odpowiednie środki i narzędzia były po prostu niedostępne. Kosmetologia również nie miała im zbyt wiele do zaoferowania; zanim powszechny stał się tatuaż kosmetyczny brwi i ust, istniało niewiele naprawdę radykalnych zabiegów. Jedną z bardziej szokujących procedur, popularnych wśród wcześniejszych pokoleń, był peeling głęboki (tzw. *peeling* chemiczny powodujący kontrolowane oparzenie), podczas którego skóra była w praktyce wypalana; z czasem pojawiły się inne peelingi chemiczne, a branża zaczęła gwałtownie się rozwijać.


Następnie pojawił się makijaż permanentny, silikonowe implanty piersi i wypełniacze ust oraz kwas hialuronowy; wprowadzono techniki wstrzykiwania wypełniaczy w okolice kości policzkowych i czoła, a później pojawiły się nici liftingujące oraz wiele innych zabiegów mogących przynieść nieodwracalne skutki. A to wszystko jeszcze zanim w ogóle przejdziemy do chirurgii plastycznej.


Od pewnego czasu życie stało się szczególnie trudne dla osób wrażliwych, niezadowolonych z siebie, swojego życia i kariery, gdyż czują się one przytłoczone wymogiem demonstrowania sukcesu, nieustannego prezentowania się jako osoby atrakcyjne i emanowania energią seksualną przez całą dobę.


Rozbudowana branża „pseudo-urody” żeruje na takich ludziach, sprzedając im wizję niekończącego się samodoskonalenia; ponieważ konkurencja w tej branży jest zacięta, oferowane zabiegi stają się coraz bardziej radykalne, przez co „samodoskonalenie” stopniowo przeradza się w deformację wyglądu.


Usta stają się coraz większe, kości policzkowe – szersze i bardziej wyraziste, a usunięcie poduszek tłuszczowych Bichata nadaje twarzy wygląd przypominający nagą czaszkę. Wiele z tych „ulepszeń” jest trudnych lub niemożliwych do odwrócenia, a niektóre prowadzą do poważnych problemów zdrowotnych.


Martwica tkanek moszny czy zwłóknienie twarzy po zabiegu z użyciem nici liftingujących to nie najgorsze możliwe scenariusze, gdyż wypełniacze mogą przemieszczać się i blokować naczynia krwionośne, tkanki mogą ulec trwałemu rozciągnięciu, a nerwy – uszkodzeniu. W pogoni za wykreowanym ideałem ludzie mogą stracić zarówno wygląd, jak i zdrowie, a jednocześnie rośnie presja wywierana na osoby niepewne siebie i niezadowolone z życia.

Dawniej wzorce do naśladowania widywano głównie w telewizji czy w magazynach o modzie, ale dziś ludzie nieustannie porównują się do idealnych twarzy i ciał z reklam, mediów społecznościowych oraz profili chełpliwych, nieszczerych blogerów.


Widzą pięknych, odnoszących sukcesy ludzi – poddanych silnej obróbce cyfrowej – mieszkających w przestronnych, luksusowo urządzonych apartamentach, posiadających wiejskie rezydencje z idealnymi trawnikami i jeżdżących drogimi samochodami.


Do tego dochodzi sztuczna inteligencja i sieci neuronowe generujące obrazy idealnych kobiet oraz przystojnych mężczyzn, których momentami nie sposób odróżnić od prawdziwych osób. Hipotetyczna Ellen musi teraz rywalizować nie tylko z gwiazdami Hollywood, lecz także ze sztucznymi ideałami.


Prawdziwy świat wokół Ellen pełen jest zwyczajnych ludzi – z nadwagą, zmęczonych, o ziemistej cerze, wąskich ustach, krzywych nogach i w kiepskim obuwiu – jednak presja mediów stała się tak silna, że ​​przeciętny człowiek nie porównuje się już do przechodniów na ulicy, lecz do twarzy z billboardów i obrazów w internecie.


„Nie” – mówi sobie Ellen po obejrzeniu setek filmów z udziałem pięknych i bogatych ludzi. „Chcę tam być, wewnątrz tego pięknego obrazka. Nie jestem jedną z tych niechlujnych nieudacznic, snujących się w sandałach ze sztucznej skóry”.


Niezadowolenie wynikające z niemożności dorównania grupie bogatych i pięknych ludzi, z którymi przeciętny człowiek się utożsamia, stopniowo przeradza się w nienawiść do samego siebie; wówczas uruchamiane są wszelkie dostępne środki, by zbliżyć się do ideału – a im więcej pieniędzy posiada dana osoba, tym szerszy wachlarz modyfikacji ciała ma do dyspozycji.


Widząc twarze ujednolicone przez wypełniacze i operacje plastyczne, zniszczone zwłóknieniami i nadmiernym naciągnięciem tkanek, rozumiem, że patrzę na ofiary niezadowolenia z samych siebie i własnego życia. To ludzie, którzy uznali, że problem nie tkwi w ich kompetencjach, wykształceniu, osobowości czy braku naturalnego uroku, lecz w kształcie nosa czy pełni ust.


Co najważniejsze, zjawisko to dotyczy obecnie obu płci. Do niedawna to głównie kobiety dążyły do ​​poprawy wyglądu, jednak – jak zauważył filozof Jean Baudrillard – aby sprzedawać mężczyznom kosmetyki, trzeba było najpierw nauczyć ich myśleć o własnym ciele tak, jak robią to kobiety. Mężczyźni również oglądają pornografię, a sztuczna inteligencja wkroczyła także w ten świat; w rezultacie to, co widz widzi na ekranie, może w niewielkim stopniu przypominać to, co widzi u siebie w spodniach, co bywa źródłem frustracji.


Mężczyzna może nie mieć dziewczyny, bo jest nudny lub po prostu nieatrakcyjny, ale zamiast tego uznaje, że prawdziwym problemem jest mała moszna; z kolei kobiety przypisują swoje niepowodzenia nieatrakcyjnym piersiom czy „niewłaściwemu” wyglądowi miejsc intymnych.


I tak to się kręci: mężczyzna powiększa mosznę, nieświadomy, że gdzieś indziej jego potencjalna partnerka wstrzykuje sobie kwas hialuronowy w wargi sromowe – a oboje wierzą, że w ten sposób osiągną szczęście i uznanie.


Oczywiście ludzie potrzebują ochrony przed ogromną presją marketingu i wymuszonej konsumpcji, zwłaszcza gdy zagraża ona ich zdrowiu, jednak branża kosmetyczna nauczyła się z niezwykłą skutecznością czerpać zyski z ludzkiego niezadowolenia. Wynajduje ona nowe „defekty”, a następnie sprzedaje na nie lekarstwo; skoro zaś mężczyźni zaczęli wstrzykiwać wypełniacze w mosznę w dążeniu do doskonałości, jasne staje się, że proces ten zaszedł zdecydowanie za daleko.


Artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gazeta.ru; tłumaczenia i redakcji dokonał zespół RT.


Poglądy i opinie wyrażone w tym artykule należą wyłącznie do autora i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko stacji RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/643398-voice-from-russia-beauty-industry/