poniedziałek, 4 maja 2026

""OKROPNA PRAWDA O TRUMPIE! Wywiad z byłym specjalistą ds. talentów "Celebrity Apprentice" o tym, co widział za kulisami " (Część II)

 

Specjalna logistyka: (drugi) wywiad z Noelem Caslerem

Były specjalista od talentów "Celebrity Apprentice" opowiada o wszystkim – od Nixona, przez Michaela Jacksona, mafiosów z Atlantic City, po uzależnienia i wyzdrowienie, oraz wrzuca na Donalda, Ivankę i Juniora.

Greg Olear | PRZEDDOSTĘPNOŚĆ

Mój wywiad z 1 maja z Noelem Caslerem, komikiem i specjalistą od talentów, który pracował przy Celebrity Apprentice przez sześć sezonów jest zdecydowanie najpopularniejszym wpisem na PREVAIL. Od tamtej pory nie mogę się doczekać, by zadać mu więcej pytań. Był na tyle uprzejmy, że dał mi tę szansę.

Poniżej znajduje się drugi, znacznie dłuższy sesja pytań i odpowiedzi z głośnym antagonistą Trumpa i obowiązkowym obserwowaniem na Twitterze:

GO: Ostatnio rozmawialiśmy głównie o rodzinie Trumpów i dziwnych sprawach, które widziałeś w Celebrity Apprentice. Chciałbym zacząć od chwili i przedstawienia szerszego kontekstu. Chcę usłyszeć o twoim pochodzeniu. Z tego, co wywnioskowałem z twoich tweetów i różnych wystąpień w audycji, jesteś z Manhattanu i chodziłeś tam do szkoły przygotowawczej. Czy możesz opowiedzieć nam trochę więcej o swoim wczesnym życiu? Co robili twoi rodzice, gdzie chodziłeś do szkoły? Wiesz, te rzeczy z Davidem Copperfieldem, jak to ma Holden Caulfield.

NC: Miło znów z tobą rozmawiać, Greg. Właściwie nie jestem z Manhattanu. Chodziłem do liceum w hrabstwie Westchester pod koniec lat 80. Zrezygnowałem ze szkoły przygotowawczej i poszedłem do świetnej publicznej szkoły, która dla mnie przypominała coś z filmu Johna Hughesa.

GO: To samo! Świetne publiczne licea FTW!

NC: Wielu moich znajomych chodziło do prywatnej szkoły, a ja wspominam Billa Barra, który chodził do Horace'a Manna, oraz jego ojca, który chodził do Dalton, a potem do Hackley School, gdzie nazywali go "Chester molest". Moi rodzice byli hipisami, jeśli można tak to nazwać, a wczesne dzieciństwo spędziłem poza Waszyngtonem, DC, a latem latem spędzałem u ojca w Woodstock. Pojechaliśmy też do Irlandii, gdzie mój dziadek ze strony ojca przeprowadził rodzinę po kłótni z Kissingerem o zamach bombowy w Kambodży.

GO: Czekaj—masz na myśli walkę w jego własnej głowie, czy prawdziwą walkę z prawdziwym Kissingerem, jak na żywo?

NC: Mój dziadek, Harry S. Casler, był dożywotnim pracownikiem służby zagranicznej i przez większość swojej kariery związany z Nixonem. Mój dziadek ze strony matki również był w NSA; obaj służyli w wywiadzie marynarki wojennej podczas II wojny światowej. Najlepsza rodzinna anegdota o moim dziadku ze strony ojca, który mógł praktycznie wejść do Gabinetu Owalnego jako jego rządowy stopień i poświadczenie były podobne do generała pięciogwiazdkowego: jadł kolację z okazji Święta Dziękczynienia z generałem Westmorelandem, a moi dziadkowie odwiedzali Nixonów w Cherry Hill w New Jersey na koktajle i inne rzeczy. Tak czy inaczej, najlepsza historia to historia, gdy Nixon był wiceprezydentem, mój dziadek towarzyszył mu do Wenezueli zaraz po tym, jak USA poparły zamach stanu. Gdy rano wyjeżdżali, powiedział Nixonowi, że powinni unikać jazdy przez Caracas i wybrać bardziej okrężną trasę na lotnisko, biorąc pod uwagę napięcia. Nixon, w swojej arogancji, nalegał, by przejechali przez miasto limuzyną prezydencką — i to słynna taśma z samochodem otaczającym protestujących przepychających go na boki.

Mój dziadek siedział z tyłu z Dickiem i mówił: "Ty sukinsynu! Nigdy więcej nie zobaczę moich dzieci przez ciebie." Tak czy inaczej, ostateczny konflikt dotyczył nielegalnego bombardowania, a mój dziadek był jednym z oficerów wywiadu w bombowcach nad Dreznanem, mówiąc im, gdzie zrzucić amunicję, by wywołać cyklon ognia. Tak właśnie rozpoczął swoją karierę. Wojna w Wietnamie była zbyt intensywna, a Nixon pod koniec słuchał tylko Kissingera i troszczył się tylko o swoje polityczne losy, jak dobrze wiemy. To nigdy nie kończy się dobrze.

GO: O, wow. To imponujące. Nie miałem pojęcia. Gdybym był związany z Nixonem przez cały ten czas, też bym opuścił kraj.

NC: Oboje moi rodzice byli "Army Brats", jeśli można tak to nazwać, i spędzili dzieciństwo za granicą. Poznali się jako pierwszoroczni studenci na małej uczelni liberal arts w Maryland, a ja urodziłem się, gdy mieli 19 lat i nazwałem ją na cześć basisty Jimiego Hendrixa. Od tego momentu było tylko dziwniej, nie będę się dalej odbiegać od tematu. LOL.

GO: Na pewno lepszy niż Mitch Mitchell Casler. Założyłem, że nazwano cię na cześć innego geniusza komicznego Noela C., Noela Cowarda, który powiedział: "Telewizja nie jest po to, by się oglądać, tylko po to, by się w niej pojawiać." To niezdarne przejście, ale trudno. Twoja praca w branży jest bardzo specyficzna. Czy możesz opowiedzieć trochę więcej o swoim doświadczeniu zawodowym, celebrytach, dla których pracowałeś, czym polega ta praca i tak dalej?

NC: Przez 25 lat byłem praktycznie specjalistą od talentów w telewizji na żywo. To bardzo specyficzna sprawa, która brzmi prosto, ale może szybko się skomplikować. Karierę w telewizji rozpocząłem w 1993 roku dzięki nagrodzie Kennedy Center Honors; ten program jest prowadzony przez "Zespół A" złożony z ekipy telewizyjnej i personelu produkcyjnego. Wielu z tych samych ludzi, którzy kilka tygodni temu przyprowadzili Ci tę niesamowitą konwencję DNC, to osoby, z którymi pracowałem przez całą karierę. Gdy już znajdziesz się w tej bardzo małej niszy, większość ludzi nie odchodzi. Pracowałem przy wszystkim – od nagród Grammy i Tony, przez Super Bowl Halftime Show, VMAs, Rock and Roll Hall of Fame, Daytime Emmy itd. Pracowałem i eskortowałem wszystkich – od Michaela Jacksona, przez pana Rodgersa, Madonnę, aż po Mavis Staples. Dużo rzeczy Britney Spears i Boy Band w latach 90. dla MTV. Jimmy Carter do Rudy'ego Giulianiego, do Arethy Franklin. Bruce Springsteen, Bono, Elton John, Elvis Costello, uczestniczyłem w uroczystościach upamiętniających 11 września, inauguracji prezydenta Obamy, Igrzyskach Dobrej Woli, Benefitach 12/12 po huraganie Sandy. Więcej programów na VH1 i żywo, niż chciałbym pamiętać w tym momencie, ale praca zawsze jest zasadniczo taka sama. "Eskortujesz" artystów i dbasz, aby osiągnęli swój punkt na żywo i zostali przekazani kierownikowi sceny DGA w odpowiednim czasie podczas transmisji na żywo. Brzmi to prosto, ale jest milion ruchomych elementów, a twoim zadaniem jest być swego rodzaju buforem między menedżerem artysty a producentami serialu.

GO: Nic w eskortowaniu Michaela Jacksona, Madonny czy Britney Spears gdziekolwiek nie brzmi prosto. Chociaż założyłbym się, że Fred Rogers i Bruce Springsteen byli raczej spacerem z masłem.

NC: Jest tu dużo dyplomacji i etykiety, a jeśli coś pójdzie źle, to ty będziesz winny za to obie strony. To też część tej pracy. Madonna zdecydowanie nie jest dla amatorów, a mam WSZYSTKIE historie Britney, haha. Bruce jest szczytem mojej branży. MJ nie był moim gustem i rzuciłem ostatnią pracę, którą z nim miałem, "Jackson Reunion" w MSG. Kilka dni wcześniej byłem jego eskortą na VMA i było to dla mnie za dużo, więc zrezygnowałem z zjazdu i poszedłem do chatki, którą wtedy miałem w Woodstock. W pewnym sensie jestem Michaelowi winien, bo gdybym przyjął tę pracę, która była 10 września 2001, byłbym w centrum 11 września. Na marginesie: najwyraźniej MJ, Marlon Brando i Liza Minnelli, którzy wszyscy brali udział w specjalnym programie w MSG, wynajęli samochód i przejechali przez cały kraj w dniach po ataku. Wyobrażasz sobie, że zatrzymujesz się gdzieś w Kansas na tankowanie i widzisz, jak ekipa podjeżdża wynajętym samochodem?

GO: To jak zatruta wersja jednego z tych plakatów Bogarta, Jamesa Deana i Marilyn Monroe, które wieszają w barach. Ciekawe, który z nich prowadził? Ale wracając do obsługi talentów. Brzmi jak bycie sędzią w baseballu: zauważasz to tylko, gdy coś zepsuje.

NC: Dokładnie. Mimo to ci sami ludzie, tacy jak ja, są wielokrotnie zatrudniani przez menedżerów ds. talentów, bo wiedzą, że te doświadczenia i konkretne umiejętności trzeba przeżyć, a których nie da się nauczyć. Moją specjalnością był tzw. "specjalny talent logistyczny", ponieważ byłem jednym z najbardziej doświadczonych w tej branży.

GO: To jest eufemizm. To rodzinne, Noel! Richard Nixon był zdecydowanie "specjalną logistyką"!

NC: Koncertowałem też z zespołami rockowymi jako menedżer trasy, będąc efektem relacji, które nawiązałem, pracując z zespołami w telewizji na żywo. Ale to już zupełnie inna historia. To właściwie moja wina, że CSN — ostatni zespół, z którym koncertowałem w 2015 roku — się rozpadł.

GO: Facet nazwany na cześć basisty Jimiego powinien koncertować z zespołami rockowymi. Pierwsza zasada zarządzania talentem jest taka, że nie mówi się o nich. Jednym z oczywistych wymogów dotyczących pracy z talentami jest milczenie na temat ich wad. Dlaczego zdecydowałeś się wypowiedzieć na temat Trumpów?

NC: Nigdy nie złamałem tej zasady, dopóki nie wypowiedziałem się na temat Trumpa, swoją drogą, i widziałem kilka szalonych rzeczy. Trump jest obecnie najniebezpieczniejszą osobą na świecie. Odezwałam się, bo facet, którego widziałam i którego wszyscy z nim pracowali widzieli po powrocie do konkursu Miss Universe, był największym narcyzem i narkomanem, jakiego kiedykolwiek spotkałam — a poznałam kilku takich.

GO: Jest jedynym uzależnionym, któremu narkotyki wystrzeliły z nosa podczas konferencji prasowej jako prezydent Stanów Zjednoczonych, więc to jest coś.

NC: Trump jest na innym poziomie. Jakby istniał po to, by coś niszczyć. Wchodzi do każdego pokoju i widzi tylko to, co może zabrać z każdej chwili dla siebie—czy to seksualne upokorzenie córki, czy obmacywanie kobiet, które poznał chwilę wcześniej. Jest niebezpiecznym psychopatą, kropka, i wierzę, że zniszczyłby ten kraj, by chronić swoje ego oraz kruche i zranione poczucie własnej wartości. Dodając do tego dekady nadużywania stymulantów, masz toksyczny zapał, który sprawiłby, że Hannibal Lecter by się zarumienił.

GO: Lecter przynajmniej był dżentelmenem i człowiekiem kultury.

NC: Nie żartuję: pod powierzchnią Trump jest znacznie mroczniejsza, niż większość ludzi sobie wyobraża.

GO: To zaczęło się wylewać na jaw, te przebłyski jego brzydkiej, sadystycznej złośliwości. Sposób, w jaki ciągle mówił o okaleczaniu uchodźców przybywających do kraju. Widać to, gdy jedna z kobiet go wkurza podczas konferencji prasowej. Trump jest oprawcą, a my jesteśmy narodem maltretowanych małżonków. Cieszę się, że się odezwałeś.

NC: Odezwałam się, ponieważ los naszego kraju jest na włosku. Już dawno przeszliśmy poza rzeczy, które kiedyś byłyby nie do pomyślenia dla Stanów Zjednoczonych, a ja daleko mi do tego, by być zagadnionym w naszej historii. Dzieci w klatkach? Pozwalanie przemysłowi na tworzenie polityk środowiskowych, zwalnianie sygnalistów i naukowców? To szaleństwo, ile szkód zostało wyrządzonych w ciągu zaledwie kilku lat, a już zajmie to dekady, by je wykopać.

GO: Szkody są nie do oszacowania.

NC: Niektóre rzeczy mogą się nigdy nie odbudować. Kaktusy saguaro na granicy są ścinane, by zrobić miejsce dla muru granicznego, który początkowo był jedynie mnemotechniką wymyśloną przez odurzanego kokainą Rogera Stone'a i Sama Nunberga, by pomóc Trumpowi pamiętać, by być bardziej rasistowskim na wczesnych wiecach MAGA. Większość tych kaktusów jest w tym kraju kilkaset lat dłużej niż ktokolwiek o nazwisku Trump. Nie że to, jak długo tu jesteś, jest jakąkolwiek decyzją o przynależności, ale szczególnie ironiczne jest to, że on ich eliminuje, by powstrzymać imigrację, czyli to, co czyni nasz kraj wyjątkowym. Poza tym ten mur graniczny to tylko pretekst, żeby pobierać łapówki od jego wykonawców.

GO: Ten konkretny przechwyt pochodzi prosto od George'a Blutha z Arrested Development. Co jest zarówno zabawne, jak i cholernie szalone.

NC: Trump nic nie robi bez pieniędzy dla siebie. To jego główny priorytet przy wszystkich decyzjach politycznych, a to sięga czasów jego pracy w nowojorskiej mafii.

GO: Masz na myśli jego czasy rosyjskiej mafii, po tym jak David Bogatin zainteresował się Trump Tower w połowie lat 80. i do dziś, czy włoskie czasy mafii, gdy dorastał jako irytujący syn frontmana Genovese?

NC: Chyba mam na myśli oba. Jest tam tyle do omówienia, że powinniśmy kiedyś zagłębić się w dłuższy format, ale powiem jedno: Pomyśl o tym, że gdy Trump wszedł do Atlantic City i zbudował te tandetne kasyna (jedno z nich, Tadż Mahal), dyrektorzy tajemniczo zginęli w wynajętym helikopterze, mimo że Trump miał własną flotę helikopterów; po prostu spóźnił się na lot w dniu katastrofy, zabijając jego przełożonych, którzy rozmawiali z federalnymi w śledztwie dotyczącym prania pieniędzy. Kilka minut po starcie rozbił się w sosnowych jasach z drobnym pęknięciem w wirniku.) Więc zbudował te kasyna i oszukał wykonawców, rzemieślników, którzy montowali dywany, mosiężne poręcze itd. Niektórzy z tych facetów nigdy nie odzyskali sił finansowych i popełnili samobójstwo z tego powodu. Pozwałby ich i zapłacił grosze, jeśli w ogóle. Pomyśl, jak nietykalny musisz być, by popełnić oszustwo i sztywnych wykonawców w South Jersey i przeżyć, by o tym opowiadać. Każdy z tych facetów mógł spotkać faceta, który "malował domy" w barze i dać mu kopertę pełną gotówki na zemstę. To nigdy się nie wydarzyło, bo nikt nie chciał przyjąć tej pracy. Trump był ponad prawem, nawet według standardów Cosa Nostra. Wciąż stoi ponad prawem, ale teraz to Putin go chroni, a nie "Gruby" Tony Salerno.

GO: Słyszałem z innych źródeł, że w prawdziwym życiu, przed Trumpem jako prezydentem, Ivanka była miłą osobą — zupełnie nie jak roztrzepana cylonka z fantazji Fox News, którą się stała. Prawda?

NC: W 100% prawda, że jest inną osobą. "Miła" to jednak nie jest słowo, które kiedykolwiek bym jej przypisała. Uprzejmy i dopracowany, z pewnością. Vanky nawet nie ma tego samego głosu. Jej prawdziwy głos jest o oktawę niższy; można to usłyszeć w jej wczesnych wywiadach w "modelingowych latach" oraz podczas występu w starym programie Conana w NBC. Ten syczący, syczący głos na "S" został stworzony, by wywołać u ojca "uczucia spodnięć". Wiem; Byłem jej opiekunem przez ostatnie sezony Celebrity Apprentice.

GO: Drż. Właśnie zdałem sobie sprawę, że jestem tak przyzwyczajony do narracji "Donald chce przelecieć Ivankę", że nawet jej nie przetwarzam, gdy ją słyszę, więc chcę na chwilę uświadomić sobie, jak dziwne i niepokojące jest mieć takiego zboczeńca w Białym Domu.

NC: To jest niesamowicie creepy, a jest dosłownie dziesiątki zdjęć, które potwierdzają tę niepokojącą atmosferę. Kiedy mówię o tym, jak dała ojcu lap dance w Miss Teen USA, to nie żart. Spójrz na zdjęcie, które wszyscy widzieli, na którym siedzi na jego kolanach w Mar-a-Lago. Spójrz w oczy innych par siedzących obok nich. Są przerażeni na maksa — i tak powinno być. Poza tym to zdjęcie pochodzi chyba z 1996 roku, a Vanky miał około 15 lat. Wytłumaczyła się, że po prostu bawi się przy zespole. Wiesz, kim był zespół tamtej nocy? The Beach Boys! Ile 15-letnich dziewczyn w 1996 roku było takich, choć Mike Love był takim marzycielem, że nie mogła się powstrzymać od tańczenia na kolanach taty?

GO: "Będziemy się bawić, bawić się, aż jej tata zabierze Ivankę..."

Słyszałem dobre opinie o Ivance przed prezydenturą, ale nikt nie wydaje się mieć nic miłego do powiedzenia o Juniorze. Wydaje się rozpieszczonym, drobnym trollem — złym facetem z filmu o Johnie Hughesie, który przypomina ci twoja szkoła średnia. Facet, który sprawdza etykiety na krawacie i koszuli, żeby upewnić się, że nie nosisz podróbek. Taki facet, który nie potrafi wytrzymać alkoholu. Jaki był przed tym wszystkim?

NC: Don Jr. — albo Scrump, jak go nazwałem na CA: połączenie moszny i Trumpa.

GO: Ha!

NC: Wiem, że to niegrzeczne, ale gdybyś go spotkał, zobaczyłbyś, że to trafne określenie. To taki facet, który sprawiłby, że Dalajlama chciałby go uderzyć w twarz. Otwarcie rasistowski, nieskończenie roszczeniowy i arogancki, równie mocno jeśli nie bardziej uzależniony niż jego ojciec. Wyraźnie przechodzi poważny nawrót. Był typem, który po tym, jak posikał się w akademiku, powiedział "Wiesz, kim jest mój ojciec?" Spotkałem Martina Shkreliego raz, podczas NBA All-Star Weekend w Toronto, innego wydarzenia, w którym uczestniczyłem przez około 13 lat — NBA All-Star, to złoty standard w sporcie, tak na marginesie.

GO: Och, wiem. Jestem wielkim fanem NBA.

NC: Shkreli i ja mieszkaliśmy w tym samym hotelu, a on jest jedynym innym człowiekiem, który od razu wywołał u mnie taką samą silną reakcję na samą twarz. Mogli zostać rozdzieleni przy urodzeniu, LOL.

GO: A Shkreli jest w więzieniu, gdzie trafi Junior! W naturze panuje taka równowaga.

Otwarcie mówiłeś o tym, że jesteś w trakcie zdrowienia. Jak długo? Nie chcę się wtrącać, ale jestem ciekaw wszelkich szczegółów, którymi chciałbyś się podzielić.

NC: Piętnaście lat. Prowadzę aktywny program i nie była to prosta linia, więc jeśli ktoś ma trudności, śmiało się do mnie zwróćcie. Byłem tam. Nie mówię o tym zbyt szczegółowo, bo to jedna z zasad zdrowienia. Nie chciałbym, żeby moje polityczne poglądy przeszkadzały komuś szukającemu pomocy, ale chętnie podzielę się tym, co u mnie pomogło i mogę powiedzieć, że jest nadzieja, chętnie podzielę się z Wami swoim doświadczeniem. Powiem, że gdy wytykam Trumpa, jego dzieci i niektórych członków jego gabinetu, nie robię tego, by wydawać moralny osąd wobec aktywnego uzależnienia. Moim zdaniem to choroba, mentalna obsesja połączona z alergią fizyczną. Aktywne uzależnienie opiera się na egocentrycznym strachu i urazie, a to ostatnia rzecz, jakiej chcesz od lidera. Nie pozwoliliby pilotowi zbliżyć się do kokpitu, gdyby pojawiał się w pracy wyglądając tak jak Trump na większości konferencji prasowych. Myślisz, że ten pot z opadów jest naturalny? Cały ten pomarańczowy makijaż naleśnikowy ma zakryć jego plamowatą skórę. Ten facet to właściwie chodzący kwiat ginu.

GO: Zwróciłeś się do ludzi z Hillary i do magazynu People, ale media w dużej mierze cię ignorowały jako źródło dotyczące Trumpów. Dlaczego tak myślisz?

NC: Właściwie to kampania HRC skontaktowała się ze mną. W tym czasie brałem udział w New Yorker Festival z Bruce'em Springsteenem i Louisem C.K. w Town Hall, w dniu, w którym się ze mną skontaktowali. Pamiętam to, jakby to było wczoraj; Czuję też, jakby to było sto lat temu. Mieliśmy wspólnego kolegę z inauguracji prezydenta Obamy. Rozmawiałem z nimi na bieżąco i powiedziałem im wszystko, co wiedziałem, a oni skierowali mnie do People, którzy skontaktowali się ze mną i powiedzieli: "Zrobimy artykuł na okładkę o historii napaści seksualnych Trumpa." To było mniej więcej w tym samym czasie, gdy Mark Burnett groził pozwem każdemu, kto zabierze głos z czasów Apprentice. Skontaktowałem wielu moich kolegów z reporterami New York Times i poprosiłem ich, by zabierali głos.

GO: Większość z nich nie miała tego prawdę.

NC: Ogólna opinia była taka, że Trump i tak nie wygra, więc po co szkodzić swojej karierze? Też trochę w to wierzyłem i myślę, że obóz HRC czuł to samo. Wielu moich kolegów było z HRC Election Night w Javits Center — miała to być wielka impreza i pokaz na żywo. Pamiętam, jak dostawałam wiadomości zza kulis od Lady Gagi czy Katy Perry skulonej na krześle i płaczącej — wszyscy byli w szoku. Żałuję, że nie zrobiłem tego więcej, przed tamtą nocą. Wtedy odszedłem od transmisji na żywo i zostałem stand-uperem, by przekazać swoje informacje szerszemu publicznemu odbiorcy. Po prostu żeby ludzie wiedzieli, z kim tak naprawdę mają do czynienia. Zdałem sobie sprawę, że The Apprentice naprawdę dał wielu Amerykanom prawdziwie fałszywe wyobrażenie o tym, jakim Trumpem był człowiek.

GO: Jakie było twoje pierwsze spotkanie z Donaldem Johnem Trumpem?

NC: VMA w latach 90., chyba, były zanim miałam doświadczenie z konkursami piękności albo później — ale pamiętam, jak wysiadał z limuzyny na 51st St. przy drzwiach powozu Radio City Music Hall, gdzie rozstawiono czerwony dywan. Myślę, że Vanky był jego partnerem. Pamiętam, jak wysiadł i machał tłumowi, a ja zwróciłem się do funkcjonariusza NYPD, który został zatrudniony do ochrony czerwonego dywanu. Powiedział: "Nigdy wcześniej nie spotkałeś Trumpa? Ten facet to największy łapacz w Nowym Jorku. Byłem na jego ochronie — ten facet co noc chodzi do klubów, imprezuje i podrywa modelki."

GO: Mieszkasz na Upper East Side na Manhattanie — sąsiad, jak mówisz, z Larrym Kudlowem. Ten facet nie wygląda dobrze.

NC: Tak, Carnegie Hill. Larry wygląda naprawdę na zmartwionego. Mam nadzieję, że znajdzie potrzebną pomoc. To ostatnia osoba, której teraz chcesz do tworzenia polityki gospodarczej. Zaufaj mi. Nie powierzyłbym mu dochodów z kiermasu ciast, nie mówiąc już o gospodarce naszego kraju. Jego portierzy też go nienawidzili, co zawsze wiele mówi o człowieku, zwłaszcza w Nowym Jorku.

GO: Czy spotkałeś kiedyś Epsteina?

NC: Tak, widziałam Jeffreya i Ghislaine na wielu wydarzeniach w Nowym Jorku. Jego rezydencja przy ulicy E.71 nie znajduje się daleko konsulatu rosyjskiego, co nie jest przypadkiem. Mieszkał też obok Howarda Lutnicka, co również jest wygodne, a brat Jeffreya pośredniczył w sprzedaży Howardowi — czytelnicy mogą znać go jako szefa Cantor Fitzgerald. Ghislaine spędzała czas z Donaldem i Melanią, a oni często bywali gośćmi dawnych wprowadzeni do Rock and Roll Hall of Fame, które odbywały się w Waldorf Astoria Ballroom. To duży serial HBO, ale kiedyś był jak mała zbiórka funduszy, a zamożni nowojorscy ludzie kupowali stoły. Brałem udział w wielu wydarzeniach, jak "Angel Ball", na które Ghislaine też brała udział. Częścią wady tych osób jest to, że wydawanie pieniędzy na wydarzenia charytatywne daje im pozory szacunku i pomaga ukryć ich niecny styl życia.

GO: Ukrywamy się na widoku.

NC: Brałam udział też w pokazach Victoria's Secret Runway Show, a Leslie Wexner też była obecna. Myślę, że Jeffrey już wtedy przyjął ugodę i ukrywał się w Palm Beach "odbywając swój wyrok". Na pewno nie myślał, że go złapią, gdy wrócił na scenę kilka lat temu... Uważam to za bardzo interesujące.

GO: Ostatnio bardzo się starasz o Kellyanne Conway. Czy to tylko to, co czytasz w prasie, czy masz o niej informacje z pierwszej ręki?

NC: To tylko to, co widzę w jej wystąpieniach i w prasie. Ludzie szybko jej przypuszczali, gdy ogłosiła, że opuszcza Biały Dom. Moim zdaniem, jeśli pomożesz mężczyźnie zamykać dzieci w klatkach, jesteś winny do końca życia. A skoro mowa o książkach, nie mogę się doczekać przeczytania Anonymous. Mrugnięcie, mrugnięcie. Miło było znów porozmawiać, Greg.

GO: Dzięki, że wróciłeś!

____
https://gregolear.substack.com/p/special-logistics-a-second-interview


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/

"AMERYKANIE W KOŃCU ZADAJĄ OCZYWISTE PYTANIE: Czy prezydent Donald Trump jest uzależnionym od leków na receptę? ("Myślę, że tak, i oto dlaczego" — dr Whimsy Anderson) "

 

Wierzę, że nasz prezydent ma problem z narkotykami. Szczególnie uważam, że nasz prezydent jest uzależniony od leków na receptę i że to globalny kryzys, o którym musimy rozmawiać.

Ponadto wierzę, że wielu opiekunów prezydenta jest świadomych jego uzależnienia i aktywnie pracuje, by Amerykanie nie dowiedzieli się o nim lub decydują się je ignorować.

Mówię to, rozumiejąc, że mam jedynie poszlaki na poparcie swoich twierdzeń. I że nie mam uprawnień ani politycznej siły, by cokolwiek z tym zrobić. Mam nadzieję, że się mylęi że jeśli mam rację, prezydent otrzyma potrzebną mu opiekę medyczną.

To okropne uczucie, gdy połączysz elementy i tworzą "addict".

Doszedłem do tego wniosku kilka dni temu, obserwując, podobnie jak wielu innych Amerykanów, coraz bardziej niestabilne i emocjonalnie niestabilne zachowanie prezydenta, które w ostatnich miesiącach tylko się pogarsza.

I choć wielu ekspertów wskazuje na starzenie się lub uporczywe śledztwo w sprawie Rosji jako przyczynę pogorszenia stanu psychicznego pana Trumpa, uważam, że jego zachowanie wyprzedza śledztwo Muellera, a nawet jego starsze lata, i jest znacznie bardziej charakterystyczne dla nadużywania leków na receptę — w połączeniu z podwójną diagnozą narcystycznego zaburzenia osobowości i zespołu nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD). Ta podwójna diagnoza jest ważna, ponieważ daje nam wskazówkę co do niektórych rodzajów leków, które pan Trump mógł otrzymać i od których się uzależnił.

Kiedy wygląda to na uzależnienie, a to oznacza uzależnienie

Doszedłem do przekonania, że podobnie jak wielu Amerykanów, prezydent stał się kolejną ofiarą narodowego kryzysu: jesteśmy narodem uzależnionym od leków na receptę. Konkretnie, jesteśmy narodem uzależnionym od amfetaminy, tabletek nasennych, leków przeciwlękowych, antydepresantów i środków przeciwbólowych.

Na początku tego roku osobisty lekarz pana Trumpa, Harold N. Bornstein, twierdził, że jego gabinet został przeszukany przez Keitha Schillera, długoletniego osobistego ochroniarza pana Trumpa, jego osobistego adwokata Alana Gartena oraz innego nieznanego mężczyznę. Według Bornsteina, przed nalotem popadł w niełaskę u pana Trumpa, po tym jak przyznał, że prezydent przyjmuje leki zapobiegające utracie włosów.

Bornstein postanowił ujawnić swoje twierdzenia publicznie po tym, jak były lekarz Białego Domu, Ronny L. Jackson, został publicznie oskarżony o tworzenie wrogiego środowiska pracy, nadmierne picie alkoholu i podawanie tabletek nasennych. Dlaczego śledztwo w sprawie Ronny'ego L. Jacksona miałoby skłonić pana Bornsteina do publicznego ujawnienia nalotu, pozostaje tajemnicą. Uważam, że nalot na biura Bornsteina sugeruje skoordynowany wysiłek pana Trumpa, by ukryć jego historię medyczną — a konkretnie historię uzależniających leków na receptę.

Uzależnienie od leków na receptę u pacjenta z podwójną diagnozą

Chociaż wielu przedstawicieli środowiska medycznego otwarcie mówiło o nieprzewidywalnym zachowaniu pana Trumpa, większość sugerowała, że przyczyną jest prawdopodobnie stres oraz pogorszenie stanu psychicznego związane z chorobami związanymi z wiekiem. I choć uważam, że te spostrzeżenia mają sporo sensu, to uważam też, że jego zachowanie znacznie bardziej wskazuje na uzależnienie od leków na receptę. Konkretnie, uważam, że jego zachowanie jest dowodem na to, co pracownicy służby zdrowia nazywają "podwójną diagnozą".

Podwójna diagnoza to termin używany przez pracowników służby zdrowia do opisu osoby z istniejącą diagnozą psychiatryczną; który również cierpi na uzależnienie od narkotyków.

Dla wielu Amerykanów ich pierwsze przygody z eksperymentami z narkotykami i uzależnieniem często zaczynają się od wizyty i recepty od dobrze nastawionego lekarza — na leczenie jednej z kilkunastu powszechnych dolegliwości medycznych.

Niektóre z najczęstszych diagnoz podwójnych należą do kategorii zaburzeń osobowości, takich jak zaburzenie osobowości antyspołecznej czy narcystyczne zaburzenie osobowości. Często obserwujemy także uzależnienia u osób zdiagnozowanych z ADHD, depresją i lękiem.

Kto jest narażony na rozwój uzależnienia od leków na receptę?

Spośród wielu rodzajów uzależnień od leków na receptę, które leczyłem w swojej praktyce, powiedziałbym, że uzależnienia od amfetamin zajmują pierwsze miejsce. Wynika to z faktu, że amfetaminy, powszechnie nazywane "speed", są rutynowo przepisywane w leczeniu ADHD. To częsta diagnoza u młodych uczniów mających trudności z koncentracją i kontrolą impulsów.

Osoby zagrożone uzależnieniem od amfetamin to często osoby typu A; które często cieszą się wzrostem energii i optymizmu, jakie odczuwają po zażyciu leku. W rzeczywistości wiele osób używało amfetaminy, aby pozostać czujnymi i czujnymi podczas długiej pracy. Szybkość to niezwykle popularne uzależnienie od leków na receptę wśród sportowców i osób osiągających wysokie wyniki; mianowicie dlatego, że pozwala im pracować dłużej bez zmęczenia, a także działa jako antydepresant.

Jako narkotyk uliczny, podobnie jak kokaina, amfetaminy są często stosowane przez osoby cierpiące na depresję, niską samoocenę, ADHD i zaburzenia osobowości — aby wywołać poczucie pewności siebie i kontroli osobistej.

Niestety, amfetaminy są również silnie uzależniające, mogą powodować bezsenność, nieregularne zachowania, gwałtowne wybuchy i paranoję. Jeśli prezydent cierpi na ADHD, z pewnością zostałby mu przepisany ten rodzaj leków jako leczenie. Przykładami amfetaminy stosowanych w leczeniu ADHD są Adderall (amfetamina i dekstroamfetamina), Ritalin (metylofenidat) oraz Dexedrine.

A ponieważ tego typu leki są często przepisywane przez lekarzy w leczeniu ADHD, jest bardzo mało prawdopodobne, by ktokolwiek ze środowiska medycznego coś o tym powiedział.

Chodzi o to, że jeśli zachowanie, które obserwujemy, jest częściowo spowodowane skutkami ubocznymi leków na receptę, przepisywanych na istniejącą chorobę, przepisywanych dlatego, że to standard opieki, to kto w środowisku medycznym będzie miał odwagę coś o tym powiedzieć? Sugeruję, że jest bardzo mało prawdopodobne, że tak się stanie, to mało prawdopodobne. A ich milczenie jest niezwykle niebezpieczne dla narodu.

Leki wtórne są przepisywane w celu leczenia skutków ubocznych wywołanych przez lek podstawowy.

U osób cierpiących na skutki uboczne wywołane po przyjmowaniu amfetaminy mogą być również przepisane leki wtórne. Zgadza się, przeczytałeś to dobrze. Leki wtórne są podawane w celu leczenia skutków ubocznych początkowego leczenia.

W przypadku bezsenności, która jest częstym skutkiem ubocznym amfetaminy, czasami podaje się tabletki nasenne, takie jak Ambian (zolpidem tartran). To właśnie ten lek został oskarżony o podawanie lekarzowi Białego Domu, Ronny'emu L. Jacksonowi, i za który obecnie jest objęty śledztwem Pentagon.

Powszechne uzależnienia od leków na receptę u seniorów

Innym powszechnym uzależnieniem od leków na receptę, często u seniorów, są leki rozluźniające mięśnie (benzodiazepiny) oraz środki przeciwbólowe (opioidy). Ryzyko uzależnienia od tego typu leków może faktycznie wzrastać wraz z wiekiem. Przede wszystkim dlatego, że leczenie przewlekłego bólu jest głównym obszarem opieki zdrowotnej u seniorów.

W przypadku benzodiazepin mogą być przepisywane leki wspomagające sen, rozluźniające obolałe mięśnie oraz łagodzące lęk: to częsty problem u osób publicznych. Niestety, benzodiazepiny są silnie uzależniające i niebezpieczne – w połączeniu z innymi lekami lub alkoholem.

Benzodiazepiny były odpowiedzialne za przypadkowe przedawkowanie aktora Heatha Ledgera. Oprócz silnego uzależnienia, benzodiazepiny mają także skutki uboczne, takie jak zamglone myślenie, dezorientacja, suchość w ustach i bełkotanie. Wszystkie objawy, które widzieliśmy u prezydenta podczas jego przemówień.

Prezydent nie może być uzależniony, bo nie pije, a lekarz mu to przepisał!

Pan Trump zauważył, że nie pije alkoholu ani nie zażywa narkotyków. Dlatego ryzyko przedawkowania, które pojawiło się przez mieszanie alkoholu i leków na receptę, jest mało prawdopodobne.

Prezydent nie pije, ponieważ jego brat Fred Trump Jr. cierpiał na alkoholizm i zmarł z powodu powikłań tej choroby.

Chciałbym tu wskazać dwa fakty. Po pierwsze, alkoholizm i uzależnienie od narkotyków mają komponent genetyczny. Oznacza to, że osoby pochodzące z rodzin, w których rodzic lub rodzeństwo cierpi na uzależnienie, są bardziej narażone na rozwój uzależnienia. Dlatego warto tu zauważyć, że pan Trump miał rodzeństwo, które zmarło z powodu uzależnienia od alkoholu.

Chciałbym też zauważyć, że istnieje silna współzależność między zaburzeniami osobowości a uzależnieniami. W rzeczywistości, według Carltona Ericksona (czołowego eksperta w badaniach nad uzależnieniami), korelacja między zaburzeniami osobowości a ryzykiem rozwoju uzależnienia od narkotyków lub alkoholu przekracza 50%.

Objawy nasilenia uzależnienia

Jednym z problemów z uzależnieniami jest to, że jeśli nie są leczone, często pogarszają się zamiast poprawiać. Uzależnienie może się nasilić, jeśli osoba uzależniona jest pod zwiększonym poziomem stresu i wykształciła tolerancję na lek. Albo zmaga się z innymi wyzwaniami zdrowotnymi.

Niektóre z objawów pogarszającego się uzależnienia od narkotyków to wzrost nieprzewidywalnych zachowań, wybuchów gwałtu, paranoi, bezsenności, nadmiernej czujności, zmian nastroju, wahań nastroju, zapominalstwa, bełkotu, niechlujnego wyglądu, chwiejnego chwiejania i/lub nienormalnego chodu — wszystko to widzieliśmy u tego prezydenta od czasu objęcia urzędu.

A objawy wydają się pogarszać. Nazywanie prezydenta "szalonym" to obserwacja nieprzewidywalnego zachowania, ale nie odnosi się do przyczyny. Uważam, że częścią przyczyny jest uzależnienie od leków na receptę.

Dokąd teraz idziemy?

Nie sugeruję, że wszystkie problemy pana Trumpa wynikają z uzależnienia, ale uważam, że jego zachowanie sugeruje, iż uzależnienie może być przynajmniej częściowo odpowiedzialne. I głęboko wierzę, że ta realna możliwość powinna być częścią ogólnokrajowej dyskusji.

Jeśli mamy prezydenta cierpiącego na uzależnienie, mam nadzieję, że ludzie wokół niego (którzy są w stanie coś z tym zrobić) będą mogli stawić czoła problemowi bezpośrednio. Mam też nadzieję, że prezydent otrzyma potrzebną mu opatrzkę medyczną — dla własnego zdrowia oraz dla zdrowia i bezpieczeństwa kraju. Rozpoczęcie rozmowy to droga do leczenia i początek powrotu do zdrowia.

Dr Whimsy Anderson, ND

Cytowane źródła

Erickson, Carlton A, Nauka o uzależnieniu

https://www.townandcountrymag.com/society/politics/a13098008/fred-trump-jr-addiction-history/

Historia uzależnień Freda Trumpa Jr.

https://www.townandcountrymag.com/society/politics/a13098008/fred-trump-jr-addiction-history/

Doktor Harold Bornstein z Trumpa

https://www.nytimes.com/2018/05/01/us/politics/trump-doctor-harold-bornstein.html


Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://stateofthenation.info/